19012018Nowości:
   |    Rejestracja

Dobra zmiana zapomina o sojusznikach


Trudno oczekiwać, aby po dwóch latach udało się naprawić monstrualne zaniedbania klasy rządzącej, które nawarstwiły się nie tylko przez ostatnie kilkanaście, ale właściwie nawet kilkadziesiąt lat, przy akompaniamencie rosyjskich i w najnowszych czasach – niemieckich, wirtuozów intrygi.


kibole_katowice_dpnJednak tym co martwi najbardziej jest fakt, że władza odwraca się od swoich największych sojuszników, wracając do mrocznych praktyk państwa policyjnego. Mam tu na myśli ruch kibicowski. Wprawdzie aktualnie w Polsce budowany jest mit, że punktem zwrotnym sanacji życia publicznego jest katastrofa smoleńska. Można zrozumieć tak budowaną narrację nowego establishmentu w oparciu o jakieś istotne, przełomowe wydarzenie. Ale, jeśli popatrzymy na tę kwestię zupełnie chłodno, to wysuwa się bardziej obraz kompromitacji i degrengolady państwa polskiego. Elita polityczna, a także wojskowa, łamiąc wszelkie natowskie procedury bezpieczeństwa, wsiada razem do samolotu, który jak się teraz okazuje, wybucha. Śledztwo zostaje oddane w ręce konkurencyjnego i agresywnego wobec nas sąsiada – rywala, który w okrutny sposób ośmiesza polskie rządy i wykazuje ich słabość. Pięknie wygląda jedynie sytuacja w okresie pogrzebów i uroczystości żałobnych, połączenie narodu w chwili tragedii. Mimo wszystko to nie powoduje nawet, że startujący w wyborach prezydenckich w zastępstwie brata – prezes Kaczyński, jest w stanie odnieść zwycięstwo. Wręcz przeciwnie, wygrywa je niezwykle podejrzana postać, powiązanego z WSI Bronisława Komorowskiego. Na Polskę spadała seria wstrząsających ciosów i wydawało się, że sytuacja unormowała się w sensie swej agonii, należnej państwu rangi kondominium.

wszystkich-kibicow-nie-zabijemy_2016-05-17_08-47-05pzpn

Wtem pojawił się niekontrolowany wybuch agresji i niezadowolenia społecznego. Zaczęło się niepozornie, od zaproszenia niemieckich aktywistów anarchistyczno – lewicowych do blokowania przemarszu rzekomych polskich „faszystów”. Pewność środowisk lewicowo – liberalnych była tak wielka, że odważyli się rozdrażnić jeszcze bardziej „polskiego orła”. 11 listopada 2011 roku doszło do przełomowych zamieszek, z fundamentalnym wpływem i udziałem ruchu kibicowskiego, który zamienił się w generalną publiczną „rozprawę” z władzą narzuconą przez postpeerelowskie elity III RP, a w efekcie przestraszeniem establishmentu i narzuceniem nowego dyskursu społeczno – politycznego w Polsce. W kolejnych latach na tej bazie, ale także wielu innych drobnych kroczkach, zjednoczonego społeczeństwa przeciw zdegenerowanej władzy, po unieważnieniu ponad miliona głosów w wyborach samorządowych środowiskom patriotycznym udało się wybrać swojego prezydenta i następnie własny rząd. Niestety, nowa władza zadecydowała, że ruch kibicowski, nie będzie partycypować w zyskach. Po początkowym, dobrym otwarciu nowych stosunków na linii państwo – kibice, wyjaśnieniu paru niekorzystnych wyroków, nastąpił powrót do rzeczywistości. Stosunkowo szybko rozpoczęły się kolejne akcje policyjne wymierzone w tą silną grupę społeczną, przy współpracy z PZPN. To o tyle dziwne, że nowa władza powinna raczej uruchomić CBA do ostatecznego rozprawienia się z tą chorą instytucją, niż na szukaniu „kozłów ofiarnych” wśród tak rzadkich dzisiaj przejawów aktywności obywatelskiej. Tymczasem złudne wyniki reprezentacji powodują, że władza boi się przystąpić do energicznych działań wobec związku. Przy tym nowe rządy wyraźnie pozbawione są wizji, jakiegoś długofalowego przeciwdziałania przemocy na stadionach i przenikania się kibiców z półświatkiem kryminalnym. W ostatnich dniach dokonuje się zatrzymania groźnego przestępcy – kibica, który ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, bo rację mają ci, którzy uważają, że jest rzeczą intrygującą jak wyspecjalizowany oddział traci naglę kontrolę nad przecież już złapanym delikwentem? Mnożą się surowe wyroki finansowe i karne dla kibiców, a jest przy tym przyzwolenie dla korupcji w związku. Dodatkowo nie widać póki co, w sensie ekonomiczno – prawnym, wyraźnego impulsu dla polskiego biznesu, że warto inwestować w sport, bo to się opłaca. Jak już napomknąłem wcześniej, są za to drastyczne sankcje, ale nie ma woli państwa wykorzystania tego specyficznego kapitału i potencjału ludzkiego. Przykładowo, można spróbować uczynić to w armii, jak niegdyś zrobiono w Wielkiej Brytanii. Jestem zwolennikiem, wprowadzenia nawet jednostek karnych, przynajmniej dla osobników z pierwszym wyrokiem, w zamian za odkupienie win. Inaczej pomnożymy tylko kariery przestępcze zagubionych, nie mających pomysłu na życie lub przesadnie szukających mocnych wrażeń, w końcu też – ludzi. Jeśli tak właśnie „dobra zmiana” zabiera się za naprawianie państwa w innych aspektach, to wypada mieć uzasadnione obawy co do powodzenia prowadzonego przez nich dzieła.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

312831