HYDE PARK
Like

Niesmak

10/06/2014
912 Wyświetlenia
0 Komentarze
14 minut czytania
Niesmak

Coraz częściej patrząc na różnych ludzi, którzy pojawiają się w moim małym szklanym okienku zastanawiam się, czy ci, których pamiętam dobrze sprzed kilkunastu (kilkudziesięciu lat czasem) naprawdę jeszcze żyją?
Czy aby przypadkiem nie zostali podmienieni na doskonałe pod względem fizycznym kopie?
Ale całkiem inne pod względem mentalnym?

0


 

 

1.

Takie uczucie, pojawiające się bez jakiejś wyraźnej przyczyny, stanowi poważny objaw chorobowy.
Uczenie nazywa się zespołem Capgrasa.
Generalnie, co prawda, występuje w stosunku do najbliższych.
Ponoć jakiś Amerykanin do tego stopnia był przekonany, że jego teściowa została wymieniona na robota, że pokroił ją dokładnie w poszukiwaniu trybików i serwomotorków.

 

2.

Ale ja bliskich rozpoznaję, i to bez trudu.
Tak samo znajomych.
I, póki co, nie zamierzam szukać w takim np. Wałęsie nawet najmniejszej śrubki, czy też jej braku.
Coraz częściej jednak, obserwując ten medialny zamęt, zastanawiam się, czy przypadkiem nie wpadłem w jakiś wir międzywymiarowy, i zostałem przeniesiony do świata równoległego?
Bo ponoć światy równoległe są prawie takie same.
Różnią się tylko w szczegółach…

 

3.

I nie chodzi tu, bynajmniej, o nadanie odznaczenia TW„Znakowi”, co nie dziwi, zważywszy na słowa, jakie prezydent Komorowski wyrzekł podczas obrzędów związanych z pochówkiem prochów Wojciecha Jaruzelskiego. Zupełnie tak, jakby z pokolenia, które weszło w dorosłe życie pod koniec epoki Gierka, nikt poza nim już nie został.
Gorszy jest sączony ustawicznie przekaz, że pozostający pod ścisłą sowiecką kontrolą twór o nazwie „PRL” był jak najbardziej normalnym państwem. No, prawie normalnym..
Oto informacja, zamieszczona na chyba najpopularniejszym polskojęzycznym portalu:
Mord na dziecku kontrowersyjnego polityka?
Warszawa, 22 stycznia 1957 r. ok. godz. 13.30 pięciu chłopców wyszło z należącego do Stowarzyszenia PAX liceum imienia św. Augustyna. Wśród nich był Bohdan Piasecki, syn znanego polityka – Bolesława Piaseckiego, założyciela PAX-u.
http://wiadomosci.onet.pl/na-tropie/mord-na-dziecku-kontrowersyjengo-polityka/71kj8

 

4.

Mniejsza o mnie. Ja pamiętam PRL i wiem, że jedyny rodzaj „polityki”, jaki był dopuszczalny przez władze, to występowanie na zebraniach partyjnych i wygłaszanie sloganów pochodzących z „trybuny ludu” bądź innego „notatnika lektora”.
Jakakolwiek inna działalność stanowiła myślozbrodnię, i była ścigana przez ówczesną policją polityczną.
Jedność moralno-polityczna Narodu, podkreślana na każdym kroku, oznaczała po prostu trzymanie społeczeństwa na krótkim łańcuchu.
A tu, proszę – nie dość, że polityk, to jeszcze kontrowersyjny!
Onetowi najwyraźniej mało tego tekstu – trzeba więc podgrzewać temat.
Tym razem przez materiał filmowy:
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/najglosniejsze-zbrodnie-prl-smierc-bohdana-piaseckiego/4s0bh

5.

Przypomnijmy, kim był Bolesław Piasecki.
Urodzony podczas I wojny światowej (1915), ukończył studia prawnicze w 1935 roku. Narodowiec.
W czasie wojny czynnie zaangażowany w ruchu oporu.
Owszem, można mnożyć zasługi.
Przed wojną.

 

6.

