14082018Nowości:
   |    Rejestracja

Radio Erewań znowu nadaje….. z Warszawy!


Starsi czytelnicy zapewne dobrze pamiętają kawały opowiadane za komuny powołujące się na fikcyjne Radio Erewań, które jak co poniektórzy przysięgali słyszeli w eterze na własne uszy i po polsku. Młodszych natomiast objaśniam notką z Wikipedii: . „Radio Erewań – na terenie ZSRR[1] i innych państw Układu Warszawskiego (w tym PRL-u) nazwa fikcyjnego źródła nierzetelnych informacji, […]


Starsi czytelnicy zapewne dobrze pamiętają kawały opowiadane za komuny powołujące się na fikcyjne Radio Erewań, które jak co poniektórzy przysięgali słyszeli w eterze na własne uszy i po polsku. Młodszych natomiast objaśniam notką z Wikipedii:

.

Radio Erewań – na terenie ZSRR[1] i innych państw Układu Warszawskiego (w tym PRL-u) nazwa fikcyjnego źródła nierzetelnych informacji, parodiująca metody propagandy komunistycznej. Nazwa radia zaczerpnięta została z rosyjskiej nazwy stolicy Armenii – Erewania (właśc. pol. Erywań). Paradoks polegał m.in. na tym, że w Armeńskiej SRR nie nadawała rozgłośnia „Radio Erewań”.

Radio Erewań było przede wszystkim tematem serii dowcipów w stylu czarnego humoru o tematyce politycznej, a w późniejszym okresie także symbolem nierzetelności dziennikarskiej. Typowe dowcipy (Za zbiorem dowcipów „Polityczny wic”):

  • Radio Erewań podaje: Grupa komunistów chińskich zaatakowała pracujący w polu radziecki traktor. Traktor odpowiedział celnym ogniem kilku dział rakietowych, po czym odleciał w kierunku Moskwy. Ministerstwo Rolnictwa ostrzega chińskich towarzyszy, że jeśli incydent się powtórzy, na pola zostaną wysłane kombajny.
  • Słuchacze pytają: Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody? Radio Erewań odpowiada: tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach Dworca Warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną.
  • Słuchacze pytają: Czy będzie wojna? Radio Erewań odpowiada: Wojny nie będzie. Będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie.
  • Słuchacze pytają: Czy Czajkowski był homoseksualistą? Radio Erewań odpowiada: Tak, ale nie za to go cenimy.

Większość dowcipów ma charakter pytań słuchaczy do Radia Erewań („Słuchacze pytają:”, „Radio Erewań odpowiada:”), a w odpowiedzi często pojawia się wprowadzające w puentę „ale…”. „

.

Kilka dni temu w serwisie informacyjnym radiowej „Jedynki” przewinęła się zaskakująca informacja mniej więcej o takiej treści:

„ Polak pobił (w którymś z miast w Polsce) trzech amerykańskich żołnierzy!”. Trochę się zdziwiłem, że nie omawiają szerzej wyczynów tego polskiego supermena, ale dalsze informacje i sprawy codzienne spowodowały, że potraktowałem ją jak wiele innych informacji.

.

Wczoraj w internecie znalazłem bliższy opis (podobnego?) „incydentu” z 9 kwietnia w Żaganiu:

http://silyzbrojne.plportal.pl/artykuly/armia/pijani-amerykanscy-zolnierze-brutalnie-pobili-polaka-w-zaganiu-probowali-zgwalcic

Okazało się, że owszem ! Ale to jednak nie Polak pobił tylko jego pobili, ale dla tego, że nie napadał na żołnierzy, ale próbował bronić polskiej nastolatki przed zgwałceniem przez trzech, co prawda nie murzynów, ale afroamerykańskich żołnierzy i nie na służbie, ale po i nie całkiem trzeźwych, ale pijanych.

.

No i nie wiem w takim razie co mam sądzić o informacji podanej kilka dni temu przez „Jedynkę”? Czy to była całkiem nowa wiadomość o zemście jakiegoś Polaka-Herkulesa na amerykańskich żołnierzach za tamten „incydent”? Czy było to podanie do wiadomości publicznej odgrzewanej „informacji” sprzed czterech miesięcy, ale w stylu „Radia Erewań”?

.

Że redaktorom „Jedynki zdarza się niejednokrotnie bredzić przytoczę tu jeszcze jeden przykład gadania od rzeczy czołowego reportera zagranicznego „Jedynki” Wojciecha Cegielskiego. Nawet umieściłem mu na jego stronie FB stosowny komentarz do jego „opowieści” z Helsinek w „Jedynce”:

.

„Szanowny Panie Wojciechu! Co Pan za głupoty wygadywał dzisiaj (po godz. 12) w I Programie PR o neutralności i niezaangażowaniu Finlandii w II WŚ? To tak celowo, czy z braku wiedzy pominął Pan wojny toczone przez Finlandię w tym czasie, w których zginęło około pół miliona żołnierzy po obu stronach konfliktu? http://3obieg.pl/zapomniana-wojna-zimowa-193940/

W dodatku po II WŚ Finlandia została zwasalizowana przez ZSRS (stąd określenie „finlandyzacja”), który to stan trudno nazwać neutralnością!”.

O dziwo red Cegielski nie skasował komentarza (co mu się chwali), ale też z nim nie polemizował (bo i z czym).

