Artykuły redakcyjne
Like

Jan Paweł zawłaszczony czyli sprowadzanie papieża do roli misia

26/04/2014
352 Wyświetlenia
2 Komentarze
12 minut czytania
Jan Paweł zawłaszczony czyli sprowadzanie papieża do roli misia

Już w najbliższą niedzielę przeżywać będziemy wielki dzień – nasz rodak, jeden z najwybitniejszych synów polskiej ziemi zostanie ogłoszony świętym. Z tej okazji do Rzymu wybierają się tysiące pielgrzymów a wśród nich politycy z Prezydentem Bronisławem Komorowskim na czele. To znamienne, bo przecież nauczanie Jana Pawła II nie do końca jest zgodne z duchem prowadzonej przez nich działalności – czy też raczej odwrotnie, ich działalność często stoi w jawnej sprzeczności ze słowami Papieża – Polaka.

0


Co więcej, wszyscy oni chcieliby zredukować go do uśmiechniętego staruszka w bieli z nostalgią wspominającego wadowickie kremówki i śpiewającego z młodzieżą „Barkę” z okna na Franciszkańskiej w Krakowie, ograniczyć do roli „swojego chłopa” i „brata Łaty”. Premier Donald Tusk podczas swojej gospodarskiej wizyty w Wadowicach stwierdził nawet, że największym osiągnięciem Jana Pawła II było to, że nas zjednoczył. Ja bardzo przepraszam, ja pamiętam to zjednoczenie – nastąpiło ono dokładnie 2 kwietnia 2005 roku o godzinie 21:37, w chwili jego śmierci, kiedy to nawet kibice wrażych drużyn rzucili się sobie w ramiona i płakali jak bobry – trwało to parę dni i nie pozostał po nim (zjednoczeniu) żaden ślad. Czyżby pan premier chciał powiedzieć, że największym osiągnięciem Papieża była jego śmierć? Dokładnie taki sam efekt nastąpił pięć lat później, także w kwietniu, kiedy to na smoleńskim lotnisku w katastrofie lotniczej zginał Prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką i towarzyszącymi mu osobami. O tym jednak pan premier nie wspomni bo to przecież wiadomo – Kaczyński to Kaczyński, musi jątrzyć i ziać nienawiścią nawet po śmierci…

 

Dość o Kaczyńskim i Smoleńsku, popadłem w dygresję jak to zwykle bywa kiedy nad człowiekiem zapanują emocje wynikłe z głupoty publicznych wypowiedzi ludzi, od których należałoby wymagać rozwagi. Tak, głupoty a może nawet złej woli spowodowanej chęcią ogrzania się w blasku wielkiego Polaka tuż przed wyborami do Europarlamentu, kiedy to nagle wypoczwarzyło się tak wielu admiratorów myśli i nauki Jana Pawła II. Cały kłopot dla nich polega na tym, że papież tak naprawdę nikogo nie zjednoczył, przeciwnie – on nas podzielił na dwa przeciwne i nie mające ze sobą niczego wspólnego obozy zwolenników cywilizacji śmierci i obrońców cywilizacji życia, o czym wielokrotnie nauczał i mówił w swoich homiliach, podzielił na tych, którzy go słuchali i starali żyć zgodnie z jego nauczaniem oraz tych, którzy zawsze mieli to nauczanie w głębokim poważaniu a sam papież był (jest) dla nich jedynie maskotką, misiem na miarę możliwości mającym ładnie wyglądać w ich oficjalnych biografiach i na materiałach wyborczych. Doskonałym przykładem człowieka należącego do tej drugiej grupy jest Prezydent Aleksander Kwaśniewski, który to dla lansu wdarł się nieproszony do papamobile wykorzystując potem zdjęcia i filmy z tego wydarzenia w czasie kampanii prezydenckiej, co pomogło mu – nie mam co do tego żadnych wątpliwości – wywalczyć reelekcję i wdrapać się po raz drugi na najwyższy stołek w państwie. Jaki był stosunek Kwaśniewskiego do papieskich nauk nikomu chyba mówić i przypominać nie trzeba a jak papieżowi za tę „promocję” podziękował można zobaczyć na archiwalnych nagraniach z uroczystości w Charkowie.

 

Powie ktoś, że Kwaśniewski to przykład skrajny i nie ma sensu się nad nim pochylać w przededniu tak wielkiego święta jakim bez wątpienia jest dla nas kanonizacja Karola Wojtyły – Papieża Jana Pawła II. Duży to błąd, sens jest wielki bo ani to przykład skrajny ani – co gorsza – odosobniony. Lans „na papieża” stał się ostatnio pośród polityków różnych opcji bardzo modny i starają się oni ugrać punkty sondażowe na wmawianiu bożemu ludkowi jak to bardzo Jan Paweł II wpłynął na ich życie, ich poglądy i ich decyzje. Cóż, przypomnijmy sobie zatem słowa Papieża i spróbujmy dopasować do nich polityków tak, aby ich działania i osiągnięcia były zgodne z ich treścią i duchem. Zadanie to proste, kto pamięta szkołę podstawową nie powinien mieć z nim trudności bo takich „dopasowywanek” było w podręcznikach i zeszytach ćwiczeń bez liku. Gotowi? No to jedziemy:

 

