POLSKA
Like

Wyrok trybunału strasburskiego, a sprawa katyńska

21/10/2013
252 Wyświetlenia
1 Komentarze
10 minut czytania
Wyrok trybunału strasburskiego, a sprawa katyńska

Jedna z wielu kosztownych i nie tylko, że zbędnych, ale wręcz szkodliwych instytucji „europejskich” wykazała się swoją przydatnością w służbie możnych tego świata.

0


Jej orzeczenie sprzeczne z już poprzednio wyrażonym stanowiskiem jest tego najbardziej oczywistym dowodem.

Nie wiem ile kosztowało Rosję Putina to kuriozalne rozstrzygnięcie, kompromitujące poziom prawnego myślenia nawet na szczeblu studenckim, ale też będące koronnym dowodem na poziom moralny orzekającego grona, noszącego nazwę „wielkiego” chyba tylko na wielkość łajdactwa, jakiego się dopuszczono.

Bez trudu można się domyśleć, że gdyby chodziło o Serbię to wyrok byłby zupełnie inny.

Trybunał doskonale wpisuje się w ogólnoeuropejski ton nie narażania się Rosji, zupełnie tak jak to się mówiło w 1956 roku w Polsce: – „taka to jest Polski mapa, nie lza drażnić nam kacapa”.

A przecież mamy w pamięci tragiczne dowody na to, że tchórzostwo i służalczość wobec złych mocy przynoszą jak najgorsze plony.

Sprawa z przeproszeniem – „trybunału” jest zresztą marginesem całej ciągle nie zamkniętej sprawy katyńskiej. Korzenie jej stanowią tajemnicę, dla której właśnie Rosja Putina odmawia wszelkich działań.

Pisałem o tym wielokrotnie, a także zwróciłem uwagę obydwu ostatnich prezesów IPN, że to nie międzynarodowych trybunałów, ale przede wszystkim obowiązkiem Polski jest przeprowadzenie wyczerpującego śledztwa w tej sprawie.

Niedostateczną uwagę zwrócono, bowiem dotychczas na motywy dokonania ludobójczej zbrodni katyńskiej. Tłumaczenie zemstą za rok 1920 i podobnymi motywami jest niczym innym jak tylko ucieczką przed istotą rzeczy. Jeżeli bowiem taki miał być motyw, to dlaczego uszli z życiem Anders, Januszajtis, Langner czy Okulicki, a nawet Berling i Żymierski?

W roku 1940 „jeżowszczyzna” z masowymi rozstrzeliwaniami się skończyła, tym bardziej, że dokonane w tajemnicy mordy objęte wspólnym hasłem katyńskim nie mogły być wykorzystane dla zastraszenia Polaków i innych, ewentualnych ofiar sowieckiego reżimu.

Zresztą w tym czasie masowe rozstrzeliwania ustały z prostego powodu braku rąk do pracy. Wśród więźniów / a nie jeńców wojennych/ sowieckich łagrów znajdowało się wielu wybitnych specjalistów potrzebnych bolszewickim przygotowaniom do wojny, a także wielu młodych ludzi zdatnych do ciężkiej fizycznej pracy.

Od początku uwięzienia prowadzone było szczegółowe śledztwo w indywidualnych „sprawach”, cała ta ciężka praca nie zdała się na nic wobec totalnego mordu, a przecież jej celem było zróżnicowanie pod wielu względami ogólnej liczby więźniów i zastosowanie różnych form represji.

Wyłonienie paroosobowej grupki faktycznych i potencjalnych agentów nie było rezultatem „śledztwa”, a jedynie werbunkiem.

Ponadto w sowieckich warunkach można było liczyć na to, że najbardziej zatwardziałych wrogów zlikwiduje się w dowolny sposób bez zbędnego pośpiechu.

Fakty wskazują na powstanie sytuacji nagłego pośpiechu, tylko co było jego przyczyną?

