Bez kategorii
Like

O zwalczaniu wolnych zgromadzeń – jak to się robi w Polsce – ciąg dalszy

17/04/2011
218 Wyświetlenia
0 Komentarze
9 minut czytania
no-cover

Niedawno pisałam o tym, jak Policja w Ostródzie bezzasadnie oskarżyła działaczy Porozumienia Rawskiego o przewodniczenie nielegalnemu zgromadzeniu. Kilka dni temu spacyfikowano pikietę Solidarnych 2010. Czy to zamach na wolność zgromadzeń w Polsce?

0


 

 

 

 

Działacze Porozumienia Rawskiego zgłosili zgromadzenie w Urzędzie Miasta

Jak zapowiadałam w poprzedniej notce w dniu 17 marca przed Sądem Rejonowym w Iławie rozpoczął się proces działaczy Porozumienia Rawskiego (organizacji zabiegającej o prawa rodziny i gwarancje ustawowe dla obojga rodziców do wychowania dzieci, także po rozwodzie lub separacji), obwinionych o popełnienie wykroczenia  z art. 52 § 2 kodeksu wykroczeń.

Andrzej Słonawski i Waldemar Kalinowski zostali niesłusznie oskarżeni o "przewodniczenie nielegalnemu i zakazanemu zgromadzeniu” w dniu 22 września 2010 roku, gdy odbywał się protest przed Sądem Rejonowym w Ostródzie w obronie Rafała Lewickiego, dwukrotnie więzionego, a później kierowanego na badania psychiatryczne do szpitala z powodu rzekomego porwania dzieci, z którymi po rozwodzie z żoną nie miał kontaktu, a o których wiedział, że są bite przez matkę.

Wniosek o ukaranie był całkowicie niezasadny. Andrzej Słonawski wykazał przed Sądem, że Porozumienie Rawskie przesłało około tydzień przed pikietą – zgodne z przepisami Prawa o zgromadzeniach – Zawiadomienie o zamiarze zorganizowania demonstracji do Urzędu Miasta w Ostródzie.

Burmistrz Miasta nie zakazał organizacji zgromadzenia. Porozumienie Rawskie nie było wzywane do uzupełnienia jakichkolwiek braków formalnych zgłoszenia. W związku z powyższym zgromadzenie było legalne.

 

Demonstracja pod Sądem w Iławie
 

W przebieg pikiety w dniu 22.09.10 r. bezprawnie ingerował wiceprezes Sądu Rejonowego w Ostródzie Artur Borowy

Andrzej Słonawski złożył przed Sądem wyjaśnienia, z których wynikało, że wiceprezes Sądu Rejonowego w Ostródzie, sędzia Artur Borowy próbował bezprawnie wpływać na przebieg protestu. Wyszedł do pikietujących i domagał się od nich m.in. zmiany miejsca pikiety. Gdy protestujący odmówili, powołując się m.in. na fakt zgłoszenia, w którym określone zostało, a więc i musiało być dotrzymane miejsce zgromadzenia, sędzia podjął szereg kroków, aby usunąć ich spod Sądu. M.in. wezwał Policję i domagał się, aby rozwiązała ona pikietę. Manifestanci wskazywali, iż Policja nie ma kompetencji do rozwiązywania zgromadzeń. Wobec tego na miejsce przyjechało wiele radiowozów, Straż Miejska, żandarmeria wojskowa i rozpoczęto legitymowanie i spisywanie personaliów uczestników zgromadzenia. O godz. 13.00 – zgodnie z planem zgłoszonym w Urzędzie Miejskim – pikieta dokonała samorozwiązania.

Zeznania policjantów potwierdzają wersję zdarzeń przedstawioną przez A. Słonawskiego. Ujawniły one jednak inne bulwersujące okoliczności.

 

Sędzia Artur Borowy naradza się z policjantami

Policja w Ostródzie nie zna przepisów Prawa o zgromadzeniach

Z zeznań funkcjonariuszy Policji wynika, że po interwencji sędziego Borowego naczelnik Wydziału Prewencji udał się niezwłocznie do Prokuratury. Dopiero tam nawiązano kontakt z Burmistrzem Miasta. Burmistrz indagowany przez sędziego, policję i prokuraturę oświadczył, iż nie udzielał „zgody na manifestację”, co było przejawem jego całkowitej nieznajomości przepisów i swoistego „serwilizmu” w stosunku do organów ścigania i prezesa sądu. Bowiem, zgodnie z prawem o zgromadzeniach, organ gminny nie udziela zgody na zgromadzenie, a może go wyłącznie – w ściśle określonych ustawą warunkach – zakazać, od czego zresztą przysługuje organizatorom odwołanie do Wojewody. Ponieważ zgromadzenia nie zakazał, było ono legalne.

