Artykuły redakcyjne
Like

Nie lękajmy się…

26/04/2014
410 Wyświetlenia
0 Komentarze
3 minut czytania
Nie lękajmy się…

13 maja 1981 roku z innymi komunijnymi dzieciakami byłem na Jasnej Górze. O zamachu na Ojca Świętego dowiedzieliśmy się już w pociągu, ale jak to głupi dzieciak zaaferowany byłem samą podróżą i pielgrzymką, która była dla mnie po prostu wycieczką.

0


Potem, po mszy świętej w kaplicy przed Ikoną Czarnej Madonny, razem z kumplem odłączyliśmy się przypadkiem od grupy i przewędrowaliśmy spory kawał klasztornego wzgórza zanim nasze Mamy i katechetka nas znalazły. Mieliśmy po siedem lat i w tym całym, ogromnym tłumie przewalającym się pośród nas czuliśmy się zagubieni i, co tu kryć, przerażeni. To wszystko może się wydawać śmieszne i nic nie znaczące, zwłaszcza w obliczu tragedii jaka tego samego dnia rozegrała się na Placu Świętego Piotra, jednak dla smarkaczy w krótkich gaciach było to przeżycie… nie chcę używać wielkich słów… niezapomniane – papieża Matka Fatimska ocaliła przed kulą, nam pomogła odnaleźć Mamy.

 

Franciszek to już piąty papież jaki się trafił za mojej ziemskiej kadencji i mimo iż wiem, że jest on tak samo „moim papieżem” jak Jan Paweł II, Benedykt XVI czy Jan Paweł I, to jednak nie umiem ich wszystkich wrzucić do jednego worka z Papieżem-Polakiem. Po prostu nie umiem, to jest silniejsze ode mnie i nic na to nie poradzę. Może to dlatego, że był On Polakiem, że przez pół mojego życia to właśnie Karol Wojtyła był biskupem Rzymu, a może… może przez to, że mówił bezpośrednio do mnie, do zwyczajnego człowieka co to wielkich szkół nie kończył, do szaraka, do którego nie docierają wielcy myśliciele i teolodzy. Nie wiem, ale chyba już po kres swoich dni kiedy usłyszę słowo papież będę miał przed oczami tę twarz, wrytą w moje zwoje mózgowe, i te słowa…

 

„Nie lękajcie się!”

 

Czasami je sobie powtarzam, kiedy widzę beznadzieję i marazm jaki mnie otacza, kiedy czuję bezsilność. A czasami o nich zapominam i popadam w jakąś debilną katatonię, dostaję stuporu i mam ochotę zwiać przed całym światem, nachlać się wódy i zapomnieć o tym całym syfie. Ratują mnie wtedy Przyjaciele i Wujek Lolek, Papież-Polak. Chciałem im wszystkim podziękować i powiedzieć jak wiele dla mnie znaczą. Nie umiem bezpośrednio, nie umiem wprost, w oczy powiedzieć jak bardzo ich kocham. Ale bardzo bym chciał, żeby to wiedzieli…

Inne zapisy autora:

0

Alexander Degrejt
Alexander Degrejt

Prawicowiec, wolnościowiec, republikanin i konserwatysta. Katol z ciemnogrodu.

133 publikacje
29 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816