BIZNES
Like

Radiowa Trójka: Prawnicy potwierdzają, pieniądze za mandaty trzeba zwrócić

18/03/2014
1505 Wyświetlenia
60 Komentarze
9 minut czytania
Radiowa Trójka: Prawnicy potwierdzają, pieniądze za mandaty trzeba zwrócić

Trójka wyemitowała, krótki program w którym przyjrzała się konsekwencjom wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 12.03.2014 w którym sędziowie uznali wezwania alternatywne (tzw quizy A,B,C,D) dotyczące fotoradarów i mandatów za złe parkowanie, za wysyłane bez podstawy prawnej, czyli bezprawne. Red. Tomasz Jeleński z PR III podszedł do sprawy precyzyjnie i rzeczowo, weryfikując także u profesorów prawa, czy autor niniejszego bloga ma rację, publicznie twierdząc, że na podstawie tezy wyroku opublikowanej na oficjalnej stronie Trybunału Konstytucyjnego każdy obywatel, który otrzymał takie wezwanie-mandat ma prawo je wyrzucić do kosza i nie może być ukarany, a każdy już ukarany mandatem lub grzywną sądową może od dzisiaj upomnieć się o unieważnienie kary, o zwrot bezprawnie zabranych pieniędzy, o zwrot punktów i o odszkodowanie czy zadośćuczynienie. Audycja nie pozostawiła wątpliwości – budżet państwa i budżety gmin powinny zwrócić bezprawnie przyjęte środki.

0


Zacznijmy od przypomnienia linku do artykułu, w którym ujawniłem publicznie konsekwencje wyroku TK, których nie zauważyli dziennikarze największych telewizji, wysokonakładowych gazet czy branżowych dzienników takich jak “Gazeta Prawna”.

https://3obieg.pl/trybunal-konstytucyjny-wszystkie-pieniadze-za-mandaty-z-fotoradarow-musza-zostac-zwrocone

 

Przerażony nadchodzącą rządowo-budżetową katastrofą TVN24 już dwa dni po mojej publikacji przygotował propagandówkę, która miała jedno zadanie, wybić z głowy polskim obywatelom tak niebezpieczne pomysły jak UPOMINANIE SIĘ O SWOJE, kłamiąc przy tym i manipulując niemiłosiernie. No ale jeśli inaczej się nie dało… cel uświęca środki.

 

https://3obieg.pl/jak-tvn-pokrywal-trybunal-konstytucyjny

 

Fotoradar zamontowany w Jastkowie

 

Na szczęście świat mediów nie składa się z samych kłamczuszków wchodzący bez mydła władzuchnie. Redaktor Trójki Tomasz Jeleński, który przywraca mi wiarę w dziennikarzy głównych mediów, zaczynając przyglądać się sprawie najpierw wystąpił o komentarz do samego Trybunału Konstytucyjnego.

 

 

Szanowni Państwo!

Proszę o wypowiedź w sprawie orzeczenia  Trybunału Konstytucyjnego z dn. 12
marca 2014 z g.9.00  w sprawie wykroczenia w ruchu drogowym.
Chodzi mi o zapis mówiący:

“nie ma podstaw prawnych adresowanie do właściciela lub posiadacza pojazdu
przez uprawniony organ alternatywnego żądania wskazania, komu został
powierzony pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie albo
przyjęcia mandatu karnego za popełnione wykroczenie drogowe”

Według prawników oznacza to, że niezgodne z prawem jest wysyłanie ,,quizu” ,
w którym trzeba zakreślić odpowiedni punkt- tak robi ITD i Straże Miejskie.

“Jeżeli organ nie ma wątpliwości, kto jest sprawcą wykroczenia drogowego, co
jest warunkiem koniecznym ukarania go mandatem karnym w postępowaniu
mandatowym, nie może jednocześnie podejmować czynności zmierzających w
kierunku ujawnienia innego sprawcy tego wykroczenia”

Czy oznacza to, że WSZYSTKIE mandaty, które zapłacono po wypełnieniu
,,quizu” są nieważne? Bo tak wynika właśnie z orzeczenia Trybunału.

Czy niżej wymienione zapisy to pomyłka, przeoczenie czy jak najbardziej
celowe stwierdzenia?

Art. 190 Konstytucji RP

1. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i
są ostateczne.

4.Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności z Konstytucją, umową
międzynarodową lub z ustawą aktu normatywnego, na podstawie którego zostało
wydane prawomocne orzeczenie sądowe, ostateczna decyzja administracyjna lub
rozstrzygnięcie w innych sprawach, stanowi podstawę do wznowienia
postępowania, uchylenia decyzji lub innego rozstrzygnięcia na zasadach i w
trybie określonych w przepisach właściwych dla danego postępowania.

Proszę o wypowiedź do mikrofonu w tej sprawie

Tomasz Jeleński
Program 3 Polskiego Radia

 

Odpowiedź jaką uzyskał, okazała się kuriozalna:

 

Od: grażyna leśniak [lesniak@trybunal.gov.pl]
Wysłano: 17 marca 2014 11:34
Do: Jeleński Tomasz
Temat: RE: Wypowiedź dla Trójki

Szanowny Panie Redaktorze,

W komunikacie prasowym do wyroku z 12 marca 2014 r. w sprawie P 27/13
znajduje się akapit poświęcony praktyce adresowania do właściciela lub
posiadacza pojazdu przez uprawniony organ alternatywnego żądania wskazania,
komu został powierzony pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie
albo przyjęcia mandatu karnego za popełnione wykroczenie drogowe. Zdanie
pierwsze tego akapitu należy odczytywać łącznie z następującymi po nim
zdaniami: “Jeżeli organ nie ma wątpliwości, kto jest sprawcą wykroczenia
drogowego, co jest warunkiem koniecznym ukarania go mandatem karnym w
postępowaniu mandatowym, nie może jednocześnie podejmować czynności
zmierzających w kierunku ujawnienia innego sprawcy tego wykroczenia. Z
drugiej strony, jeżeli organ ma wątpliwości co do tego, czy sprawcą
wykroczenia jest właściciel lub posiadacz pojazdu, to – nie może go ukarać
mandatem karnym”.

Istotą wyroku z 12 marca 2014 r. w sprawie P 27/13 jest rozstrzygnięcie
Trybunału Konstytucyjnego o zgodności z Konstytucją art. 96 § 3 ustawy z
dnia 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń. W konsekwencji przepis ten
obowiązuje i będzie nadal stosowany przez organy powołane do kontroli
przestrzegania przepisów prawa o ruchu drogowym.

Z poważaniem

Zespół Prasy i Informacji
Biura Trybunału Konstytucyjnego

Jak widać Trybunał stara się maksymalnie nabrać wody w usta od czasu, gdy sędzia sprawozdawca dowiedział się (już po orzeczeniu), że owe wezwania-quizy których bezprawność TK stwierdził, to nie są wezwania sporadyczne i wyjątkowe, wysyłane przez jakieś nieprzygotowane prawnie Straże Gminne z pipidówki, ale wezwania powszechnie stosowane. Mało tego, takie są wszystkie wezwania stosowane od lat.

 

Zwróćcie uwagę, że w swojej odpowiedzi TK radośnie pominął zdanie o ich bezprawności, pomimo, iż to ono właśnie jest kluczowe.

 

W tej sytuacji Redaktor Radiowej Trójki postanowił odnaleźć prawnika, który miałby inne zdanie w tej sprawie i miał odwagę firmować je swoim nazwiskiem. Nie znalazł, a prawnicy i społecznicy zajmujący się tematyką fotoradarów od lat zajęli jednoznaczne stanowisko, ba niektórzy z nich już rozpoczęli procedurę odzyskiwania zgrabionych środków.

 

Zresztą posłuchajcie:

 

 

 

 

Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości jaka burza nas czeka?  W samym 2013 fotoradary w Polsce zrobiły 2,5 mln zdjęć i wysłano tyle samo bezprawnych wezwań. Ilu z Was drodzy czytelnicy zapłaciło karę? Ilu nie było kierowcami tylko niewinnymi właścicielami pojazdu? Ilu wzięło winę na siebie choć nie dokonało wykroczenia?

 

 

Czy ktoś zwrócił uwagę, że niesłychana ilość fotoradarów wcale nie zmniejszyła dokonywanych wykroczeń i nie poprawiła bezpieczeństwa? Bo to nie oto chodzi, jakby chodziło o bezpieczeństwo funkcjonariusze staliby osobiście na drodze, łapali sprawców, tępili piratów drogowych i przerywali popełniane wykroczenia. Tymczasem wolą obsługiwać maszynki do robienia pieniędzy i łupić obywateli, jeśli nie za wykroczenie drogowe to za niewskazanie kierowcy (bo biedny frajer nie pamiętał) lub za niestawienie się na przesłuchanie na drugim końcu Polski. To co, że pirat na terenie z 20 fotoradarami ale bez żadnego funkcjonariusza zabił dziecko i zbiegł, ale za to przyszło do niego za 6 miesięcy wezwanie ze zdjęciem.

 

Tomasz Parol

 

Ps. Szczegółowa metoda i wzory dokumentów w celu umorzenia zaczętych postępowań i unieważnienia mandatów już zapłaconych są właśnie opracowywane, proszę o cierpliwość. Darczyńcom portalu oczywiście wciąż pomagam indywidualnie, jeszcze daję radę 😉  Piszcie na maila tomekparol@yahoo.pl

 

Poniżej do pobrania wyrok Trybunału Konstytucyjnego:

Wskazanie sprawcy wykroczenia drogowego – Trybunał Konstytucyjny

 

UWAGA: Wzór dokumentu do unieważnienia zapłaconego mandatu i odzyskania pieniędzy – krok 1 (kliknij link)

https://3obieg.pl/odzyskanie-pieniedzy-za-mandat-wzor-pisma-przygotowawczego

 

Uwaga z dniem 18.04.2014 ruszył opracowany przeze mnie system “Anuluj Mandat”, w którym znajdziecie dokumenty na każdy etap postępowania

https://3obieg.pl/mandaty/

 

system_anuluj_mandat

Inne zapisy autora:

0

Publication author

offline 9 years

Tomasz Parol

Tomasz Parol 0
Tomasz Parol - Redaktor Naczelny Trzeciego Obiegu, bloger Łażący Łazarz, prawnik antykorporacyjny, zawodowy negocjator, miłośnik piwa z przyjaciółmi, członek MENSA od 1992 r. Jeśli mój tekst Ci się podoba, lub jakiś inny z tego portalu to go WYKOP albo polub na facebooku. Jeśli chcesz zostać dziennikarzem obywatelskim z legitymacją prasową napisz do nas: redakcja@3obieg.pl
Comments: 2353Publics: 503Registration: 24-01-2011

Tomasz Parol
Tomasz Parol

Tomasz Parol - Redaktor Naczelny Trzeciego Obiegu, bloger Łażący Łazarz, prawnik antykorporacyjny, zawodowy negocjator, miłośnik piwa z przyjaciółmi, członek MENSA od 1992 r. Jeśli mój tekst Ci się podoba, lub jakiś inny z tego portalu to go WYKOP albo polub na facebooku. Jeśli chcesz zostać dziennikarzem obywatelskim z legitymacją prasową napisz do nas: redakcja@3obieg.pl

503 publikacje
2250 komentarze
 

  1. Avatar Klaudia

    Proszę poprawić na początku artykułu datę na 12.03.2014 zamiast 12.12.2014, bo budzi to niemałe… zaskoczenie 😉

    0
  2. Poprawiłem, literówka, przepraszam

    0
  3. Avatar Czyżyk

    Brawo, czekam na wzór dokumentu do ITD. Nie odpuszczę łupieżcom.
    Przy czym zwracam uwagę, że samo opublikowanie takowych wzorów nie wystarczy, bo oni będą się jak zwykle podpierać paragrafami, cytować opinie swoich prawników i podawac ustalenia z narad swoich inspektorów (lol), straszyć konsekwencjami itp. Niezbędne będzie rozpracowanie całej drogi użerania się z krętaczami, tzn co odpisać na takie czy takie pismo z wykrętami.

    0
    • Dlatego po pierwsze trzeba to zrobic tak, by nie wiedzieli przed czym będą musieli się bronić zanim nie dostaną. Po drugie, istotne aby jak najwięcej osób dochodziło swoich praw. Czym wiecej osób tym szybciej system zostanie przełamany (pierwszą wygraną) i szybciej się podda. Tu chodzi o miliardy więc będą się działy cuda by nas zniechęcić, nie możemy się zniechęcić. Powalczmy z determinacją. To może nawet zniesiemy bandę pasożytów jeszcze przed ich ponownym wyborem. Chodzi o poszanowanie prawa i obywatela, mamy okazję dać systemowi porządną nauczkę. Ale pojedyńcze osoby tego nie zrobią.

