Komentarze dnia
Like

Pod malowaną tęczą…

15/11/2013
61 Wyświetlenia
1 Komentarze
12 minute czytania
Pod malowaną tęczą…

Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Tak przynajmniej stanowi nasza Konstytucja. Dalej, w tym samy art. 32 czytamy: Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Tymczasem…



1.

Instalacja na Placu Zbawiciela, pospolicie zwana Tęczą, nie może być w żadnym wypadku uznawana wyłącznie jako dzieło artystyczne, bez uwzględnienia istniejących konotacji. Otóż nie jest dla nikogo tajemnicą, że łuk o barwach takich samych, jak w spalonej instalacji, jest symbolem stosunkowo niewielkiej grupy społecznej, określającej się mianem LGBT.

Myślę, że skrótu nie trzeba rozwijać.

Czy zatem obecność symbolu mniejszości w samym centrum stolicy, tuż przed kościołem, w istocie swej nie stanowi niedozwolonej ingerencji w prawo obywateli do poszanowania ich przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych?

2.

Przecież dla setek tysięcy warszawiaków, a także mieszkańców prowincji, instalacja zwana Tęczą oznacza w istocie znak, że obecny Zarząd miasta stołecznego Warszawa z Hanną Gronkiewicz – Waltz na czele opowiada się w sposób wyraźny po stronie marginalnej orientacji seksualnej, co w ich odczuciu może budzić uzasadnione obawy, co do traktowania przez stołeczne władze tradycyjnego modelu rodziny.

Szczególnie mocno trzeba podkreślić, że tzw. tęcza stała się znakiem wyróżniającym środowisko LGBT o randze symbolu, tak więc obawa o indoktrynację najmłodszych (choćby udających się na mszę świętą w pobliskim kościele) jest jak najbardziej zasadna.

3.

Obecność Tęczy może być( i zapewne przez część jest) odbierana przez mieszkańców jako manifestacja jednej tylko orientacji, coraz częściej zresztą nazywanej światopoglądem (sic!).

To, co dla niektórych ludzi może być zachętą, może również być źródłem zaburzeń emocjonalnych w przypadku ludzi znajdujących się w związkach typu hetero, lub też tych, którzy nie są jeszcze z nikim związani. Wolność negatywna nie ogranicza się do braku przymusu określonego zachowania się. Rozciąga się także na symbole wyrażające, w sposób szczególny i ogólny, określoną orientację seksualną. To negatywne prawo zasługuje na szczególną ochronę w przypadku, gdy Państwo (samorząd) opowiada się za konkretną orientacją, a dana osoba znajduje się w sytuacji, z której nie może się uwolnić, lub też może uwolnić się z niej za cenę nieproporcjonalnie dużego wysiłku i poświęcenia., np. poprzez omijanie Placu Zbawiciela w drodze do pracy.

Tymczasem w Warszawie doszło do sytuacji, gdy w odczuciu ogółu samorząd (a więc Państwo) opowiada się w sposób wyraźny za jedną tylko orientacją, co świadczy o dyskryminacji pozostałych.

4.

Ekspozycja symbolu orientacji seksualnej nie może być uzasadniana ani prośbą tych obywateli, dla których jest to zgodne z wyznawanym przez nich światopoglądem, ani też rzekomym kompromisem z innymi orientacjami seksualnymi. Do dnia dzisiejszego przecież brak jest w Warszawie jakiegokolwiek symbolu, który by w sposób równie jednoznaczny propagował orientację heteroseksualną czy też tradycyjny model rodziny. Poszanowanie przekonań jednych obywateli powinno uwzględniać również poszanowanie przekonań innych.

Państwo szczególnie w tak intymnej sferze winno zachować neutralność, a równość obywateli powinna być zachowywana poprzez odpowiednio uformowaną sferę prawną i tzw. praktykę urzędniczą.

Tymczasem w tym ostatnim zakresie zbyt często pojawiają się przypadki dyskryminowania ludzi właśnie ze względu na orientację seksualną.

5.

Czy instalacja zwana Tęczą w istocie nie budzi wśród szerokich rzesz obywateli przekonania, że władze miasta w istocie są bliższe tylko małej grupie właśnie ze względu na ich orientację seksualną?

A zatem akt spalenia instalacji należy traktować jako protest społeczny wymierzony przeciw domniemanej dyskryminacji dużej części społeczeństwa.

6.

Choć instalacja Tęcza jest bez wątpienia symbolem orientacji seksualnej, to jednak posiada również inne znaczenia. Mogłaby posiadać także znaczenie etyczne, zrozumiałe i będące do przyjęcia niezależnie od przynależności do tradycji religijnej bądź historycznej, ponieważ przywołuje zasady, które mogą być wyznawane w oderwaniu od wiary chrześcijańskiej (przymierze z Bogiem, godność wszystkich istot ludzkich, sprawiedliwość i podział, wyższość jednostki nad grupą i wolności jej wyborów, oddzielenie polityki i religii, miłość bliźniego posuwająca się aż do przebaczenia wrogom). Oczywiście, wartości, na których opierają się dziś społeczeństwa demokratyczne, mają swoje bezpośrednie korzenie w ideach autorów o różnej orientacji seksualnej, LGBT nie wyłączając. Jednakże idee tych autorów czerpią z filozofii chrześcijańskiej, choćby poprzez edukację rzeczonych autorów oraz środowiska kulturalnego, w jakim się kształcili i w którym żyją. Z tego wniosek, że korzenie dzisiejszych wartości demokratycznych sięgają znacznie dalszej przeszłości i czerpią z przesłania ewangelicznego. Przesłanie Tęczy byłoby więc przesłaniem humanistycznym i może być odczytywane w sposób niezależny od swego seksualnego wymiaru, a także jest złożone z zespołu zasad i wartości, tworzących podstawę naszej demokracji.

