Bez kategorii
Like

Pośpieszna prywatyzacja

18/04/2012
398 Wyświetlenia
0 Komentarze
53 minut czytania
no-cover

Przystępując do realizacji nihilistycznej doktryny prywatyzacyjnej władze musiały wprowadzić takie kryteria i parametry finansowe, aby wystąpił przymus prywatyzacyjny ograniczający perspektywiczny rozwój państwowych podmiotów.

0


(kliknij na tabele w tekście żeby powiększyć)

Proces prywatyzacji przedsiebiorstw panstwowych zapoczątkowany został założeniowo już w roku 1989, przez nowo wybrany rząd, któremu przewodniczył Premier Tadeusz Mazowiecki i v-ce Premier Leszek Balcerowicz. Już w grudniu 1989 roku v-ce premier Balcerowicz ogłosił doktrynę powszechnej i przyśpieszonej prywatyzacji, jako zbawczą doktrynę na rozpoczęty proces wstrząsowej kuracji ekonomicznej, przeciwdziałającej na rzekomo stale trwający kryzys gospodarki socjalistycznej. Niewydolność ekonomiczna gospodarki socjalistycznej wynikała przede wszystkim z silnej zależności od imperialnej gospodarki militarno-cywilnej Związku Sowieckiego, narzuconej Polsce w okresie już stalinizmu, którą to zależność modyfikował i częściowo uniezależniał od Sowietów Edward Gierek w okresie lat siedemdziesiątych.
Powszechność własności Państwa w gospodarce socjalistycznej była przesadna, choćby w handlu detalicznym czy podporządkowaniu Rządowi wszelkich rodzajów spółdzielczości. A przecież w socjalizmie polskim najsprawniej funkcjonowała spółdzielczość inwalidzka, która w dużym stopniu była autonomiczna, aby władze nie płaciły większych rent czy emerytur kombatantom i inwalidom wojennym. Proces prywatyzacji, nie mógł być przeprowadzany przy oporze społeczeństwa, musiał być poprzedzony wywołaniem decyzyjnie kryzysu i powszechnego chaosu, bałaganu, i emocjonalnej zmienności nastrojów społeczno-gospodarczych, potrzebą upadłości panstwowych firm i ich likwidacji, zapoczątkowaniu hołubienia inicjatywy  indywidualnej na drobną samodzielną działalność gospodarczą. 
Obrzydzano polski monopol panstwowy i pogardliwie określano duże panstwowe podmioty gospodarcze jako „molochy, którymi rzekomo nie da sie sprawnie zarządzać. Własność panstwowa była nihilistycznie określana jako niczyja, jakby bezpańska o którą władze jakby nie chciały już dbać. Nowe prądy  ideologiczne i nowe doktryny polityczno-gospodarcze wiejące tym razem z Zachodu wzmacniały pośpiech w przemianach i uwielbienie Zachodniego modelu, który mało komu w społeczeństwie był znany i mało kto rozumiał mechanizmy funkcjonowania gospodarki rynkowej w nieustabilizowanych strukturach gospodarki państwa, dotychczas długoletnio uzależnionego od zewnętrznego imperializmu lewicowego. Przemiany modelu gospodarczego powinny mieć czasokres co najmniej średnioterminowy i równomierny do minimum pięciu lat, ponieważ w takim okresie można dokonać zmian struktury własnościowej bez szkody dla gospodarki, społeczeństwa i Państwa. Tym bardziej, że Polska w ciągu ostatniego wieku przechodziła rewolucję wywłaszczeniową w gospodarce zgotowaną nam przez powojenne lewicowe władze krajowe. Tą rewolucją nacjonalistyczną złamano tysiącletnie struktury własnościowe w Państwie, które przetrwały nawet niewolę rozbiorową, pozbawiając Naród samodzielności gospodarczej i czyniąc go jedynie światem pracy najemnej zwanym klasą robotniczą. Teraz miano powrócić do historycznych struktur modelu własnościowego, ale bez uwłaszczenia tych, którym dla dobra socjalizmu, powszechnej równości i sprawiedliwości społecznej własność tę bez odszkodowawczo odebrano. 

Żadnego docelowego modelu gospodarki do osiągnięcia którego miałby być przeprowadzany proces przekształceń nie opracowano, przy najmniej nie jest on dotychczas znany Narodowi. Reprywatyzacyjne żądanie Narodu odłożono na przyszłość, na okres po zakończeniu przemian prywatyzacyjnych, jakby obawiając sie reaktywowania historycznej klasy przedwojennych posiadaczy, którą w socjalizmie niemal w całości wytępiono. Nie przygotowywano prawnie, organizacyjnie i własnościowo panstwowych podmiotów gospodarczych-przedsiebiorstw do procesu przekształceń, nie uporządkowano prawa własności ich gruntów, nie określono, co jest własnością danego podmiotu gospodarczego, a co jest własnością Skarbu Państwa, jako Państwa. 