Przełom lutego i marca 1940 roku to już pół roku po rozpoczęciu wojny i poza „drole de guerre” na froncie zachodnim nic się nie działo, równocześnie trzeba było zakończyć kompromitującą armię czerwoną wojnę fińską.

Okazało się, że plan Stalina związany z wykrwawiającą kraje zachodniej Europy wojną zawiódł i nie było pewności, co będzie się działo dalej.

Nie można było wykluczyć, że może dojść do „zmiany aliansów” i wspólnego zwrócenia się przeciwko Sowietom.

W tej sytuacji należało zrobić wszystko ażeby przekonać Hitlera o sowieckiej lojalności. Przede wszystkim należało nawet ze szkodą własnych interesów zaopatrywać Niemców we wszystko, czego tylko zażądają, ale to było mało, trzeba było przekonać Hitlera, że Stalin definitywnie zrezygnował z planów w stosunku do Polski odłożonych na skutek klęski w 1920 roku.

Należało wykazać się szczególną gorliwością w wykonaniu zadań podjętych w umowie z 28 września w odniesieniu do „zwalczania wszelkich przejawów polskiego oporu, a szczególnie unieszkodliwiać polskie warstwy przywódcze”.

Niemcy, które już prowadziły akcje masowych rozstrzeliwań Polaków mogły podejrzewać, że Sowiety celowo ociągają się z tym zobowiązaniem mając jakieś plany wobec Polski.

Należało zatem w ślad za masowymi aresztowaniami i wywózkami na Sybir uzupełnić je masowymi mordami. Oficerowie WP, policjanci i inni przedstawiciele polskiej administracji, a także polscy intelektualiści nadawali się do tego najbardziej.

Akcja musiała wynikać z oficjalnej decyzji samego Stalina ażeby Hitler wiedział jak dalece jest lojalny. Dlatego też kuriozalny tryb wydawania wyroku przez biuro polityczne pod przewodnictwem samego Stalina i jego podpis. Na pośpiech wskazują zarówno data notatki Berii i podjęcia decyzji, a nawet fakt, że posiedzenie biura politycznego zostało zwołane nagle gdyż obecni byli tylko ci, którzy byli na miejscu w Moskwie. Chodziło jedynie o stworzenie dokumentu, nie było żadnej dyskusji, ani tym bardziej rozważania rozwiązań alternatywnych.

Na czyj użytek było to zrobione? Jedynym liczącym się adresatem mógł być Hitler, dla którego był to sygnał, że Stalin definitywnie zerwał z jakimikolwiek planami w stosunku do Polski poza jej likwidacją zgodnie z wolą Hitlera.

Samo wykonanie decyzji z 5 marca 1940 roku wskazuje na współdziałanie z Niemcami, poza użyciem pistoletów Walther lżejszych i sprawniejszych od sowieckich Naganów, niemieckiej amunicji, wybór miejsc straceń, na które można było zaprosić niemieckich przyjaciół z Gestapo wskazuje, że nie zadano sobie trudu ukrycia zbrodni, którą można było popełnić w miejscach, które do dnia dzisiejszego nie byłyby odkryte.

Nie jest wykluczone, że w Polsce mieliśmy, a może istnieją nadal dowody na takie właśnie przyczyny zbrodni katyńskiej. Wskazywałaby na to sprawa skrytobójczych morderstw Jaroszewicza, Fonkowicza i Stecia, którzy zagarnęli w 1945 roku jakieś akta centrali Gestapo, a raczej RSHA. Domysły, że były to akta personalne mogły też znaleźć potwierdzenie, tylko że żadne personalne akta z tamtych czasów nie musiały być powodem mordowania posiadaczy tajemnic. Jedyny aktualny powód to ciągle sprawa katyńska, gdyż w tej formie, w jakiej została dokonana stanowi świadectwo obciążające Stalina nie tylko za zbrodnie, których popełnił tak wiele, ile za fakt, że „największy geniusz ludzkości” stanowiący swoisty wzór dla reżimu Putina okazał się równie tchórzliwym, co zbrodniczym sługusem Hitlera.

