SPOŁECZEŃSTWO
Like

Kryptowaluty mają wartość!

18/06/2018
63 Wyświetlenia
0 Komentarze
8 minute czytania
Kryptowaluty mają wartość!

Niektórzy uważają, że bitcoin, i wszelkie inne kryptowaluty, są bezwartościowe. Tłumaczą to tak: złoto ma wartość użytkową, samoistną, ma zastosowania w przemyśle i jubilerstwie. Złoto to wartościowy towar, a każdy taki towar może też pełnić rolę waluty.   Z kolei państwowe waluty fiducjarne nieoparte na kruszcach, takie jak dolar, euro czy złotówka, nie mają wartości użytkowej, nie są towarem, ale istnieje państwowy, prawny, wymuszony siłą, obowiązek przyjmowania tych walut w rozliczeniach handlowych i to czyni je wartościowymi. Wszystko to, co nie ma wartości użytkowej, albo wartości nadanej przez państwo, jest jakoby bezwartościowe.   Bitcoin nie ma ani wartości użytkowej, ani nie stoi za nim aparat przemocy, który siłą wymaga rozliczania się w nim, a zatem jest niczym, nie ma wartości.   Tak […]



Niektórzy uważają, że bitcoin, i wszelkie inne kryptowaluty, są bezwartościowe. Tłumaczą to tak: złoto ma wartość użytkową, samoistną, ma zastosowania w przemyśle i jubilerstwie. Złoto to wartościowy towar, a każdy taki towar może też pełnić rolę waluty.

 

Z kolei państwowe waluty fiducjarne nieoparte na kruszcach, takie jak dolar, euro czy złotówka, nie mają wartości użytkowej, nie są towarem, ale istnieje państwowy, prawny, wymuszony siłą, obowiązek przyjmowania tych walut w rozliczeniach handlowych i to czyni je wartościowymi. Wszystko to, co nie ma wartości użytkowej, albo wartości nadanej przez państwo, jest jakoby bezwartościowe.

 

Bitcoin nie ma ani wartości użytkowej, ani nie stoi za nim aparat przemocy, który siłą wymaga rozliczania się w nim, a zatem jest niczym, nie ma wartości.

 

Tak myślący się mylą, bo błędnie diagnozują źródła wartości. W walucie istotna jest wartość wymienna. Złoto ma wielokroć mniejszą wartość użytkową niż wymienną. Waluty państwowe mają tylko wartość wymienną. Wszelkie ceny towarów wyrażane w walucie pokazują nam tylko i wyłącznie wartość wymienną.

 

Są towary, które mają małą wartość użytkową, ale ogromną cenę – na przykład działa artystyczne. Są towary, które mają dużą wartość użytkową, ale małą ceną, a wręcz są darmowe – na przykład woda czy powietrze. Są towary i usługi wymuszane czy dotowane przez państwo, które mają urzędowe ceny, które się drastycznie różnią od cen rynkowych. Ceny wyrażane w walucie mierzą tylko i wyłącznie wartość wymienną towarów i usług, co jest zależne od podaży, popytu i przepisów.

 

Oczywiście liczą się też koszty produkcji czy wypromowania. I w cenach się to uwzględnia. Ale nie wszystkie ceny odzwierciedlają koszty. Możemy coś dużym kosztem wyprodukować, ale tego nie sprzedamy, bo nikt nie zechce kupić. Koszty duże, cena zero. Możemy też wyprodukować coś małym kosztem i uzyskać za to bardzo dużą cenę – na przykład przebrać psa za pająka i zrobić o tym filmik.

 

Wartość wymienna wynika z ludzkiego zachowania i zaufania, a nie z przemocy państwa czy zastosowań praktycznych. Złota nikt nie musi przyjąć, a dolary muszą przyjąć w USA. Ale to nie ma znaczenia czy ktoś musi, czy może – ważne, że chce – ważne, że przyjmuje z dowolnego powodu. Walucie nadaje wartość to, że ktoś ją przyjmuje po niezerowym kursie – nieważne czy musi, czy może, czy chce, czy ma ku temu jakikolwiek inny powód.