1. Własność podmiotów gospodarczych.
Podmioty gospodarcze nie miały ewidencyjnie i własnościowo przy porządkowanych gruntów, działek geodezyjnych na które nie założono ksiąg wieczystych, a nawet te użytkowane grunty geodezyjne nie miały często właściwych pomiarów geodezyjnych jako, że w socjalizmie taka dokładność była zbędna, ponieważ cena ziemi nie miała większego znaczenia. Ziemia, grunty była danemu podmiotowi gospodarczemu przydzielana pod inwestycje  urzędowo, pośrednio jako państwu, ponieważ panstwo nadal było jej właścicielem. Dla społeczeństwa jako ludności indywidualnej wprowadzono zastępczo w zamian za prawo własności, wieczyste użytkowanie gruntów, które miało charakter uznaniowy, i przez władze mogło być cofnięte, choćby dla celów wywłaszczeniowych. Podmioty gospodarcze były więc tylko użytkownikami gruntów panstwowych. 
Do tych użytkowanych przez różne podmioty prawne gruntów i budynków były permanentnie w całym okresie po nacjonalizacyjnym, w różnych okresach odwilży politycznej z różną intensywnością zgłaszane prze Polaków z kraju i z zagranicy roszczenia o ich zwrot lub o odpłatne przejecie ich przez panstwo. Wszystkie te roszczenia ewidencyjnie były w posiadaniu władz i powinny być wyłączone z procesu prywatyzacji danego podmiotu gospodarczego do odrębnego  rozpoznania i ewentualnego zwrotu bądź odkupu przez panstwo ze środków uzyskanych ze sprzedaży prywatyzacyjnej. W tych nie uporządkowanych warunkach, kiedy nie określono jeszcze, co ma być sektorem  strategiczno- publicznym,  i co ma sie w nim i ostatecznie znaleźć, pospieszne jej przeprowadzanie było błędem gospodarczym. Władze panstwowe jakby bezradnie ulegały psychozie prywatyzacyjnej działając jakby pod jakąś presją i w nadzwyczajnym niczym nie uzasadnionym pośpiechu .z nie chęcią do dużych wyśmiewanych i wyszydzanych prasowo narodowych podmiotów  nazywanych molochami gospodarczymi.
To właśnie te „molochy gospodarcze” w dużym stopniu swoją działalność gospodarczą miały ukierunkowaną na eksport, także wolno dewizowy do krajów kapitalistycznych o wymienialnej walucie, który to eksport już w końcu lat 70-tych był realizowany aż do 56 państw świata. Likwidacja tych przedsiebiorstw „molochów” oznaczała likwidację eksportu i oddanie rynków zbytu obcym zagranicznym firmom. Oznaczało to ograniczanie technicznej zdolności wytwórczej, upadek tysiecy mniejszych firm, także prywatnych (w tym rzemieślniczych), które kooperowały z tymi wielkimi panstwowymi zakładami pracy. Upadek wręcz całych branż i sektorów polskiej gospodarki tak w dziedzinie wytwórstwa jak i handlu (zwłaszcza międzynarodowego) i usług.
2. Instrumenty nowej polityki gospodarczej.
Przystępując do realizacji tej nihilistycznej doktryny prywatyzacyjnej ówczesne władze musiały, głównie poprzez politykę finansową, wprowadzić takie kryteria i parametry finansowe, aby wystąpił samoistny niejako, wewnętrzny społeczny przymus prywatyzacyjny ograniczający perspektywiczny rozwój panstwowych jeszcze podmiotów przemysłowych, rolnych i przetwórstwa spożywczego. Jeszcze w grudniu 1989 roku nowy, rzekomo już demokratyczny minister finansów zapowiedział radykalne podniesienie od stycznia 1990 roku czterech głównych stóp procentowych, które jeszcze sam nawykiem socjalistycznym ustalał. Radykalne podniesienie jego własnych dwóch stóp odsetkowych: odsetek od opóźnień płatniczych w stosunkach cywilno-prawnych i gospodarczych – tzw. odsetek ustawowych z poziomu 8,5 % z początku roku 1989 do 193 % rocznie w roku 1990 i 1991 (wykres 1), oraz odsetek od zaległości w regulacji zobowiązań podatkowych z 11,8 % w roku 1989 do poziomu aż 212 % rocznie w roku 1990 i 1991 powodowało lawinowe zatory płatnicze w całej gospodarce narodowej, do tego stopnia, że nawet budżet państwa nie regulował swoich konstytucyjnych zobowiązań wobec instytucji państwa i współobywateli. Zmienność tych stóp w długim czasokresie po roku 1989 obrazuje wykres 2

Ponadto niemal rewolucyjnie w tym samym czasokresie zostały podniesione w roku 1990 także kredytowe stopy procentowe: z 7-8 % rocznie w roku 1989 do 7-8% miesiecznie i 84-96 % rocznie, a nawet wyżej. Takie podniesienie stóp i utrzymywanie ich na tak rażąco wysokim poziomie dotyczyło nie tylko, jak powinno, nowo uzyskiwanych kredytów obrotowych czy inwestycyjnych, ale wszystkich czynnych umów kredytowych zawartych w przeszłości przed rokiem 1990.
 