      0
  4. Avatar Obywatel prawa

    A ja dalej uważam, że z tą anulacją mandatów będzie ciężko. Zresztą sam Trybunał coś niewyraźnie to komentuje…

    0
  5. Avatar Obywatel prawa

    ponadto, obawiam się że w stosunku do ilości wystawionych mandatów, to pojedyncze osoby będą występować z roszczeniami, pozatym Panie Redaktorze jeśli ja czegoś nie rozumiem, proszę mnie uświadomić- przecież mandat jest wystawiony za konkretne wykroczenie, a ludzie chcą przed mandatem uciekać twierdząc że się nie poznają a nie są pewni czy to oni prowadzili??? Czy dobrze rozumiem??? Jeśli tak, to obawiam się że służba typu Straż Miejska będzie kierować sprawy do sądu, a sądy jakie są w Polsce Pan Redaktor chyba wie (o ile pamiętam, sam Pan Redaktor całkiem sporo artyk. o tym pisał w przeszłości). A więc sąd w Polsce ma DOBROWOLNOŚĆ OCENY, a co za tym idzie znane są sprawy w których zapadały (zapadają?) orzeczenia nielogiczne??? Wbrew dowodom??? Wbrew prawu!!??? Jeśli tak to łatwo sobie wyobrazić komu sądy będą przyznawać rację- obywatelom czy organom państwowym???

    0
    • Pomysł z fotoradarami był od początku pomysłem na skróty niedostosowanym do zasad prawa wykroczeń. Najpierw stosowano go w stosunku do kierowców TiRów przez instalacje na trasach tranzytowych, co się sprawdzało jako tako bo każda firma transportowa musi wiedzieć który kierowca tego TiRa na tej trasie prowadził, więc ustalenie sprawcy polegało na zadaniu pytania o niego właścicielowi lub posiadaczowi TiRa – słynny obowiązek wskazania.
      Potem jednak się zorientowano jaka to poręczna maszyna do robienia pieniędzy, że wyręcza funkcjonariuszy którzy zamiast na drodze służą w ciepełku przy biurku, że gmina może nagle wiele zarobić na osobach nie będących jej mieszkańcami i w końcu, że można dać kontrakt na obsługę systemu informatycznego i wysyłkowego firmie należącej do brata burmistrza.
      Zobaczcie ile się od razu spraw załatwiało.
      A na dodatek bez wielkich pieniedzy, bo masę fotoradarów pozyskano za kasę UE (przykład kompletnego marnotrawstwa pieniędzy).
      W tym amoku kompletnie olano kwestię, że stosowanie fotoradarów w stosunku do osób prywatnych kompletnie nie ma sensu, bo jak ustalić sprawcę… Osoba prywatna nie prowadzi rejestrów komu daje samochód i kto kiedy kierował samochodem bo nie musi, a nawet nie powinna (GIODO) a nie musi pamiętać czy wiedzieć.
      Zobaczcie jaka różnica z radarem ręcznym – tam zatrzymany kierowca jest sprawcą i finito, przy tym przerywa się wykroczenie i dba o bezpieczeństwo. A tutaj? Szukaj wiatru w polu. Poradzono sobie jednak przygotowując wzory ABCD – kompletnie bezprawne, ale umiejętnie manipulujące zakłopotanym obywatelem który albo kierował albo jest włascicielem, albo go ktoś z bliskich wskazał a kompletnie nie zna prawa i nie chce kłopotów. I obywatele płacili. Aż w końcu grupa ludzi zaczęła się temu syfowi przyglądać i stwierdziła, że mamy do czynienia z przestepstwem nie wykroczeniem i na dodatek funkcjonariuszy nie obywateli. Że rzekomi sprawcy są w rzeczywistości ofiarami bandyckiego systemu, któremu ze względu na skalę żaden prokurator ani sędzia nie chcę się przyglądać. Wszak dzięki fotoradarom szły setki miliony do budżetu, a oni wszyscy, od strażnika miejskiego, poprzez inspektora drogowego, policjanta, prokuratora aż do sędziego żyją wszak z budżetu. No i rzecz jasna ci ludzie udzielają się lokalnie, nie będą bruździć Burmistrzowi, komendantowi z którym sie pije na grillu czy znajomym mundurowym. Na szczęście jednak ta skorupa zaczęła pękać. Coraz więcej spraw zaczęliśmy wygrywać, pojawili się mądrzy sędziowie (prokuratorzy nie bardzo), pojawił się wyrok Sądu Najwyższego i teraz TK – które wszak tylko stwierdziły fakt powszechnie znany wśród prawników znających się na rzeczy, że wezwania z fotoradarów są BEZPRAWNE.

      0
      • Avatar qunka

        A czy nie prościej jest jeździć zgodnie z przepisami, planować podróż za wczasu? Robię tak od kilku lat i mandatów nie zbieram, nie stresuje się że z wycieczki nad może lub wyjazdu do rodziny przyjdzie pocztą dodatkowy rachunek czy fotka. Odwaga cywilna co po niektórych również leży w gruzach, przekraczają prędkość, przejeżdżają na czerwonym ale jak przyjdzie zapłacić to brak cywilnej odwagi do przyznania się i poniesienia konsekwencji. Typowa polskość. Ile z tych wystawionych mandatów jest niesłusznie? Bo tylko w takim przypadku osoba obciążona karą ma prawo protestować! Ps żeby nie było kilka mandatów w życiu zapłaciłem za przekroczenie prędkości.

        0
    • Avatar Nielot

      Obywatel Prawa pisze: “Jeśli tak, to obawiam się że służba typu Straż Miejska będzie kierować sprawy do sądu…..”

      I to będzie właściwa droga. Grzywna nałożona przez sąd nie trafi do kasy miasta i SM/SG przestanie być finansowa zainteresowana wpływami z fotoradarów. Wiec jedyną motywacja będzie faktycznie poprawa bezpieczeństwa na drodze. No i przed sądem będzie musiała udowodnić iż to pan X popełnił wykroczenie. Skończy się patologia zdjęć od tyłu – (ciekawe dlaczego takich jest większość), być może ktoś w końcu przeczyta instrukcję fotoradaru i go ustawi zgodnie z nią, i może zacznie się wykonywać po dwa zdjęcia – celem wyeliminowania fałszywych pomiarów – z powodu tzw. podwójnego odbicia

      0
      • Avatar Obywatel prawa

        Szanowny Panie, w średniowieczu ktoś by powiedział, że wygłasza Pan herezje! Pan nie znasz realiów sądowych w Polsce! Po pierwsze wedle tego co Pan pisze, wynika że sądy za chwilę zostaną zasypane dziesiątkami tysięcy spraw, które powinny zostać załatwione wcześniej, z wyjątkiem naprawdę wyjątkowych sytuacji, gdzie ktoś został w sposób ewidentny niesłusznie ukarany. Po drugie proszę pamiętać, że sądy są utrzymywane za pieniądze nas wszystkich- ja i zapewne wielu innych ludzi nie zgadzam się, by zajmowały się PIERDOŁAMI! Bo zazwyczaj będzie to sprawa bogatego kolesia, który się nudzi i po prostu chce “dowalić” SM za mandat, którego bądź co bądź dostał słusznie, ale jak to z bogatymi bywa… biedny człowiek nawet się nie odważy dać sprawy do sądu, bo biedny najczęściej znaczy honorowy- wie, że wykroczenie mogło być, zapłaci i będzie się pilnował.
        Po trzecie niech Pan nie wierzy w jakiekolwiek “udowadnianie przed sądem”, znam dziesiątki spraw przegranych przez 100% niewinnych ludzi. Proszę zajrzeć na strony: aferyibezprawie.org lub aferyprawa.eu
        Jak na razie znacząca większość (jak nie wszystkie) spraw z udziałem SM, wygrywa właśnie SM.
        O swoich osobistych doświadczeniach nie będę pisał, bo to materiał na co najmniej film dramatyczny..
        Najbardziej mnie śmieszy, że zaraz po stwierdzeniu do udowodnieniu winy, “skończy się patologia zdjęć od tyłu…”. Obawiam się, że nawet jeśli się skończy ta patologia, w jej miejsce pojawi się kilka następnych. Kiepskie to pocieszenie, jeśli policja i sm zakupują coraz nowocześniejszy sprzęt do walki z piratami drogowymi- co w konsekwencji i tak na jedno wyjdzie. Niedługo okaże się, że ilość mandatów wzrośnie o 300% i wtedy zobaczymy jakich luk prawnych będą się wszyscy ukarani chwytać….

        0
        • Avatar Nielot

          Pokazuje Pan kolejne “nasze” patologie – sądownicze. Ale to temat na osobną dyskusje.
          Ja liczę ze jeśli sądy zostaną zalane sprawami o mandaty z fotoradarów, to może ktoś wreszcie zacznie myśleć jak rozwiązać to systemowo i zgodnie z prawem!!!

          No i fotoradary faktycznie zostaną stawiane celem poprawy bezpieczeństwa a nie po to by zarabiać kasę. W niektórych krajach Europy można legalnie używać tzw antyradarów – czyli urządzeń wykrywających wiązkę wysyłaną przez taki radar. I motywowane to jest… poprawą bezpieczeństwa. Bo jeśli idiota nie zauważy ograniczenia prędkości, ani oznakowanego radaru, to jest szansa, że jak mu zacznie pikać ta skrzyneczka to zwolni.!!! A nie jak u nas – otrzyma po pól roku mandat i to z opcją, że znajdzie jelenia który za niego przyjmie wykroczenie.

          Co do nowoczesnego sprzętu kupowanego przez Policję – chodzi Panu o Iskry? Które nie powinny otrzymać homologacji, bo ściągnięto TAŃSZĄ wersję, co nawet potwierdza producent. pomijając fakt iż legalizowano wersję z kamerą, a Policja używa bez…. tez taniej.
          A laserowe mierniki? Miałem taki w ręku – ponoć zasięg do 1km i Policjanci nawet tak próbują mierzyć. A ja celując w jadący pojazd z 200m nie byłem pewien czy zmierzyłem prędkość jemu czy pojazdowi z tyłu, bo mi ręka latała. Snajper faktycznie trafia ze snajperki z takiej odległości, ale on ma do tego dość drogie przyrządy i jeszcze droższe szkolenie. A u nas kupuje się najtańszą wersję tych mierników, a słyszał Pan o szkoleniu policjantów – z używania ręcznych mierników prędkość? Temat tabu w Policji. A jak zapytałem o błędy pomiarowe i instrukcję obsługi (bo tam to jest napisane) do radaru który mieli w radiowozie to posiłkowali się telefonem do oficera dyżurnego który tez twierdził, iż coś takiego jak błąd pomiarowy nie istnieje.

          Niestety to nie sam przyrząd mierzy, potrzebna jest do niego przeszkolona obsługa. Bo inaczej takie pomiary są nic nie warte.

          0
        • “honorowy- wie, że wykroczenie mogło być, zapłaci i będzie się pilnował” – rewelacyjne postrzeganie honorowego postępowania. “Ktoś mi przysłał list, żebym zapłacił 3 stówki, no to dobra zapłacę, bo chyba mogło być jakieś wykroczenie. Rzeczywiście jechałem w zeszłym roku trasą XYZ, to 3 stówki się zbójom należą…”. Żałosna próba usprawiedliwienia bezprawnych i nieudolnych działań SM mających na celu głównie i przeważnie rąbanie ludzi na grubą kasę, a na ostatnim miejscu jakiekolwiek działania prewencyjne, zwiększające bezpieczeństwo na drogach (a może wymienisz jakieś jakieś spektakularne sukcesy SM w tym aspekcie?).

          0
  6. Avatar Przemek

    Gminy będą musiały sprzedać fotoradary by oddać kasę którą złupiły 🙂

    0
    • Avatar Czyżyk

      Co przekazać? Przecież i tam dzierżawią od firmy szwagra kuzynki wójta. Co najwyżej wypowiedzą umowy, jeśli przejdzie projekt nowej ustawy który zabrania czarnuchom używania fotopstryków.

