24042017Nowości:
   |    Rejestracja

Żółty kwiatek


 W zeszłym roku kupiłem w jakimś sklepie ogrodniczym sadzonkę narcyza  – to taki biały kwiatek, z jakichś powodów funkcjonujący jako symbol próżności. i zapatrzenia w siebie. Tym, którzy pomyślą, że ma to jakiś związek z moją naturą  – od razu przyznaję rację. Tym bardziej, że niektórzy z nich niekoniecznie mogą dać swoim odczuciom wyraz na tym blogu. A bywa, że i na tym portalu, oj, bywa…

 


     

Nie w tym jednak rzecz. Kwiatek posadzilem, za jakiś czas pąk się rozwinął, pojawił się kwiat. ŻÓŁTY !!! I – po prostu jasny szlag mnie trafił. Poczułem się tak, jakby mi ktoś napaskudził na klombie – albo zrobił kleksa (staropolskie: żyda” na notce).

Zadziałałem odruchowo i emocjonalnie – wyrwałem cały kwiatek – iiii trrrrach – DO PIECA  z nim!.

Potem przyszła refleksja – czy nie nazbyt pochopnie zareagowałem? Może należało wykazać się tolerancją, przygarnąć, udomowić?

I druga myśl: czy taka reakcja – to objaw: tylko antyżonkilizmu? czy już antysemityzmu?

Czy ja to wyssałem z mlekiem matki? Czy przyszło z wiekiem i doświadczeniem życiowym?

Czy powinienem się leczyć? Czy od razu dobrowolnie poddać się karze? 

Jak żyć, jak żyć?   Strach się bać…, normalnie, strach wyjrzeć za próg…

 

 

 

 

 

Napisane przez:


loading...
 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

303131