Ale w 1945 r. Piasecki przeszedł na „ciemną stronę mocy”.
Do dzisiaj trwa spór o to, czy został złamany przez generała NKWD Sierowa, i zaprzedał się czerwonemu diabłu, stając się wzorcowym aktorem przedstawienia, którego scenariusz został ułożony w Moskwie?
Za przemawia działalność kierowanego przez niego PAX-u w pierwszych latach powojennych – popieranie rozbijania Kościoła poprzez tzw. ruch księży – patriotów.
To również głośno deklarowane poparcie dla sfingowanego procesu biskupa Czesława Kaczmarka czy, chyba najbardziej haniebne, wydawanie w latach 1953-1956 sfałszowanego Tygodnika Powszechnego po tym jak redakcja odmówiła zamieszczenia nekrologu Stalina.
….. a może skorzystał z okazji i został takim nowożytnym tow. Konradem Wallenrodowiczem?
Przecież dzięki jego interwencjom uwolniono z peerelowskich więzień prawie pół tysiąca akowców.
W tym Pawła Jasienicę.

7.

Ludzie ci, najczęściej, pracowali potem w PAX-ie.
Uwiarygadniając system.
Również, a może przede wszystkim, na zachód od Odry.
Agenturę?
Bo przecież przypadek Pawła Jasienicy wskazuje, jak bardzo byli inwigilowani.
Nawet we własnej sypialni…

8.

Cała „agenturalność” i poparcie dla systemu rozmyło się wraz z kolejną erą – Gomułki. Działalność PAX w społecznym odbiorze ograniczona została do wydawnictw, które przecież i tak były pilnowane przez prewencyjną cenzurę pilnie strzegącą, aby jakiś nieprawomyślny kawałek nie ujrzał światła dziennego. A te, które mogły co nieco poruszyć opinię społeczną, skutecznie blokował brak papieru.

9.

Właśnie tak, niczym trybik w komunistycznej machinie, Piasecki realizował się praktycznie do śmierci. Jako członek PAX wchodził w skład Rady Państwa, co zagranicą podnoszone było jako dowód na istnienie w PRL demokracji.
Tymczasem stanowił najzwyklejsze arpeggio na siermiężnej kufajce realnego socjalizmu.

10.

Dlaczego więc chcieliśmy końca tamtego ustroju?
Przecież i dzisiaj fasadowość niektórych instytucji jest porażająca.
Rzecznik Praw Obywatelskich, dzięki odpowiednio ukształtowanej ustawie, ma o wiele mniejszy zakres możliwości pomocy zwykłemu obywatelowi, niż ongiś sekretarz w komitecie miejskim, czy nawet gminnym!
Władza oddaliła się od obywatela, a dzięki polityce małych kroczków z czasem okazało się, że urzędnik (tym bardziej prokurator, czy sędzia) stał się nowym rodzajem übermensch’a.
Ciągle nie ma, mimo składanych przez obecnego premiera deklaracji, realnej możliwości pociągnięcia konkretnego urzędnika do odpowiedzialności za coraz częściej jawne szkodzenie przeciętnemu obywatelowi.
Brakuje instytucji, które dla przeciętnego Anglika, Holendra czy Niemca jest oczywiście związana z państwem.
To upadłość konsumencka.
Tymczasem nasza demokratyczna Ojczyzna nie przewiduje, aby obywatel mógł upaść. Co prawda ustawa jest, ale faktycznie nie działa, co po latach wydaje się działaniem celowym.
Bo przecież żyjemy w kraju, gdzie firmy windykacyjne prześladują już blisko 25% Narodu, a na dodatek chcą trafić na giełdę!
Na osłodę jesteśmy kilkanaście już lat mamieni obietnicą zlikwidowania dziedziczenia długów.
Tymczasem realnie reformuje się jedynie postępowanie egzekucyjne tak, aby jak najbardziej ułatwić przejmowanie majątku, jaki jeszcze niektórym pozostał po poprzedniej epoce.
Brakuje również, a może przede wszystkim, sprawiedliwości w sądach.
Zamiast niej z czasem otrzymaliśmy obrzędowość procesową posuniętą do granic absurdu.
Już nawet sami sędziowie nie ukrywają, że wydany wyrok nie musi mieć nic wspólnego ze stanem faktycznym.
Zamiast argumentów liczy się bowiem umiejętność kuglowania faktami.
https://3obieg.pl/prawda-formalna-prawda-sadowa

11.

Przypomina mi się pewien lipcowy dzień, sprzed wielu lat (33!).
Wilkasy, pole namiotowe. Nagle Jasiu, jeszcze mocno wczorajszy, wstaje i krzyczy na całe gardło:
– Ludzie, o co żeśmy walczyli?
O ta zasrana Polska Ludowa?