      0
  7. Cos się zaczęło ruszać w eterze. Onet wali prosto z mostu: http://moto.onet.pl/raporty/mandaty-strazy-miejskiej-do-zwrotu/nht18 Gratulacje Panie Tomaszu. Sukces gwarantowany

    0
  8. Avatar Kanton

    Ja mam taką naturę, że fotoradar nie zlapał mnie, za przekroczenie szybkości. Ale wszystko jeszcze przede mną.Mam taką nadzieję że ci, którzy zaliczyli fotoradary i uzyskają zwroty mandatów, poczują się i ściepią jaki grosz na zasilenie portalu 3obieg na sprzęt do prowadzenia
    jego dzialalności.
    W końcu jakaś elemntarna uczciwość obowiązuje. Pozdrawiam.

    0
  9. Avatar Maciej

    Brawo!Wreszcie to zlodziejskie panstwo dostanie troche po lapkach.Martwi mnie jedno w tym kraju istnieje cenzura!W normalnym swiecie cos takiego byloby hitem dna a u nas co?cisza Media pobliczne i prywatne(z wyjatkiem radiowej trojki) nie zajaknely sie na ten temat. Ktos im nalozyl kaganiec.

    0
  10. Ponton Ponton

    Ponoć dziś mamy 40, “okrągłą” rocznice nakręcenia “Janosika”. W związku tym artykuł wpaniale się wpisuje w opis” przepięknej “tradycji “Janosikowania ” obywateli. Widzę światło w tunelu, na drodze do odwrócenia tej tendencji!!!

    0
  11. Tylko gratulować Panu Tomaszowi. jego słuszna walka przynosi rezultaty. Zaryzykuje stwierdzenie, że gdyby nie On, całej sprawy by nie było.
    .
    Chapeau bas.

    0
  12. Avatar Piotrek

    No to teraz hulaj dusza przez miasta i miasteczka ile fabryka dała. Piekło zostało zamknięte 😉

    0
    • rick rick

      A może by tak, zamiast na skróty (również te umysłowe) panie rzeczniku SM, zastanowić się jak dotrzeć do faktycznego problemu i poprawić bezpieczeństwo, zamiast pod tym tylko pretekstem łupić kierowców którzy w ogromnej większości chcą przecież tylko i wyłącznie sprawnie i bezpieczenie przemieścić się z punktu A do B.

      Nikt nie chce świadomie narażać siebie i innych na zbędne niebezpieczeństwo, a niestety dotychczasowa polityka drogowa zupełnie w tym nie jest pomocna. Bezsensowne ograniczenia naćkane w ilości nie dającej się ogarnąć -podczas jazdy, aby jeździć w zgodzie z przepisami nie mogę skupić się na drodze, bo muszę mieć wzrok utkwiony w prawym górnym rogu śledząc aktualne ograniczenia zmieniające się co mniej więcej 200 – 300 m. W tym czasie za krzakiem ukryty w formie śmietnika fotoradar ustawiony niezgodnie z instrukcją, pilnowany przez śpiącego w samochodzie nieopodal strażnika, czeka tylko na przekroczenie o 10 km/h prędkości na wylocie z “terenu zabudowanego” – składającego się z 7 strzechą krytych chatek.

      Po przejechaniu 500 km w ten sposób i przekroczeniu granicy (zachodniej lub południowej) człowiek oddycha z ulgą… Tam jednak widać, że można inaczej, po ludzku.

      0
      • Avatar Paweł

        Pierwszy raz, przez przypadek, trafiam na argument koronny, związany z badaniami psychofizycznymi, który przemawia za przebudową systemu ograniczeń prędkości w Polsce. Częstość zmiany sytuacji drogowej przez ZNAKI a nie to, co się dzieje na drodze, wpływa w dużej części na zmniejszenie szybkości reakcji na nagłe wydarzenie drogowe.
        TO TRZEBA ZMIENIĆ – pan Tusk tak kocha politykę pani Merkel to niech spojrzy jak działają ograniczenia prędkości w Niemczech i jakie kryteria wpływają na zmianę ograniczenia prędkości

        0
    • Avatar Nielot

      Chodzi o słynnego komendanta SM testującego fotoradary?
      Czy o idiotów którzy mandat z fotoradaru dostaną za pół roku? A przez pół roku piekła nie ma?

      0
  13. W całej tej walce z fotoradarami nie chodziło o danie przyzwolenia piratom drogowym. Chodziło tylko o ukrócenie patologi związanej z łupieniem kierowców przez zbójów w mundurach straży miejskiej / gminnej. Bo przez tą pazerność organy te zapomniały do czego zostały powołane. Jak już niejednokrotnie o tym pisano straże przestawiły się na urzędników siedzących w zaciszu biur, wysyłających wezwania i fotki. A radary zaczęto stawiać w najmniej logicznych miejscach, które nijak się miały do poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zresztą kto by się tam przejmował takimi duperelami. Główny cel – wydrzeć jak najwięcej kasy od kierowców (właścicieli), dla gminy, miasta dla siebie. Do tego ten chory system sprawiedliwości idący “rączka w rączkę” ze strażnikami. Zanim się taki właściciel pojazdu spostrzegł już był ukarany grzywną czy wyrokiem nakazowym. A w sądzie to już całkiem kpina z prawa. W zderzeniu z tą kolesiowatą rzeczywistością właściciel pojazdu w sądzie się dowiadywał, że jego linia obrony polega na niewłaściwej interpretacji prawa. Niektórzy “święci” piszą, że na “zachodzie” też są fotoradary i nikogo to nie bulwersuje. Tylko, że tam radary są instalowane w miejscach gdzie wymaga togo logika.

    0
    • tak jak napisałem, wzrost fotoradarów i nastawienie na kasę z naciskiem na karanie kogokolwiek (najprędzej właściciela pojazdu) wcale nie zmniejszył ilości piratów drogowych i nie zwiekszył bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie, piratów jest więcej. Mniej bowiem funkcjonariuszy na drogach i większe poczucie bezkarności u sprawców. Zresztą statystyki wskazują, że średnie przekroczenie jest poza terenem zabudowanym i wynosi 16 km/h.
      No po prostu straszne piractwo…

      0
  14. Avatar Aga

    Właśnie dostałam wezwanie od Straży Miejskiej. Mialam odeslac formularz. To co mam zrobić, co im napisać?

    0
    • Avatar Marcin

      Ja dostałem quiz od ITD. Jak powinienem postąpić? Wypełnić? Wypełnić wskazując osobę z imienia i nazwiska, a później dopisać, że GIODO nie pozwala na podawanie reszty danych? Odpisać, że wysyłają quiz bezprawnie i odmówić wypełnienia? Jeśli mam się przyczynić do redukcji ilości fotoradarów w Polsce to na pewno to zrobię. A jak się uda to i 3obieg wspomogę. Pozdrawiam, Marcin

      0
  15. A mnie ukarali z tego pragrafu za niewskaznie sprawcy. Posiłkowałam się wzorami z tego portalu. Odwołałam się ponieważ SM nie może byc oskarżycielem publicznym i jest to wyrok z wadą prawną ale niestety muszę stawić się w sądzie. Czy teraz mogę się bronić z tym orzeczenie TK.

    0
  16. Na moim blogu: http://www.nie-tak.pl ujawniłem dowód na to, że parkometry w Rynku mojego miasta są nielegalne ( brak zgody Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków ) a za tydzień
    ujawnię dowód, że znaki drogowe oznaczające strefę płatnego parkowania również są nielegalne. Jest to moja prywatna wojna z burmistrzem i jego przebierańcami.
    Przez trzy lata Gmina wyłudziła 400 000 zł. od mieszkańców. Zapraszam serdecznie.

    0
  17. Avatar Vick

    Jakieś kilka dni temu Onet (i nie tylko on) donosił że Trybunał Konstytucyjny orzekł że Polacy mają urzędowy obowiązek wskazania ( zadenuncjowania) kierującego pojazdem, a jeśli tego nie zrobią będą karani grzywną! Jest to zgodne z Konstytucją.
    Teraz nagle dowiadujemy się “że nie ma podstaw prawnych adresowania do właściciela lub posiadacza pojazdu przez uprawniony organ alternatywnego żądania wskazania, komu został powierzony pojazd”

    Być może ja czegoś nie zrozumiałem. Czyli jeśli napiszę, że np prowadziła żona to prawnie jest to ok, a jeśli wskazania żąda ode mnie SM (poprzez te druczki) to to takie działanie jest bezprawne.
    Trochę to zagmatwane moim zdaniem
    Czy może mi ktoś to wyjaśnić w miarę przystępnym językiem?

    0
  18. Sędzia przenoszony drogą płciową – to polska norma http://www.nie.com.pl/sites/default/files/styles/large/public/field/image/sedzia-przenoszody-droga-pciowa-szablon-duzy.jpg?itok=TfA3usPv

    Nas, obywateli, sądzą niezawisłe klany rodzinne.

    Sądownictwo ogarnia feudalizm – trzecia władza staje się dziedziczna. Zdaniem sędziowskiej kliki zwanej samorządem najlepszym sędzią jest syn sędziego i ojciec przyszłego sędziego. Prezydent, mając opaskę na oczach, wiesza dziedzicom tych urzędów łańcuchy z orłem.
    Nie jesteśmy gołosłowni.
    W Sądzie Rejonowym w Olecku był wolny etat sędziego. Zgłosiło się 22 kandydatów. Z tego grona trzeba było wybrać szczęśliwca, który złoży ślubowanie w Belwederze i otrzyma nominację z rąk prezydenta Komorowskiego. Czyli dostanie dobrze płatną robotę do emerytury. W najgorszym razie jakieś 7 tys. zł miesięcznie do późnej starości, bo przecież usuwa się z zawodu tylko w sytuacjach ekstremalnych, np. gdy ktoś po pijaku skasuje dziecko na pasach.

    Procedura naboru jest skomplikowana, nad rekrutacją czuwa właściwy sąd okręgowy. W tym przypadku był to Sąd Okręgowy w Suwałkach. Wśród pretendentów znalazł się syn Waldemara M., sędziego tego sądu, o czym świetnie wiedział urzędujący prezes. Nie posługuję się nazwiskiem sędziego, tylko inicjałem, bo tak robi, komentując tę sprawę, Sąd Najwyższy. M. opiniował kilku konkurentów syna. Wystawił pozytywne oceny, ale z zastrzeżeniami.
    Potem zebrało się kolegium sędziów. Wszyscy, a więc również Waldemar M., który jest członkiem tego ciała, uznali, że młody M. jest świetny. Uzyskał maksymalną liczbę głosów.
    Podobno ktoś coś chlapnął, bo ogólne zgromadzenie sędziów, w którym uczestniczy przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości, wprawdzie potwierdziło kwalifikacje kandydata M., ale nie przyznało mu pierwszego miejsca na podium, tylko drugie.
    Papiery pojechały do Warszawy, bo ostateczną decyzję o tym, kto dostanie togę, podejmuje obecnie Krajowa Rada Sądownictwa. Tam zauważono, że sędzia M. nadmiernie maczał palce w procedurze oceniania przyszłego sędziego M. Zdecydowano, że błąd ma charakter nieodwracalny, nikt więc nie dostanie nominacji. Choć nie wszyscy członkowie rady byli tego zdania (na 16 osób 4 wstrzymały się od głosu, jedna była przeciw).
    Krajowa Rada Sądownictwa uznała też, że zarówno tatuś kandydata, jak i jego kolega prezes, który wiedział o pokrewieństwie panów, naruszyli zasady etyki i wystąpił o ich dyscyplinarne ukaranie.
    Jednak Sąd Apelacyjny w Gdańsku wywiódł, że nic się nie stało. Przecież takie zachowanie jak w Suwałkach jest powszechne. Dlaczego więc M. i jego przełożony mieliby wiedzieć, że coś zrobili nie tak?
    Sąd Najwyższy był innego zdania, sprawa wróciła więc do Gdańska do powtórnego rozpatrzenia z informacją, że głosowanie na krewnych „może kształtować niewłaściwy społeczny odbiór wymiaru sprawiedliwości”.

