Artykuły redakcyjne
Like

Ubóstwo materialne i moralne – osiągnięcia władzy w Polsce

27/10/2014
491 Wyświetlenia
1 Komentarze
11 minut czytania
Ubóstwo materialne i moralne – osiągnięcia władzy w Polsce

Raport OECD w sprawie poziomu życia w różnych krajach jest w swojej wymowie druzgocący dla Polski.

Kraj znajdujący się w samym sercu Europy reprezentuje w wielu podstawowych dziedzinach życia poziom Meksyku czy Turcji, a ze względu na brak możliwości uzyskania w nim pracy skazuje naród polski na wymarcie zarówno przez brak warunków dla rozwoju rodzin, jak i masową emigrację, która z zarobkowej przekształca się w osiedleniową.

Ten stan rzeczy nie jest przypadkiem, PRL pozostawił po sobie dość koszmarny spadek w postaci zacofania gospodarczego, jednostronnej rozbudowy przemysłu w celach wojenno zbrojeniowych, a nade wszystko fatalnej, nomenklaturowej organizacji zarządzania.

0


 

Mimo to jednak nie było potrzeby likwidacji tego przemysłu en bloc, co uczyniono za pomocą oszukańczej „prywatyzacji” i innych niszczących zabiegów.

Należało jedynie wprowadzić powszechną komercjalizację gospodarki z zastosowaniem okresu przejściowego podobnie jak to zrobiły Niemcy w stosunku do byłego NRD. Najważniejsza było jednak całkowita zmiana metod obsady personalnej, tymczasem właśnie system nomenklatury traktowanej, jako łup sukcesu politycznego został pozostawiony w stosunku do przedsiębiorstw z udziałem skarbu państwa.

Za pomocą tych zabiegów Polska została bez walki wycofana z międzynarodowej konkurencji produkcyjnej. Nasz udział pozostał śladowy w postaci takich zakładów jak „Amica” czy „Rafako” i kilku innych, którym udało się przetrzymać niszczycielską falę.

Efektem pozostającym do dziś jest niski poziom dochodu narodowego i co najgorsze, brak miejsc pracy w kraju. Doszło do tego, że premier polski podskakiwał i wykrzykiwał z radości jak Hiszpania zaoferowała Polakom pracę u siebie.

W poziomie uprzemysłowienia kraju Hiszpania ustępowała Polsce, ale wstępując do UE zadbała o umieszczenie u siebie kilku dziedzin wytwórczości z przemysłem samochodowym na czele i dzisiaj mimo wielu kłopotów wyprzedza Polskę o kilka długości.

Naszą sytuację miało poprawić wstąpienie do UE, ale mimo upływu dziesięciu lat nie widać spodziewanych dobrodziejstw. W miejsce zlikwidowanego własnego przemysłu samochodowego udzieliliśmy na preferencyjnych warunkach gościny obcym koncernom, które traktują nas jedynie, jako źródło taniej robocizny bez jakiejkolwiek możliwości wniesienia polskiego wkładu twórczego. Inne przemysły zostały potraktowane jeszcze gorzej i po prostu zlikwidowane, mimo że ich poziom jak w przemyśle okrętowym nie odbiegał od światowego.

Od lat w gospodarce drepczemy miejscu kurcząc coraz bardziej zarówno nasze możliwości zatrudnienia jak i poziom dochodu społeczeństwa.

Przeglądając ostatni /9/ Biuletyn gospodarczy GUS, który ukazał się 24 października mogłem stwierdzić, że w ilości zatrudnionych spadliśmy już do poziomu 8, 2 miliona osób, a jeszcze w 2011 roku było ich 9,7 mln. również aktywność ekonomiczna naszego społeczeństwa kształtuje na jednym z najniższych poziomów w UE oscylując w granicach 55 % i to mimo obiektywnych nieporównywalnie większych potrzeb w dziedzinie nadrobienia zaległości cywilizacyjnych aniżeli w większości krajów europejskich.

Wprawdzie bezrobocie w liczbach bezwzględnych spadło nam w II kw. / brak danych za III kw.?!/ do 1,6 mln, osób / w ubr. było 1,7 mln./, ale tak naprawdę nie wiemy, jakie są tego przyczyny i jak się ma to do zarobkowej emigracji stale rosnącej.

Niski poziom aktywności gospodarczej ludności znajduje odbicie w poziomie produkcji. Pomijając produkcję rolną, której wyniki za okres sprawozdawczy będą niemiarodajne dla całego roku, należy zwrócić uwagę na fakt spadku produkcji wszystkich elementów produkcji energii. I tak wydobycie węgla kamiennego spadło za 9 mies. 2014 r. w porównaniu do analogicznego okresu ubr. z 57,1 do 54,0 mln.ton, a węgla brunatnego z 48,6 do 47,5 mln. ton, wydobycie gazu ziemnego z 4.218 hm3 do 3.982 hm3. Spadła też produkcja benzyny o 3% mimo zwiększenia liczby samochodów. Najwyraźniej nie stać nas na zakup ciągle drogiej benzyny mimo znacznego spadku cen ropy.

W konsekwencji spadła produkcja energii elektrycznej ze 121,4 TW do 116,5 TW, a jest to wyraźne świadectwo ogólnego spadku produkcji.

Wprawdzie w niektórych dziedzinach notujemy poprawę, jak choćby w produkcji stali gdzie z 6. 210 tys. ton mamy wzrost do 6. 605 tys. ton.

