20112017Nowości:
   |    Rejestracja

Reprywatyzacja postpeerelowska


W Polsce wiele osób sprzeciwia się prywatyzacji. Nie przekrętom, nie oszustwom, nie matactwom przy prywatyzacji, ale prywatyzacji jako takiej. To samo dotyczy reprywatyzacji. Nie ma sprzeciwu wobec machloj z tym związanych, ale w ogóle jest opór przeciw idei oddania prawowitym właścicielom zagrabionego majątku.
Ta opinia bierze się stąd, że prywatyzacja i reprywatyzacja odbywa się w Polsce w sposób patologiczny. No to propaganda głosi, że w ogóle prywatyzacja i reprywatyzacja to patologia sama w sobie. Lepiej więc zostawić wszystko w rękach państwa.
A prawda jest całkiem inna. W Polsce nie odbywa się żadna prywatyzacja, nie ma żadnej reprywatyzacji. Jest tylko rozkradanie majątku przez cwaniaczków, najprawdopodobniej powiązanymi ze służbami. Przytaczam poniżej przykład dotyczący jednej z warszawskich kamienic, który opisał mi mój kolega Jakub Żaczek. A to tylko czubek góry lodowej machloj, jakie się odbywają.
 Grzegorz GPS Świderski



Z racji swojego hobby, mam dość dobre pojęcie o procesie bandyckiej reprywatyzacji i jestem w stanie dość precyzyjnie określić co w świecie wyobrażeń o niej jest czystą paranoją, a co stanem faktycznym. Posłużę się przykładem kamienicy na ul. Wileńskiej w Warszawie (daty mogą się odrobinę różnić, bo mówię z pamięci).
A więc są sobie właściciele o typowo żydowskim nazwisku gdzieś do lat 40-tych. Można sobie ich znaleźć w archiwalnych księgach wieczystych, niektóre akty pisane jeszcze cyrylicą. Ślad się urywa, nie wiadomo co się z nimi stało, najprawdopodobniej zostali zabici, aż tu nagle w 1946 roku pojawia się pan Iksiński o typowo polskim nazwisku, który przed Urzędem Likwidacyjnym prowadzi postępowanie o zajęcie majątku. Przed zakończeniem tegoż, sprzedaje nieruchomość (mimo, iż nie jest jej właścicielem i prawdopodobnie tylko ją zajął po jej opuszczeniu przez poprzednich właścicieli!). Kolejni „właściciele” podpisują notarialnie, że są świadomi sytuacji i się na nią godzą.
Następnie przychodzi Dekret Bieruta, ziemia pod kamienicą przechodzi na Skarb Państwa, a wraz z nią kamienica. „Właściciele” składają tzw. wniosek dekretowy, starając się o uzyskanie dzierżawy wieczystej na nieruchomości. Przez cały PRL wniosek jest odrzucany, odwołują się i znowu jest odrzucany. Nagle do władzy dochodzi ekipa HGW, nazwiska w aktach dziwnym trafem stają się „trochę” inne (czyli pojedyńcze litery nazwisk się nagle zmieniają). Wyspecjalizowane kancelarie kończą sprawę jako „pełnomocnicy” tzw. „właścicieli”.
W sprawie przekręty są co najmniej dwa. Najpierw porzuconą przez Żydów kamienicę przejmuje jakiś typ, sprzedaje nie mając prawa własności. Nowi „właściciele” występują w oficjalnej historiografii jako „pokrzywdzeni prawowici właściciele”. Następnie Biuro Gospodarowania Nieruchomościami (to domysł, ale prawdopodobny) wynajduje tego typu zabagnione sprawy i przekazuje je nieoficjalnie rekinom reprywatyzacji, typu Stachura, Mossakowski, itp. Ci, wyszukują w mazowieckich wsiach słupy o podobnych do „właścicieli” nazwiskach i za flaszkę wódki uzyskują od nich „pełnomocnictwa”. Wszystko zaklepują sądy więc wszystko jest robione w białych rękawiczkach i „nikt nic nie może”.
Teraz, kwestia odszkodowań dla przebywających zagranicą spadkobierców. PRL zapłaciło ryczałtowo 12 państwom za mienie znacjonalizowane i ta kwestia została ostatecznie zakończona. Powinno to uniemożliwiać odzyskiwanie kamienic w naturze, ale tak się nie dzieje, bo Ministerstwo Finansów „ma bałagan” i „nie jest w stanie sprawdzić za jakie nieruchomości zapłaciło”.
I teraz na koniec włącza się temat jakiegoś lobby w USA, które na pewno coś chciałoby dostać, ale to coś zostało już dawno rozdysponowane rękami polskiej mafii i już nie ma co oddawać.
A na ten cały opisany wyżej zbrodniczy proceder, niewątpliwie realnie istniejący, różni paranoicy, którzy nawet nie liznęli kontaktu z rzeczywistością, wykrzykują: precz z żydowskimi roszczeniami! W tym przypadku należy powiedzieć: precz z preczem! Myśleć, cholera, interesować się!
Jakub Żaczek

PS. Wbrew pozorom machloje prywatyzacyjne to nie jest domena PO, PSL czy SLD. PiS ma też w tym swój udział: KAMIENICE DO ROZDANIA

Napisane przez:


Grzegorz P. Świderski - Sarmata, żeglarz, paleolibertarianin, katolik, informatyk, trajkarz, monarchista. Skrajnie konserwatywny arcyliberał. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję. Mój główny blog jest tu: http://gps65.salon24.pl/

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

291669