    Kilka lat temu redaktorka z białostockiego „Kuriera Porannego” popełniła publikację „Mamo, tato, ja też chcę być sędzią”. Najważniejszą część stanowią nazwiska sędziów miejscowego sądu apelacyjnego. Na 28 zatrudnionych w gazecie pojawiło się 13. Aż tylu sędziów miało dzieci bądź bliskich krewnych (synowa, bratanek), którzy pokonali konkurentów i zostali sędziami. W tym dwóch sędziów dochowało się więcej niż po jednym sędzim.
    Redaktorka pogadała o tym zjawisku z prezesem sądu apelacyjnego Januszem Dubijem. Oto najciekawszy fragment:
    – Nie jest prawdą, że dzieci sędziów z mlekiem matki wysysają wydawanie wyroków?
    – Ja mówię, że osłuchanie prawnicze, przebywanie z rodzicami prawnikami przynosi pewne efekty. Nie oznacza to, że dziecko sędziego musi zostać sędzią. Moja rodzina jest też takim przykładem. Córka została sędzią, a syn od początku nie interesował się prawem.
    – Ale Pana syn i tak znalazł w sądzie pracę jako informatyk.
    – Tak, jest informatykiem, i co w tym złego?

    Lublin, rok 2010. Do konkursu na 27 etatów w sądzie rejonowym zgłosiło się ponad 500 chętnych. Komisja konkursowa kierowana przez prezesa Mariusza Tchórzewskiego wskazała najlepszych. Wybrano dużą grupę krewnych sędziów i pracowników sądownictwa. Synów sędziów, brata sędziego, córkę kierowniczki sekretariatu, męża kierowniczki finansowej.
    – Z nepotyzmem się nie zetknąłem – oświadczył prezes, którego pytano, co to za cud, że kwalifikacje na sędziego przenoszą się drogą płciową.
    Lublin, rok 2012. W Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód pojawiły się 2 wakaty. Stawiło się 35 chętnych. Wśród nich Monika O., prywatnie małżonka wiceprezesa Sądu Rejonowego Lublin-Wschód Łukasza O. A także Joanna S.-L., prywatnie córka przewodniczącej Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Lublinie Anny S.
    Kolegium Sądu Okręgowego oraz Zgromadzenie Sędziów Okręgu Lubelskiego, w którym zasiada wspomniana przewodnicząca oraz wiceprezes, pozytywnie zaopiniowały kandydatury swojaków.
    Zrobił się szum.
    Przewodnicząca i wiceprezes oświadczyli, że nie pomyśleli o wyłączeniu się z głosowania, bo taka jest tradycja. Nie chodzi zresztą o to, aby pod byle pretekstem stawać z boku, ale oceniać obiektywnie, nie faworyzując bliskich. Powszechnie wiadomo, że sędziowie mają obiektywizm we krwi.
    Mimo tego tłumaczenia córka i małżonka w tym rozdaniu przepadły. Nominację dostała Monika O. i Przemysław T.
    Można pomyśleć, że skoro była zadyma, pewnie zyskały na niej osoby spoza środowiska sędziowskiego.
    – Żona T. jest sędzią Sądu Rejonowego Lublin-Zachód. Monika O. też nie jest z zewnątrz – podpowiada mój informator.
    – Żeby się upewnić, czyją córką jest pani Monika, przedzwońcie do Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej i poproście o rozmowę z przewodniczącym, do wyboru, I lub III wydziału – radzi blog Summum Ius Summa Iniuria tępiący przejawy nepotyzmu w sądownictwie.
    – Nieistotne, kto jest czyim rodzicem, to przecież dane poufne – słyszę w Białej Podlaskiej.
    I Wydziałowi Cywilnemu Sądu Rejonowego przewodniczy Agnieszka O., zaś sędzia Wojciech O. III Wydziałowi Rodzinnemu i Nieletnich.
    Czyli stało się tak, że w wyniku afery rozkręconej przez regionalną „Gazetę Wyborczą” 2 etaty, zamiast trafić do dziecka sędziego i małżonki sędziego, trafiły do dziecka sędziego i małżonki sędziego, tyle że innego.
    Ponieważ o tej puencie w mediach cicho, zaniepokoiłam się o utrącone panie. Przejrzałam wszystkie uchwały Krajowej Rady Sądownictwa „w przedmiocie przedstawienia wniosku o powołanie do pełnienia urzędu na stanowisko sędziego” i uspakajam Czytelników. Bingo!
    Dziś Joanna S.-L. i Monika O. są sędziami – jedna w Sądzie Rejonowym w Lubartowie (było 28 kandydatów), druga w Sądzie Rejonowym w Puławach (pokonała 26 kandydatów). W uzasadnieniach KRS przeczytałam, że były najlepsze: skończyły prawo na piątki, egzamin sędziowski też, miały bogatą praktykę w sądach lubelskich i, co wynika z głosowania, cieszą się uznaniem środowiska sędziowskiego.
    Z lektury protokołów wynika, że środowisko niesłychanie rzadko jest komuś przeciwne, przecież wystarczy, jak wstrzyma się od głosu, bo kogoś zna niewystarczająco.
    – Czyli nie z piaskownicy – mówią odtrąceni.

    Poseł Jacek Czerniak słusznie uznał, że może chodzić o wady systemu. Zapytał zatem ministra sprawiedliwości, w ilu apelacjach sędziowie oceniali, czy ich potomstwo nadaje się na sędziów? Czy minister potępił te praktyki? W jaki sposób zamierza zapewnić kandydatom do zawodu niemających z nim związków rodzinnych takie same prawa, jakie ma progenitura sędziów? Czy upomniał Lublin?
    Podsekretarz stanu Grzegorz Wałejko odpowiedział grzecznie i na okrągło, że jest dobrze, a będzie lepiej. Był chory albo na haju, bo w ogóle nie zauważył poselskich pytań.
    Czerniak zadał je ponownie. Tym razem odpisał mu inny podsekretarz. Wojciech Węgrzyn wyjawił, że „występowanie związków rodzinnych w jednostkach organizacyjnych nie jest cechą specyficzną jedynie dla sądów”.
    Nie wie niestety, jak wielki to problem w sądach, bo brak podstawy prawnej, aby takie dane zbierać.
    Powinno być dobrze, bo pieczę nad naborem sprawują prezesi sądów oraz Krajowa Rada Sądownictwa. Poza tym sędziowie zobowiązani są przestrzegać zasad etyki, czyli m.in. nie wykorzystywać swego statusu i prestiżu sprawowanego urzędu w celu wspierania interesu własnego lub innych osób.
    Również podsekretarz Wałejko nie odpowiedział posłowi, czy minister sprawiedliwości pogroził paluchem sędziom z Lublina.

    Załóżmy, że sędzia „rejonówki” robi błąd. Do więzienia trafia niewinny człowiek. Czy sąd odwoławczy przyjrzy się sprawie obiektywnie, jeśli rozdaje w nim karty tatuś czy mąż osoby, która spartoliła robotę? Nikt nigdy nie próbował policzyć, ile niesłusznych wyroków utrzymano, ile spraw rozmyto, aby sędziemu nie stała się krzywda.
    Rodzinne więzy to naprawdę potężna siła. Niedawno głośno było o mecenasie z Białegostoku, który zabił aplikantkę. Została uduszona i zmasakrowana: pęknięta śledziona, uszkodzone nerki, ciało było jednym wielkim siniakiem. Krewni mecenasa sądzą w Sądzie Okręgowym oraz Sądzie Apelacyjnym w Białymstoku. Mówi się, że w trosce o ich uczucia miejscowi prawnicy postanowili być solidarni z mordercą i zgromadzili blisko 4 mln zł tytułem poręczenia, pragnąc, aby oczekiwał na prawomocny wyrok na wolności.
    Tego, czy adwokaci i radcy, zbierając pieniądze, liczyli na to, że będą przez ciocię i wuja mordercy traktowani życzliwiej podczas ferowania wyroków, nie wiem. Tylko o to pytam.

    Autor – BOŻENA DUNAT Ps. Mój komentarz: jako jedyny z kandydatów wyszedł z cipki z rogami więc na sędziego się nadaje na budowę takiego nie przyjmą bo kasku by nie założył Sędzią powinien zostawać obywatel w powszechnych wyborach, nie tak jak do tej pory wzajemna adoracja. Do tego trzeba nie kraju totalitarnego i stalinowskiego tylko zwykłej demokracji. To dyktat pod każdym względem.

    0
  19. Co wolno wojewodzie… Radiowóz sprowadził niebezpieczeństwo utraty życia. Kierowca policyjnej Skody z Ostródy wyprzedzał na podwójnej ciągłej cały sznur pojazdów. Jechał po lewej stronie wysepki, nie zważał na ograniczenia prędkości, przejścia dla pieszych, na zakręty i skrzyżowania. Zignorował wszelkie obowiązujące przepisy ruchu drogowego i zdrowy rozsądek. Nie użył żadnych sygnałów, wskazujących na jego uprzywilejowanie. Zobaczcie sami. Zarejestrowany przez przypadkowego kierowcę wyczyn nieoznakowanego radiowozu przyprawia o ciarki…

    brawura policji 34278
    Co zrobił ostródzki sąd? Uniewinnił policjanta, na podstawie Kodeksu postępowania w sprawie wykroczeń, art. 5 par. 1 pkt 1. Stanowi on, że “Nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy czynu nie popełniono albo brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie jego popełnienia”. http://img.interia.pl/motoryzacja/nimg/f/z/Radiowoz_sprowadzil_zycia_6357525.jpghttp://img.interia.pl/motoryzacja/nimg/f/z/Radiowoz_sprowadzil_zycia_6357525.jpghttp://www.interia.tv/wideo-szokujaca-brawura-policyjnej-skody,vId,1302073 A ja myślę, że to było preludium do sprawy z Łodzi gdzie dwóch policyjnych MORDERCÓW zabiło niewinnego kierowce Mazdy. Też będą uniewinnieni. Właśnie w tym sęk. Prawo jeżeli nie dotyczy wszystkich jest po prostu bezprawiem. Sędzia, prokurwator, polityk, policjant itd. Każdy powinien odpowiadać tak samo. Mało tego – tacy ludzie wiedzą doskonale co czynią. Więc w ich przypadku powinno to być traktowane z najwyższego wymiaru. Polska jest krajem bezprawia, podobne są w Afryce. Tam też odpowiadają tylko ci którzy są poza władzą. To typowe dla krajów zacofanych. Polska jest poprzez obowiązujące zacofane prawa krajem czwartego świata. Szkoda moich przodków co za ten kraj walczyli i ginęli.

    0
  20. Niespotykane przywileje. Oprócz wysokich uposażeń, sędziowie i prokuratorzy otrzymują różnego rodzaju bonusy.

    Takim bonusem i to dużym, jest fakt, że sędziowie i prokuratorzy nie płacą składek na ubezpieczenia społeczne, co sprawia, że ich płace realne są o 14% wyższe, czego statystyki nie wykazują. Inne przywileje kadry prokuratorsko-sędziowskiej to nienormowany, de facto czas pracy, chorobowe w wysokości 100% uposażenia, dłuższe urlopy, niskooprocentowane kredyty mieszkaniowe, zwrot kosztów dojazdów do pracy, oraz niezmiernie korzystny, odrębny system emerytalny zwany „stanem spoczynku” w którym sędzia czy prokurator otrzymuje 75% ostatniej pensji, automatycznie waloryzowanej. System „stanu spoczynku” został wprowadzony nie w czasach PRL-u, a w 1998 roku. Przygotowany był w 1997 r. przez ostatniego Ministra Rządu SLD Kubickiego.

    Ta grupa urzędników państwowych ma również inne pozapłacowe przywileje, jak immunitet, który w krajach Unii Europejskiej stanowi raczej wyjątek a nie regułę. W większości krajów Unii sędziowie nie mają immunitetu, mają normowany czas pracy. Ponadto polskiego sędziego czy prokuratora nie można usunąć lub przenieść. Tego przywileju nie posiadają ich koledzy z UE. Zwiększa to w istotny sposób bezpieczeństwo i prestiż pracy oraz atrakcyjność tych zawodów. Te przywileje powodują paraliż organizacyjny i zmniejszają sprawności i wydajności całego wymiaru sprawiedliwości.

    Tak więc mamy do czynienia z grupą zawodową cieszącą się ogromnymi przywilejami. Natomiast wyniki ich pracy odbiegają znacznie in minus od porównywalnych grup w innych państwach Unii. Poza tym, sędziowie i prokuratorzy nie podlegają żadnej realnej kontroli demokratycznego Państwa. Więcej na ten temat można znaleźć w tekstach i tabelach na portalu http://www.forum-z.cba.pl.
    Zarobki sędziów PDF Drukuj Email

    Jak wynika z zestawienia przygotowanego przez Sedlak & Sedlak, wśród sędziów w 2012 roku najwyższe pensje otrzymywali sędziowie sądów administracyjnych. Przeciętna miesięczna płaca brutto wyniosła w tej grupie 13 938 zł. Orzekający w sądach okręgowych otrzymywali przeciętnie 12 068 zł miesięcznie, a w rejonowych 9 521 zł.