Niestety jest to ciągle dalekie od poziomu wynikającego z niezbędnych potrzeb inwestycyjnych, szczególnie w budowie dróg i mieszkań, których ciągle nam brakuje.

 W ciągu trzech kwartałów tego roku oddano do użytku 120 tys. mieszkań wobec 139 tys. w ciągu całego ubiegłego roku, ale przecież nasze zaległości w tym zakresie można szacować na ponad milion mieszkań, co wymaga minimum podwojenia tempa budownictwa.

Jednakże nasza rodzima mafia budowlana znajdująca najwyraźniej poparcie rządu, uznaje że należy budować mało, ale za to bardzo drogo dla garstki wybranych, reszta niech się tłoczy w klitkach pozostawionych przez PRL o przeciętnej powierzchni 40 m2. W tej sytuacji ocena OECD, że w Polsce są podłe warunki mieszkaniowe, bo na jednego mieszkańca przypada jeden pokój / sic?!/, a dla przykładu w  Kanadzie 2,5 pokoju, zakrawa na kpinę.

Prawdziwa sytuacja mieszkaniowa w Polsce jest znacznie gorsza, o czym zresztą kilkakrotnie pisałem.

Autostrad budujemy zaledwie po stokilkadziesiąt kilometrów rocznie, co oznacza wyrównanie poziomu do średniej europejskiej za 40 lat.

Nasze potrzeby inwestycyjne wymagają produkcji przynajmniej 15 mln ton stali i ponad 20 mln ton cementu, czyli zwiększenia o ponad 50% w stosunku do obecnego poziomu.

Statystycznie znajdujemy poprawę w niektórych dziedzinach wytwórczości, jak np. w produkcji rowerów, siarki, koksu czy opon samochodowych, ale niektórych pozycji lepiej ze wstydu nie wymieniać. Ponieważ jednak to nie nasz wstyd pozwolę sobie przytoczyć tylko dwie pozycje:

-produkcję aluminium, która wzrosła z 2,2 tys. ton do 8,2 tys. ton, produkowaliśmy kiedyś ponad 40 tys. i to było za mało w stosunku do potrzeb.

-produkcję traktorów z 1,8 tys. sztuk do 2,2 tys. sztuk, produkowaliśmy już ponad 60 tys. sztuk, co zresztą i tak jest za mało dla racjonalnej wymiany taboru ciągników wynoszącego ponad półtora miliona sztuk.

Możemy natomiast odnotować klęskę w produkcji samochodów, gdyż jesteśmy jedynym w Europie krajem tej wielkości, który nie posiada własnej produkcji, a produkcja obcych koncernów na terenie Polski spadła z 370 tys. sztuk do 368 tys. W przeliczeniu na jednego mieszkańca jesteśmy już poniżej Rumunii, nie mówiąc o Słowacji, bo do Czechów nam bardzo daleko. A przecież przemysł samochodowy jest nie tylko wizytówką krajów rozwiniętych, ale też zasadniczym motorem napędowym gospodarki.

W sumie za I półrocze / GUS jak zwykle jest opóźniony/ dorobiliśmy się dochodu liczonego w PKB w wysokości 811 mld zł. a więc nawet nie połowy zeszłorocznego, który wyniósł 1,636 mld zł.

Nic, zatem dziwnego, że dochody budżetu państwa za 3 kwartały wyniosły tylko 209,3 mld. zł przy całorocznych w ubr. 279,2 mld zł.

Rząd może natomiast odnotować „sukces” w postaci zmniejszenia zadłużenia publicznego z 882,3 mld zł. do 793, 6 mld zł. co jest zapewne rezultatem głośnej manipulacji / używając eufemizmu/ z obciążeniami ubezpieczeniowymi, bowiem w wydatkach budżetu nie widać odpowiedniej kwoty spłaty zadłużenia.

Tak czy owak to my, nasze dzieci, wnuki, a i zapewne i prawnuki będziemy je spłacać, a rząd jak zwykle nie tylko się wyżywi, ale i wykpi się.

Właściwie na tej konkluzji można zakończyć te rozważania, ale pozostaje jeszcze refleksja: jak długo ten oszukiwany, najpierw przez komunistów, a następnie przez ich spadkobierców – naród będzie cierpliwie znosił te jawne z niego kpiny.

Przecież ten naród ani swoim poziomem intelektualnym, ani swoją pracą nie zasłużył na tak pożałowania godne położenie i że dopiero obcy stwierdzają w jak podłych warunkach żyjemy.

Niektórzy uważają, że winę za ten stan rzeczy ponosi polska „klasa polityczna”, która nie dba o naród, a jedynie o swoje interesy. Jeżeli tak miałoby być to oznaczałoby, że interesy tej klasy są rozbieżne z interesami narodu.

Prawda jest z pewnością jeszcze gorsza, nasza sytuacja nie jest rezultatem jakichkolwiek błędów, jest to rezultat przemyślanej akcji degradacji pozycji Polski, a najemnicy autorów tej koncepcji po prostu ją realizują.

Określenie w czyim interesie ta degradacja jest przeprowadzana nie jest takie trudne znając, co nieco polską historię, to nic nowego, tylko że metody się nieco zmieniły i uznano, że redukcja gospodarki i poziomu zaludnienia całkowicie wystarczy dla sprowadzenia Polski do poziomu generalnej gubernii.

Inne zapisy autora:

0

Andrzej Owsinski

793 publikacje
0 komentarze
 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758