20082017Nowości:
   |    Rejestracja

Dlaczego Pan Bóg widzi i nie grzmi?


Radny T jest głową udanej rodziny. Szczęściarz, ma piękną żonę i wspaniałych, zdrowo wyglądających synów. Mniej więcej w wieku mojej starszej córki. W każdą niedzielę wszyscy wzorowo uczestniczą we mszy świętej. Radny T jest osobą wyglądającą na stateczną, poważną i budzącą zaufanie. Wygląda tak jak powinien wyglądać nauczyciel religii. Tak, radny T jest nauczycielem religii – sprawdziłem w internecie. Jemu skierniewicki MOPR nigdy nie ośmieli się wejść do domu i grozić porwaniem dzieci. Przynajmniej tak się mu wydaje…


47041030199_a_bog_widzi_i_nie_grzmi_

 

Radny T jest mocno zaangażowany w życie naszej parafii. Często widuję go w komży lub nawet białym habicie, posługującego do mszy świętej. Zawsze wraz żoną przystępują do komunii. Nikt by nie uwierzył, że za tą pobożną fasadą ukrywa się osoba zdolna do dania fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu. Ale ja wierzyć w to nie muszę, ja to wiem, ja mam to na piśmie. ( http://godnoscojca.salon24.pl/668614,patologia-bizantynskiej-demokracji-czyli-o-banalnosci-zla )W ostatnią niedzielę pan radny T jak zwykle ustawił się w szeregu osób oczekujących na przyjęcie Eucharystii. Na wprost nas. Kapłan który podawał mu do ust komunię też wie, ale co może zrobić? Komunię przecież podać musi… Nie on jest ostatecznym sędzią w takiej sprawie.

Kiedy radny T spożywał Ciało Chrystusa położył prawą dłoń na sercu i wtedy nasze spojrzenia się spotkały. Uśmiechnął się dobrotliwie, po czym pozdrowił mnie radosnym skinieniem głowy. Jak przyjaciel, jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło. Jakby nasza krzywda była dawno już zamkniętą i w sakramencie pokuty przepracowaną historią.

Zimny skurcz przeszył moje serce, spojrzałem na moją żonę, która stała obok. Miała łzy w oczach. Mocniej zacisnęła dłonie na ramionach wtulonej w nią córki. Myśleliśmy o tym samym. Świętokradztwo! Zgorszenie! Panie Boże widzisz i nie grzmisz! – krzyczała w niej umęczona dusza.

Położyłem delikatnie dłoń na jej ramieniu. Nie oceniajmy – pomyślałem – zrobiliśmy co do nas należało, co było w naszej mocy. Reszta w rękach Boga.

*

Kiedyś zapewne nie zgodzę się aby człowiek ten uczył nasze dzieci religii. Oczywiście jeśli przetrwam całe to piekło. Zapewne zostanę wówczas zaliczony do ateistów. Ktoś ujmie mnie w statystykach niezbicie dowodzących malejącej liczby katolików w Polsce. Jakiś wielce uczony naukowiec, na łamach prasy powoła się na ten przykład jako dowód rosnącej liczby rodziców przeciwnych nauczaniu religii w szkole…

I większość obywateli w to uwierzy. Smutne…

Po co właściwie uczestniczymy w budowie tych piramidalnych, wielopiętrowych kłamstw?

Żeby siebie samych przekonać, że obiektywna prawda nie istnieje?

Że nie istnieje Bóg?

 

Wezwanie do sprostowania przestępstwa

Napisane przez:


Jestem ojcem. Bronię rodziny przed pedofilią instytucjonalną

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 7 dla artykułu "Dlaczego Pan Bóg widzi i nie grzmi?"

  1. Piotr-Pierre pisze:

    Dzień dobry. Znalazłem chwilę, poczytałem. Wie Pan co? Mam wrażenie, że szuka Pan świata, który nie istnieje, świata idealnego. Sam jestem alienem, idealistą, od urodzenia nie piję żadnego alkoholu, od kilkunstu już lat nie palę tytoniu. Od kliku lat nie mam żadnej żyjącej rodziny. W Polsce przez lata żylem z wlasnego wyboru sam. Razilo mnie wiele spraw, które Pan opisuje, choć nie mam dzieci. Byłem oplotkowywany, małomiasteczkowe środowisko usiłowalo ze mnie zrobić „pedała”, bo odmówiłem bliższej zażyłości pewnej pani (szczerze pisząc, to aby nie odmówić, musiałbym gejem właśnie być :-) ).
    Któregoś letniego dnia pomyślalem sobie „nic tu po mnie”, spakowalem plecak, zamknąłem mieszkanie, klucze dalem sąsiadce z prośbą o opiekę nad nim (po trzech latach kupiła je ode mnie) , pojechałem na Zachodnią i kupiłem bilet w jedną stronę do Reims. Dlaczego tam? Nie wiem, może chodziło mi o zabytki, może o klimat? Moze też o to, że Francja jest na polonijnych forach o pracy odradzana Polakom, bo nie ma tu zasilkow, bo język trudny, bo pracy szuka się bardzo długo.. Nie wiem, piszę raz jeszcze, ale wiedziałem że chcę tam jechać.
    Potraktowalem to jako Katharsis na swój pogmatwany życiorys. I wie Pan co? Pomogło mi, po latach jestem innym człowiekiem, znam bardzo blisko wiele atrakcyjnych kobiet, plotki miejscowych mnie mało wzruszają, materialnie też nie narzekam. Urzędasów tu więcej niż w Polsce, ale są inni, choć… francuska zasada to „nie śpieszyć się”.
    Może moje zwierzenie jakoś Panu pomoźe?..