    Po drugiej stronie skali znalazły się osoby piastujące stanowiska urzędnicze. Zarabiali oni przeciętnie 3 953 zł miesięcznie. Asystenci sędziów otrzymywali średnio 3 996 zł brutto. http://as.wynagrodzenia.pl/index.php?bid=87

    alt

    Źródło: opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie: Mały rocznik statystyczny 2013, GUS wielkość bąbelka oznacza liczbę osób, które pracowały na danym stanowisku według stanu na dzień 31 XII 2012

    Nasz wymiar sprawiedliwości jest ciężko chory. Mamy wadliwe prawo, źle działające sądy i prokuratury w których panuje korupcja i nepotyzm. Cały system jest źle zorganizowany, drogi, niesprawny, hamuje nasz rozwój gospodarczy i nie odpowiada potrzebom społeczeństwa.

    Jeśli

    – uważasz za normalne to, że w 2010 r. z 90 000 skarg resort sprawiedliwości uznał za zasadne tylko 3,8%;

    – nie bulwersuje, że we Francji w 2008 r. było 9 sędziów na 100 tys. ludności, gdy w Polsce 26, że postępowania gospodarcze w Polsce trwały przeciętnie 850 dni, a we Francji 76, jedenaście razy dłużej;

    – uważasz za normalne, że przeciętna sprawa o zabójstwo trwała w Polsce w roku 2008 średnio 14 miesięcy, gdy w Finlandii – 3 miesiące;

    – godzisz się, by na tak funkcjonujące sądownictwo, wydawać 1,82% budżetu państwa, podczas gdy w Anglii, Danii i Irlandii wydaje się 0,2%;

    – sądzisz, że studenci Wydziału Prawa UW, którzy wg badań z 1999 r. w 61% akceptowali KORUPCJĘ w swej przyszłej pracy zawodowej, mogą być dziś dobrymi sędziami i prokuratorami

    – nie rób nic!

    Jeśli jednak uważasz, że wymiar sprawiedliwości wymaga „generalnego remontu”. Dołącz do nas. Wpisz się na listę poparcia.

    „Jeśli myślisz, że nic nie możesz zmienić, ZMIEŃ MYŚLENIE”

    Zawiązujemy inicjatywę obywatelską by doprowadzić do koniecznych zmian, w tym m.in.:

    1) zlikwidowania immunitetu sędziów i prokuratorów;

    2) powołania Niezależnej Komisji Analiz Procesów Sądowych (NKAPS) do oceny wyroków naruszających prawo, jak angielska CCRC;
    3) wprowadzenia konkursów i wyborów na sędziów i prokuratorów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych.

    Na początku proponujemy opracowanie tych zmian, które już zostały opisane na stronie Forum-Z. Mają one umożliwić głęboką reformę wymiaru sprawiedliwości.

    1. Zlikwidować przywileje sędziów i prokuratorów jak immunitet, nieusuwalność i nieprzenoszalność.

    W książce „Wymiar sprawiedliwości w Unii Europejskiej” na stronie 10 profesor Andrzej Siemaszko, dyrektor Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości pisze „W większości krajów Unii Europejskiej sędziowie i prokuratorzy nie mają immunitetu, mają normowany czas pracy i są pozbawieni przywilejów nieusuwalności i nieprzenaszalności, ich status jest więc w istocie zbliżony do statusu urzędników państwowych”. W USA, Anglii, Francji, Niemczech, Hiszpanii, Irlandii i wielu innych krajach sędziowie nie posiadają immunitetu. Teraz w Polsce immunitet służy jedynie do ochrony sędziów i prokuratorów przed odpowiedzialnością za pospolite przestępstwa. W ciągu 18 miesięcy lat 2011-13 sędziowie 157 razy, a prokuratorzy 87 razy, zasłonili się immunitetem by uniknąć odpowiedzialności za wykroczenia drogowe (DGP).

    2. Powołać Niezależną Komisję Analiz Procesów Sądowych – (NKAPS) do analizy i oceny rażących przypadków wyroków naruszających prawo, podobnej do angielskiej CCRC.

    Obecnie w przypadku niesprawiedliwego wyroku zmienionego w drugiej instancji nikt nie bada przyczyn, dla których w pierwszej instancji wydano wyrok łamiący prawo. Jeszcze gorsza sytuacja jest wtedy, gdy bezprawny wyrok jest zatwierdzany w wyższych instancjach z Sądem Najwyższym włącznie. Jeśli taki bezprawny, niesprawiedliwy wyrok jest zatwierdzany przez kolejne instancje, nie jest to kwestia pomyłki, niewiedzy czy braku doświadczenia, a wynika z szeroko rozpowszechnionej korupcji. Dlatego konieczne jest powołanie NKAPS, która dokona analizy i oceny rażących przypadków wyroków naruszających prawo, podobnej do angielskiej CCRC. Tylko w ten sposób będzie można podjąć walkę o przywrócenie sprawiedliwości i praworządności oraz zwalczyć korupcję w wymiarze sprawiedliwości.

    3. Wprowadzić konkursy i wybory na sędziów i prokuratorów funkcyjnych rejonowych, okręgowych i apelacyjnych – oraz do SN.

    Obecnie sędziowie i prokuratorzy wybierają i dobierają się praktycznie sami, nikt ich nie kontroluje, czują się więc zupełnie bezkarni. Powoduje to spadek prestiżu sędziów i prokuratorów oraz powoływanie na odpowiedzialne stanowiska ludzi często o niskich kwalifikacjach zawodowych i moralnych. Wprowadzenie konkursów i wyborów na odpowiedzialne stanowiska funkcyjne pozwoli na odbudowanie autorytetu sądów i prokuratury i poprawi ich funkcjonowanie.

    4. Wprowadzić zasadę odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, oświadczeń, postanowień – dla wszystkich uczestników procesu, łącznie z oskarżonymi, adwokatami, prokuratorami i sędziami. Zero tolerancji dla kłamstwa w sądach!

    Wyeliminowanie kłamstwa w sądach i prokuraturach jest niezbędne dla uzdrowienia i usprawnienia przebiegu procesów. Obecnie tylko świadek czy pokrzywdzony ponosi formalnie odpowiedzialność za składanie fałszywych zeznań. Oskarżeni, świadkowie koronni, adwokaci, prokuratorzy, sędziowie mogą kłamać bezkarnie. To niemoralne, niesprawiedliwe, nieracjonalne, wydłuża procesy, zwiększa ich koszty, ułatwia i powoduje wydawanie niesprawiedliwych wyroków oraz łamie konstytucyjną zasadę równości wobec prawa.

    5. Wprowadzić zasadę, że wykroczenia i przestępstwa popełniane przez sędziów, prokuratorów i adwokatów oraz innych funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości podczas pełnienia ich obowiązków zawodowych nie podlegają przedawnieniu.

    Wprowadzenie w prawie karnym zasady, że wykroczenia i przestępstwa popełniane przez sędziów, prokuratorów i adwokatów w czasie pełnienia obowiązków zawodowych nie podlegają przedawnieniu, jest konieczne, gdyż obecnie przedawnienie jest jedną z furtek, przez którą przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości uciekają przed odpowiedzialnością. Ludzie, którzy mają pilnować respektowania prawa, muszą ponosić surowe konsekwencje za łamanie prawa i mieć pewność, że nie umkną sprawiedliwości, stąd konieczność likwidacji przedawnienia dla tej kategorii przestępstw i wykroczeń.

    6. Zmienić procedury składania i rozpatrywania skarg, by przywrócić im ich rzeczywisty cel – obronę poszkodowanego.

    Zmiana procedury odpowiedzi na skargi i zażalenia jest niezbędna. Obecny system to fikcja, kiedy skarga do wyższych instancji przesyłana jest do załatwienia do instancji niższych, na które złożono skargę, powoduje, że 96% skarg jest oddalanych. To karykaturalny system pamiętający jeszcze carskie czasy.

    7. Wprowadzić zewnętrzną kontrolę przez NIK wybranych obszarów działalności jednostek wymiaru sprawiedliwości.

    Wprowadzenie zewnętrznej kontroli przez NIK wybranych obszarów działalności jednostek wymiaru sprawiedliwości jest konieczne, gdyż obecnie nie podlegają one żadnej kontroli zewnętrznej ani społecznej. Kontrola wewnętrzna jest często fikcją. Jeśli NIK może kontrolować urząd Prezydenta RP czy jednostki rządu, to nie ma żadnych przeciwwskazań, by nie kontrolować organizacji, zarządzania, finansów, przestrzegania procedur w wymiarze sprawiedliwości. Teraz pozostaje on poza jakąkolwiek realną kontrolą.

    Proponowane zmiany mają fundamentalne znaczenie dla naprawy wymiaru sprawiedliwości. Jeśli mamy go naprawić, musimy zmienić zasady jego funkcjonowania i doprowadzić do stopniowej właściwej selekcji i wymiany kadry, tak by na stanowiska sędziów i prokuratorów wprowadzać ludzi nie tylko o dużej wiedzy i doświadczeniu, ale również i przede wszystkim ludzi UCZCIWYCH, oraz wprowadzić skuteczną kontrolę społeczną trzeciej władzy.

    Podane wyżej zmiany to tylko niewielka część reform, jakie muszą być wprowadzone w naszym wymiarze sprawiedliwości, by zaczął on funkcjonować prawidłowo i służyć społeczeństwu. Treść zmian i ich uzasadnienie została podana w formie publicystycznej i wymaga opracowania od strony prawnej. Oczywiście nie będziemy tu zastępować odpowiednich urzędów legislacyjnych, jednak nasze wnioski powinny być opracowane w sposób profesjonalny dokładnie określający proponowane zmiany i niebudzący wątpliwości interpretacyjnych. Po opracowaniu wyżej wymienionych propozycji będą wprowadzane następne. Szczegóły w zakładce Zmień prawo.

    Michał Ziębiński

    Wersja z 21 stycznia 2014 r.

    http://forum-z.cba.pl/
    Skandal! Prokurator nigdy nie może odpowiadać za błędną ocenę i decyzję, powiedział rzecznik dyscyplinarny Prokuratora Generalnego – Jacek Radoniewicz PDF Drukuj Email
    piątek, 07 marca 2014 23:42

    Nietykalni prokuratorzy RP – to wg Rzecznika Dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego Jacka Radoniewicza jest polską normą. W 2012 r. z zawodu prokuratora wydalony został tylko jeden prokurator – choć 8 000 aktów oskarżenia w 2013 roku zakończyło się uniewinnieniem. Pan rzecznik dyscyplinarny nie widział nawet filmu ” Układ zamknięty ” i biedak nic w tej sprawie nie może powiedzieć. Zaś z-ca Przewodniczącego Krajowej Rady Prokuratorów opowiada nam o jakimś kodeksie etyki prokuratorów. To właśnie Polska XXI wieku. Zwariowany kraj. A my pytamy Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta i jego Rzecznika dyscyplinarnego czy znany im jest artykuł 32 Konstytucji RP o treści: Wszyscy są wobec prawa równi !!! oraz art. 37 Konstytucji RP o treści:

    Kto znajduje się pod władzą Rzeczpospolitej Polskiej, korzysta z wolności i praw w Konstytucji. Ps. Nietykalni? Takich ludzi, którym niesłusznie postawiono zarzuty, tylko w ubiegłym roku, było 8 tysięcy. To wprawdzie tylko ułamek wszystkich prokuratorskich spraw, ale to 8 tysięcy osób, które straciły pracę, majątek, rodzinę, znajomych, twarz – czasami wszystko naraz. Prokuratorzy popełniają błędy, bo są tylko ludźmi – zgoda, ale dlaczego za błędy nie odpowiadają? Rzecznik dyscyplinarny Prokuratura Generalnego tłumaczy, że gdyby odpowiadali – to baliby się stawiać zarzuty.(SIC!!!) Brzmi to równie kuriozalnie jak to, że niektórzy prokuratorzy zamiast kary za błędy dostają awans. (SIC!!!!) Wklejam jeden z interesujących komentarzy, ponieważ wart uwagi: > paragraf62 < 12 dni temu