Te kredyty były udzielane w zupełnie innych warunkach ekonomicznych o ustabilizowanych parametrach i czynnikach ekonomicznych kredytobiorców, przy małej zmienności kursu walutowego i o długoterminowych umowach międzypanstwowych w stosunkach  współpracy gospodarczej z zagranicą i w zupełnie innych warunkach kalkulacji ekonomicznej i innych warunków wysokości spłat kapitału kredytowego i odsetek. Nawet te radykalnie nowe instrumenty wprowadzano jakby dwurodzajowo, bezdyskusyjnie i pośpiesznie wobec podmiotów gospodarczych i liberalniej wobec społeczeństwa, indywidualnej ludności. Wobec ludności indywidualnie uczyniono zapowiedzianą odrębność. 
W grudniu 1989 roku minister finansów zapowiedział, że obywatele mogą przedterminowo spłacić swoje zobowiązania kredytowe z dotychczasowych czynnych umów kredytowych na kredyty inwestycyjne, obrotowe, konsumpcyjne i ratalne rorowskie, do końca grudnia 1989 roku, aby w styczniu 1990 roku już nie byli objęci tymi drakońsko wysokimi odsetkami, jakie miały być ustalone na rok przyszły 1990. Społeczność kredytowa miejska i wiejska pośpiesznie spłacała swoje z tego tytułu zobowiązania wyzbywając sie tym samym własnych oszczędności gotówkowych.
Te odsetkowo-kredytowe instrumenty rzekomo nowej polityki finansowej i gospodarczej stały sie podstawowym czynnikiem generującym straty wszelkich podmiotów gospodarczych, gdyż nowe stopy kredytowe w roku 1990 i 1991 niemal 10-krotnie przewyższały stopy zysku z roku 1989 uzyskiwane przez przemysłowe i handlowe podmioty gospodarcze, nie mówiąc już o rolnych. Radykalnemu podniesieniu wszystkich, tych czterech stóp procentowych, które ustalał samodzielnie ówczesny minister finansów i do swoich decyzji nie potrzebował zgody Parlamentu, towarzyszyło jednocześnie wzmożenie egzekucji należności podatkowych i odsetkowych Skarbu Państwa – ówcześnie ministerstwa finansów, oraz zablokowanie przez rządzących udzielania przez banki panstwowe, a nowe prywatne banki dopiero inicjatywnie zaczynały powstawać, nowych kredytów panstwowym podmiotom gospodarczym i rolnym. 
Zablokowaniu udzielania nowych kredytów tym panstwowym podmiotom towarzyszyła nowa, inna jeszcze doktryna radykalnego wycofywania sie Państwa z dotychczasowych gwarancji państwa za działalność gospodarczą panstwowych podmiotów przemysłowych i rolnych, głównie za ich pośrednie zobowiązania finansowe względem zagranicy. Dotąd, do roku 1989, wyłączność prawną na zaciąganie kredytów zagranicznych miało panstwo, Rząd, bank centralny – NBP i dwa banki panstwowe posiadające pełne uprawnienia dewizowe do współpracy gospodarczo-finansowej z zagranicą. Tym samym wszelkie zobowiązania wobec zagranicy obciążały panstwo – ministerstwo finansów, a należności od zagranicy krajowych eksporterów handlowych, produkcyjnych i usługowych były dewizowo własnością również panstwową. panstwo mając monopol dewizowy reglamentowało wydatki dewizowe i regulowało gotówkowy i bonowy obieg dewizowy i stan rezerw dewizowych. Teraz, od roku 1990, panstwo wycofując sie z gwarancji finansowych za podmioty gospodarcze pozostawiło je samym sobie, nakładając im kaganiec 6 rodzajowych restrykcji i represji instrumentami finansowymi, wprowadzając je na ścieżkę przymusowego ograniczania perspektywicznej działalności rozwojowo-inwestycyjnej  i przyspieszonej upadłości czy bankructwa.
W tym samym roku 1989 prowadzono intensywne rokowania gospodarcze z zagranicą, rozmowy negocjacyjne z wierzycielami zagranicznymi, państwami-rządami wobec których Polska miała zobowiązania finansowe z tytułu umów międzypanstwowych /międzyrządowych, oraz wobec banków zagranicznych posiadających gwarancje   na kredyty  udzielone przez nie polskim bankom, a pośrednio przedsiebiorcom przemysłowym i handlu zagranicznego. Polsce chodziło głównie o zmniejszenie zadłużenia zagranicznego płatnego w dewizach w kapitale i odsetkach przy spadku zdolności eksportowych gospodarki w okresie przemian przechodzenia do gospodarki rynkowej. 
Ta nowa polityka gospodarcza powinna mieć możliwie oczyszczony odcinek zagranicznych obciążeń dewizowych w możliwie jak najkrótszym okresie, aby można było realizować podpowiedzianą Polsce przez Zachód obcą doktrynę prywatyzacyjną. Jej realizacja miało sprzyjać ułatwianiu przeprowadzenia również procesu prywatyzacyjnego, wyzbywania sie przez panstwo własności panstwowych podmiotów przemysłowych, handlowych, rolnych czy innych, nawet usługowych. Zadłużenie zagraniczne/dewizowe Polski w roku 1980 wynosiło 24 mld dolarów amerykańskich i obejmowało jeszcze zadłużenie z okresu pierwszej wojny światowej za wyposażenie błękitnej armii gen, Józefa Hallera wobec Stanów Zjednoczonych, a dotychczas z różnych względów nie umorzone przez USA zarówno po pierwszej jak i po drugiej wojnie światowej.
W roku 1990 nasze zadłużenie zagraniczne wynosiło już 48.475 mln dolarów i w większości miało charakter średnio i długoterminowy. W roku 1995 wynosiło 52.511 mln dolarów, w roku 2000 wzrosło do 69.465 mln dolarów, w roku 2005 wynosiło 132.830 mln dolarów, by wzrosnąć w roku 2009 aż do poziomu 279.258 mln dolarów amerykańskich. 
Nowe demokratyczne władze panstwowe i ustawodawcze prowadząc rokowania oddłużeniowe z zagranicą chciały zrewidować wiele niekorzystnych warunków z dotychczasowych umów międzypanstwowych narzuconych Polsce w okresie dyktatury komunistycznej, głównie z krajami członkowskimi RWPG-Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej, ugrupowania gospodarczego krajów wspólnoty komunistycznej, istniejącej jako przeciwwaga gospodarcza Europy Zachodniej, EWG-Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, obecnie przekształconej w Unię Gospodarczą, której wreszcie jesteśmy członkiem.
W tym samym 1990 roku wprowadzono nowy rodzaj rozliczeń z krajami członkowskimi RWPG kwalifikowanej w polskiej nomenklaturze zagranicznej jako I obszar płatniczy, w pierwszej kolejności ze Związkiem Sowieckim, zastępując dotychczasowe rozliczenia międzypanstwowe clearingu wielostronnego wyrażanego w rublach transferowych, wprowadzając tylko rozliczenia wolnodewizowe, jak to było z krajami Zachodu traktowanego w Polsce jako tzw. II wolnodewizowy obszar płatniczy. To ten nowy dla całości współpracy gospodarczej z krajami socjalistycznymi instrument płatniczo-rozliczeniowy, odsyłający rubla transferowego do historii myśli gospodarczej, w krótkim czasie załamał polski eksport np. Hortexu, Radoskóru czy Energopolu do tego kraju i innych post socjalistycznych, Import surowcowy paliw płynnych w całości był przez Polskę płatny dewizowo.
Ten czynnik dewizowy, przejścia z rozliczeń rubla transferowego na wolnodewizowe z Europą Wschodnią i odejście od rozliczeń clearingowych w handlu zagranicznym z państwami Dalekiego Wschodu, miał znaczący wpływ na niemal natychmiastowy spadek polskiego eksportu inwestycyjnego-eksportu budownictwa, przemysłowego a nawet usługowego, i  tym samym na pogorszenie sie sytuacji ekonomiczno-finansowej przedsiebiorstw, odczuwanej jako spadek i ograniczenie bieżącej zdolności płatniczej przy ograniczeniu im przez panstwo możliwości finansowania kredytowego.
Kolejnym dokuczliwym ekonomicznie parametrem finansowym była decyzyjnie wywoływana wysoka stopa inflacji i permanentna cicha dewaluacja kursu dewizowego złotego w stosunku do głównych walut wymienialnych występujących w polskich stosunkach rozliczeniowo-płatniczych z zagranicą. W roku 1988 kurs dewizowy złotego za dolara wynosił 4,3063, w 1989 roku 14,4630 złotego za dolara, to w roku 1990 już 95,0000 złotego za dolara, a w roku 1991 dalej spadał do poziomu 105, 8256 złotego za dolara. W tym samym roku 1991 nastąpiło ujednolicenie kursu dewizowego z dwóch handlowego i nie handlowego do jednego dla wszelkich rozliczeń płatniczych z zagranicą. W dalszych latach aż do czasu denominacji złotego w roku 1995 radykalnie i decyzyjnie dewaluowano złotego i w roku 1992 spadł on do 136,3126 złotego za dolara, w roku 1993 do 181,4547 złotego za dolara i w reszcie w roku 1994 osiągnął szczyt dewaluacyjny aż 227,2695 złotego za dolara, co obrazuje wykres 3. Dewaluacja kursu złotego do dolara w okresie pięcioletnim lat 1990-94 osiągnęła średniorocznie poziom 131,08 proc. Tym samym wszelka działalność eksportowa przynosiła wyłącznie stratę finansową dla eksportera i dewizową dla kraju. Za to błyskawicznie rosło tempo różnorodzajowego importu i zobowiązania płatnicze za import z różnych krajów świata, nawet wobec tych z którymi dotychczas Polska utrzymywała mizerne stosunki handlowe.
Wykres 3
 