Tego żaden Rosjanin nawet najbardziej pobłażliwy dla stalinowskich zbrodni nie mógłby znieść i trzeba byłoby definitywnie skończyć z mitem Stalina, a tego chyba reżim Putina nie mógłby przetrwać.

Dla Polski wyjaśnienie tej sprawy do końca ma znaczenie nie tylko historyczne, ale jak najbardziej aktualne związane z antypolską polityką reżimu Putina. Jego obalenie mogłoby stworzyć warunki dla powstania w Rosji rządów bardziej odpowiadających cywilizowanym normom, a przede wszystkim nastawionym nie na imperializm, ale na poprawę doli ginącego rosyjskiego narodu i umożliwienie rozwoju normalnych dobrosąsiedzkich stosunków z innymi krajami.

Na zakończenie muszę z ubolewaniem stwierdzić, że jak dotąd, nikt w Polsce nie kwapi się przeprowadzenie rzetelnego śledztwa w tej sprawie, czyżby obawiano się, że „długa ręka KGB” może je ukrócić?

Pisałem o tym wielokrotnie, ale niestety bez echa.

Inne zapisy autora:

0

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

603 publikacje
0 komentarze
 

Jeden komentarz

  1. Avatar Sceptissimus

    Rzeczpospolita żabska wodami i lądem

    Szerzyła się od wieku, a stała nierządem.

    Tam każda obywatelka,

    Mała czy wielka,

    Gdzie chciała, mogła skakać,

    Karmić się i ikrzyć.

    Ten zbytek swobód w końcu zaczynał się przykrzyć.

    Zauważyły, że sąsiednie państwa

    Używają pod królmi rządnego poddaństwa:

    Że lew panem czworonogów,

    Orzeł nad ptaki,

    U pszczół jest królowa ula;

    A więc w krzyk do Jowisza;

    “Króla, ojcze bogów,

    Dajże i nam króla, króla!”

    Powolny bóg wszechżabstwu na króla użycza

    Małego jak Lokietek Kija Kijowicza.

    Spadł Kij i pluskiem wszemu obwieścił się błotu.

    Struchlały żaby na ten majestat łoskotu.

    Milczą dzień i noc, ledwie śmiejąc dychać.

    Nazajutrz jedna drugiej pytają: “Co słychać?

    Czy nie ma co od króla?” Aż śmielsze i starsze

    Ruszają przed oblicze stawić się monarsze.

    Zrazu z dala, w bojaźni, by się nie narazić;

    Potem, przemógłszy te strachy,

    Brat za brat z królem biorą się pod pachy

    I zaczynają na kark mu włazić.

    “Toż to taki ma być król? Najjaśniejszy Bela?

    Niewiele z niego będziem mieć wesela.

    Król, co po karku bezkarnie go gładzim.

    Niechaj nam abdykuje zaraz niedołęga.

    Potrzebna nam jest władza, ale władza tęga.”

    Bóg, gdy ta nowa skarga żab niebo przebija,

    Zdegradował króla Kija.

    A zamianował węża królem żabim.

    Ten pełzacz, pływacz i biegacz,

    Podsłuchiwacz i dostrzegacz,

    Wszędzie wziera: pod wodę, pod kamienie, pod pnie.

    Wszędzie szuka nadużyć i karze okropnie.

    Arystokracja naprzód gryziona jest żabia,

    Że się nadyma i zbyt się utłuszcza;

    Gryziony potem chudy lud, że nie zarabia

    I że się na dno biedy opuszcza;

    Gryzione są krzykacze, że wrzeszczą namiętnie;

    Gryzieni cisi, że śmią siedzieć obojętnie.

    Tak gryząc je swobodnie, wąż do dziś dnia hula;

    A rzeczpospolita żab bolesnymi skwierki

    Do dziś dnia woła o innego króla.

    Lecz bóg nie chce się więcej mięszać w jej rozterki.

    Wieszcz mi wybaczy.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217