    Ustosunkowując się do wypowiedzi p. prok. Jacka Radoniewicza, informuję że ja już od wielu lat skutecznie ścigam skorumpowanych polskich prokuratorów, bo ja stosuję właśnie metody podobne do tych jakie stosują polscy prokuratorzy wobec swoich ofiar, czyli zaszczuwam ich, ale precyzyjnie formułowanymi oskarżeniami. To skuteczna broń w walce z korupcją w strukturach organów ścigania, bo oni są wobec mnie podobnie bezbronni jak ich ofiary nie będące funkcjonariuszami R.P. Wielokrotnie mi grożono zrujnowaniem życia moich bliskich, lecz ja rujnuję życie tylko skorumpowanych policjantów, prokuratorów i sędziów, chociaż to podobne zło, ale jest to edukujące dla tych próbujących korupcji,- bo mogą trafić na mnie. Te salonowe gierki p. prok. Jacka Radoniewicza tylko ujawniają skalę problemu, bo tak naprawdę doprowadzenie skorumpowanego prokuratora przed Sąd R.P., to niewątpliwie majstersztyk,ale się to udaje, bo ja ich wręcz całkowicie likwiduję jako funkcjonariuszy i obywateli. Niestety u mnie im się nic nie przedawni trwale. Mściwość jest zła, ale to pobłażanie korupcji jest większym złem niż bandytyzm którego ściganiem powinni się trudnić skorumpowani funkcjonariusze publiczni. Więc niech p. prok. Jacek Radoniewicz nie myśli że Ci prokuratorzy którym już udało się uniknąć ich odpowiedzialności są bezpieczni, to dopiero początek ich końca ich kariery i tak bezkarnego ich funkcjonowania w społeczeństwie. Bo są osoby trudniące się wyszukiwaniem spraw które stają się kanwą tych procesów podejmowanych publicznie p-wko Polsce, lecz zawsze są z korzyścią dla Polski. Korupcja jest większym złem niż zbrodnia, bo ofiary nie mogą się same obronić. -//- a teraz mój komentarz: Polska prokurwatura to jeszcze w czystej postaci stalinowski system pracy z wyłączeniem na razie elementów typu wyrywania paznokci, siadania na nodze stołka czy też chłosty, oni z samego stalinowskiego założenia zawsze mają rację i są kwintesencją boskości na ziemi, to właśnie nasz Polski a jeszcze posowiecki ich system ponieważ to pachołki Stalina i Bieruta, poststalinowski pomiot, nie Polacy.. Zapijaczona, zaćpana, bezkarna ZomoesbecjoPOlicja już brutalne z katowaniem delikwenta stosuje, przykładów aż nadto. Jak czytam, że Rzecznik dyscyplinarny Prokuratura Generalnego tłumaczy, że gdyby prokuratorzy odpowiadali za swoje błędy – to baliby się stawiać zarzuty – to się zastanawiam, gdzie jest sprawiedliwość i po co ta "dyscyplina". Znaczy się – gdzie ona skoro jej nie ma. Po co więc ten Rzecznik? Jak można zniszczyć niewinnemu życie i nie odpowiadać za to. Panie Rzecznik – trzeba ukarać takiego prokuratora i zatrudnić innego. Ot co… a tak gadasz pan jak potłuczony. To jak z kasjerem złodziejem. Jak kradnie to co – trzyma się go? Nie – zatrudnia się nowego, który nie kradnie. Proste, co? Pańska teza potwierdza tylko kolesiostwo w tych kręgach "kruk krukowi oka nie wykole"….kurwa kurwie łba nie urwie, państwo prawa….. żenada. To niedemokratyczny kraj. To zagadnienie jest znane organizacjom w całym świecie. Polska figuruje pod względem prawnym w wielu kwestiach za krajami trzeciego świata. Polskie prawo to totalitarna fikcja udająca zasady w państwie prawa. Łamanie podstawowych praw Człowieka jest ujęte w prawa tego kraju. Bolszewizm i stalinizm postępowania wobec ludności to norma. Dlatego wielu ludzi opuszcza ten kraj z powodu BEZPRAWIA i pisze o tym prasa w całym świecie. Po sowiecki system funkcjonuje w najlepsze.

    Źródło: Czarno na białym TVN

    0
  21. Szukałem informacji – dlaczego np. PKF SKARBIEC z GDAŃSKA od 2002 roku skutecznie naciąga niedomówieniami, kłamstwami szereg osób w Polsce – ponad 30 agencji !
    Gazeta Pomorska podała ,że do tego czasu wyłudzono w ten sposób 118 mil. zł od 50 000 Polaków ! Prokuratorzy pobieżnie szukają przyczyn, dowodów; Jak to możliwe systematyczne, legalne oszustwa na taką skalę ? Jaś cisza o tym w polskojęzycznych mediach, prasie? pytam dlaczego?

    0
  22. Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że “publiczny charakter postępowania przed organami sądowymi chroni strony przed wymiarem sprawiedliwości sprawowanym w tajemnicy, bez publicznej kontroli. Jest to również jeden ze sposobów zachowania zaufania do sądów, powodując, że wymiar sprawiedliwości staje się widoczny, a jego publiczny charakter przyczynia się do osiągnięcia celu art. 6 EKPCz tj. rzetelnego procesu sądowego, którego gwarancje są jedną z fundamentalnych zasad każdego demokratycznego społeczeństwa, w rozumieniu EKPCz.”

    0
  23. O “sądach”, “prokurwatorach” w POlsce – Jak Niemczyk oszukał na kwotę 15 000 000 dol. USA. Jak hojny bank BGŻ miliony Niemczykowi dawał. Jan Niemczyk w dniu 15.03.2000r . składał zeznanie w UKS gdzie zeznał że ma 430 zł. renty ( a to kawał jasiu jest rencistą z II grupą z tytułu wypadku przy pracy uzyskanej w 1979 r. ) oraz posiada dochód 4000 zł/ miesiąc., po czym z takim “wielkim” dochodem Bank BGŻ daje mu w dniu 10.02. 2000 r. aż . 5 000 000 zł kredytu. Pytam, czy to kawał? Nie. Jasiu za odpowiednią prowizję dostawał ile milionów chciał. Dostał przecież nagrodę agrobiznesmena roku. A czy wiecie jakie były dochody bilansowe w Jan & Berg ? Niemczyk pewno zapomniał. To podaję: rok. 1996 – 52 000 zł.; rok. 1997 – 202 000 zl. ; rok. 1998 – 118.800 zł.. Wszystko brutto. A czy pamięta jakie miał dochody a właściwie [b]straty [/b] w SC Janberk? Też pewno zapomniał. To podaję: rok. 1995 – strata 390 417 zł.; rok. 1996 – strata 437 596 zł; rok. 1997 – strata 810 000 zł. ; rok. 1998 – strata 350 000 zł. Z czego pokrył te straty w kwocie 1.800.00 zł. zarabiając w drugiej firmie tylko 350 000 zł. i to brutto? I przy takich marnych wynikach uzyskuje tytuł agrobiznesmena roku od v-ce Premiera J. Kalinowskiego i kolejny 5.000.000 kredyt z BGŻ. A to nie wszystkie kredyty które miał. Był jeszcze PKO SA, BIG BANK. A czy Niemczyk pamięta zeznania pracownicy BGŻ, która zeznała, że był obsługiwany wyłącznie przez centralę BGŻ w Warszawie i ona jako szefowa działu kredytowego nie miała nic do gadania i nawet straciła z powodu Niemczyka pracę. Czy to też bzdury czy opublikować dokumenty? Może też jeszcze drogi Niemczyku pamiętasz jak to BGŻ SA i PKO SA dawały ci zaświadczenia do sądów jakim to świetnym jesteś kredytobiorcą ze swoją spółką. Czy to są informacje nieprawdziwe? Czy mam opublikować bilanse z Urzędu Skarbowego i pisma twoich dobroczyńców z BGŻ SA i PKO SA? I co na to wszystko bielska prokuratura? To będzie w kolejnych komentarzach jak policja, prok. M. Borkowska, prok. Z. Twardowski jako ludzie wykształceni nie mogli zauważyć przestępstwa korupcji bankowej.
    A czy wiecie pod jak “wielki” zastaw dnia 10.02.2000 r. Bank BGŻ przyznał kredyt Jan & Berg w kwocie 5 000 000 zł. – z terminem spłaty [b]jedno [/b]rocznym, co przy dochodach spółki było kredytem na wieczne nieoddanie. Otóż przypominam. Zastawem była działka Niemczyków z ul. Zwardońskiej, o wielkiej powierzchni, bo aż 12,12 ara i obciążono ją hipoteką w kwocie 2 000 000 zł. ( Kw 15683). To dawało 1650 zł za metr kw. przy cenie rynkowej 80 zł za metr kw. Udzielony kredyt przewyższał więc 50 razy zastaw hipoteczny. Bank BGŻ ten od agrobiznesmena roku przyznał mu kredyt z rocznym terminem i z góry wiedział że Jan & Berg nie będzie go mógł spłacić jak za 100 lat. Dodać także trzeba że już w tym czasie firma Jan & Berg wg kw 70300 posiadała kolejne obciążenia hipoteczne a to: 4 000 000 zł. z banku PKO od 1996 r. nie spłacone; 1.177 000 z banku PKO SA od 21.05.1999 r. nie spłacone, 2 274 000 od 13.08.1999 płatne do 30.06.2000 r. oraz 670 000 zł. – od banku PKO SA od 1999 r. Była także już wtedy ustanowiona hipoteka 650 000 zł. dla Banku BWR Kraków od 1999 r. ; 700 000 – Bank BGŻ od 1999 r.; no i jeszcze te 5 000 000 zł. Łączne obciążenie hipotek majątku prywatnego Niemczyków wynosiło bagatela w 2000 r. – 14.471.000 zł. Zaś łączny majątek Jan & Berg wg bilansu na koniec 1998 r. wynosił: 2.007 700 budowle; 2.434. 700 maszyny i urządzenia ; 740 000 grunty; 382 700 środki transportu. Razem 5 565 100 zł.
    Jak więc firma Niemczyków mogła spłacić w ciągu roku podkreślam roku pobrane kredyty, kiedy ich dochody a właściwie straty ( łącząc sc Janberk i Jan & Berg) wynosiły od 1995 do 1998 r. – 1.350 000 zł. Majątek obrotowy firmy na koniec 1998 r. wynosił 17.522 000 zł., a zobowiązania długoterminowe i krótkoterminowe 21 021 000 zł. a więc przewyższały majątek obrotowy o 3 499 000 zł. Dodać trzeba że maszyny i urządzenia które do bilansu twoja księgowa wyceniła na dzień 1.01.1997 r. na kwotę 3.906 000 faktycznie wg faktur zakupu wynosiły 1.250 000 zł, a więc były trzy krotnie zawyżone. Faktury zakupu maszyn płacił bank. Zatem musiał znać ich faktyczną wartość. Zaś zawyżona wartość środków trwałych o 200 000 zł. zwiększało koszty i zaniżało podatek dochodowy. Już wtedy należało rozpoczynać postępowanie układowe a tymczasem banki dawały nadal miliony. Pytam za ile?., skoro już 9.05.2000 r. Bank BGŻ był o tym stanie informowany pismem. I co wtedy zrobił? Ano zawiadomił prokuraturę, skąd piszący posiada takie dane – a wielki prok. Z. Twardowski nakazał wszcząć nawet śledztwo. Ale nie tylko to. Bank BGŻ i PKO SA wydał zaświadczenie do sądu, iż Jan & Berg to świetny kredytobiorca. No i miał rację. Kredytobiorcą był rzeczywiście świetnym, dyrektorzy banków mieli dodatkowe dochody – ale zwracać nie miał ochoty jak zawsze nic. Na jaki pomysł wpadł później Niemczyk i BGŻ na 10 krotne fikcyjne przeszacowanie majątku spółki z o.o. Jan & Berg i firma w fantastyczny papierowy sposób odzyskała płynność kredytową. I tak np. maszyny te same i w tym samym miejscu produkujące w ciągi jednego dnia, w momencie samego przekształcenia z firmy bez osobowości prawnej w spółkę z o.o. zyskały na wartości 10 razy pomimo faktu, iż pracowały już od 1996 r. i faktycznie zostały w znaczącej części już zamortyzowane. [b]A jak zareagowała prokuratura w 2001 r. na złożone zawiadomienie?[/b] Otóż prowadząca śledztwo prok. M. Borkowska – obecna z-ca prok. Prok. okręgowej w Bielsku umorzyła je pisząc: normalnym jest, że każdy przedsiębiorca dąży do max. zysku. Ta sama prokurator, nigdy nie prowadząc sprawy przeciwko J. Jachnik, przypadkowo została autorką bzdurnej kasacji. Tak to o Jasia Niemczyka i jego ferajnę dba prokuratura w Bielsku.
    Pamiętajcie więc wszyscy wierzyciele spółki z o.o. Jan & Berg: to że nie możecie odzyskać swoich długów, to wyłączna zasługa prokuratury . Gdyby w 2001 r. zabrano się za wyjaśnienie tej sprawy to nie doszło by do dalszych wyłudzeń oraz tworzenia podwójnych faktur VAT a majątku jeszcze było tyle aby pokryć wasze zobowiązania. Wasza krzywda to zasługa prok. Małgorzaty Borkowskiej, która zapewne wyłącznie przez pomyłkę umorzyła w 2001 r. śledztwo w tej sprawie.
    Teraz rozumiem przyczynę kryzysu. Pierwsze miliony kredytów za łapówki a później długi nieściągalne i kolejne kredyty z innego banku, kolejny raz nieściągalne. Dyr. takich banków za defraudację naszych pieniędzy winni lądować w więzieniach co najmniej na 25 lat i przepadek mienia. To najwięksi i najbardziej bezkarni gangsterzy gospodarczy.