12.

Próbujemy go uciszyć – bo to przecież nie my, ale nasi dziadkowie i rodzice.
To go przekonuje.
Idzie spać.
Ale zaczynam łapać się na tym, że dzisiaj sam mam coraz większą ochotę podobnie zakrzyknąć.

13.

Czy faktycznie PRL aż tak bardzo różnił się od tego, co dzisiaj mamy?
Na pewno poziomem życia.
Dzisiaj, nawet najubożsi, spożywają więcej dóbr, niż wtedy klasa umownie zwana średnią.
Trochę już gorzej, jeśli chodzi o jedzenie i jego jakość.
Możemy wyjeżdżać, jedynym ograniczeniem są pieniądze.
Już nie gonimy ślepo za dewizami, a coca-cola na Champs Elysees nie kosztuje tyle, co miesięczna wypłata.
Na straży dobrostanu klasy urzędniczej nie stoi cenzor i policja polityczna, ale kodeks karny (art. 212) i pozew o ochronę dóbr osobistych.

14.

Gdyby jednak tamten ustrój przetrwał, a przede wszystkim odciąłby pępowinę łączącą z Kremlem i zaczął współegzystować z resztą świata? Taki model chiński w mikroskali?
Eksperymenty społeczne mają to do siebie, że są niepowtarzalne. Zbyt wiele zmiennych daje ostateczny wynik.
Jednak, przyznam, niekoniecznie potrafię po ćwierci wieku budowania nowego wskazać dziedziny życia, gdzie faktycznie coś uległo zmianie.
Na lepsze.

15.

Czemu więc wtedy, zamiast reformować, ludzie, myśmy, żądali zmiany?
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku

17.

Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
lecz piekło w tym czasie było jak
mokry dół zaułek morderców barak
nazwany pałacem sprawiedliwości
samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
posyłał w teren wnuczęta Aurory
chłopców o twarzach ziemniaczanych
bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach

18.

Barak, zwany pałacem sprawiedliwości, otrzymał jedynie nowy szyld, i jeszcze bardziej się przekrzywił.
Możliwość wolnych wyborów tu, na dole, praktycznie nic nie oznacza.
Nikt z nas nie widzi zmian.
Prezydent mojego miasta jest prezydentem nieprzerwanie od 1993 roku.

21 lat!

Rok dłużej od czasu, jaki minął od śmierci Bieruta do zamieszek w Radomiu!
Tyle samo rządził Włochami Mussolini!
Ci sami ludzie starzeją się na swoich stanowiskach w gminie, powiecie, urzędzie marszałkowskim, czasem zajmując stanowiska wiele lat po osiągnięciu wieku emerytalnego.
Idę do urzędu skarbowego i ciągle napotykam tego samego urzędnika, tyle, że ma włosy coraz bardzie przetkane siwizną.
Więc co mnie obchodzi, tak naprawdę, co się dzieje w tej jakiejś mitycznej warszawce, skoro tu, na dole, jest dalej tak samo?
Jedyna różnica, to droga szybkiego ruchu, biegnąca nieopodal.

19.

Ćwierć wieku wystarczy, aby zaobserwować, że nic, tak naprawdę, nie ulega zmianie.
Wszystko pozostało po staremu, choć jedocześnie wszystko uległo zmianie.
Szkoda, że już nie wieszamy Jego portretów.
Wtedy byłoby przynajmniej widać…

20.

Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo…

21.

Pokolenie.
Kiedy rozmawiam z córką, która nie pamięta PRL-u, odkrywam w niej siebie samego.
Sprzed lat.
Co prawda w jej wieku nie miałem komórki, a rozmowa międzymiastowa, zamówiona na Poczcie w Mikołajkach z jednym z miast na południu Polski, wymagała 3 godzin oczekiwania.
Choć przecież była… ekspresowa.
Nie było też Internetu, a jedyne wiadomości, jakie uważaliśmy za prawdziwe, dochodziły do nas za pośrednictwem radia, zwanego wówczas Wolną Europą.
…………………………………………………………………………………………………
A przecież w jej oczach widzę ten sam niesmak.

10.06 2014

__________________
W tekście wykorzystałem obszerne fragmenty wiersza Zbigniewa Herberta Potęga smaku

 

Inne zapisy autora:

0

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1842 publikacje
75 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758