W tych uwarunkowaniach kryzysowych i na wniosek rządu Sejm uchwala w lipcu 1990 roku pierwszą  w posocjalistycznym świecie, pierwszą w Europie  Środkowej i Wschodniej ustawę prywatyzacyjną, uznawaną przez doktrynerów ideologicznych za ustawę dekomunizacyjną. Ustawa ta przewidywała, że przy prywatyzacji przedsiebiorstwa panstwowego na rzecz inwestora strategicznego-zagranicznego 20% akcji przysługuje załodze. Dla władz najważniejszym i najtrudniejszym było znalezienie jakiegoś punktu równowagi pomiędzy pracownikami spółki a zagranicznym inwestorem strategicznym. Dla tego celu koniecznym było uruchomienie przy pomocy francuskiej w kwietniu 1991 roku giełdy papierów wartościowych na której testowano sprzedaż akcji Tonsilu, Exbudu, Krosna, Kabli i Pruchnika. Tym zapisem ustawowym kupiono ówczesne silne związki zawodowe, które z ubogości materialnej swoich członków-załóg zakładów pracy, poparły ten program dla otrzymania tego 20 czy 15 procentowego udziału w założycielskim akcjonariacie utworzonej spółki, nie wiedząc kto prowadzi doradczo cały ten proces prywatyzowania zakładu i całej branży. Ten pakiet przydziałowy akcji czy udziałów dla świata pracy, załogi  danego zakładu/spółki był dla władz najtrudniejszym problemem do rozwiązania. Władze traktowały przydział akcji/udziałów jako swoistego rodzaju okup wewnętrzny zatrudnionych, wyrażając zgodę na swobodne zbywanie przez nich indywidualnych akcji przez ich posiadaczy pracowników /akcjonariuszy spółki/, które podobnie jak póżniej świadectwa udziałowe, trafiły do różnego rodzaju spekulantów nabywających je dla przechwycenia pakietu większościowego akcji/udziałów w spółce.
W tym samym roku 1990 panstwo wycofuje sie z własności panstwowych gospodarstw rolnych i z ich dotychczasowego subwencyjnego dofinansowywania, nie zważając na ich indywidualne wyniki gospodarcze i ekonomiczno-finansowe, i na potrzeby żywnościowe i eksportowe kraju. Tak zapoczątkowana nowa polityka finansowa wobec rolnictwa panstwowego pociągnęła za sobą likwidację PGR-ów, powiązanych z nimi przetwórni spożywczych oraz pogrążyła w wieloletniej biedzie dziesiątki tysiecy byłych pracowników i ich rodzin. Pozbywając sie tych nawet dochodowych gospodarstw rolnych panstwo pozbawiło sie dochodów z ich działalności przyjmując na siebie jednocześnie ciężar wydatków socjalnych dla bezrobotnych, których do roku 1989 nie było. Ta polityka finansowa spowodowała także spadek produkcji roślinnej i zwierzęcej, odczuwany jako spadek żywności, z koniecznością uzupełnienia niedoborów  drogim importem dewizowym
3. Doktryna dekomunizacyjna
Dla realizacji doktryny prywatyzacyjnej zwanej ‘przekształceniem własnościowym’ lub inaczej dekomunizacyjną dokonywano także przekształceń instytucjonalnych w strukturze organizacyjnej administracji rządu. Już w roku 1989 powołano Pełnomocnika Rządu ds. Przekształceń Własnościowych, a następnie powołano Ministerstwo Przekształceń Własnościowych i Agencję d./s Prywatyzacji. Obie te rządowe instytucje były finansowane z budżetu centralnego i rozpoczęły proces prywatyzacyjny w roku 1990 szeroko już uruchomiony w roku 1991. Ideą procesu prywatyzacyjnego rozpoczętego w roku 1989 była dekomunizacja ustroju., polegają ca na zmianie własności na niespotykaną dotąd skalę, jak to oświadczył b. minister przekształceń własnościowych, Pan Lewandowski. 
Można przyjąć według oświadczenia b. ministra, że wraz z prywatyzacją rozpoczęła sie realna dekomunizacja w Polsce, polegająca na zmianie struktur własności  na niespotykaną dotąd w świecie skalę poprzez różne ścieżki pozyskiwania inwestorów strategicznych, zawsze zagranicznych, budowę giełdy warszawskiej, a także zastosowanie programu 15 Narodowych Funduszy Inwestycyjnych. Program NFI wydawał sie władzom receptą na szybkie upowszechnienie własności i zakładał on przekształcenie 512 przedsiebiorstw panstwowych, stanowiących około 15 procent ówczesnego produkcyjnego majątku narodowego w spółki prawa handlowego. Miał on obejmować aż ponad 27 mln pełnoletnich naszych obywateli.
W ramach tego programu każdy otrzymał te powszechne świadectwa udziałowe, których dystrybucja trwała od 22 listopada 1995 roku do 26 listopada 1996 roku. które każdy otrzymujący mógł natychmiast bez żadnych ograniczeń sprzedać. Dla ich skupu powstało mnóstwo różnej maści spekulantów przechwytujących te świadectwa i uzyskujący pakiety większościowe w różnych przedsiebiorstwach przekształcanych w spółki prawa handlowego. Program NFI był rzekomym wymysłem  doradców Solidarności , a praktycznie to doradców zagranicznych. Obecnie jakby nikt do tego programu sie nie przyznaje, pozostaje osierocony i wstydliwie przemilczany.
4. Prywatyzacja a odszkodowania nacjonalizacyjne.
Pierwsze decyzje prywatyzacyjne Rząd podjął w końcu roku 1990 przyjmując zasadę realizacji prywatyzacji poprzez tzw. inwestora strategicznego, któremu przyznawano prawo pierwszeństwa nabycia spółek panstwowych. Inwestor strategiczny niemal zawsze był podmiotem zagranicznym zapraszanym do rokowań nabywczych. W rokowaniach tych różni  zagraniczni inwestorzy strategiczni-sygnatariusze tych umów, a wśród nich byli nawet pośredni przedstawiciele  firm z okresu przedwojennego, istniejących i nie istniejących w latach 1989-93, których ocalałe w Polsce z II wojny światowej resztki ich przedwojennego majątku, a znacjonalizowanego po wojnie, nawet za przedwojenne papiery wartościowe, akcje ,udziały i obligacje/ pobrali od Polski odszkodowanie po wojnie i chyba bezwiednie znaleźli sie także jako inwestorzy strategiczni polskich władz.
Wspomnieć należy, że Polska komunistyczna bez wiedzy Narodu wypłaciła takie odszkodowania firmom i obywatelom obcym 12 państw Zachodu w łącznej kwocie aż 50 mld współczesnych dolarów amerykańskich z obecnego systemu płynnych kursów walutowych. Ostatecznie spłata tych odszkodowań  zakończyła sie dopiero w roku 1983. Zgłaszający sie niektórzy strategiczni inwestorzy plasowali sie w te utracone nacjonalizacyjnie ,a odbudowane po wojnie przedsiebiorstwa przemysłowe bądź w te same miejscowości i zawsze w dziedziny najnowocześniejsze technologicznie i o wysokim ich profilu eksportowym. Firmy niemieckie jakby z jakiegoś nakazu plasują sie głownie na naszych odzyskanych Piastowskich Ziemiach dążąc do opanowanie większości regionalnej zdolności wytwórczej. Rozpoczęty proces prywatyzacyjny nie był należycie przygotowany. Nie zweryfikowano własności podmiotowej przedsiebiorstw, nie pozakładano im ksiąg wieczystych na grunty i budynki, nie zastrzeżono i nie wyłączono obszaru gruntów-działek i budowli do których w całym okresie powojennym były zgłaszane roszczenia przez obywateli polskich, którzy nie dostali odszkodowania, a cudzoziemcy i mniejszości otrzymali takie odszkodowania. Do dziś np. nie zwrócono obywatelom Polskim majątków w liczbie znanej 628 pozycji objętych postanowieniem dekretu Bieruta z dnia 15 listopada 1946 roku „o zajęciu majątku państw pozostałych w stanie wojny z Rzeczypospolitą Polską w latach 1939-45 i majątku osób prawnych i obywateli tych państw oraz o zarządzie przymusowym nad tymi majątkami”/D. U. z 1946 roku, nr 62. Poz. 342/.
Dekret ten nie stanowił nacjonalizacji, majątki te nigdy nie zostały znacjonalizowane, a jedynie objęte tymczasowym zarządem przymusowym Państwa, i w pierwszej kolejności, przed rozpoczęciem procesu prywatyzacyjnego, powinny być  zwrócone prawowitym właścicielom. Różne panstwowe podmioty gospodarcze i nie gospodarcze miały te nieruchomości w tymczasowym użytkowaniu  od lat siedemdziesiątych  i to na podstawie odrębnych umów zawartych z organem sprawującym funkcje zarządcy przymusowego. Dziwnym zbiegiem okoliczności dekret ten zaginął w spisie polskich aktów prawnych i dopiero autor dekret ten w końcu lat 1990-tych interwencyjnie przekazał wraz zarządzeniami powojennego ministra skarbu do Kancelarii Prezydenta i do Sądu Najwyższego w celu uwzględnienia ich w spisie przedwojennych i powojennych aktów prawnych np. w ter kasie i uwzględnienie ich postanowień w procesie reprywatyzacji. W końcu lat 1990 był wykonywany przez autora raport w przedmiocie tego zagubionego w administracji gospodarczej  dekretu i o stanie objętych nim nieruchomości, którym powinien dysponować minister skarbu państwa. Sprawa zwrotu tych nieruchomości  nie została rozwiązana i zarząd przymusowy pozornie i nadal jest sprawowany choć majątki te nie wiadomo w czyim obecnie  i jaką formą prawną są w posiadaniu Rozwiązanie tej sprawy powinno być dokonane przed pierwszymi decyzjami prywatyzacyjnymi władz.