    0
  24. Podajemy wykaz 200 wierzycieli, którym spółka Jan & Berg pod prezesurą Niemczyka oraz księgowością jego synowej Potyki doprowadziła do długu 15 000 000 dol. USA – za wiedzą bielskiej prokuratury i bielskiego sądu: http://www.aferyibezprawie.org/dyskusje/viewtopic.php?t=170Synowa i gł. księgowa sp. z o.o. Jan & Berg Agatka Potyka przyznała się do wszystkich zarzucanych jej przestępstw i poddała się dobrowolnie karze już w dniu 8.07.2005 r. Zapadł wyrok 2,5 roku pozbawienia wolności, obowiązek naprawienia szkody Huty Ujście w kwocie ok. 566 986 zł. oraz grzywna 20.000 zł. Prokuratura uznała wyrok za słuszny i dalszy współudział w przestępstwie 13.000 000 zł. darowała p. Agacie. Jak się jednak okazało tak Sąd Rejonowy ( SSR. Marcin Świtalski) jak i prokuratura nie znali a raczej udawali, iż nie znają procedury karnej. Wynika z niej jasno i jednoznacznie, iż oskarżona Agata musiała przyznać się do czynu karalnego osobiście na sali rozpraw. Tymczasem do sądu nie przyszła, a karze poddała się za nią – jej pełnomocnik – adwokat. Zatem wyrok w jej sprawie musiał ulec uchyleniu z powodu rażącego naruszenia procedury karnej. Zaś znajomość procedury (czyli obowiązek znajomości tabliczki mnożenia maturzysty), to podstawa pracy sędziego, prokuratora a także adwokata. Zatem [b]trudno [b]uwierzyć aby doszło do sądowej pomyłki. Pewnym zgodnie z zasadą logicznego rozumowania jest, iż taki mechanizm przebiegu rozprawy był z góry uzgodniony. Zapytacie dlaczego? Ano dlatego, że dopóki wyrok nie jest prawomocny nie może być wykonany. Zaś wyrok nie uprawomocnił się bowiem apelację od niego wniosła sama p. A. Potyka , w której imieniu wcześniej wbrew procedurze poddawała się karze jej adwokat. Wynik sprawy jest prosty. Po poddaniu się karze w 2005 r. p. Agata musiała by iść na 2,5 roku do więzienia no i zapłacić prawie 600.000 zł. wierzycielowi. Skoro zaś SSR J. Świtalski wydał wyrok wbrew procedurze, to musiał on zostać uchylony no i p. Agatka ani nie idzie do więzienia ani nie musi płacić 600. 000 zł. dłużnikowi.
    W sprawie są jeszcze dwa kuriozalne aspekty; po pierwsze najpierw rozdzielono sprawy Niemczyka i A. Potyka i tak doszło do poddania się karze. Teraz zaś je połączono i rozpoznaje się dwa różne akty oskarżenia o oszustwa z Lublina i Bielska w jednym procesie, łącząc razem także oskarżonych, których teraz jest 6 osób. No i oczywiście osoby te teraz albo będą na zmianę chore, albo na urlopach będą adwokaci, albo komuś nie będzie odpowiadał termin i.t.d. I w ten oto prosty acz zapewne kosztowny sposób proces [b]nigdy [/b]się nie skończy a sprawa się przedawni. Zaś w ministerstwie pilnują sprawy politycy Jasia Niemczyk. I tak ministerstwo kolejny raz pisze do stowarzyszenia, że wszystko jest w porządku, bo wyznaczono kolejnych 8 rozpraw. Zaś że sprawy te wyznacza się na 2 godziny i wcześniej odbyły się 42 rozprawy, po czym nie przez przypadek SSR J. Światalski się wyłącza ( a zgodnie z k.p.k. wniosek powinien być pozostawiony bez rozpoznania), to przypadek. Obecnie rozzuchwaleni i bezkarni oskarżeni robią w konia asesora i z 8 wyznaczonych terminów 4 już spadły a chorą Maryśkę będzie badał biegły – znajomy, dobrze znany w Bielsku lekarz współpracujący z ZUS, któremu zlecenia daje przyjaciółka Niemczyka – a zarazem lekarz ten jest mężem żony i córki – bielskich adwokatów. Taka brudna jest bielska sprawiedliwość ! Czy SSR M. Świtalski i prokurator RP myśli, że obywatel to głupek? Żeby nie zobaczyć w tym wątku protekcji a kto wie czy nie wysoko płatnej protekcji to trzeba być polskim prokuratorem. Nieprawdaż? Jest jeszcze drugi aspekt. Wg oświadczenia jednego z sędziów tego wydziału polecenie przydzielenia sprawy temu asesorowi wydawał telefonicznie Przewodniczący Steciuk. Zatem pytamy: dlaczego nie przestrzega się w tym wydziale art. 351 k.p.k, i to od czasów szeryfa Grabowskiego. Tak nauczył swoich kolegów to oni jego dzieło kontynuują. Dodam tylko, że chora Maria Waluś, której zwolnienie na 3 miesiące z góry wydał biegły Brzyski, bez problemu robi zakupy, nosi ciężkie siatki a także jeździ samochodem – czyli tak jak było w przypadku H. Niemczyk, która w sądzie nie mogła się wstawić ale dzień szybciej i dzień później jako dentystka wydajnie pracowała w gabinecie i tak robił sam Jasio Niemczyk. Do Sądu przychodził i twierdził, że musi iść na operację i nie może zeznawać stojąc oraz ma trudności z chodzeniem, ale 2 godziny później biegał za koniakiem w hipermarkecie. I biedni prokuratorzy nie mogą tego zauważyć mając nawet w dyspozycji materiały operacyjne ze śledztwa, pod opieką kogo? – jest Jasio Niemczyk.
    Fałszowanie akt prokuratury, dokumentów bankowych – nagrane na wideo – kliknij link: mms://video.tm2.pl/ns/falszerstwa.wmv – tym popisywała się bielska prokuratura chroniąc oszustwa i fałszywe oskarżenia Jana Niemczyk przeciwko J. Jachnik. Przeczytaj – o tych oszustwach – kliknij link opis pisemny kasacji ; http://www.aferyibezprawie.org/index.php?option=com_content&view=article&id=187:wendeta-czy-kasacja-prokuratury-czy-bielska-prokuratura-to-woska-kamora-przeka-link-tej-aktualnoci&catid=10:ogolna&Itemid=2
    SN uwzględnił kasację, podając dwa różne uzasadnienia. Trzy sady wraz z SN są głuche na fałszerstwa prokuratury i Banku Śląskiego. ZOBACZ rozprawę kasacyjną klikając link: http://www.aferyibezprawie.org/index.php?menu=newsout&id=586 W sprawie sen. Misiaka szum na całą Polskę. Politycy PiS chcą nawet komisji śledczej. Chodzi o kwotę 50 mln. zł. Zaś Jan Niemczyk dokonał oszustw na 30 mln. zł. z poparciem tych samych polityków PO, PSL i ukrywających przestępstwo prokuratorów PiS. TO tutaj jest głuche milczenie, a Sądy RP aby chronić oszusta fałszują nawet protokoły rozpraw i sprzedają sądowe wyroki. Zobacz fałszerstwo SA w Katowicach. Głuchy jest kolejny 5 minister sprawiedliwości. Kliknij link: http://www.aferyibezprawie.org/index.php?menu=interwencjeout&id=148 Przeczytałem i zgłupiałem. Niemczyk jest winien swojemu guru adwokatowi Miszkurce, który obsługiwał pralnię pieniędzy i innym adwokatom – Lubowski, oraz innej znanej profesorskiej kancelarii katowickiej. A oni nadal występują i bronią go w Google składach jak Miszkurka z Rybnika. Znalazłem też Z-d konsultingowy BUDOPOL Wiesław Dobrowolski z Namysłowa – ten sam, który kupił oficjalnie spółkę Chirurgia Endoskopową w Żorach w ciągu jednego dnia. Może by tak sprawdzić, kto konsultował nową halę magazynową Jan Berga, za pomocą której to inwestycji prano pieniądze do Żor. A swoją drogą pamiętam jak W. Dobrowolski robił piwne interesy z J. Niemczyk początkiem lat 90 – tych. Pojawiało się również nazwisko – innego biznesmena – posła Kolasińskiego – siedzi za branżę winiarską. Te same nazwiska – aż dziwi, że prokuratura od 1991 roku spała do 2004 r. posiadając jak czytam na tej stronie informacje już w 2000 r.

    0
  25. Złodziejskie państwo

    Od 24 lat budował karetki. Urzędnicy uznali, że to osobówki i ma zapłacić 10 mln zł akcyzy. Ireneusz Idziak i jego teść od 24 lat budują karetki dla polskich szpitali. To jednak niedługo może się skończyć, gdyż podobnie jak inni przedstawiciele branży, przedsiębiorcy stanęli przed widmem bankructwa. Wszystko przez zmianę przepisów, w myśl których karetki traktowane są niczym osobówka, od której trzeba zapłacić akcyzę. To nie koniec. Urzędnicy wpadli na pomysł, aby ściągnąć akcyzę za okres, gdy nowe przepisy jeszcze nie obowiązywały. – Ciekaw jestem, kto chce nas zniszczyć – mówi pan Ireneusz, któremu kazano zapłacić 10 milionów złotych akcyzy.

    Zdaniem Ireneusza Idziaka, za obecną sytuacją mogą stać ich zagraniczni konkurenci, skutecznie lobbujący na rzecz zmiany polskich przepisów. – Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym nie importuje się karetek zbudowanych za granicą. Wszystkie nowe karetki są produkowane w Polsce. To my produkujemy również karetki, które są kupowane za granicą. http://www.wykop.pl/ramka/1894040/od-24-lat-budowal-karetki-urzednicy-uznali-ze-to-osobowki-i-ma-zaplacic/
    Cała sprawa skończy się tym że Pan Ireneusz przekona się że tutaj jest kraj dużego ryzyka i po prostu bezprawia. Być może wyjedzie za granicę gdzie będzie budował dalej karetki, tam zapłaci podatki ,a Polska nie będzie miała nawet tyle karetek co obecnie. Tak cenny przedsiębiorca znajdzie swoje miejsce wszędzie. Jednak Polska nie znajdzie na jego miejsce nikogo odpowiedniego. Budżet jeszcze bardziej zubożeje itd.
    Rząd ma więcej limuzyn, niż Polska karetek

    altalt

    W całej Polsce jest 1500 karetek. Jedna przypada na 25 tysięcy Polaków. Dla porównania, rząd i najważniejsze państwowe urzędy mają do dyspozycji niemal 1700 samochodów. Roczne ubezpieczenie całego taboru kosztuje podatników 1,5 mln zł.

    Natomiast pod Sejmem i Senatem dyżurują dwie karetki przeznaczone tylko dla polityków.

    0
  26. Avatar Jacek

    Witam serdecznie

    Czy zarządzenie będzie dotyczyło także stref płatnego parkowania. Bo już z nimi nie wytrzymuję.