Tęcza odsyłająca do tego przesłania byłaby doskonale zgodna z wymogiem laickości i neutralności państwa tak, że każdy mógłby ja akceptować o ile przywoływałaby dalekie korzenie tych zasad i wartości.

Niestety, agresywna propaganda ostatnich lat całkowicie odarła Tęczę z tych wartości i utworzyła z niej symbol określonej grupy.

Zresztą środowisko to samo głośno by zaprotestowało, gdyby ktoś chciał użyć tzw. tęczy dla promowania idei humanistycznych, niezwiązanych z orientacją seksualną.

Jeszcze większe oburzenie wywołałoby uznawanie Tęczy za symbol religijny – znak przymierza danego ludziom po Potopie.

7.

Jest jednak i inne znaczenie tego symbolu.

Otóż w znaczeniu szerokim Tęcza z Placu Zbawiciela winna być traktowana jako symbol neofaszystowski.

Jest bowiem rzeczą niesporną, że współcześni faszyści europejscy wywodzą się ze środowisk LGBT z wyjątkiem bodaj tylko jednego – Jana Marii Le Pena.

Ba, zaczynają pojawiać się głosy, że najbardziej znienawidzony przez postępowe-i-tolerancyjne media faszysta Adolf Hitler był… gejem!

Przecież Niemiecka Partia Pracy, która następnie przekształciła się w NSDAP, powstała w klubie dla homoseksualistów „Batworstgloch”!

Lothar Machtan w 2003 roku wydał monografię „Tajemnica Hitlera”, w której to potwierdził wcześniejsze przypuszczenia (np. żydowskiego historyka Samuela Igry zawarte w książce z 1945 roku “Niemiecki narodowy występek”, czy też w portrecie psychologicznym stworzonym w 1943 roku przez psychiatrę Langera na zamówienie aliantów ), że Wódz III Rzeszy w istocie był homoseksualistą. Ta właśnie przyczyna zaważyła na tym, że pomimo swojej waleczności nie awansował i w czasie pierwszej wojny pozostał jedynie kapralem. W najbliższym otoczeniu Hitlera nie brakowało gejów – przede wszystkim był to jego zastępca Rudolf Hess, którego nazywano Fraulein Anna lub Czarna Berta.

To również Ernst Röhm, wódz SA. Wg L. Machtana zabity dlatego, że usiłował szantażować Hitlera i był w posiadaniu materiałów mogących go skompromitować w opinii publicznej (homoseksualizm w Niemczech był przestępstwem jeszcze w latach 1960-tych).
Prawie cała ochrona Hitlera składała się z homoseksualistów, tak samo jego dwaj szoferzy.

Jedna z najokrutniejszych zbrodniarzy działających w Auschwitz-Birkenau, Irma Grese, była zadeklarowaną lesbijką.

8.

Waldemar Łysiak:

Hari detalicznie przypomniał całe to nazistowskie „gejstapo”, zacytował wypowiedzi różnych znanych gejów (m.in. Szefa Korpusu Aryjskiego Oporu, W. Powersa :  – „Zawsze wiedziałem, że faszyzm i homoseksualizm są tożsame. Nie widzę żadnego konfliktu między jednym a drugim. To opanowane przez Żydów światowa prasa próbuje nam wmówić, że jest inaczej”) i podsumował krótko: „Paradoksalnie prawda jest taka, że homoseksualiści znajdowali się w centrum wszystkich ruchów faszystowskich, jakie narodziły się kiedykolwiek, nie wyłączając Trzeciej Rzeszy i nazistów. Z wyjątkiem Jean-Marie Le Pena  – wszyscy najbardziej znani faszyści europejscy ostatnich trzydziestu lat ( Eduard Pfeiffer, Neil Griffin, Jorg Heider, Pim Fortuyn i in) neonaziści (Michael Kuhner i in.), skini (Nicky Crane i in.)   byli i są gejami !”.

(Waldemar Łysiak „Salon – Rzeczpospolita Kłamców”  Wydawnictwo Nobis 2004 s.259-261 (ISBN 83-917612-5-8)

9.

Tak więc protest społeczny, którego kulminacją było spalenie Tęczy z Placu Zbawiciela dnia 11 listopada 2013 roku jest wyrazem ANTYFASZYZMU oraz potępienia DYSKRYMINACJI.

Faszyzm nie przejdzie, nawet jeśli dla niepoznaki przebierze się w tęczowe piórka.

PS.: W tekście obficie korzystałem z materiałów wiceurbana Andrzeja Rozenka oraz uzasadnienia wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Lautsi przeciwko Włochom (skarga nr 30814/06) z dnia 3 listopada 2009 roku.

 

15.11 2013

Inne zapisy autora:

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1817 publikacje
77 komentarze
 

Jeden komentarz

  1. Reading posts like this make surfing such a plsrauee

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217