23062018Nowości:
   |    Rejestracja

Holocaust – inne spojrzenie


Wielka wojna pomiędzy dzielnym Narodem żydowskim i niemniej dzielnym Narodem polskim zdaje się nie mieć końca. I prawdopodobnie tak będzie póki ślepa wiara nie ustąpi przed racjonalną argumentacją.


Waldemar Łysiak, dla wielu, łącznie z autorem, największy pisarz polski ostatnich kilku dekad (min. trzech)  w swojej „Rzeczpospolitej Kłamców” pisał przed laty:

 

Zrozumiałem wtedy, że żyję w świecie purnonsensu (jeśli nie obłędu), gdzie oszczercy mogą stawiać szkalowanych przed sądem za bronienie się prawdą, i spytany jak zdefiniowałbym antysemityzm, warknąłem: „Antysemityzm to postrzeganie Żydów takimi, jakimi są, miast takimi, jakimi chcą być postrzegani”.

 

Trzeba było więcej niż dekady, by ta definicja antysemityzmu okazała się prawdziwą.

Oto w wywiadzie, jaki z Jonnym Danielsem przeprowadzili Jacek i Michał Karnowscy (Sieci, nr 9 z 2018) pada potwierdzenie.

 

 

 

Stwierdzenie przez polskiego premiera, że byli „żydowscy sprawcy” jest tym samym, czym byłoby użycie przez premiera Netanjahu określenia „polski obóz śmierci”.

 

 

To jednak nieporównywalne. Przecież nie było „polskich obozów śmierci”, a nie wszyscy Żydzi w obliczu Zagłady zachowywali się tak samo.

 

Dla Żydów jest oczywiste, że członkowie policji żydowskiej czy pracownicy Judenratów robili to, co robili, ponieważ zostali do tego zmuszeni, ponieważ chcieli ocalić swoje życie.. Oczywiście wiem, że nie wszyscy członkowie Judenratów działali tak, jak powinni, i nie każde ich działanie było związane z ratowaniem życia; czasem robili rzeczy straszne, z zachłanności i dla osobistego zysku. To trudna i smutna część historii.

 

 

Ale np. granatowi policjanci też byli zmuszeni do służby; jeśli się nie stawili, byli skazani na śmierć.

 

 

Zgoda, patrzmy na każdy przypadek osobno, nie generalizujmy; ja przeprosiłem za wypowiedź, w której stwierdziłem, że żydowscy kolaboranci działali, ratując swoje życie, a polscy z chciwości i nienawiści. Ale Żydzi nie zaakceptują sytuacji, w której żydowscy kolaboranci są umieszczani na tym samym poziomie co polscy.

 

 

I tak oto dochodzimy do sedna sporu.

 

Żydzi mają wdrukowany obraz swojej historii.

 

 

Czysta ofiara, która nie może być zbrukana wypominaniem jakiegokolwiek udziału w Zbrodni.

 

Kolaborant żydowski nie jest takim samym kolaborantem jak polski czy ukraiński – żydowskie kolaboranctwo ma wymiar transcendentny.

 

Jednocześnie Zbrodnia dotyka tylko ich Narodu – cała reszta jest nieistotna, nie liczy się np. martyrologia Romów, procentowo nawet bardziej okrutna.

 

 

W sporze nie mamy więc do czynienia z normalną polemiką, polegającą na przedstawianiu faktów przez obie strony.

 

 

Jonny Daniels być może zupełnie bezwiednie pokazuje, że mamy przeciw sobie wiarę.

 

 

Zatem nie my „piszemy historię na nowo”, ale rzetelne podejście do historii może obnażyć bezsens tej świeckiej religii.

 

To powoduje atak na Polskę, umiejętnie wzniecany przez „przedsiębiorstwo Holocaust”, które za frazesami o wolności słowa itp. ukrywa prawdziwe intencje.

 

 

Wiara bowiem jest dla maluczkich, prawdziwy geszeft tylko dla wybranych.

 

 

27,28.02 2018

 

 

 

 

 

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

315696