    Pozdrawiam
    Jacek

    0
  27. Avatar Lukasz

    Przepisy nakładają na właściciela pojazdu obowiązek wskazania odpowiedniemu organowi kto w danym dniu prowadził pojazd. Który z przepisów nakłada na właściciela posiadanie takiej wiedzy (pamiętanie tego, prowadzenie odpowiednich kart pojazdu itp.). Na jakiej podstawie można ukarać mandatem kogoś, kto rzeczywiście nie wie lub nie pamięta komu powierzył pojazd? Czy przepis, który nakłada obowiązek wskazania jednocześnie nakłada obowiązek “pamiętania” lub posiadania tej wiedzy?

    0
    • Avatar Nielot

      Na świadka przepisy nakładają też obowiązek udzielania odpowiedzi zgodnie z prawdą, za odmowę udzielenia odpowiedzi są sankcje karne.
      Ale nie oznacza to że świadek musi odpowiedzieć na każde pytania. Są pytania na które świadek może zgodnie z prawem odmówić odpowiedzi- zgodnie z prawem. Np jeśli odpowiedz naraziłaby na odpowiedzialność karną samego świadka, jego bliskich; jeśli jest to tajemnica lekarska, państwowa itp a także – [b]niepamięć[/b]. No chyba, że udowodnimy mu że świadek pamięta, a nie chce zeznawać 😉

      Podobnie zobowiązanie właściciela pojazdu do wskazania komu powierzył pojazd nie jest bezwzględne. Wystarczy przeczytać opinię pani Marszałek Sejmu Ewy Kopacz wysłaną do TK w sprawie tego przepisu. Tam wyraźnie pisze iż intencją ustawodawcy było wymuszenie na przedsiębiorstwie, które jest właścicielem pojazdu, podania informacji komu oddało auto w użytkowanie. W innym przypadku kierowca takiego służbowego auta byłby praktycznie bezkarny. A właściciela auta – osobę fizyczną, nawet bez tego przepisu można byłoby powołać na świadka i wtedy tez ma obowiązek odpowiedzieć na pytanie komu powierzył swój samochód.
      Przepis o obowiązku właściciela podania komu powierzył swój samochód nabrał na znaczeniu jedynie dlatego, iż Staż Miejska/Gminna i ITD zaczęły wysyłać pisma – quiz i na jego podstawie wlepiać mandaty. “Zapomnieli” tylko że aby komuś udowodnić winę muszą mieć dowód. W przepadku zdjęcia samochodu od tyłu nie ma dowodu kto popełnił wykroczenie. Dowodem może być zeznanie świadka/właściciela pojazdu – ale zeznanie podczas przesłuchania, z protokołem itp. A nie korespondencja, gdzie strażnik nie jest wstanie nawet zweryfikować kto mu odpisał. Ale to by zbyt komplikowało postępowanie i je podrożało (zwrot kosztów stawiennictwa świadka) a że większość obywateli nie jest świadoma swoich praw… to przyjmują mandaty i płacą….

      0
  28. Avatar Marcin

    Witam wszystkich
    Właśnie dzwoniłem do Straży miejskiej w sprawie 300 zł mandatu i 6 pkt. karnych z zeszłego roku . Niestety nie ma już komendanta , ale jutro od samego rana dzwonie , niech zaczną trząść portkami i zbierać kasę na odsetki karne !
    Jak nie dobrowolnie to do sądu ich !
    Radze to zrobić każdemu , nie dajcie się i nie odpuście !!!

    0
  29. Dostałem wczoraj wezwanie ze SM w sprawie złego parkowania wraz z formularzami ABC…
    W związku z nowymi okolicznościami (wyrok Trybunału Konstytucyjnego) jak na to zareagować? Miałem już wysyłać to pismo w którym odnosimy się do prawa odmowy odpowiedzi na pytanie jeżeli udzielenie odpowiedzi mogło by narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność…
    Czy wstrzymać się z wysyłaniem tego pisma i należy teraz stworzyć nowe które powołuje się na wyrok TK którego sentencja mówi o tym iż takie wezwanie jest bezprawne?

    0
    • Witam,
      Również dołączam się do prośby. Formularz otrzymała żona równo tydzień temu. Wydrukowany był 10.03, więc jeszcze przed orzeczeniem Trybunału. W jakiś sposób odpowiadać na to pismo, czy je zignorować?

      0
  30. Avatar jarek

    tak czegoś głupiego długo nie czytałem, oj komuś się oberwie za mydlenie oczu ludziom, aż wstyd, że jak gęsi we wszystko wierzycie na ślepo. ubaw po pachy

    0
  31. Avatar kierowca

    Panie Parol, proszę podać link do orzeczenia i tekstu gdzie konkretnie trybunał wskazał, ze pieniądze mają być zwrócone. NIGDZIE tego nie ma ! Przestań waść i wstydu oszczędź ! Tych głupot pana nie da się czytać, stek bzdur. Ważne, że ludziska mają nadzieję, przez co datki wpłacają, no kaska z reklam leci zapewne? Proszę ludzie przeczytajcie art. 101 kpow i tam stoi napisane kiedy i kto może uchylić prawomocny mandat karny – innej drogi nie ma. A wysyłanie pism do organu, który mandat nałożył NIC a NIC nie da, jest pozbawione jakichkolwiek podstaw prawnych.

    0
    • Avatar Martinez

      Dobrze Pan napisał – “kto może uchylić prawomocny mandat karny”. Proszę zwrócić uwagę na sformułowanie “mandat karny” i poszukać tegoż sformułowania na dokumentach z SM.

      A następnym razem czytać ze zrozumieniem proszę. A jeśli to pisał człowiek z SM, to proszę nie marnować pieniędzy publicznych na pisanie komentarzy i mydlenie ludziom oczu.

      0
  32. Avatar pawel

    kierowco, jesteś kierowcą czy prawnikiem ?
    jak się nie ma o czymś pojęcia to się siedzi cicho.

    0
  33. Avatar Piotr

    Zdjęcie z fotoradaru maj 2013. Małżonka jako właścicielka pojazdu przyjęła winę na siebie sierpień 2013 i odesłała dokumenty. Dziś 24 marzec 2014 wezwanie do ITD w charakterze świadka w celu okazania wizerunku kierującego.Chyba zatem ITD wstrzymało się z nałożeniem mandatu i po orzeczeniu TK wprowadza nowe procedury

    0
  34. Witam. Ja również nadal nie rozumiem tego jak powinniśmy postąpić w przypadku otrzymania quizu wraz ze zdjęciem. Czy jeśli na zdjęciu wyrażnie widać kto jest prowadzącym pojazd, a jednocześnie otrzymałem quiz zamiast mandatu to czy też jest to bezprawne? Co w przypadku jeśli autem jest taksówka. Czy w takim układzie powinienem wuiedzieć kto w danej chwili powinien pojazd prowadzić? Z tego co wiem przy działalności gospodarczej powinno się prowadzić ewidencję pojazdu.
    Dzięki za wszelkie odpowiedzi.
    Pozdrawiam

    0
  35. Żenada po prostu… takie akcje, pospolite ruszenia i podniecanie się burzą w szklance wody dobitnie udowadniają jaki zacofanym i ciemny narodem jesteśmy.

    Fundamentalną prawdą jest to, że normalnym ludziom wystarczy ogólny zarys zasad do funkcjonowania, bydlętom, trzeba stawiać płoty. Fotoradary to właśnie takie płoty, a żadne z bydląt nie wpadło na to by po prostu jeździć przepisowo…. normalni ludzie tak właśnie jeżdżą, a jeśli nie to w razie wpadki – płacą i nie lamentują, bo nie ma nad czym.

    Tak, polskie prawo jest ułomne, bo chyba w żadnym innym kraju nie ma dyscypliny sportu polegającej na szukaniu dziur, luk, niedopowiedzeń, tylko po to coś zakombinować, pościemniać i pobumelować.

    Spora część społeczeństwa podnieca się autostradami w Niemczech, zasadami jazdy w Szwecji, kulturą w Holandii…. tylko że zapominacie moi drodzy że to nie rządy tych krajów wypracowały takie mechanizmy przepisami – to naród, ludzie, mieszkańcy. Do tego obciążenia mandatowe w tych krajach są kilkukrotnie wyższe niż w Polsce, a do tego – nieuniknione. Zresztą nikt nawet nie próbuje kombinować, albo niewielki procent.

    To się nazywa odwaga i odpowiedzialność obywatelska.

    Czy jest ktoś, kto powie mi szczerze ,że walczy z fotoradarami i potępia ze względu na ich takie czy inne podłoże prawno-finansoiwe? Nieprawda, walczycie po to, by móc sobie bezkarnie pozap…dalać i tyle. Hipokryzja w czystym wydaniu.

    Do tego – ta chryja odbije się rikoszetem na tych, co handlują punktami. Ustawodawca dostawi kolejny element płotu dla bydła i okaże się że 30% przedstawicieli hanldowych straci prawo jazdy w miesiąc od zmiany przepisów.

    I bardzo dobrze.

    0
    • Avatar Marian

      Piszesz o płocie i bydle. Zauważ, że fotoradary stosowane przez SM/SG to nic innego jak maszynki do robienia pieniędzy, wzbogacających budżet danej gminy. SG ukrywa w trawie tudzież krzakach swoje fotoradary najczęściej na prostych odcinkach dróg, gdzie teren zabudowany jest określony tylko znakiem, a nie ma żadnych zabudowań i to dwa metry za znakiem. Jedziesz sobie 90km/h (poza zabudowanym) i zwalniasz, ale zanim zwolnisz do 50km/h (bez niebezpiecznego hamowania niemożliwe) jesteś już w zasięgu fotoradaru gdy masz 70km/h. Dlaczego obywatele mają nie walczyć o swoje skoro są dymani przez SG? Gdyby fotoradary stały tylko tam, gdzie powinny czyli w terenie realnie zabudowanym, przy szkołach, na zakrętach, w czarnych punktach itp. to ok, ale one stoją w miejscach absurdalnych.

      0
    • ty nawiedzony urzędasie a co ty masz procent jakiś z tego, siedzisz i pierdzisz w stołek a kumple twoi siedzą w aucie i dupę grzeją a aparacik cyka se zdjęcia i ty mówisz że pilnujesz przepisów i bezpieczeństwa na drodze a ludzie jak gineli tak giną i statystyki się nie zmieniły tylko kasa za foto tak

      0
  36. Avatar Marian

    Witam!
    Przeczytałem cały artykuł i komentarze, i niestety nie znalazłem jasnej odpowiedzi. Jeśli dostałem alternatywne wezwanie o jakim mowa w artykule i w orzeczeniu TK, to mogę to olać? Rozumiem, że SG przysłała owe wezwanie bezprawnie. Ale z drugiej strony czytam, że za niewskazanie kto kierował pojazdem mogę zostać ukarany grzywną. Ja rozumiem to tak: to SG musi wskazać sprawcę (w tym przypadku niemożliwe bo zdjęcie jest z tyłu), jeśli SG nie wskaże sprawcy to ja nie muszę im tego robić i cała sprawa idzie do kosza. Proszę mnie poprawić jeśli się mylę.

    0
  37. Avatar Jacek

    Mam pytanie czy zdjęcie z laserowego miernika prędkości na którym nie ma podanego typu i nr urządzenia może być dowodem w sprawie o wykroczenie ujawnione przez straż gminną przenośnym urządzeniem.Nadmienię, że sam kierowca jest jedną ciemną plamą.Z góry dziękuję za informację.

    0
  38. Szanowni Państwo, zamiast słuchać desantu strażników miejskich bojących się, że źródełko wyschnie i nie rozrózniających wyroku Sądu Najwyższego – na który można się powołać przed sądem, a postanowienia, które jest bez znaczenia dla wykładni i NIGDY NIE JEST źródłem prawa
    przeczytajcie przykłady wygranych spraw a przekonacie się, że metoda działa.
    https://3obieg.pl/z-mandatem-z-fotoradaru-mozna-wygrac
    >>>
    Co może być większą miną niż płacenie jak barany mandatów na podstawie bezprawnych wezwań typu quiz (tak je nazwał Trybunał Konstytucyjny) wysyłanych przez przestępców w mundurach? Co jeszcze może nam grozić oprócz łupienia nas na potęgę, ryzyko przegrania sprawy sądowej w wysokości mandatu + 80 zł. kosztu? Żadne 5000 nam nigdy za nic nie groziło i nie grozi. To fantasmagoria i manipulacja. Nigdy nie spotkałem się z takim wyrokiem.
    >>>
    Sam desant strażników wskazuje, że to co piszę naprawdę działa, inaczej nie przejmowali by się tak tym.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217