KLIKNIJ TABELKĘ, ABY POWIĘKSZYĆ
 Wszystkie dane w kol. 4, 7 i 9 podano w starych złotych, które zostały przeliczone po średniorocznym kursie dewizowym NBP złotego w stosunku do USD dla każdego roku.
2. Przeliczenie starych złotych na nowe wprowadzono dopiero w 1995 roku, i jego zastosowanie do lat wcześniejszych daje błędne dane niemożliwe do porównania z późniejszymi latami. Dlatego zastosowano przeliczenie na USD porównawczo z latami późniejszymi, co daje prawidłowe porównanie w całej dekadzie.
3. Dla kol.3 w poz.5 brak właściwych danych liczbowych.
4. Przyjęto do kosztu obsługi prywatyzacji także koszt utrzymania Ministerstwa Przekształceń Własnościowych, ponieważ występowały b. błędne dane kosztowe Agencji Prywatyzacji, która faktycznie prowadziła prywatyzację (zawierała umowy) aż do lat 2004-5.
5. Dane z kolumny 9 i 10, które wystąpiły w ostatnich miesiącach roku 1990, zostały przyjęte w późniejszych bilansach i rozliczeniach budżetowych i pozostałych dla roku 1991. Dlatego też wartość udziału % w kolumnie 12 obejmuje łącznie rok 1991 i 1990. 
6. Dane z kol.11 w przeliczeniu na USD wynoszą w roku 1990-91-341.769 042 dolarów, w roku1992-491 695 400 dolarów, w roku1993-510 546 158 dolarów, w roku 1994-528 464 872 dolarów. Razem w latach 1990-94 stanowiły kwotę 1 872 475 472 dolarów.
7.Przyjmując wariantowo do kosztów obsługi dane z kol.11, analogicznie jak w kol.12, wskażnik kosztowy obsługi prywatyzacyjnej 8+11; 5 wynosi 10 procent.
 