 

Jeśli w praktyce są miejsca i ludzie, którzy w rozliczeniu transakcji handlowej przyjmują dobro niemające żadnej wartości użytkowej, to to dobro jest walutą fiducjarną, jest miarą wartości wymiennej dóbr.

 

I tak samo każdy towar mający wartość użytkową, który jest powszechnie używany przez ludzi do rozliczeń handlowych, jest przez nich przyjmowany – albo zawsze, a jak nie, to zawsze za pomocą pośredników, których da się zawsze znaleźć – jest też walutą. Waluta to nie tylko to, co musimy przyjąć w rozliczeniu, nie tylko to, co możemy przyjąć w rozliczeniu, nie tylko to, co możemy użyć praktycznie, ale też to, w co ufamy, że łatwo wymienimy na inne dobro – albo bezpośrednio, albo poprzez jakiegoś łatwo dostępnego pośrednika.

 

Więc bitcoin jest pełnoprawną walutą fiducjarną. I ma wartość wymienną. Jego wartość rośnie, bo coraz więcej ludzi chce go mieć. To nie jest piramida finansowa, ale spekulacja. Taka sama jak spekulacja dziełami sztuki, czy akcjami. Spekulacja na walucie może spowodować bańkę finansową. Ale w przeciwieństwie do piramidy nie jest to oszustwem. Piramida finansowa jest oszustwem, bo wiadomo, że każdy na tym straci, gdy się rozwali – i wiadomo, że musi się rozwalić. Taką piramidą jest na przykład ZUS.

 

A gdy bańka spekulacyjna pęknie, to jedni zyskają, a drudzy stracą, i można to pompować na nowo, w nieskończoność. To jest hazard.

 

W Polsce Komisja Nadzoru Finansowego ostrzegając przed ryzykiem związanym z inwestowaniem w kryptowaluty po prostu oszukuje nas, co jest normalne dla polityków i instytucji państwowych. Uznaje bitcoina za piramidę finansową, zamiast ostrzegać przed ZUS-em, który w istocie jest taką piramidą. Spekulacja na bitcoinie to hazard, ale KNF nie ostrzega przed hazardem, bo wtedy musieliby też ostrzec przed dużo bardziej szkodliwym inwestowaniem w kupony państwowego Lotto.

 

Inwestowanie w bitcoin jest rzeczywiście ryzykowne, bo ma on kilka wad, które powodują, że jest słabą walutą:

  1. odbywa się na nim duża spekulacja, a więc jest niestabilny,
  2. czas transakcji rzędu 10 minut powoduje, że nie nadaje się do drobnych transakcji,
  3. duży koszt utrzymywania i kopania bitcoinów liczony przede wszystkim w prądzie elektrycznym.

 

Ale są już kryptowaluty, które tych wad nie mają. I niedługo jakiś naśladowca bitcoina, czyli lepsza kryptowaluta, uratuje przed upadkiem świat bankowości opartej o rezerwę cząstkową. Kryptowaluty mają na początku małą wartość wymienną, bo mało ludzi im ufa. Ale im więcej ludzi je pozna, zrozumie, opisze zalety, sprawdzi, że nie mają wad bitcoina, im więcej zacznie ich używać, im będzie więcej giełd i kantorów wymieniających te kryptowaluty na wszelkie inne waluty, tym będą więcej warte. To jest wartość wymienna. To musi w przyszłości wyprzeć waluty państwowe. No i dobrze.

Grzegorz GPS Świderski

Inne zapisy autora:

Grzegorz
Grzegorz "GPS" Świderski http://gps65.salon24.pl/

Grzegorz P. Świderski - Sarmata, żeglarz, paleolibertarianin, katolik, informatyk, trajkarz, monarchista. Skrajnie konserwatywny arcyliberał. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję. Mój główny blog jest tu: http://gps65.salon24.pl/

161 publikacje
109 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217