15082018Nowości:
   |    Rejestracja

Goryl za Tatrami


Wydarzenie, o którym niżej, w Polsce okrojono z najważniejszego wątku – nic, albo prawie nic nie wspominano o słowackim wymiarze sprawiedliwości. Czy dlatego, że ktoś mógłby doszukać się analogii?


Ta informacja, co dzieje się w Bratysławie, w Polsce pojawiła się na stronie     antykorupcja.gov.pl; dzisiaj możemy odnaleźć ją na stronce CBA:

 

protest-gorila-3-namestie-snp-nestandard2Słowacką sceną polityczną wstrząsa skandal ze służbami specjalnymi w tle. Upublicznione zostały akta sprawy pod kryptonimem „Goryl”, które wskazują na korupcyjne powiązania polityków z biznesem.

Pod koniec grudnia 2011 roku w internecie opublikowane zostały materiały z podsłuchów prowadzonych w ramach operacji „Goryl” przez Słowacką Służbę Informacyjną (SIS), odpowiedzialną za działania wywiadowcze i kontrwywiadowcze. Wskazują one, iż w latach 2005-2006, z którego to okresu pochodzą zgromadzone informacje, politycy z całego spektrum krajowej sceny politycznej, działając w zmowie z biznesmenem Jaroslavem Haščákiem, ustawiali przetargi i prywatyzacje państwowych przedsiębiorstw. Jest on jednym z właścicieli grupy kapitałowej Penta, która miała korzystać na tym korupcyjnym procederze.

Nagrania miały zostać zrobione w bratysławskim mieszkaniu współpracownika Haščáka, Zoltana Vargi, w którym to przedsiębiorca i jego zaufani mieli spotykać się z politykami. W ich trakcie omawiano, jak w zamian za odpowiednią gratyfikację mieli oni ułatwiać firmie przejmowanie państwowego majątku lub zwycięstwa w rozpisywanych przetargach. Rzekomo rozmawiano też o korzystnych dla Penty zapisach ustawowych.


Sprawa wydaje się sięgać samych szczytów władzy, gdyż wskazuje na możliwy współudział w niej 2 byłych premierów a zarazem szefów głównych partii na Słowacji: przewodniczącego liberalnej Słowackiej Unii Chrześcijańskiej i Demokratycznej – Mikuláša Dzurindy oraz kierującego lewicową i populistyczną partią Smer – Roberta Fico. Żadnego z nich co prawda nie nagrano, jednakże podsłuchano szereg osób z ich najbliższego otoczenia.


Autentyczności upublicznionych materiałów póki co nie udało się potwierdzić, zwłaszcza, że na ichAHA4119d2_IMG_8467 podstawie nie zostały wszczęte żadne kroki karne. Komentarza odmawia również SIS. Jednakże stołeczny sąd potwierdził, iż w tamtym okresie wydał zgodę na zastosowanie operacyjnych środków inwigilacji do sprawy, której numer pokrywa się z tym nadanym akacji „Goryl”. W celu ustalenia prawdziwości upublicznionych akt, słowacka policja powołała specjalny zespół złożony z funkcjonariuszy jednostki kryminalnej, antykorupcyjnej i spraw wewnętrznych, zaś obecna premier, Iveta Radičová, nakazała szefostwu SIS zwolnić z tajemnicy funkcjonariuszy pracujących przy sprawie.


Jest już pierwsza polityczna ofiara publikacji. Jest nią Anna Bubeníková, dyrektor agencji odpowiedzialnej za gospodarowanie państwowym mieniem. Została ona zdymisjonowana, gdyż miała być niejako pośrednikiem pomiędzy Pentą, a ówczesnym szefostwem agencji.


Politycy bronią się twierdząc, że wszelkie oskarżenia są bezpodstawne, zaś upublicznienie materiałów ma służyć ich dyskredytacji w obliczu rozpisanych na marzec 2012 roku wyborów parlamentarnych. Podnoszą ponadto, że zgodnie z obowiązującym na Słowacji prawem zapisy podsłuchów, jeśli nie zostały wykorzystane w toku procesu, powinny zostać zniszczone. Zatem jeśli nadal fizycznie istnieją, to są nielegalne, a jeśli zostały zniszczone, to pozostała jedynie ujawniona w internecie ich transkrypcja. Do kontrakcji przeszedł również Haščák, którego pełnomocnicy  zagrozili mediom procesami, jeśli dalej będą zamieszczać i powielać akta „Goryla”. Ostrzeżenie dotyczyć ma również dziennikarza śledczego Toma Nicholsona, który od 2 lat zajmował się sprawą związków polityków z Pentą, a który planował wynik własnych ustaleń wydać w postaci książki.

http://www.cba.gov.pl/pl/newsy-serwisu-antykorup/1644,dok.html

 

Publikacja z 23 stycznia 2012 roku.

