HYDE PARK
Like

Hitlerowskie metody

14/10/2013
365 Wyświetlenia
1 Komentarze
5 minut czytania
no-cover

W chwili, gdy piszę te słowa, wyniki referendum w Warszawie nie są jeszcze znane. Niezależnie jednak od nich, stała się rzecz bardzo zła. Demokratyczna władza dopuściła się otwartego ataku na podstawy demokracji.   To jest absolutny skandal i jest dla mnie rzeczą niepojętą, że nawet niektórzy prawicowi blogerzy (Rybitzky na przykład) usprawiedliwiają to skurwysyństwo.   Ja jako zwykły obywatel mógłbym wzywać do bojkotu referendum w Warszawie. Mogą to dziennikarze TVN czy GW, mogą biznesmeni. Ale nie mają do tego prawa ani posłowie, ani ministrowie, ani premier, ani Prezydent Warszawy, ani żaden z radnych nawet.   Dlaczego?   Ano dlatego, że demokratycznie wybrana władza z zasady jest zobowiązana w szczególny sposób do szacunku do demokracji. Nie twierdzę tu, że PiS jest […]

0


W chwili, gdy piszę te słowa, wyniki referendum w Warszawie nie są jeszcze znane. Niezależnie jednak od nich, stała się rzecz bardzo zła. Demokratyczna władza dopuściła się otwartego ataku na podstawy demokracji.

 

To jest absolutny skandal i jest dla mnie rzeczą niepojętą, że nawet niektórzy prawicowi blogerzy (Rybitzky na przykład) usprawiedliwiają to skurwysyństwo.

 

Ja jako zwykły obywatel mógłbym wzywać do bojkotu referendum w Warszawie. Mogą to dziennikarze TVN czy GW, mogą biznesmeni. Ale nie mają do tego prawa ani posłowie, ani ministrowie, ani premier, ani Prezydent Warszawy, ani żaden z radnych nawet.

 

Dlaczego?

 

Ano dlatego, że demokratycznie wybrana władza z zasady jest zobowiązana w szczególny sposób do szacunku do demokracji. Nie twierdzę tu, że PiS jest lepszy. Gdyby Kaczyński nawoływał do bojkotu jakiegoś referendum, tak samo bym go skrytykował, bo on jest posłem. Jemu do ciężkiej i niespodziewanej cholery NIE WOLNO dopuszczać się czegoś takiego! Tak samo moim zdaniem nie wolno tego Tuskowi ani Hannie Gronkiewicz-Waltz! Bo oni są przedstawicielami demokratycznej władzy, a kiedy demokratyczna władza prowadzi brutalną i podłą antydemokratyczną propagandę, to jest to działanie na granicy zamachu stanu! Nawoływać do pójścia i zagłosowania przeciwko mają prawo, ale nie do bojkotu! To są dwie całkowicie różne rzeczy. Nawoływać do głosowania na swoją opcję polityczną to zupełnie nie to samo co nawoływać do odebrania politycznym przeciwnikom prawa do odwołania demokratycznie wybranego urzędnika ze stanowiska w referendum.

 

Hitler kiedyś zdołał obalić demokrację w Niemczech właśnie dlatego, że głupi Niemcy olewali fakt, że jego partia po dojściu do władzy łamała jakiekolwiek demokratyczne standardy i nikt na to nie zareagował. Teraz dokładnie tą samą ścieżką podąża Platforma Obywatelska.

 

Jakie do cholery ma znaczenie, czy podpisy pod wnioskiem o referendum należą do polityków czy nie? Nie ma to żadnego znaczenia. To nadal są obywatele i nadal mają prawo żądać referendum. I mają prawo w tym referendum odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz jeśli ich się zbierze wystarczająco wielu. Zamiast to uszanować, PO wybrało kolejny raz ścieżkę skurwysyństwa. Podpisy są nieistotne, bo to PiS. Ludzie nie mają praw, bo popierają PiS. Zupełnie jak Hitler, który twierdził, że Żydzi nie mają żadnych praw.

 

Skąd się w ogóle wzięli głupcy, którzy uwierzyli w brednię, że referendum w sprawie odwołania polityka może nie być polityczne? Byłoby polityczne nawet gdyby PiS i PO nie zabrali głosu. Dyskusja czy odwołać polityka ze stanowiska jest polityczna z założenia, nawet jeśli nie angażują się w nią zawodowi politycy. Zresztą HGW może mieć pretensje wyłącznie do siebie, bo rządzi Warszawą nie jak człowiek wybrany na to stanowisko – lecz jak partyjny namiestnik Donalda Tuska. Przykłady można by mnożyć.

