POLSKA
Like

Bohaterstwo, które podziwiał świat. „Westerplatte broni się nadal”..

07/09/2022
147 Wyświetlenia
0 Komentarze
16 minut czytania
no-cover

Któż nie słyszał, nie czytał czy nie oglądał bohaterstwa polskiego Żołnierza w 1939 roku na Westerplatte. Ta 7 dniowa walka przeszła nie tylko do historii Polski ale i świata, o bohaterstwie które stało się przykładem dla innych. CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM

0


 

W 1919 r. większość terenów dawnego kurortu Westerplatte zakupił polski rząd, zlikwidował kurort i rozpoczął budowę eksterytorialnej Polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej (1921-1939). Miała ona uniezależnić Polskę od utrudnionych operacji przeładunkowych w gdańskim porcie.

W latach 1924-1936 prowadzono rozległe prace budowlane. Decyzją Rady Ligi Narodów ten teren był eksterytorialny, stąd wszelkie prace nad wzmocnieniem wartowni i placówek prowadzono nie oficjalnie. Powstały basen amunicyjny, magazyny amunicyjne, stacja kolejowa, studnia artezyjska, linia telefoniczna, elektrownia, koszary, wartownie, schrony i kabiny bojowe.

Znakomite rozlokowanie i rozbudowanie infrastruktury (dodatkowy zewnętrzny pierścień obronny złożony z placówek, zasieki, potykacze), nielegalne zwiększenie i zmiana składu osobowego załogi ok. 210 żołnierzy.

Westerplatte przez polskich żołnierzy stałą się legendą kampanii wrześniowej. Dzięki Polskiemu Radiu wszyscy usłyszeli o waleczności 182 ludzi. Przez 7 dni ok. 200 żołnierzy WP pod dowództwem mjr. Sucharskiego i kpt. Dąbrowskiego bohatersko broniło placówki przed atakami z morza, lądu i powietrza. Gdy 1 września o godz. 4:45 niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein” rozpoczął ostrzeliwanie Westerplatte, symbolicznie dał początek II wojnie światowej. Kilka dni wcześniej przypłynął do Gdańska z „kurtuazyjną wizytą”.

Pierwsze ostrzeliwanie zwiastowało piekło, jakie mieli przeżyć na Westerplatte polscy obrońcy. 18 dział pancernika umilkło dopiero wtedy, gdy przeniósł się on w rejon Helu. Jednocześnie Niemcy przypuścili szturm lądowy na Westerplatte. Pierwszym punktem, wokół którego toczono zaciekłe walki, była placówka „Prom”, którą dowodził Leon Pająk.

Polacy pozwolili zbliżyć się Niemcom na możliwie najmniejszą odległość, po czym otworzyli ogień ze swoich karabinów maszynowych. Nieprzygotowani na tak skuteczną obronę Niemcy, zmuszeni zostali do wycofania się, zostawiając za sobą wielu zabitych i rannych. Również innym placówkom udało się przetrzymać pierwszy atak.

Po załamaniu ofensywy zaskoczeni Niemcy postanowili „zmiękczyć” obronę. „Schleswig-Holstein” podpłynął na odległość zaledwie 500 m i zaczął razić Składnicę ogniem.

1 września zameldowano o pierwszych stratach po polskiej stronie. Zginęli st. sierż. Wojciech Najsarek, kpr. Kowalczyk, st. leg. Ziemba oraz strzelec Bronisław Uss.

W tym dniu Niemcy aż trzykrotnie podejmowali się przeprowadzenia ataku, lecz wszystkie próby zakończyły się niepowodzeniem.

Według wstępnych założeń dowództwa polska placówka miała wytrzymać 12 godzin, aż do nadejścia wsparcia. Taki był plan obrony, który i tak uznawano za optymistyczny, wziąwszy pod uwagę nikłość załogi Westerplatte i spodziewaną przewagę Niemców.

Załoga Westerplatte dysponowała 160 karabinami, 40 karabinami maszynowymi, czterema moździerzami kal. 81 mm, dwoma działkami przeciwpancernymi kal. 37 mm i jedną armatą kal. 75 mm.

Niemcy rzucili do walki około 4000 żołnierzy, 65 dział (w tym zwłaszcza potężną artylerię pokładową pancernika „Schleswig – Holstein”), ponad 100 karabinów maszynowych i blisko 50 samolotów.

Od pierwszych chwil obrońcy Westerplatte znajdujący się w wysuniętych placówkach, umocnionych wartowniach i w koszarach musieli nieustannie odpierać szturmy. Niemcy prowadzili huraganowy ostrzał artyleryjski.

2 września załoga przeżyła morderczy nalot bombowców nurkujących „Ju-87” (stukasów). Ze względu na ciągłe zaangażowanie w walkę pogłębiało się wyczerpanie obrońców. Każdego dnia przybywało ofiar.

Ogółem poległo 15 żołnierzy, a rany odniosło około 30. Stan rannych pogarszał się, brakowało odpowiedniego wyposażenia medycznego.