Źródło: Różnorodne materiały sejmowe (raporty, sprawozdania, informacje i notatki) przedkładane przez MPW i MF Sejmowi.
Zebrał i opracował: dr Ryszard Ślązak
 
 
 
5. Zapoczątkowanie sprzedaży prywatyzacyjnej.
Pierwsze decyzje prywatyzacyjne rząd podjął w końcu roku 1990 przyjmując zasadę realizacji prywatyzacji poprzez tzw. Inwestora strategicznego, któremu przyznawano prawo pierwszeństwa nabycia spółek panstwowych. Inwestor strategiczny w większości przypadków był podmiotem zagranicznym zapraszanym do rokowań nabywczych. Pierwsza decyzja sprzedaży spółki zagranicznemu inwestorowi strategicznemu została podjęta w dniu 16 lutego 1991 roku. Sprzedano nią zakłady Fampa S.A. w Jeleniej Górze firmie amerykańskiej Belloite Corporation, 80% pakiet akcji za kwotę 700 000 USD. Ostatnią umowę sprzedaży zawarto 16 grudnia tegoż roku. W całym 1991 roku rząd sprzedał 8 polskich spółek firmom zagranicznym: 3 spółki nabyły firmy amerykańskie, 3 firmy niemieckie, 1 firma holenderska i 1 firma brytyjsko-holenderska. Z wszystkimi tymi firmami zawarto takie umowy, że z dniem podpisania umowy sprzedaży-kupna nastąpiło przeniesienie prawa własności choć zapłata w części następowała w późniejszym okresie, po podpisaniu umowy i w systemie ratalnym.
W roku 1992 rząd sprzedał już 15 spółek przemysłowych, ostatnią w dniu 17 grudnia. Z liczby tej 5 nabyły firmy amerykańskie, 6 firmy niemieckie, 1 firma szwedzko-szwajcarska, 1 firma z Luksemburga, 1 firma holenderska i 1 firma niemiecko-polska (Mikołowską Fabrykę Transformatorów w Mikołowie). We wszystkich umowach data jej zawarcia była datą przeniesienia praw własności na nabywcę bez względu na fakt, czy pełna zapłata nastąpiła przed podpisaniem tej umowy sprzedaży, czy też jest realizowana w paroletnim systemie sprzedaży. Natychmiastowe przeniesienia praw własności wraz z gruntem oznaczało, że nabywca z miejsca dysponował majątkiem nabytej spółki i według własnego uznania mógł go na nowo wyceniać, a nawet zbywać. Znane są przypadki że już w trzecim miesiącu po podpisaniu umowy i nabyciu pełni praw majątkowych nabywca znacznie wyżej niż to było przy zakupie spółki wycenił nabyty majątek trwały i prezentował go dla potrzeb uzyskania kredytu w polskich bankach.
W roku 1993 sprzedano już 27 spółek przemysłowo-produkcyjnych, wszystkie według dotychczasowej zasady, że data zawarcia umowy sprzedaży-kupna oznaczała datę przeniesienia praw majątkowych do nabywanej spółki. Firmy amerykańskie nabyły 5 kolejnych spółek, niemieckie 7, holenderskie 1, francuskie 1, belgijskie 2, hiszpańskie 2, szwedzkie 1, pozostałe 7 spółek nabyły firmy cudzoziemsko-polskie.
W roku 1994 sprzedano 14 spółek przemysłowych według tych samych zasad. Firmy niemieckie nabyły 4 spółki, amerykańskie 3, francuskie 1, brytyjskie 1, szwedzkie 1 pozostałe 4 nabyły połączone transakcyjnie firmy cudzoziemsko-polskie. W żadnym analizowanym przypadku w całym tym czteroletnim okresie prywatyzacyjnym nie nastąpiła 100% zapłata za kapitał udziałowy czy akcyjny nabywanej spółki, a jedynie większość 70-, 80- czy nawet 90% przy nabyciu pełni praw majątkowych do nabywanych spółek.
Nabywcy cudzoziemscy byli zintegrowani, zawsze usiłowali i nabywali większościowy pakiet udziałów czy akcji i dopiero w dalszym okresie działalności nabytej spółki jakby z jej wypracowanego zysku dokonywano  zapłaty z ceny nabycia i dokupywano resztę pakietów aż do całkowitej 100% własności, ale za to już jako podmiot polski prowadzący działalność w Polsce, zapłaty za nabywaną resztę udziałową czy akcyjną już płacili w złotych, nie w dewizach. Nabywali też prawo do nienadzorowanego przez polskie władze dewizowe transfery zysku na zagranicę przy swobodzie prawnej posiadania rachunków bankowych w bankach cudzoziemskich poza granicami naszego państwa. Z nich i poprzez nie mogli prowadzić rozliczenia płatnicze nawet w systemie kompensacyjnym poza granicami państwa tj. bez dopływu dewiz z ich działalności eksportowej i dokonywania tych rozliczeń płatniczych poza granicami państwa polskiego. Z rozliczeń tych prowizję dochodową pobierały więc zagraniczne, a nie polskie banki, co ograniczało dochodowość banków polskich w okresie, kiedy w naszym kraju nie było jeszcze banków zagranicznych. Pierwszą największą wartościowo prywatyzacją była sprzedaż Zakładów Celulozowo-Papierniczych ‘Celuloza Kwidzyn’ S.A., a następnie sprzedaż sektora bankowego, która odbywała sie począwszy od roku 1993 i przy pomocy Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Sektor bankowy był od razu przygotowywany przez nowy rząd do przyszłej prywatyzacji.
W lutym 1989 roku z NBP wyodrębniono dziewięć banków, Bank Przemysłowo-Handlowy, Powszechny Bank Kredytowy, Wielkopolski Bank Kredytowy, Bank Zachodni, Bank Gdański, Powszechny Bank Gospodarczy, Bank Depozytowo-Kredytowy, Bank Śląski i Bank Kredytowy w Szczecinie. W 1992 roku sprywatyzowano Bank Rozwoju Eksportu S.A., a w roku 1993 wyłoniono z NBP Bank Inwestycyjny, który w tym samym roku został sprzedany prywatnemu Bankowi Kredytowemu.
