Bez kategorii
Like

“Trotyl” nie żyje!

03/12/2012
369 Wyświetlenia
2 Komentarze
2 minut czytania
no-cover

W ostatnich tygodniach media głównego nurtu zelektryzowała wiadomość, iż pewien osobnik z Krakowa planował zamach na najzacniejsze głowy w państwie. Otóż, chciałbym te plotki oficjalnie zdementować. Niejaki “Trotyl” nie żyje!

0


Niniejszym protesuję przeciwko insynuacjom, jakoby "Trotyl" planował zamach na obecnego rezydenta Pałacu Namiestnikowskiego oraz na osoby przebywające tymczasowo w pracy na ulicy Wiejskiej w Warszawie.

"Trotyla" znałem osobiście. Nawet bardzo dobrze. Z zawodu faktycznie był pirotechnikiem. W swoim bujnym życiu wysadził kilka pociągów i składów amunicji, produkował także "steny" w Suchedniowskich zakładach zbrojeniowych, a następnie przemycał je do lasu nieodpowiedzialnym faszystom z AK i NSZ. Zresztą sam był członkiem tychże nacjonalistycznych band, do czego nieodpowiedzialnie (jak to faszysta) przyznał mi się, gdy miałem jakieś 5 lat…

Ponadto, wyprodukowane przez siebie granaty wkładał do wózka mojego małoletniego wówczas ojca w celu wywiezienia tychże niebezpiecznych materiałów do lasu w kamuflażu becikowym. Tym samym naraził on życie i zdrowie mojego rodzica, a także wspomnianego lasu.

Uprzejmie proszę "GW", "TVN", "TVP" oraz inne zacne media mejnstrimowe o sprostowanie podanych wcześniej nieprawdziwych informacji nt. "Trotyla", jakoby tenże rzekomo współpracował z innymi osobami oraz że dał się rozpracować przez tych troglodytów z ABC, ABW, czy innego pozalekcyjnego kółka zainteresowań dla niespełnionych mężczyzn.

Pozdrawiam

A.

A teraz poważnie:

PS. Mój wujek, ś.p. Wacław Szumielewicz, ps. "Trotyl", był pirotechnikiem oddziału AK majora Piwnika (ps. "Ponury"). Po wojnie wielokrotnie więziony i torturowany przez szanownych tatusiów paru obecnie "szanowanych" osób. Gdyby  żył, z pewnością już dawno by załatwił wiele tego typu spraw. Tylko że zrobiłby to profesjonalnie… A służby mogłyby go cmoknąć w trąbkę… Bo "Trotyl" był przedwojenny…

Inne zapisy autora:

0

Avatar
Aaron Majdan

3 publikacje
0 komentarze
 

2 komentarz

  1. Wujka Wacka znałem dobrze i uwielbiałem. Wychowywał mojego ojca. Spędzałem u Niego i u cioci Krysi i Haliny prawie każde wakacje w Suchedniowie. Woził mnie na swojej “Jawie”, gdy byłem dzieckiem. U niego poznałem kilku “cichociemnych” i chyba jako pierwszy miałem w rękach ich wspólną książkę. A jeśli chodzi o “granaty w wózku”, to z artykułu wynika, że nie był to jeden wózek, bo mój ojciec był w drugim :). Teraz staram się kontynuować Jego walkę z bandytami, chociaż na “innym froncie”, ale to ci sami bandyci… Odezwij się, kuzynie…

    0
  2. Avatar Arkady AB-IM

    Inspirująca historia. Czy lubi się powtarzać, tego nie wiem

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816