Komendant Westerplatte, major Henryk Sucharski, jako jedyny z załogi wiedział, że odsiecz, na którą czekano, nie nadejdzie. Został o tym poinformowany 31 sierpnia przez podpułkownika Wincentego Sobocińskiego z Komisariatu RP w Gdańsku. ,,Heniek, nie licz na żadną pomoc, nie macie tutaj żadnej szansy. Gdańsk jest odcięty. Uważaj jutro rano, Niemcy uderzą, nie dajcie się zaskoczyć. Ty dowodzisz i ty decydujesz. Jak uznasz, że opór nie ma szans, wiesz, co robić. Nie daj się tylko zaskoczyć.”

Oficerowie z Westerplatte prawdopodobnie dowiedzieli się o tej rozmowie dopiero po wojnie.

Jednocześnie ppłk Sobociński wyznaczył zadanie utrzymania placówki nie przez sześć, a przez 12 godzin.W ciągu kolejnych dni obrony pomiędzy majorem Sucharskim a jego zastępcą, kpt Franciszkiem Dąbrowskim, zarysowała się różnica zdań co do sensu kontynuowania walki. Sucharski czuł się odpowiedzialny za życie podkomendnych i był świadom beznadziejności położenia.

Obrona Westerplatte miała także, o czym rzadko się wspomina w historiografii, również wymiar żołnierskiego dramatu. Mjr Sucharski, po odparciu pierwszych ataków, z powodu braku jakichkolwiek nadziei na odsiecz, chciał zakończyć nierówny bój.

Mjr Sucharski prawdopodobnie doznał ataku epilepsji i całkowicie popadł w załamanie nerwowe, kiedy Luftwaffe przeprowadziła nalot na Westerplatte w dniu 2 września w celu złamania morale Polaków. Niewiele brakowało, aby Niemcy osiągnęli wtedy swój cel.

Ten trwający 40 minut nalot poważnie nadszarpnął psychikę obrońców. Niektórzy żołnierze porzucili wtedy stanowiska i uciekli, chroniąc się w koszarach. Roztrzęsiony mjr Sucharski nakazał wywiesić białą flagę na znak kapitulacji.

Kryzys zażegnał jego energiczny zastępca kpt. Dąbrowski, zwolennik kontynuowania obrony do wyczerpania wszelkich możliwości oporu. Rozkazał zdjąć flagę i odizolować mjra Sucharskiego do czasu, aż dojdzie do siebie.

Kpt. Dąbrowski przejął dowództwo nad obroną. Ufał on w rychłą pomoc z zewnątrz, zwłaszcza od chwili przystąpienia do wojny Wielkiej Brytanii i Francji 3 września. Uważał, że żołnierze powinni walczyć tak długo jak tylko żołnierz wytrzyma.

W kolejnych dniach Niemcy za wszelką cenę usiłują zdobyć placówkę. 5 września Sucharski zwołał naradę dowódców, na której postanowiono trwać na stanowiskach.

6 września Niemcy dwukrotnie podjęli próbę podpalenia lasu porastającego Westerplatte za pomocą cystern, wypełnionych ropą, wtoczonych na teren składnicy po linii kolejowej.

Pierwsza próba zakończyła się porażką i została powstrzymana ogniem broni maszynowej i działka przeciwpancernego 37 mm, które zniszczyły cysternę, a za drugim razem pożar nie rozprzestrzenił się wokół.

W tym samych dniach Westerplatte było wielokrotnie ostrzeliwane z ciężkich dział i bombardowane przez eskadry niemieckich Ju 87 Stuka.

Rankiem 7 września niemiecka artyleria rozpoczęła potężną kanonadę. Tego samego dnia na teren walki przybyły niemieckie uzupełnienia – szkolny batalion saperów i oddział policji.

Po godzinnym ostrzale do ataku ruszyli saperzy, którzy za pomocą miotaczy ognia podpalili las, a za nimi piechota. Pociski moździerzowe poważnie uszkoziły wartownię nr 2, ale polskie karabiny maszynowe jeszcze raz powstrzymały atakujących.

Był to jednak ostatni wysiłek obronny załogi Westerplatte. Ok. godz. 10:15 mjr Henryk Sucharski, który już w poprzednich dniach domagał się kapitulacji, wydał rozkaz poddania się, argumentując to stratami.

Zginęło co najmniej 20 żołnierzy, beznadziejnym położeniem, wyczerpaniem żołnierzy, fatalnym stanem rannych i przewagą liczebną wroga (Niemcy dysponowali wówczas niemal dwudziestokrotną przewagą liczebną nad siłami obrońców) oraz wobec wypełnienia rozkazu obrony placówki przez jeden dzień.

 Część obrońców chciała walczyć dalej, ale rozkaz o kapitulacji został potwierdzony i został rozesłany po stanowiskach obronnych drogą telefoniczną lub przez gońców. Nie wszędzie został przyjęty ze zrozumieniem.

Plutonowy Piotr Buder z wartowni nr 1 zażądał formy pisemnej, potwierdzenia chciał też ppor. Kręgielski z placówki „Przystań”.