Podobna narracja była udziałem Rzeczpospolitej, która jedynie dodała ostrzeżenie przed „populistami”:

 

– Wygląda na to, że jest to największa afera od skandali korupcyjnych za rządów premiera Vladimira Mečiara sprzed kilkunastu lat – tłumaczy „Rz” Peter Golias, szef Instytutu Reform Ekonomicznych i Społecznych w Bratysławie. Nie wyklucza, że cała afera może być wynikiem rozgrywek na tle gospodarczym, gdyż największe korzyści z praktyk korupcyjnych miała odnieść znana grupa kapitałowa Penta. Tak czy owak, skutki afery będą jak najbardziej polityczne. Największe szanse na wygranie marcowych wyborów ma Smer-SD, ugrupowanie Roberta Fico, który rządził przez cztery lata, do 2010 roku, oddając władzę obecnej koalicji pod przywództwem Ivety Radičovej. (…)– Nie wróży to niczego dobrego. Smer udowodnił, że jest partią populistyczną, antyreformatorską, której jedynym celem jest utrzymanie władzy – mówi Peter Golias. Tymczasem konieczne jest podjęcie ważnych decyzji dotyczących podwyższenia wieku emerytalnego czy też w sprawach podatkowych poprzez likwidację przywilejów określonych grup. Eksperci przypominają, że premier Fico nie miał swego czasu dobrych stosunków z UE zaniepokojoną udziałem w jego koalicji nacjonalistów z ugrupowania SNS.

http://www.rp.pl/artykul/804368-Slowacja-zajmuje-sie-Gorylem.html#ap-2

 

 

Tymczasem afera na Słowacji wcale nie ograniczyła się do kręgu polityczno-biznesowego.

10 miesięcy później portal Voxeurop podaje:

 

Sędzia i jego republika kolesiów

19 listopada 2012 Respekt, Praga

 

Martin M. Šimečka

Ta wątła blondynka o głosie niewinnej dziewczynki wywołała gniew wysoko postawionych urzędników. Jej materiał o słowackim wymiarze sprawiedliwości Nemoc tretej moci [Choroba trzeciej władzy] stał się symbolem protestu wobec klanu sędziów nieprzestrzegających prawa. Zuzana Piussi odczuła już na własnej skórze wszechwładzę tego klanu. Jedna z sędzin przedstawionych w filmie dokumentalnym złożyła na nią skargę. „Wie pani – jesteśmy pod presją”, miał jej zdradzić pewien młody śledczy podczas przesłuchania. Grozi jej do dwóch lat więzienia.

1217509-332900Słowacki wymiar sprawiedliwości jest kontrolowany przez grupę prawników, którzy zrobili z niego dojną krowę, ogłaszając wyroki korzystne dla „organizacji mafijnych”. 70% społeczeństwa nie ufa słowackim sądom. Aktualny minister sprawiedliwości, Tomáš Borec, stwierdził nawet, że „sytuacja gorsza już być nie może”. Według Światowego Forum Ekonomicznego Słowacja zajmuje 140. miejsce (na 144 państwa), jeżeli chodzi o stosowanie prawa.

Państwo w państwie

Jak mogło do tego dojść w jednym z krajów, które najlepiej sobie poradziły ze swoją transformacją poU1K4djy5RaqSaW1Wou_qZA.2560~astn-ci-protestu-Gorila-v-janu-ri-v-roku-2012 upadku komunizmu? Pięćdziesięciopięcioletni Štefan Harabin jest bez wątpienia człowiekiem, który najbardziej naznaczył swoim piętnem słowacki wymiar sprawiedliwości. Był sędzią za czasów komunistycznym i przyjacielem byłego premiera Vladimíra Mečiara [w latach 1993–1999, kiedy to Słowacja oddaliła się od standardów demokratycznych i odizolowała się na scenie międzynarodowej] i od lat jest prezesem Trybunału Konstytucyjnego. Był też ministrem sprawiedliwości. Przede wszystkim jednak kontroluje jeden z głównych filarów władzy sądowniczej, jakim jest Sąd Najwyższy.

Niektórzy go postrzegają jako gentlemana bywającego na salonach, inni traktują go jak dyktatora rządnego władzy i zemsty na przeciwnikach. Tak więc słowackie media – zmuszone przez posłuszne sądy – musiały mu wpłacić dziesiątki tysięcy euro zadośćuczynienia za „obrazę dobrego mienia”. Harabin nauczył członków swojego klanu innych sztuczek. W październiku wygrał nawet sprawę z państwem.