Ten sam błąd w interpretacji prostych i jednoznacznych przepisów popełniła Policja wnosząc wniosek o ukaranie.

Jak zeznał przed Sądem policjant-oskarżyciel publiczny, wykonywał on polecenie swoich przełożonych. Brak legalności zgromadzenia domniemywał z oświadczenia Burmistrza, który na piśmie po raz kolejny podał informację, że nie wydawał zgody na pikietę.

Jeszcze bardziej kompromitujące były „podstawy” do oskarżeń o kierowanie „zakazanym zgromadzeniem”. Policjant pytany o to, kto zakazał zgromadzenia, stwierdził, że Wiceprezes Sądu. Był to kolejny rażący błąd, gdyż zgodnie z Art. 12. 1. Prawa o zgromadzeniach:

Zgromadzenie może być rozwiązane przez przedstawiciela organu gminy, jeżeli jego przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach lub gdy narusza przepisy niniejszej ustawy albo przepisy ustaw karnych, a przewodniczący, uprzedzony o konieczności rozwiązania zgromadzenia, wzbrania się to uczynić.

A zatem pikietę może rozwiązać tylko urzędnik gminny i to pod ściśle określonym warunkami.

W Ostródzie jednak tak nie jest . W Ostródzie nie liczy się Ustawa, a wyłącznie omnipotencja prezesa Sądu. Sędzia Borowy – jak wynika z policyjnych zeznań złożonych pod rygorem odpowiedzialności karnej –  działa zgodnie z zasadą „prawo to ja”.

Proces w Iławie jest prowadzony jawnie i rejestrowany. Proponuję obejrzeć poniższe filmy, wiernie odzwierciedlające lokalną ostródzką specyfikę. Kontynuacja procesu w poniedziałek 18 kwietnia o godz. 10.00.

Przed Sąd zostali wezwani Burmistrz Miasta Ostróda – Olgierd Dąbrowski oraz pierwszych dziewięciu sędziów Sądu Ostróda – na okoliczność posiadanej przez nich wiedzy na temat legalności i wydania zakazu zgromadzenia publicznego w dniu 22 września 2010 r. przed budynkiem sądu w Ostródzie.

Porozumienie Rawskie zaprasza publiczność i media.

 

Zeznaje Andrzej Słonawski, wiceprezes Porozumienia Rawskiego

 

Zeznają policjanci z Komendy w Ostródzie

 

Przez Ostródę do Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie

W poniedziałek 11 kwietnia warszawska Straż Miejska brutalnie spacyfikowała pikietantów z Solidarnych 2010  na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim. Dziennikarz Michał Stróżyk znalazł się w szpitalu z objawami wstrząśnienia mózgu, w kołnierzu ortopedycznym i skarżąc się na bóle kręgosłupa.

Wydawałoby się, że w Warszawie wobec publiczności „uzbrojonej” w narzędzia do filmowania funkcjonariusze publiczni będą choćby dla pozoru zachowywać procedury. Nic takiego nie miało miejsca. Było gorzej niż w Ostródzie.

To już nie jest przypadek. To otwarte manifestowanie wrogości władz publicznych wobec osób uczestniczących w zgromadzeniach publicznych. To rękawica rzucona wolnemu społeczeństwu.

To skandal i jednocześnie obowiązek dla nas – obywateli.

Nadużycia prawa w tej i innych podobnych sprawach trzeba wyjaśnić do końca. Winni, ich przełożeni i poplecznicy muszą ponieść odpowiedzialność. Musimy to wyegzekwować.

 

 

 Polecam też inne notki:

Jak być skazanym z art. 300 kk? Protest w Krakowie ws. Tadeusza Chołdy

O tym, jak mafia załatwiała przez 10 lat Janusza Górzyńskiego

Prawo do życia, dr Ratajczak i wymiar sprawiedliwości

 

Inne zapisy autora:

0

Rebeliantka

Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedajacych dym). Wspólzałozycielka Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów

207 publikacje
528 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758