Żołnierze powoli zbierali się przy poharatanym budynku koszarowym, tam major Sucharski w krótkiej mowie podziękował za wspaniałą postawę, nakreślił też ogólną sytuację i motywy decyzji o zaprzestaniu walki.

Następnie delegacja z majorem Sucharskim, st. ogn. Piotrowskim i strz. Marianem Dobiesem ruszyła w stronę stanowisk niemieckich. W okolicach bramy głównej złączyli się z żołnierzami z wartowni nr 2 i obsady przeciwpancernego Boforsa.

Pierwsi napotkani żołnierze hitlerowscy przeprowadzili bezceremonialną rewizję i przywłaszczyli sobie sporo przedmiotów osobistych polskiego dowódcy. Niedługo potem pojawił się ppłk Henke i po wysłuchaniu skargi nakazał zwrot skradzionego mienia.

Nadeszła pozostała część załogi, następnie eskortowana kolumna przeszła w stronę warsztatów Rady Portu i Dróg Wodnych przy Mewim Szańcu. W tym czasie kpt. Dąbrowski i por. Grodecki przekazali większość obiektów stronie niemieckiej.

Załoga zebrała się przy koszarach, a mjr Sucharski z dwoma żołnierzami udał się do Niemców. Dowódca wojsk niemieckich gen. Friedrich Eberhardt w uznaniu męstwa Polaków pozwolił majorowi przebrać się w mundur galowy oraz zachować szablę

Obrońcy Westerplatte, którzy wytrwali na straceńczej placówce do 7 września, odpierając 13 szturmów, swą postawą i determinacją zyskali nie tylko sławę, ale i demonstracyjnie okazywany szacunek przeciwnika, co w całej kampanii było czymś wyjątkowym.

Niemcy nazywali nawet Westerplatte „małym Verdun”, co miało obrazować furię natarcia ich żołnierzy na placówkę.

Wtedy powstała słynna fotografia, na której generał Eberhardt salutuje mjr. Sucharskiemu, układ powinien być oczywiście odwrotny, a gest niemieckiego oficera miał być wyrazem uznania wobec polskiego męstwa i woli walki.

Około godziny 15.00 polskich jeńców przewieziono podstawionymi autobusami do Gdańska, oficerów zakwaterowano w hotelu Continental w bliskim sąsiedztwie dworca kolejowego, reszta trafiła w kazamaty fortyfikacji z Biskupiej Górki.

Walki o Westerplatte dobiegły końca… Polscy obrońcy zostali rozwiezieni do oflagów i stalagów, gdzie większość z nich doczekała końca II wojny światowej. Ich powojenne losy to temat na inne i bardzo smutne …

Teren pobojowiska był przez kolejne tygodnie porządkowany siłami polskich więźniów, sporo rozbiórkowego materiału trafiło do Stutthofu, w którym wyrastały kolejne obiekty niemieckiego obozu koncentracyjnego.

Dwa tygodnie po kapitulacji (21 września) teren pobojowiska zwiedzał Adolf Hitler w towarzystwie oficerskiej świty, w trakcie przejścia nie zobaczył potężnych bunkrów, o których wcześniej z pełnym przekonaniem raportowali niemieccy żołnierze.

Wydarzeniu nadano spory rozgłos medialny, Führerowi towarzyszyło wielu dziennikarzy, w tym zagraniczni laureaci nagrody Pulitzera!

————————————————

„Kie­dy się wy­peł­ni­ły dni
i przy­szło zgi­nąć la­tem,

pro­sto do nie­ba czwór­ka­mi szli
żoł­nie­rze z We­ster­plat­te.
(A lato było pięk­ne tego roku).
I tak śpie­wa­li: Ach, to nic,
że tak bo­la­ły rany,
bo jak­że słod­ko te­raz iść
na te nie­biań­skie po­la­ny.
(A na zie­mi tego roku było tyle wrzo­su na bu­kie­ty.)
W Gdań­sku sta­li­śmy tak jak mur,
gwiż­dżąc na szwab­ską ar­ma­tę,
te­raz wzno­si­my się wśród chmur,
żoł­nie­rze z We­ster­plat­te.
I ci, co do­bry mają wzrok
i słuch, sły­sze­li pono,
jak dud­nił w chmu­rach rów­ny krok
Mor­skie­go Ba­ta­lio­nu.
I śpiew sły­sza­no taki: — By
sło­necz­ny czas wy­zy­skać,
bę­dzie­my grzać się w cie­płe dni
na raj­skich wrzo­so­wi­skach.
Lecz gdy wiatr zim­ny bę­dzie dął
i smu­tek krą­żył świa­tem,
w śro­dek War­sza­wy spły­nie­my w dół,
żoł­nie­rze z We­ster­plat­te.”
.
Pieśń o żołnierzach z Westerplatte. Konstanty Ildefons Gałczyński.
0

Tezeusz https://dziennikarzobywatelski.blogspot.com/

" Patriotą się jest lub się bywa, bywają ci dla których interes własny jest ważniejszy od ojczyzny" - Rotmistrz Witold Pilecki. Patriotyzm to nie słowo, to godność bycia Polakiem.

130 publikacje
1 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758