22012018Nowości:
   |    Rejestracja

WIHELM*


Ustawa dekomunizująca przestrzeń publiczną doprowadziła do likwidacji Placu im. Wilhelma Szewczyka w Katowicach. Można się oczywiście spierać, jakie powinien nosić imię, ale jedno jest bezsporne – dotychczasowy patron musi odejść.


Tym razem hucpę wszczęła partia z kropką na początku nazwy.

 

 – To skandaliczna decyzja wynikła z ignorancji. Dlatego razem z tysiącami podpisów planuje podarować panu wojewodzie książkę Wilhelma Szewczyka – mówił podczas dzisiejszej konferencji Marcin Musiał, sekretarz koła Nowoczesnej Katowice, który zaznaczył, że do tej pory petycję w internecie podpisało kilka tysięcy osób.

Działacze Nowoczesnej poinformowali również o piśmie, które złożą dziś w katowickim magistracie. Powołując się na protesty społeczne, apelują do prezydenta Katowic i tamtejszej Rady Miejskiej o „pełną determinację i podjęcie wszelkich kroków, by Wilhelm Szewczyk pozostał patronem placu, co jasno wynika z woli mieszkańców, wyrażonej na proteście Plac Szewczyka NIE Kaczyńskich i z podpisów złożonych pod petycją o cofnięcie decyzji”.

.

Przedstawiciele Nowoczesnej mają też pomysł jak dodatkowo upamiętnić pisarza w Katowicach. W piśmie zaznaczają, że wkład Wilhelma Szewczyka w literaturę śląską jest nie do przecenienia, dlatego „by dalej budować markę miasta Katowice jako miasta kultury”, zachęcają do organizacji festiwalu im. Wilhelma Szewczyka, który „w nowoczesny sposób prezentowałby literaturę Śląska”.

https://slask.onet.pl/katowice-blisko-4-tys-podpisow-w-obronie-placu-szewczyka/g6587v3

 

 

 

 Do powyższego przyłożył się również niejaki Bartosz T. Wieliński, żurnalista z Czerskiej, który zmianę nazwy Placu im. W. Szewczyka porównał do … zmiany nazwy Katowice na Stalinogród!

 

No i rzecz jasna partia Budki, czyli Platforma Obywatelska.

 

No to popatrzmy, jak się rzeczy mają.

 

Urodzony w 1916 roku dał się poznać jako… antysemita.

 

W II RP  działał w Obozie Narodowo-Radykalnym. Postulował wyeliminowanie Żydów z życia kulturalnego i gospodarczego. Literaturę i prasę żydowską uznawał za jedną z najgroźniejszych broni „żydowskiego państwa eksterytorialnego”.

 

Ciekawe są jego wojenne losy.

 

W latach 1941–1942 znajdował się na froncie zachodnim, w Normandii i wschodnim w Rosji. W sierpniu 1941 został ranny pod Smoleńskiem. Po leczeniu w Turyngii skierowany na front do Alzacji. Jak twierdził sam Szewczyk, za demonstrowaną postawę pacyfistyczną oraz krytykę Hitlera miał zostać aresztowany, wydalony z oddziału, a w 1942 osadzony w więzieniu w Katowicach. Stamtąd miał zbiec do Generalnego Gubernatorstwa podczas przepustki, gdzie – jak utrzymywał – uczestniczył w tajnym nauczaniu do 1945. Będąc w wojsku niemieckim, prezentował jednak jednoznacznie propolską postawę, m.in. korespondując w tej kwestii z gauleiterem Fritzem Brachtem.

(wikipedia)

.

.

Powyższy cytat wywołuje salwy śmiechu u tych, którzy w czasie wojny służyli w Wermachcie.

 

Bowiem jedyna kara, jaką wymierzano na froncie „pacyfistom”, było rozstrzelanie.

 

O tym, że „pacyfista” mógł być osadzony w areszcie, a potem „przepustkowany”, można opowiadać sporo lat po wojnie, licząc przy tym, ze pamiętający tamte czasy już pomarli.

Również o „korespondencji” z gaulaiterem Szewczyk mógł sobie tylko marzyć, a i to dopiero po przegranej przez Niemcy wojnie.

 

Brak także informacji o tym, że Wilhelm uczestniczył w tajnym nauczaniu. To, że przed wojną nie zdobył matury każe wątpić w to, by niedoukowi powierzano edukację w tak trudnych czasach.

 

Kim był Szewczyk?

 

Pytanie to każe postawić nadanie mu już w 1945 roku Złotego Krzyża Zasługi.

 

 

Przecież ktoś, kto przed wojną był aktywistą „faszystowskiego” ruchu w nowej rzeczywistości nie mógł liczyć na nic więcej, niż co najmniej więzienie.

 

Tymczasem Wilhelm w 1953 znalazł się w gronie 53 członków krakowskiego Związku Literatów Polskich, którzy poparli komunistyczne represje wobec duchowieństwa katolickiego w Polsce. Obok Szewczyka byli to m.in. Jan Błoński, Karol Bunsch, Władysław Dobrowolski, Kornel Filipowicz, Leszek Herdegen, Andrzej Kijowski, Jalu Kurek, Władysław Machejek, Włodzimierz Maciąg, Bruno Miecugow,Sławomir Mrożek, Julian Przyboś, Wisława Szymborska, Olgierd Terlecki, Marian Załucki.

 

Kiedy śląska kompartia uchwaliła zmianę nazwy miasta Katowice na Stalinogród Szewczyk doznał iście lewicowego orgazmu.

 

Stalin umarł. Wszystkim, co najlepsze uczcił Go naród. Zachował dla Niego miejsce w swojej pamięci. Stalin umarł, ale w dziełach ludzkich trwać będzie dalej: na kopalni imienia Stalina, na hucie imienia Stalina, na całym Śląsku, na ścianie węglowej, przy piecu hutniczym, przy biurku pisarza i przy stole kreślarskim inżyniera. Przejdźmy się po Śląsku, a kiedy wrócimy do Stalinogrodu, postarajmy się ogarnąć raz jeszcze obraz wielkiej codziennej pracy, jaką Śląsk wykonuje. Cel, któremu ta praca służy, był wszak celem długiej walki i pracy Józefa Stalina. Dlatego tak blisko jest ze Śląska do Niego, dlatego też imię Jego patronuje kopalniom i hutom, dziełom rąk robotniczych.

 

Czy zaangażowanie Szewczyka po stalinowskiej stronie może świadczyć o jego datującej się jeszcze sprzed wojny agenturze?

 

Bo przecież poza Piaseckim innych przedwojennych antysemitów rozstrzeliwano.

19.12 2017

_____________________________

* tak wymawiają imię Wilhelm na Śląsku

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

312799