Z analizowanych materiałów wynika, że w całym tym czteroletnim okresie prywatyzacyjnym nie była przyjęta zasada, że nabywca cudzoziemski płaci za nabytą spółkę z przyjęciem prawa własności, przed podpisaniem umowy, gotówką dewizową. Cenę sprzedaży określano negocjacyjnie jakby jednorazowo przed podpisaniem umowy sprzedaży-nabycia i nie można doszukać sie informacji czy stosowano klauzule dewaluacyjne, inflacyjne mimo, że występowała wówczas, w tym okresie, w naszej gospodarce wysoka stopa inflacji i również bardzo wysoka stopa dewaluacji kursu dewizowego złotego do dolara, bo aż ponad 131 średniorocznie w całym tym okresie.
Te słabości można zapisać na naiwność i słabość edukacyjną nowego aparatu gospodarczego, osób piastujących funkcje prywatyzacyjne oraz ich awersje do korzystania z doradztwa polskich ekspertów finansowych, a nawet z polskich specjalistycznych instytucji ekonomicznych, instytutów branżowych, a takie w dużej liczebności były, branżowych ośrodków doradczo-rozwojowych nie mówiąc już o instytutach naukowych czy wyższych uczelniach ekonomicznych. Instytucjom tym zarzucano brak doświadczenia prywatyzacyjnego i skłonności socjalistyczne.
Wpływy z realizowanej w tym pierwszym czteroletnim okresie prywatyzacyjnym z tytułu prywatyzacji bezpośredniej i pośredniej wraz z kosztami obsługi prywatyzacyjnej oraz z kosztami utrzymania pracy Ministerstwa Przekształceń Własnościowych /bez kosztu utrzymania Agencji d/s. Prywatyzacji/, prezentuje tabela 1.Wymnika z niej, że w roku 1991 prywatyzacją po stronie wpływów finansowych objęto 26 spółek panstwowych, w  1992 roku 48, w 1993 roku 90. Liczba ta dla roku 1994 pozostaje z powodu błędności dokładnie nie znana. Po stronie kosztowej tj. w kosztach obsługi prywatyzacyjnej w roku 1991 wystąpiły 62 spółki, w 1992 roku 108, w 1993 roku 149 oraz w 1994 roku 184. Oznacza to, że wcześniej, przed sprzedażą, przed zawarciem umowy sprzedaży-nabycia ponoszono koszty na rzecz przyszłej sprzedaży prywatyzacyjnej.
Liczby kwotowe wpływów i poniesionych kosztów doradztwa prywatyzacyjnego podano w starych złotych i dla możliwości porównawczych z przyszłymi okresami po denominacji złotego oraz dla porównania wartości w walucie obcej wyrażono je jednocześnie w dolarach USA, jako, że cenę nabycia pierwotnie określano w walucie obcej, w walucie kraju z którego pochodziła nabywcza zagraniczna firma.
Ta różnorodność walutowa musiała być wyrażona w jednej walucie, tej o największej świadomości wartościowej w społeczeństwie, a taką walutą nadal jest dolar USA. Z danych tabeli 1 wynika stosunkowo wysoki udział  poniesionych kosztów obsługi prywatyzacyjnej w stosunku do uzyskanych w danym roku wpływów ze sprzedaży narodowych spółek. Zaskakująco bardzo wysoki był udział kosztów doradztwa prywatyzacyjnego firm zagranicznych doradzających bezpośrednio najwyższym gospodarczo organom władzy panstwowej i, że koszty jakby nie były nadzorowane w procesie prywatyzacyjnym przez Sejm przyjmujący sprawozdania i raporty prywatyzacyjne resortu prywatyzującego. Nowe władze ustawodawcze w żywiołowym okresie przemian polityczno-gospodarczych w kraju  przeoczyły te stosunkowo ważne kryteria oceny procesu prywatyzacji i dopuściły do stosunkowo dużej uznaniowości negocjacyjnej, choćby  z tego tylko względu, że w żadnych materiałach resortu prywatyzującego prawie nie było informacji o powierzchni gruntów zakładowych, o powierzchni ich działek ewidencyjnych i czy te ich zakładowe grunty inwestycyjne i rekreacyjne były już własnością tych spółek. Nie wiadomym było też czy przeszły na własność cudzoziemską w momencie zbywania spółki i czy przeniesienie prawa własności na nabywcę oznaczało przeniesienie własności gruntu na zawsze czy tylko na określony okres np. na 20 lat użytkowania tj. do czasu uzyskania przez nabywcę pełnej zwrotności zaangażowanego na zakup spółki i na uruchomienie w niej nowoczesnych inwestycji, kapitału. Nie wiadomym jest czy grunty te pozostały własnością panstwową, polską ,czy tylko zostały przekazane nabywcy w jakieś czasowe użytkowanie. Można domniemać, że to niedopatrzenie informacyjne w dalszym okresie prywatyzacyjnym, po roku 1994 zostało już spostrzeżone, skorygowane i naprawione.
6.Doradztwo prywatyzacyjne
W pierwszym roku prywatyzacyjnym doradztwem prywatyzacyjnym dla władz panstwowych zajmowało sie aż 52 firmy zagraniczne, co obrazuje dokładniej tabela 2. Z danych tabeli wynika, że zagraniczne firmy doradcze opracowywały analizy przed i prywatyzacyjne, nawet te jak prywatyzować całe branże polskiej gospodarki, jako tak zwane analizy sektorowe i analizy przed i prywatyzacyjne poszczególnych spółek przemysłowych, budowlanych, handlu zagranicznego, a nawet usługowych. Określały i wyceniały wartość zbywanych narodowych spółek, określały jakby ceny i warunki zbycia. Wyceniały je odcinkowo i kompleksowo, a nawet wykonywały analizy środowiskowe, w przedmiocie ochrony środowiska, wskazywał inwestora strategicznego, późniejszego nabywcę narodowej spółki.