Sędzina zarządziła wypłatę 150 000 euro rekompensaty, ponieważ uznała, że prokuratura kilka lat temu naruszyła jego dobra osobiste, oznajmiając publicznie, że doniesienia mediów na temat rozmowy telefonicznej między nim a Bakim Sadikiem, szefem albańskiej mafii narkotykowej, są prawdziwe. Sadiki został skazany na 22 lata więzienia, ale zdołał uciec.

Długie ręce Temidy

Sąd Najwyższy, utworzony w 2003 r., jest najważniejszym niezależnym organem wymiaru sprawiedliwości. Ale przejęli nad nim kontrolę ludzie o nie najlepszej reputacji i zaczęli zamykać usta przeciwnikom. Juraj Majchrák był architektem Sądu Najwyższego. Ten cieszący się dobrą reputacją wice-prezes Trybunału Konstytucyjnego był pierwszy na liście [do odstrzału]. Harabin, jako prezes tejże instytucji, wszczął procedury dyscyplinarne przeciwko niemu ze względu na domniemane zaniedbania w wykonywaniu obowiązków i domagał się najwyższej z możliwych sankcji – odwołania. Majchrák popadł w ciężką depresję. W 2011 r. powiesił się w swoim garażu. Podczas pogrzebu, który przypominał bardziej akcję protestacyjną przeciw Herabinowi niż religijne nabożeństwo, jeden z sędziów otwarcie przyznał, że „zastraszanie Majchráka przyczyniło się do jego aktu desperacji”. Historia Marty Laukovej jest równie tragiczna. W 2009 r. otrzymała od swojej zwierzchniczki polecenie zwolnienia z więzienia człowieka podejrzanego o przynależność do międzynarodowego gangu pośredników w nielegalnym przekraczaniu granicy; była to „prośba z ministerstwa” (kierowanego wówczas przez Harabina). Nie zgodziła się i złożyła pozew w sprawie próby wpłynięcia na decyzję sądu.

00bbbb9204ac6904ae2cf9f025d576bfKrótko po tym padła ofiarą szykany sterowanej ze szczytu władzy, została przeniesiona do innego województwa, jej obecność w pracy była kontrolowana i była upokarzana na różne sposoby. Nie mogła już tego wytrzymać i zachorowała. Sąd Najwyższy odmówił płacenia jej wynagrodzenia chorobowego, ponieważ uznał, że jest symulantką. Bardzo szybko zapadła w śpiączkę i zmarła na niewydolność serca. To Helena Kožíková, jej zwierzchniczka, wstrzymała wypłatę jej zasiłku chorobowego. To ta sama sędzina złożyła pozew do sądu karnego przeciw Zuzanie Piussi, która zamieściła w swoim filmie dokumentalnym dramatyczną scenę. Córka Marty Laukovej oskarża w niej Kožíkovą prosto w oczy o to, że ponosi częściową odpowiedzialność za śmierć jej matki.  Kožíková, poza karą więzienia, domaga się zadośćuczynienia w wysokości 40 000 euro od autorki materiału i telewizji słowackiej.

Miarka się przebrała

Tragedie Juraja Majchráka i Marty Laukovej być może spowodowały, że milczącą dotychczas większość den-d-protest-gorila-6-v-uliciach-bratuznała, iż miarka się przebrała i się obudziła. „Ich śmierć nie poszła na marne”, można było usłyszeć podczas publicznych zgromadzeń nowej organizacji zrzeszającej sędziów „Za otvorenú justíciu” [„Tak” przejrzystemu wymiarowi sprawiedliwości]. „Jest nas około pięćdziesięciu”, twierdzi Javorčíková, przewodnicząca ruchu. „Dzięki mediom jesteśmy coraz bardziej słyszalni. Nie śmią już nas tak zastraszać jak kilka lat temu. Nawet opinia publiczna zaczyna już rozumieć, co się dzieje”. Ten klan sędziów, którzy kontrolują szczyt aparatu sądownictwa, stanowi margines (ok. 10%) 1400 sędziów Republiki Słowackiej.

Sytuacja się zmienia. Harabin nadal kontroluje Sąd Najwyższy, ale nie dysponuje już większością. Ponadto teraz nie tylko solidaryzujący się sędziowie, ale i media oraz eurodeputowani pojawiają się na posiedzeniach komisji dyscyplinarnych w sprawie krnąbrnych sędziów, które przypominają sądy karne z czasów komunistycznych (mówi się na nich o „naruszeniu dobrego mienia wymiaru sprawiedliwości”).

