Bez kategorii
Like

Nieoczekiwana zmiana miejsc, wolta GW

17/04/2011
399 Wyświetlenia
0 Komentarze
6 minut czytania
no-cover

Polityki nie uprawia się tylko w parlamentach, partiach i klubach – niejednokrotnie uprawia się ją na ulicach.

0


"Prezydent powinien bronić swego państwa" – to tytuł tekstu, który ukazał się na łamach GW po wywiadzie, udzielonym przez prezydenta Komorowskiego Konradowi Piaseckiemu w TVN24.  To była dobra, dynamiczna rozmowa – napisała Dominika Wielowieyska, zabrakło tylko jednej rzeczy – "W piątek w TOK FM Wiesław Władyka i Tomasz Lis twierdzili, że premier i prezydent powinni bardziej zdecydowanie wystąpić w obronie państwa polskiego i jego instytucji. Miałaby to być przeciwwaga do tego, co głosi Jarosław Kaczyński, który nie akceptuje demokratycznie wybranych władz. A tym samym podważa autorytet państwa i porządek demokratyczny. I w tym wywiadzie dla TVN 24 wyrazistej obrony państwa było zdecydowanie za mało". link

 

Troska o państwo jest rzeczą dobrą, ale w ustach dziennikarzy związanych z Gazeta Wyborczą zadziwia. Zupełnie co innego mówili i pisali cztery, pięć lat temu, kiedy Polską wstrząsały antyrządowe  (antypisowskie) protesty i demonstracje.

"W nowoczesnych demokracjach protesty są rutynową i niezbywalną częścią życia politycznego. To, że są organizowane i używane do wyrażania żądań i wywierania nacisków na rządzących, nie jest objawem słabości demokracji, ale jej siły.
(…)
W dojrzałej demokracji negocjowanie, a zatem i podejmowanie decyzji politycznych "pod presją" protestujących jest zwykłym, rutynowym elementem procesu politycznego. Polityki nie uprawia się tylko w parlamentach, partiach i klubach – niejednokrotnie uprawia się ją na ulicach. O czym zresztą w Polsce dobrze wiadomo.
(…)
W większości krajów demokratycznych w ciągu ostatnich kilku dekad wzrosła liczba ludzi biorących udział w akcjach protestacyjnych. We Francji, w Szwecji czy Belgii uczestniczyła w nich ponad jedna trzecia obywateli. Wzrosło przyzwolenie społeczne dla takiego sposobu uprawiania polityki, wzrosła też skuteczność protestu jako mechanizmu służącego dwóm celom – lepszej komunikacji pomiędzy rządzonymi i rządzącymi oraz sprawniejszej kontroli tych pierwszych nad drugimi.
Badania dowodzą, że protesty – w zdecydowanej większości – to nie stany "chorobliwe" społeczeństwa, wybuchy emocjonalne czy irracjonalne chwile szaleństwa. Gdy konwencjonalne mechanizmy polityczne – takie jak udział w wyborach, referendach czy aktywność partyjna – zawodzą lub okazują się niewystarczające, obywatele sięgają po metody niekonwencjonalne: strajki, blokady, marsze, demonstracje. Dokonują racjonalnego wyboru: chcemy coś powiedzieć rządzącym, oni nas nie słuchają (choć ich wybraliśmy), więc musimy uciec się do metod nadzwyczajnych." 
– na łamach Gazety, w 2007 roku pisał Jan Kubik. link

 

Co takiego się wydarzyło, że środowisko dawnej Unii Wolności zmieniło zdanie i nawołuje do obrony "demokratycznego porządku"?
Organizująca protesty partia opozycyjna jest dziś partią antysystemową, a przez to godną potępienia, a nawet, być może, delegalizacji. Nierozumiejący na czym polega demokracja "faszyści" rozbili na Krakowskim Przedmieściu "namiot nienawiści".  To skandal. Zróbcie z tym porządek – nawołują, piszący na lewicowym portalu gazeta.pl, forumowicze.
Co ciekawe, do obalenia „antysystemowej opozycji" i siłowego rozprawienia się z demonstrantami nawołują często ci sami ludzie, którzy w 2007 roku popierali „obywatelską akcję”, której celem było obalenie władz, wybranych zgodnie z regułami demokracji.

Przypomnijmy…  “Internautka wypowiada wojnę PIS-owi” – pod takim tytułem, cztery lata temu,  ukazał się tekst informujący o stowarzyszeniu, którego celem było obalenie rządu i odwołanie prezydenta. Internautka „chce zebrać pół miliona podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum, które umożliwiłoby odwołanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i rozwiązanie Sejmu” – informowała GW, wyraźnie zadowolona z powodu „spontanicznej akcji”. I było za co chwalić, wszak na naszych oczach tworzyło się świadome swoich praw społeczeństwo obywatelskie. link

Projekt upadł, ponieważ rząd Jarosława Kaczyńskiego podał się do dymisji, a  Polska została odzyskana. 

Upłynęło kilka lat i dziś to samo środowsko staje w obronie państwa i jego instytucji, oskarżając opozycję o "antysystemowość". Co takiego się zdarzyło, że Gazeta Wyborcza i jej czytelnicy zmienili poglądy? 

 —

/zdjęcie pochodzi z domowego archiwum, zostało zrobione 10.04.2011r. na  Krakowskim Przedmieściu/

0

paczula

element antypostepowy

43 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758