    Pozdrawiam, Wszystkiego Dobrego życzę raz jeszcze

    • Godny Ojciec Godny Ojciec pisze:

      Nie mogę kupić biletu do Reims i wyjechać. Muszę stawiać się na rozprawy i inne wezwania np. sądu rejonowego w Skierniewicach. Gdybym się nie stawił wyślą za mną i moją rodziną listy gończe i będą ścigać jak jakiegoś bandziora po całej Europie. Podczas gdy prawdziwe bandziory na miejscu co miesiąc obrastają w dostatki i poczucie bezkarności, pobierają od podatników pensje za dbanie o to by niszczyć moje dobre imię, bym się nie nudził, nie zasypiał spokojnie, nie znalazł sensownej pracy…

      • Piotr-Pierre pisze:

        W takim razie napiszę, co ja, alien, zrobilbym na Pana miejscu. Może Pan liczyć na wsparcie Źony? Iddźcie razem, „przy otwartej kurtynie” z dziećmi do dobrego lekarza pediatry, (może w Łodzi?), poproście o opinię co do zdrowia dzieci, poszukajcie dobrego psychiatry, ktory tanio lub za darmo zopiniuje na piśmie możliwość czynów wobec dzieci, które Panu zarzucają. Ale nie mogą to być lekarze ze „skierniewickiego układu” (znam Skierniewice, mieszkalem niedaleko, pamiętam „Zatrę”, współpracowałem jako rzemieślnik z nimi, i pamiętam ten ” zaduch” podłódzkiej zapyziałej małomiasteczkowości).
        Opinie skserować trzeba i poroznosić (porozsyłać) wszędzie tam, gdzie urzędasy oczerniają Pana i Pańską Rodzinę.
        A potem ogłosić (opublikować?) jedno zdanie (przepraszam za ordynarność): „odpierdolcie się wszyscy ode mnie i mojej rodziny, proszę”.
        A jeszcze potem, skoro nie chce Pan opuszczać Polski, to może przeprowadzka do Łodzi?
        Szarpiąc się teraz z tymi ludźzmi marnuje Pan tylko swoje zdrowie i życie, w którym każdy dzień jest cenny..

        Serdeczności.

        • GodnyOjciec GodnyOjciec pisze:

          Sprawę oskarżeń o przemoc mamy już za sobą. Kłamstwa i oszczerstwa rozsiewane w środowisku przez funkcjonariuszy MOPR i inspirowanych przez nich fałszywych świadków już zostały zdemaskowane. Przeszliśmy opiniowanie przez biegłych psychologów. Wygraliśmy z fałszywymi oskarżeniami w sądzie rodzinnym. Teraz został nam tylko proces sprokurowany przez skierniewicki MOPR w ramach odwetu. Oskarżono nas przed sądem karnym o znieważenie i pobicie funkcjonariusza.
          Gdyby sąd był uczciwy i sprawiedliwy tę sprawę też już byśmy mieli za sobą.
          Niestety okazuje się że wpływy MOPR w Skierniewicach są rozległe.
          Mimo dowiedzionych przestępstw funkcjonariusze MOPR cieszą się wsparciem „temidy” i władz samorządowych, owocuje to zadziwiającą bezkarnością i kompromitacją tzw „Państwa Prawa”.

        • GodnyOjciec GodnyOjciec pisze:

          Czy mogę liczyć na wsparcie żony… :)

          Proszę pana rodziny, które były (są) wewnętrznie nieuporządkowane, skłócone, dotknięte jakąś duchową słabością już dawno zostały (są bez szans!) wykończone a ich dzieci porwane i wysłane w świat, często bez wieści.

          • Piotr-Pierre pisze:

            Rozumiem. Zapytalem Pana, przepraszam za to, bo sam mam takie smutne doświadczenia, żona mi torpedowała ze swą rodziną niemal wszystko, co robilem i zamierzalem zrobić, co zresztą doprowadziło szybko do naszego rozwodu. Nie ma chyba paskudniejszej sytuacji w życiu. Wróg we własnym domu, pod własną pierzyną..

            A co do Pana sprawy, z tego co Pan pisze wynika, że wszystko zmierza do pomyślnego końca. Czego Panu raz jeszcze Serdecznie zyczę.

  2. GodnyOjciec GodnyOjciec pisze:

    Wszystko w rękach Boga. Wiele razy, w ciągu tych lat nierównej walki o godność i prawa rodziny sytuacja wyglądała beznadziejnie. I wtedy zdarzał się cud. Jednym z tych cudów było odsunięcie genderystów i wrogów rodziny od władzy, o innych wkrótce napiszę.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

274362