KLIKNIJ TABELKĘ, ABY POWIĘKSZYĆ


 

Można dojść do przekonywującego wniosku, że wszelkie prace studialne przed prywatyzacyjne i późniejszy proces prywatyzacyjny zbycia spółek narodowych prowadziły te cudzoziemskie firmy. W ich gronie wystąpiły różnorodne banki zagraniczne, które praktycznie albo w przeszłości nie współpracowały z polskimi bankami w ogóle bądź tylko w minimalnym stopniu do roku 1991, nie udzielały polskim bankom i firmom kredytów, a nagle pojawiły sie do wysoko płatnego dewizowo doradztwa przy prywatyzacji i to bezpośrednio organom panstwowym.
W poszczególnych latach okresu lat 1991-94  firmy zagraniczne na doradztwie rządowym zarobiły w 1991 roku równowartość 1 027 222 400 dolarów amerykańskich , stanowiąc 10 procent uzyskanych w tym roku wpływów finansowych. W następnych latach ocenianego czteroletnia koszty doradztwa cudzoziemskiego wyniosło w 1992 roku 1 321 507 300 dolarów amerykańskich. W roku 1993 koszty te wyniosły 1 249 886 260 dolarów , a w roku 1994 trochę spadły wynosząc 728 622 753 dolarów amerykańskich. W całym tym czteroleciu koszty te wyniosły łącznie 4 327 238 713 dolarów, stanowiąc około 57,2 procent ogółu kosztów prywatyzacyjnych. Takich dochodów doradczych nie uzyskały w tym okresie wszystkie polskie podmioty ekonomiczne razem wzięte z instytutami i uczelniami ekonomicznymi włącznie, które mogłyby doradzać w całym dotychczasowym procesie prywatyzacyjnym.

 Artykul  stanowi odzwierciedlenie poglądów autora
 dr Ryszard Ślązak

KLIKNIJ TABELKĘ, ABY POWIĘKSZYĆ

 

 

l

 

 

 

KLIKNIJ TABELKĘ, ABY POWIĘKSZYĆ

 

Inne zapisy autora:

0

Ryszard Ślązak
Ryszard Ślązak

19 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816