HYDE PARK
Like

Medyczna definicja państwa

20/12/2015
801 Wyświetlenia
0 Komentarze
2 minut czytania
Medyczna definicja państwa

Państwo to sprytny lekarz dbający o homeostazę pacjenta, czyli społeczeństwa. Z jednej strony musi uważać, by nadmierną eksploatacją nie wykończyć dawcy, z drugiej nie może pozwolić na pełny powrót jego sił witalnych, by nie stworzyć zagrożenia dla pozycji lekarza. Pełen wigoru dawca to niebezpieczeństwo wysypu nieoczekiwanych jego inicjatyw z tą najbardziej niechcianą, jaką mogłaby być chęć natychmiastowego wypisania go do domu.

0


Dawca_1

 

 

W takim scenariuszu lekarz pozostając bez dawcy pozostawałby de facto bez środków do życia. Dlatego pacjent i dawca delikatnie otumaniany uśmierzającymi ból współistnienia z państwem dawkami środków odurzających (czytaj propagandą i reklamą) staje się i bezwolny i użyteczny.

 

Jest i trzeci aktor tego dramatu. Ten, który faktycznie inspiruje lekarza do takiego zachowania. Zakulisowy gracz, który zawsze w cieniu pozostając, zawsze ma największą władzę. Ten, który może mówić o sobie niczym Ludwik XIV: Państwo to ja! Parafrazując słowa, które pojawiają się w utworze klasyka:  „… Więc kimże w końcu jesteś?- Jam częścią tej siły, która zawsze zła pragnąc, wiecznie czyni dobro….” możemy powiedzieć o nim: „Jam częścią tej siły, która wiecznie dobra (własnego) pragnąc, wiecznie zło (innym) czyni.

 

To wszystko nasuwa się, gdy obserwujemy cały ten chaos wynikły w efekcie walki o TK. I dowodzi tego, że ciało takie, jak wspomniany Trybunał jest ciałem politycznym, sądowym (a więc i siłowym) ramieniem aktualnej władzy, pomagającym reprodukować system, rozgrzeszającym polityków z ich grzechów i chroniącym ich przez faktycznymi konsekwencjami prawnymi, o które to konsekwencje powinno zabiegać społeczeństwo. Tylko o takie ciała można toczyć tak zażartą walkę. W innym przypadku wszystkie strony konfliktu w ogóle by sobie nie zadawały trudu zaangażowania w sprawę dla nich, dla ich statusu, pozycji i bezpieczeństwa marginalną.

 

Dowodami na taką tezę, są chociażby setki, jeśli nie tysiące wyprodukowanych z pogwałceniem konstytucji aktów prawnych. Bo tylko nieliczna ich część trafia do TK i zawsze dzieje się to w sytuacji, gdy przemawia za takim zachowaniem polityczny interes wnoszącego skargę (najczęściej partii), a nie społeczeństwa.

Zlikwidować TK! Podpisujemy się pod tym obiema rękami!

Z pozdrowieniami red. nacz. Liber

Inne zapisy autora:

0

Liber
Liber http://www.galerialiber.pl

rysownik, satyryk. Z wykształcenia socjolog. Ciągle zachowuje nadzieję

422 publikacje
6 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816