HYDE PARK
Like

Michalkiewicz, Sommer: Nie bójcie się prawdy

23/05/2014
393 Wyświetlenia
2 Komentarze
6 minut czytania
Michalkiewicz, Sommer: Nie bójcie się prawdy

„… od tamtej pory nikt już nic tu nie kombinuje, bo wiadomo, że przechodzimy pod zarząd niemiecki. Jak to będzie wyglądało w praktyce – to znaczy: kto po pełnym Anschlussie będzie nadzorował administrację tubylczą, tych wszystkich mężyków stanu – tego jeszcze nie wiemy, ale kto najbardziej się zasłuży może liczyć, że zostanie zauważony. Wreszcie dochodzi do tego stary odruch Pawłowa – tropizm do Związku Radzieckiego. Wprawdzie Związek Radziecki zmienił położenie i teraz jest nie na wschodzie, tylko na zachodzie, ale nasi fachowcy wyczuwają jego obecność nieomylnym tropizmem.” – mówił w 2008 roku Stanisław Michalkiewicz wywiadowany przez Tomasza Sommera. Wtedy te słowa mogły się wydawać absurdalnym bajaniem starszego pana, który przestał rozumieć rzeczywistość. Dziś, po sześciu latach, jawią się niemal jak proroctwo. Skąd najbardziej kontrowersyjny polski publicysta już wtenczas, po roku rządów dzisiejszego pupila Angeli Merkel, wiedział co się święci? Posiada szklaną kulę ukrytą w tajnej komnacie w swoim domu? Dostał – niczym ksiądz Natanek – telefon z samej góry? Umie wróżyć z fusów? A może jest po prostu wnikliwym obserwatorem otaczającego nas świata potrafiącym połączyć punkty w niewidoczną dla mniej wprawnego oka linię tworzącą wyraźny obraz?

0


 

 

Chcecie się tego dowiedzieć to koniecznie przeczytajcie wywiad – rzekę „Nie bójcie się prawdy”, w którym Stanisław Michalkiewicz prowadzi naczelnego „Najwyższego Czasu!” przez gęste zarośla polskiej i międzynarodowej rzeczywistości niczym najlepszy przewodnik turystę po amazońskiej dżungli. Często przystaje i tłumaczy niczym przysłowiowy sołtys wyjątkowo tępej krowie na między (bardzo przepraszam, panie Tomaszu, ale ta krowa odnosi się bardziej do mnie jako czytelnika niż do pana jako autora wywiadu) dlaczego tak a nie inaczej, dlaczego ci a nie inni, skąd, jak, czemu, po co… Czytając niemal widać ten jego pobłażliwy acz życzliwy uśmiech i słychać znany z radiowych felietonów ton nauczyciela klas pierwszych uczącego maluchy składać zdania i wyrazy z pojedynczych literek.

 

Publikacja zaprzecza przy okazji (nie wiem czy był to zabieg świadomy, chyba raczej nie) lansowanej przez niektóre środowiska tezie jakoby Stanisław Michalkiewicz był żydożercą, zwierzęcym antysemitą, który gdyby tylko mógł to bez najmniejszych skrupułów dokończyłby „dzieła” zapoczątkowanego przez Adolfa Hitlera i jego akolitów. Zauważa on (Michalkiewicz) oczywiście pewną nadreprezentacje Żydów w niektórych środowiskach, na przykład wśród bankierów, upiera się przy istnieniu „żydokomuny” słusznie argumentując, że mieli Żydzi wielki udział w sowieckim aparacie terroru i komunistycznych władzach zwłaszcza przed rokiem 1968, jednak nie przypisuje ani jednym słowem całemu narodowi żydowskiemu jakichś demonicznych konotacji i nie próbuje wrzucić wszystkich do jednego wora. Powiem więcej – między wierszamu można zauważyć pewną nostalgię, jakąś taką nutkę żalu, że Żydom się udało a Polakom nie. Mówi o tym Michalkiewicz wprost wspominając o służbach specjalnych, które z rosyjska nazywa „razwiedką” – że nie ma pretensji do niemieckich, amerykańskich czy rosyjskich służb o to, że rządząc swoimi krajami działają w ich interesie (często sprzecznym z interesem polskim) ale ma wielkie pretensje do służb polskich o to, że rządząc Polską działają przeciwko jej interesowi. W kwestii Żydów nie jest już taki konkretny ale – jak napisałem – między wierszami jest to wyraźnie wyczuwalne.