 

Coś bardzo niedobrego dzieje się w tym kraju. Tu już nie chodzi o to, że jakiś błazen schlał się w Sejmie i zapytał szyderczo Prezydenta RP z przeciwnej opcji politycznej, czy przypadkiem nie jest on alkoholikiem. My już powoli dochodzimy do takiego miejsca, gdzie te wszystkie szuje i skurwysyny nawet nie kwapią się zamaskować swoich skandalicznych słów! Prezes Rady Ministrów do spółki z Prezydent Warszawy bez żenady nawołują do zbojkotowania normalnych, demokratycznych mechanizmów kontrolnych! A co najbardziej szokujące, nam sprano mózgi do tego stopnia, że nawet niektórzy prawicowi blogerzy uważają za coś normalnego, że demokratyczna władza brutalnie walczy z podstawami demokracji!

 

Jeśli dziś „kto głosuje w referendum ten przebrzydły pisior i za karę go wywalę z pracy” jest uznawane za normalna debatę polityczną, strach myśleć, co będzie uznawane za normalność jak PO porządzi jeszcze parę lat.

Inne zapisy autora:

0

rip LunarBird CLH
rip LunarBird CLH https://web.facebook.com/riplunarbirdclh

Katolik, socjalchadek, republikanin i doswiadczony internauta. Notki sa na licencji http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

97 publikacje
96 komentarze
 

Jeden komentarz

  1. Uzupełnienie dla tych wszystkich, którzy świętują niską frekwencję i cieszą się, że “pisuary znowu przej**ały głosowanie”.
    .
    Po pierwsze Donald Tusk po chamsku zapowiedział, że całkowicie ZLEKCEWAŻY prawnie obowiązujące wyniki referendum i HGW nadal realnie pozostanie prezydentem Warszawy, tylko po prostu na papierze będzie się nazywać komisarzem. “Jeśli głosowanie nic nie zmieni, po co się fatygować?” – pomyśleli warszawiacy. I spora ich część pozostała w domach. Za rok ten czynnik nie będzie obowiązywał.
    .
    Po drugie politycy PO naruszyli konstytucyjną zasadę tajności głosowania i dopuścili się SZANTAŻU. Grożono zwolnieniami z pracy tym pracownikom urzędów, którzy by się choćby tylko pojawili w lokalach wyborczych. PO rzecz jasna wszędzie miało swoich szpiegów… pardon, “mężów zaufania”. Wytropienie i ukaranie winnych nie byłoby problemem. Za rok również ten czynnik nie zadziała, bo wybory w odróżnieniu od referendum nie dadzą się unieważnić w oparciu o frekwencję, więc PO sama sobie zrobiłaby kuku nawołując do ich zbojkotowania.
    .
    Pomimo tego wszystkiego zagłosowała niemal połowa ludzi, którzy wcześniej poparli HGW. Z czego 95% było przeciwko HGW. Przy tym mocno wątpliwe jest by HGW poparło za rok więcej warszawiaków niż 4 lata temu. Doliczmy tych którzy nie poszli bo nic to nie zmieniło. Doliczmy tych co się bali zwolnienia z pracy za samo pokazanie się w lokalu wyborczym. Uwzględnijmy fakt, że frekwencja prawdopodobnie nie przekroczy 50%. Summa summarum sytuacja HGW nie jest wesoła.
    .
    Zresztą w poprzednich wyborach do władz Warszawy frakcje były poszatkowane i nie było jednego, silnego kontrkandydata dla HGW. Czesław Bielecki nie był wcześniej szerzej znany. Teraz sytuacja jest inna. Prof. Piotr Gliński już zdobył rozgłos. Dodatkowo przy jego spokojnym głosie i nienagannych manierach wybuchy niekontrolowanej wściekłości pani Gronkiewicz-Waltz wyglądałyby jeszcze gorzej niż zazwyczaj. Piotr Gudział też udowodnił, że potrafi sobie radzić. Zorganizował referendum w sytuacji gdy każdy racjonalnie myślący człowiek wątpił, że to się uda. Jojczącym na temat kosztów przypomnę, że HGW wydała na premie dla kolegów ostatnimi czasy nie 3 miliony, a całe STO RAZY TYLE, więc narzekanie na działania Gudziała z powodu kosztów jest delikatnie rzecz ujmując niepoważne.
    .
    Referendum warszawskie to przegrana bitwa, ale czasami trzeba przegrać, żeby potem wygrać. Sytuacja w wyborach za rok przedstawia się bardzo ciekawie.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816