„Wszystko, co godzi w samo życie, jak wszelkiego rodzaju zabójstwa, ludobójstwa, spędzanie płodu, eutanazja i dobrowolne samobójstwo; wszystko, cokolwiek narusza całość osoby ludzkiej, jak okaleczenia, tortury zadawane ciału i duszy, próby wywierania przymusu psychicznego; wszystko, co ubliża godności ludzkiej, jak nieludzkie warunki życia, arbitralne aresztowania, deportacje, niewolnictwo, prostytucja, handel kobietami i młodzieżą; a także nieludzkie warunki pracy, w których traktuje się pracowników jak zwykłe narzędzia zysku, a nie jak wolne, odpowiedzialne osoby: wszystkie te i tym podobne sprawy i praktyki są czymś haniebnym; zakażając cywilizację ludzką bardziej hańbią tych, którzy się ich dopuszczają, niż tych, którzy doznają krzywdy, i są jak najbardziej sprzeczne z czcią należną Stwórcy”

 

„Nie brakuje, niestety, we współczesnym świecie ludzi, którzy roszczą sobie prawo do proponowania małżeństwom i rodzinom namiastek łatwego szczęścia. Proszę was, byście nie dawali się zwodzić! W obliczu trudności, jakie nastręczać może życie małżeńskie, nie dajcie się zwieść łatwym rozwiązaniom, takim jak rozwód, gdyż w istocie są to tylko rozwiązania pozorne. Chrześcijanie wiedzą, że małżeństwo, związek z natury swojej nierozerwalny, zostało uświęcone przez Chrystusa, który sprawił, że uczestniczy ono w niezniszczalnej i wiernej miłości pomiędzy Nim i Jego Kościołem. W sposób szczególny rodziny chrześcijańskie znajdą siłę i łaskę, konieczne do przezwyciężenia przeszkód zagrażających ich jedności, poprzez uczestnictwo w sakramencie pojednania i przyjmowania Ciała Chrystusowego. Niech przy tym nie zapominają, iż prawidłowa miłość hartuje się w cierpieniu”.

 

„W ten sposób naturalnej mowie, która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków, antykoncepcja narzuca mowę obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża całkowitego oddania się drugiemu; stąd pochodzi nie tylko czynne odrzucenie otwarcia się na życie, ale również sfałszowanie wewnętrznej prawdy miłości małżeńskiej powołanej do całkowitego osobowego daru”

 

„Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych”

 

„Społeczeństwo powinno być zorganizowane w taki sposób, aby żony i matki nie były praktycznie zmuszone do pracy poza domem, i aby wówczas, gdy kobieta stanowi poświęcić się całkowicie rodzinie, rodzina ta mogła godnie żyć i rozwijać się”

 

„Wiara i szukanie świętości jest sprawą prywatną tylko w tym sensie, że nikt nie zastąpi człowieka w jego osobistym spotkaniu z Bogiem, że nie da się szukać i znajdować Boga inaczej niż w prawdziwej wewnętrznej wolności. (…) Dlatego postulat neutralności światopoglądowej jest słuszny głównie w tym zakresie, że państwo powinno chronić wolność sumienia i wyznania wszystkich swoich obywateli, niezależnie od tego, jaką religię lub światopogląd oni wyznają. Ale postulat, ażeby do życia społecznego i państwowego w żaden sposób nie dopuszczać wymiaru świętości, jest postulatem ateizowania państwa i życia społecznego i niewiele ma wspólnego ze światopoglądową neutralnością. (…) Doświadczyliśmy tego wielkiego katolickiego getta, getta na miarę narodu. Zarazem więc my, katolicy, prosimy o wzięcie pod uwagę naszego punktu widzenia: że bardzo wielu spośród nas czułoby się nieswojo w państwie, z którego struktur wyrzucono by Boga, a to pod pozorem światopoglądowej neutralności”

 

„Wydaje się, że zarówno wewnątrz poszczególnych narodów, jak i w relacjach międzynarodowych wolny rynek jest najbardziej skutecznym narzędziem wykorzystywania zasobów i zaspokajania potrzeb”

 

Udało się Wam, drodzy moi mili kochani, dopasować kogoś do wszystkich fragmentów wypowiedzi Wielkiego Polaka? A może choć do kilku? Celowo nie podsuwam żadnych nazwisk, niech każdy spróbuje sam, we własnym sumieniu rozstrzygnąć tę kwestię. I niech za miesiąc, przy wyborczej urnie weźmie te rozstrzygnięcia pod uwagę kiedy będzie musiał zdecydować, kto ma reprezentować nasz Naród na forum europarlamentu.

 

Swoją drogą to bardzo zabawne: nie słyszałem jeszcze o ludziach Kościoła, którzy próbowaliby grzać się w świetle lewicowych bohaterów i podpinać się pod ich nauki. Tymczasem politycy jawnie mówiący o tym, że ich serce jest po lewej stronie bez skrupułów usiłują sobie zawłaszczyć Papieża nie zauważając nawet, że cała jego nauka jest jednym wielkim potępieniem wynaturzonego ustroju jakim jest socjalizm i jego postulaty oraz „osiągnięcia”…

Inne zapisy autora:

0

Alexander Degrejt
Alexander Degrejt

Prawicowiec, wolnościowiec, republikanin i konserwatysta. Katol z ciemnogrodu.

133 publikacje
29 komentarze
 

2 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816