 

Zresztą rzekomy antysemityzm Michalkiewicza wałkowany przez wszystkie wiodące i słuszne media nie ma w żadnym wypadku podłoża rasowego a jedynie ekonomiczne, oparte na walce konkurencyjnej a nie dominacji jednego narodu nad drugim i dzieleniu ludzi na lepszych i gorszych. Mówi on wyraźnie: „… Pan cały czas jest przekonany – w sposób taki nie wyeksplikowany – że żydowskie pochodzenie to jest coś wstydliwego. Ja tak nie uważam. Gdybym był Żydem wcale bym się tego nie wstydził. Jakby mi ktoś przypomniał, że pochodzę z takiej rodziny wcale nie miałbym mu tego za złe.” Z tych słów wyraźnie wynika, że za coś złego czy niestosownego uważa Michalkiewicz nie samą przynależność do jakiegoś konkretnego narodu ale wyparcie się swojego pochodzenia. Czy takie postawienie sprawy można uznać za antysemickie? Czy my sami nie uważamy wyparcia się polskości za rzecz wysoce naganną?

 

Książkę Tomasza Sommera i Stanisława Michalkiewicza czyta się jednym tchem, niczym powieść przygodową połączoną w jedno z bajaniem starego marynarza, który wszystkie morza przebył i niejedno widział. Po lekturze już nic nie będzie takie samo, nagle okaże się, żę – jak w starym dowcipie podanym na odwyrtkę – nie widzieliśmy pojedynczych drzew bo zasłaniał nam je las. Czy wizja świata spójnie przedstawiona przez red. Michalkiewicza jest prawdziwa? Czy naszą rzeczywistością rządzi spisek a wielcy i potężni są tylko marionetkami w rękach jeszcze większych i jeszcze potężniejszych, choć na pierwszy a nawet drugi rzut oka całkowicie niepozornych i bezradnych demiurgów? Czy ustrój panujący w naszym umęczonym kraju faktycznie można nazwać kapitalizmem kompradorskim a wolny rynek został zablokowany by do fruktów jakie daje nie dopuścić przypadkowych konkurentów? Wreszcie czy wiara w spiski rządzące światem jest objawem paranoi czy może zdrowego rozsądku?

 

Cóż, nie mnie oceniać, przeczytajcie sami. Nawet jeżeli Stanisław Michalkiewicz nie budzi Waszej sympatii to postarajcie się go poznać – może po lekturze okaże się, że ulegliście stereotypom i plotkom rozsiewanym przez „sami wiecie kogo” a człowiek, który ukarze się Wan na kartach książki wcale nie jest takim strasznym demonem, wcieleniem zła czy wrogiem klasowym i nawet – choć z pewnymi zastrzeżeniami – da się lubić…

– – – – – – – – – –

Książka dostępna tutaj:
Tomasz Sommer “Michalkiewicz. Nie bójcie się prawdy”

Inne zapisy autora:

0

Alexander Degrejt
Alexander Degrejt

Prawicowiec, wolnościowiec, republikanin i konserwatysta. Katol z ciemnogrodu.

133 publikacje
29 komentarze
 

2 komentarz

  1. Problemem świata a nie tylko Polski jest nachalny podstępny i perfidny semityzm w formie terroryzmu. Dzisiaj antysemitą jest każdy kto nie służy za poddanego Żydom. A największym antysemitą jest prawda o nich. Póki co najbardziej znacząca cześć Żydów jest rakiem świata bo żeruje na nim. W skali globalnej i lokalnej. Ale tak jest zawsze jak jakaś grupa upośledzonych i zakompleksionych zacznie się uważać za nadludzi lepszych od pozostałych. To jest faszyzm i dotyczy dużej, najbardziej wpływowej grupy Żydów.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217