670x420_slovaskaWiele osób śledzi przebieg sprawy przeciw Zuzanie Piussi. Zaczęto zbierać podpisy, trochę na wzór petycji za czasów komunistycznych. Sygnatariusze popierają wykroczenie popełnione przez Zuzanę Piussi – zamieszczenie sceny, w której widać sędzinę Kožíkovą, w filmie dokumentalnym bez jej zgody – i domagają się w ten sposób kary dla siebie. Są ich już setki.

Producent filmu dokumentalnego zamieścił go w Internecie i można go obejrzeć bezpłatnie. Dziesiątki tysięcy internautów już go obejrzało. „W jakich żyjemy czasach, skoro ludzie muszą podpisywać petycje, żeby bronić innych, tak jak za ‘komuny’?”, zastanawia się Zuzana Piussi. „Jest to jednak konieczne, ponieważ gdyby nie to poparcie trafiłabym prawdopodobnie do więzienia”.

Tłumaczenie – Frédéric Jerzy Schneider

Dlaczego wątek sądowy, chyba najbardziej świadczący o korupcji przenikającej aparat państwowy u najbliższych sąsiadów,  został pominięty?

 Czy dlatego, że akurat w 2012 roku w najlepsze toczyły się rozmowy pomiędzy polskim Jaroslavem Haščákiem, Janem Kulczykiem, a rządem w sprawie tzw. prywatyzacji CIECH?

 Skarb Państwa zdaniem ekspertów zbyt tanio sprzedał akcje Ciechu, przez co utracił 395.170.000,- zł. Kulczyk płacił za akcje po 31 zł (wartość transakcji: 619 mln zł), ale już kilka miesięcy później kosztowały 50,79 zł, co oznacza zysk w wysokości 63,84%.

 A może dlatego, że trwało postępowanie w sprawie głośnej afery korupcyjnej w Sądzie Najwyższym?

 Na wszelki wypadek więc przemilczano aferę korupcyjną, dotykająca najwyższych szczebli „trzeciej władzy” u naszych południowych sąsiadów, aby Kowalski nie zaczął się zastanawiać, czy coś, co stało się nad Dunajem, nie jest możliwe także nad Wisłą.

16.04 2016

 

 

 

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

komentarze 4 dla artykułu "Goryl za Tatrami"

  1. Piotr-Pierre napisał(a):

    Proszę mi wybaczyć, ale „…dyktatora Żądnego władzy…” (vide np. http://www.wsjp.pl/index.php?id_hasla=16183).
    A co do sędziów,powinni być oni już od dawna, podobnie jak prokuratorzy, WYBIERALNI przez lokalne społeczności.
    Sam fakt bycia „starym sędzią”, np. z lat komunizmu wcale o jakości sądzenia nie przesądza. Ale to ludzie demikratycznie powinni decydować, kogo chcą na swoich sędziów.

    Pozdrawiam

  2. Casey napisał(a):

    Taka sama banda s….w jak i u nas. 5***** za artykuł.

  3. pablo3 pablo3 napisał(a):

    problem polega na tym, ze taka sytuacja ma miejsce, w niemalze wszystkich panstwach, bloku postsowieckiego. Polska, Wegry, Slowacja, Rumunia, Bulgaria, Litwa, Lotwa, Estonia i moze w znacznie mniejszym stopniu Czechy i przede wszystkim NRD. ale w tych krajach, nastapila dekomunizacja. a szczegolnie w NRD, gdzie mial kto kontrolowac takie zmiany, tzn. BND. zreszta na pewno tez byl jakis uklad ze Stasi, w zamian za podporzadkowanie.
    a teraz ten patologiczny uklad siedzi na panstwie „polskim” juz ponad 25 lat, po rzekomym upadku systemu komunistycznego. i co kto im zrobi? wciaz maja mozniejszych protektorow. jesli nie w Zachodniej Europie, to na Kremlu. i tu lezy problem. rewolucja szkodzi, ale jesli te osoby nie zawisna na drzewie, to czy czeka nas cokolwiek lepszego? tym bardziej, ze ich stanowiska sa praktycznie dziedziczone przez rodzine. a nasza obecnosc w strukturach Unii Europejskiej, wcale tego ukladu nie naruszyla…
    chcemy wierzyc, ze czas, podobnie jak leczy rany, wyleczy polskie panstwo. zapominamy jednak, ze diagnoza dla tego panstwa jest znacznie gorsza, bo to gangrena. a ta leczyc trzeba w innym sposob. ile czasu, jeszcze bedziemy sie ludzili?

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

282535