.

I właściwie na tym mógłbym zakończyć swój felieton, bo każdy zapewne też mógłby przytoczyć przykłady dziennikarskiej (delikatnie mówiąc) nierzetelności, ale zamieszczę jeszcze na prośbę znajomego jego sprostowanie do artykułu, który ukazał się 3 sierpnia w niemieckim „Dzienniku Polskim” w Krakowie:

.

Szanowny Pan
Marek Kęskrawiec
Redaktor Naczelny
Dziennik Polski

Dot.: Artykuł z 3 sierpnia 2018 r. pt Prowokacyjna akcja radnego w zawieszeniu
Zwracam się ze stanowczą prośbą opublikowania tego listu jako formy sprostowania za podanie nieprawdziwych informacji i jednocześnie przeprosiny za niestosowny komentarz. We wspomnianym artykule napisano niezgodnie z prawdą, że spotkali się zwolennicy i przeciwnicy pomnika. Przede wszystkim była to manifestacja poparcie dla budowy pomnika Wstęga Pamięci połączona z początkiem zbierania podpisów wspierających petycję do profesora Jana Ostrowskiego dyrektora Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu w sprawie zainstalowania na Baszcie Sandomierskiej naszej narodowej flagi w możliwie szybkim terminie tj. najlepiej przed rocznicą napaści Niemiec na Polskę. Jako organizator nie przewidywałem żadnej dyskusji z oszalałymi z nienawiści do Polski przeciwnikami budowy pomnika Armii Krajowej. Byliśmy przygotowani na prowokację ze strony tych osób. W manifestacji wziął udział Prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej Krzysztof Bzdyl i przeciwstawił się kłamstwom i obelżywym słowom wypowiedzianym w Internecie przez jednego z radnych pod adresem patriotów pragnących uczcić pamięć największej Armii Podziemnej w Europie. Przeciwników naszej manifestacji nie było widać, nie licząc wymienionego wcześniej radnego, którego próba zakłócenia naszej uroczystości szybko się zakończyła. Nikt z nas jednak nie uważał za stosowne wdawać się w dialog z kimś, kto lży polskich patriotów w poczuciu bezkarności. Źródła tego manifestowanego arogancko poczucia bezkarności za wygadywanie bredni są bardzo podejrzane.

.

Gdy prowokator, którego nazwiska celowo nie powtarzam, bo promowane ono było pięciokrotnie (o 5 razy za dużo) w artykule na temat manifestacji nieproszony usiłował zabrać głos poprosiłem policjantów o interwencję i został on odsunięty poza teren zgromadzenia. Pominięcie tego faktu w relacji z tego wydarzenia jest kardynalnym błędem dziennikarskim. Ponadto nawet gdyby doszło do rzekomego spotkania to użycie liczby mnogiej wobec pojedynczego prowokatora jest błędem nie tylko dziennikarskim, ale również rachunkowym. Oburzający jest fakt, że w relacji z tego wydarzenia jako ilustrację wybrano zdjęcie przedstawiające wtargnięcie intruza a nie np. obraz ilustrujący baner wspierający budowę i flagę nad Wawelem o rozmiarach 1.5 m na 4 m lub grupowe zdjęcie demonstrantów. Dodatkowym błędem jest to, że nawet jeśli było to jedyne zdjęcie możliwe technicznie do wykorzystania (w co trudno uwierzyć) to należało Czytelników rzetelnie poinformować co spotkało prowokatora chwilę po wykonaniu tego zdjęcia. Najbardziej oburzającym nietaktem jest to, że nie wspomniano o przemawiającym na uroczystości obchodzącym w tym dniu 91 urodziny weteranie AK majorze dr. Januszu Kamockim. W kontekście ilości miejsca, które w Państwa piśmie poświęca się bezrozumnemu prowokatorowi pominięcie nazwisk osób, które to zgromadzenie zorganizowały oraz tych, które zgodnie z wolą niżej podpisanego wypowiadały się publicznie jest trudne do zaakceptowania. Trudno też spokojnie przejść do porządku dziennego nad pominięciem w tej relacji podziękowań skierowanych do prezydenta Krakowa profesora Jacka Majchrowskiego wyrażonych prze mnie na samym początku manifestacji.
Na przyszłość apeluję o nie wymienianie nazwisk osobników pokroju czwartkowego prowokatora. Takie nazwisko wbija się w pamięć a na pewno na to nie zasługuje. Głupota powtarzana po wielokroć zapada w umysły ludzi nie skłonnych do samodzielnego myślenia i jest trucizną wlewaną w przestrzeń publiczną. Rodak właścicieli Dziennika Polskiego członek Narodowo- Socjalistycznej Robotniczej Partii Niemiec towarzysz Joseph Goebbels mawiał „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Zaręczam, że dla osób wspierających polską flagę nad Wawelem kłamstwa na temat Polski nigdy prawdą się nie staną.

Z wyrazami szacunku

Kraków, 4 sierpnia 2018

Do wiadomości
Prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski
Pan Krzysztof Bzdyl –współorganizator zgromadzenia

.

I to by było tyle na dziś!

Janusz Żurek

Napisane przez:


Z urodzenia (1949) optymista, z wykształcenia inżynier elektryk (AGH), z zawodu elektronik, z poglądów liberalny (wolnościowy) konserwatysta.

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

318847