Komentarze dnia
Like

Wspomnienia z 1939 roku

11/06/2014
1402 Wyświetlenia
9 Komentarze
6 minut czytania
Wspomnienia z 1939 roku

Przeczytałem przytoczone w „Niezależnej” fragmenty wspomnień prof. Hugo Steinhausa ze Lwowa. Nie mogę ukryć oburzenia na użyte tam sformułowanie, że polscy oficerowie „uciekali samochodami z rodzinami i klatkami z kanarkami porzucając żołnierzy i podoficerów chcących nadal walczyć z najeźdźcami”.

0


Jest to stwierdzenie oszczercze i kłamliwe, zacytowane z bolszewickiej propagandy kontynuowanej w PRL, chociaż nawet w PRL w ostatnich latach już się nią nie posługiwano.

Kampanię wrześniową przeżyłem na własnej skórze odbywając szlak od pruskiej granicy aż na Polesie w odróżnieniu od prof. Steinhausa, który siedział wygodnie w Zaleszczykach. Odbywając wraz z bratem służbę łącznika kolarskiego miałem możność dobrego przyjrzenia się temu, co działo się zarówno na froncie walk jak na szlaku odwrotowym.

Ucieczka oficerów odbywających służbę frontową była nie do pomyślenia i to jeszcze w warunkach opisanych przez Steinhausa.

Mogło to dotyczyć jedynie urzędników w stopniach oficerskich ewakuujących się z różnych administracyjnych funkcji z ministrem spraw wojskowych gen. Kasprzyckim na czele, a także niektórych nie pełniących żadnych funkcji. Między innymi generała Władysława Sikorskiego, który samochodem udał się wprost do Rumunii pod opiekę ambasady francuskiej. Proszony po drodze przez osamotnione oddziały wojskowe chcące uczestniczyć w dalszej walce o objęcie dowództwa, odmówił zasłaniając się brakiem rozkazu Rydza, czym złamał podstawowy obowiązek służby żołnierskiej uczestnictwa w walce.

Można przeciwstawić jego postawie postawę gen. Kazimierza Sosnkowskiego, który również nie otrzymał żadnego przydziału od Rydza, ale objął dowodzenie oddziałami walczącymi i w końcu otrzymał nominację na dowództwo nieistniejącego zresztą frontu południowego.

Straty wojenne w kampanii wrześniowej wśród oficerów były bardzo wysokie, co świadczy o ich poświęceniu, między innymi w walkach na pierwszej linii zginęło we wrześniu 1939 roku pięciu polskich generałów, czyli 10% całej generalicji biorącej udział w tej kampanii. Jest to zjawisko bez precedensu w historii wojen.

Jedynym dowódcą armii, który porzucił swoje wojsko i udał się do Rumunii był gen. Dąb Biernacki dowódca armii „Prusy”.

Autor tego oszczerstwa wyjętego z bolszewickiego lamusa napisał je chyba, dlatego ażeby usprawiedliwić swoją służalczą postawę wobec bolszewików obejmując wygodną posadę profesora na bolszewickim uniwersytecie im. Iwana Franko we Lwowie będąc obdarzony dodatkowo tytułem członka sowieckiej akademii nauk, co już było wyjątkowym „wyróżnieniem”.

Druga sprawa jest poważniejsza i rzutuje chyba na całokształt naszych losów wojennych i powojennych. Jest to sprawa oddania Lwowa bolszewikom przez dowódcę obrony gen. Złom – Langnera, któremu osobiście udało się, nie wiem czy zawdzięczając temu aktowi, uniknąć losu pozostałych obrońców i ujść z życiem na uchodźstwie.

Lwów bronił się dzielnie przed niemieckim oblężeniem, ale w warunkach bolszewickiej napaści nie miał możliwości kontynuowania obrony. Poddanie się Niemcom było w tych okolicznościach naturalną konsekwencją zaistniałej sytuacji. Oszukańcza propozycja bolszewicka była łatwa do rozszyfrowania na podstawie ich dotychczasowego zachowania nie mówiąc już o całej historii bolszewizmu Polakom doskonale znanej. Langnera nie usprawiedliwia fakt, że jako Małopolanin nie stykał się bezpośrednio z bolszewikami, chociaż brał udział w wojnie 1920 roku i musiał wiedzieć, co się działo w okolicach Lwowa w krytycznym czasie ofensywy armii Jegorowa i Stalina na Lwów.

Oddanie Lwowa Niemcom zapewne niewiele ulżyłoby mieszkańcom miasta, ale z pewnością ocaliłoby wielu z kaźni katyńskiej, a także pozbawiłoby Sowiety argumentu, że Lwów został włączony do ZSRS „wolą ludu” objawioną w plebiscycie w 1939 roku.

Wprawdzie można by wnieść zastrzeżenie, że los Lwowa byłby podobny jak Brześcia i Białegostoku zajętych przez Niemców i oddanych bolszewikom. W tym przypadku można było w warunkach kapitulacji zastrzec, że miasto nie będzie oddane Sowietom.

Ponadto dla Niemców zarówno Lwów jak i szczególnie zagłębie naftowe miało zupełnie inne znaczenie niż wymienione miasta.

Cokolwiek by się stało zawsze istniała większa szansa na odzyskanie miasta z rąk niemieckich niż sowieckich i należało z tej szansy skorzystać.

Jak słusznie kiedyś zauważył Garliński Polska ze Lwowem, niezależnie jaka by była byłaby zupełnie innym krajem niż pozbawiona go. Oczywiście w chwili klęski trudno jest myśleć o wszystkich konsekwencjach podejmowanych decyzji, ale o tym nie wolno było zapomnieć.

Inne zapisy autora:

0

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

776 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816