28052018Nowości:
   |    Rejestracja

Błękitny protest – na ratunek krakowskim fiordom …


W samym centrum Krakowa znajdują się przepięknej urody tereny zielone zwane Skałkami Twardowskiego z uroczym zalanym kamieniołomem będącym swoistym „krakowskim fiordem”.

Od paru lat trwają próby wybudowania tam ogromnego osiedla mieszkaniowego …


Błękitny protest

   Motylki wspinają się na Skałkach  

W Krakowie powstał spontaniczny ruch społeczny w obronie jednego z najpiękniejszych terenów Krakowa przed zabudowaniem. Działania prowadzone są w oparciu o :
"Zielony Zakrzówek": zielony.org.pl
"Modraszek Kolektyw": modraszekkolektyw.blogspot.com

"Zielony Zakrzówek" działa bez specjalnego rozgłosu od kilku lat prowadząc sprawy merytoryczne, analizując postępujące procedury w urzędach, działania dewelopera itp.
"Modraszek Kolektyw" to akcja wymyślona i realizowana przez Cecylię Malik, krakowską artystkę.

W samym centrum Krakowa znajdują się Skałki z przepięknym starym kamieniołomem zalanym wodą zwane przez niektórych "krakowskimi fiordami". Na skalnych ścianach od dziesiątek lat odbywają się wspinaczki. Jest to najsłynniejsze miejsce w okolicy dla wspinaczy. Skałki znajdują się 1700 metrów od Zamku Królewskiego, w centrum miasta. W 
kamieniołomie pracował w czasie IIWŚ papież Jan Paweł II.

 

Z uwagi na bliskość dużych osiedli jest to przepiękny teren wypoczynkowy dla dziesiątek tysięcymieszkańców tej części Krakowa.

 

Ostatnio część tych terenów nabył portugalski deweloper. Naciska on na władze miasta, aby dokupić tereny od miasta i wraz ze swoimi terenami utworzyć jeden ogromny obszar deweloperski.

 

UWAGA ! Oznacza to osiedle dla (w skrajnej sytuacji, znając pomysłowość deweloperów) nawet 12-15 tysięcy mieszkańców ! Oraz ruchliwą drogę umożliwiającą komunikację.

 

Efektem takiej inwestycji będzie:
– zniszczenia siedliska ginącego gatunku motyla modraszka znajduje się na czerwonej liście ginących gatunków
– hałas, spaliny, zniszczenie krajobrazu najpiękniejszej części tych terenów: południowego stoku wzgórza wapiennych skałek porośniętych krzaczkami i niskimi drzewami
– zagęszczenie ilości mieszkańców na bardzo małej przestrzeni, co upodobni tą część miasta do przeludnionych metropolii krajów nie pierwszego świata …

 

Na wieść o tych planach mieszkańcy wpadli w furię i postanowili się zorganizować. Motywem przewodnim jest ginący motylek modraszek. Protestujący mają na sobie błękitne skrzydełka motylka …

 

Istnieje obawa, że decyzje zostaną podjęte bez dobrze przeprowadzonych konsultacji społecznych. Ze strony urzędników są sugestie, że plan musi być "kompromisowy". Z kolei deweloper przedstawił koncepcję, w której wyłączył kawałek łąki spod zabudowy gwarantując nienaruszalność tego terenu jako ostoi motylka. W swoim zapamiętaniu poszedł tak daleko, że w opisie pomysłu znajduje się zdanie, że: "mieszkańcy bloków będą mogli z balkonów przez lornetki oglądać motylka modraszka" … Nie chce mi się nawet snuć rozważań na temat autora tego pomysłu … Wygląda na to, że mamy do czynienia nie tyle z konsultacjami, ile ze świadomie kreowanym PR …

 

Miasto nie ma pieniędzy na zabezpieczenie tych dzikich terenów dla przyszłych pokoleń, ale ma pieniądze na budowę (lub współudział):
– dwóch stadionów piłkarskich (Wisła i Cracovia) – 120m Euro (odległość pomiędzy stadionami to ok. 600 m)
– Arena widowiskowa – 120m Euro
– Centrum Kongresowe – 120m Euro
(kwoty szacunkowe)

 

Miasto ma też oczywiście 1 milion złotych na fontannę …

 

100 lat temu Miasto Kraków wykupiło obszar Lasku Wolskiego, największego obszaru leśnego na terenie Krakowa. Ale wtedy miastem rządzili ludzie z długoterminową wizją.

 

Dlatego mieszkańcy powiedzieli: "DOŚĆ !"


W ramach podjętych działań odbyły się do tej pory dwa wydarzenia:
– happening na Zakrzówku (przybyło ok. 500 osób z błękitnymi skrzydełkami)
– protest pod Urzędem Miasta (ok. 300 osób)

 

Oficjalnym symbolem protestu jest ginący gatunek motylka modraszka, ale oczywiście nie jest to jedyny, ani nawet główny powód protestu. Celem jest uratowanie przepięknej enklawy dzikiej zieleni oraz przepięknego krajobrazu w samym centrum miasta. Wystarczy spojrzeć na mapę satelitarną tego terenu oraz oglądnąć zdjęcia, aby zrozumieć unikalność tego miejsca.

Obecnie część tych terenów należy do portugalskiego dewelopera. Jednakże aby zbudować duże osiedle musiałby on dokupić tereny należące obecnie do Miasta. Tak więc bez zgody Miasta do budowy dużego osiedla nie dojdzie. Niestety, obecne działania urzędników wskazują na to, że opowiadają się oni za wariantem aktywnej współpracy z deweloperem.

Urzędnicy próbują przekonać opinię publiczną twierdząc, że Zakrzówek w ich (i dewelopera) planie zostanie ochroniony. Ich ekwilibrystyka słowna polega na tym, że jako Zakrzówek rozumieją oni tylko same Skałki i jezioro bez pasa buforowej zieleni. A właśnie ten pas buforowy jest niezbędny dla zachowania specyfiki tego miejsca. Jeżeli kilkupiętrowe bloki będą graniczyły ze Skałkami, to wypoczynek tam straci sens z powodu hałasu i widoku na okna blokowiska (nazywanego w żargonie deweloperskim chyba dla żartu "zielonym miastem"). Dodatkowo te kilka tysięcy mieszkańców "zielonego miasta" zamieni szybko cudowną, dziką łąkę w deptak z odchodami piesków …

Początkowo była mowa o 6 tysiącach mieszkańców. Potem zmniejszono liczbę do 4 tysięcy. Ale wiemy z praktyki, że deweloperzy robią tzw. "mieszkania dwu-poziomowe" lub duże apartamenty, a po wybudowaniu zamieniają je na mniejsze i jedno-poziomowe. Nawet "piwnice" mogą się pewnego dnia okazać mieszkaniami. Istnieje obawa, że efektywnie można tam upchać nawet 12-15 tysięcy ludzi. Rzut oka na mapę wystarczy, żeby wyobrazić sobie koszmar …

Obecnie Miasto ma czas ok. 9 miesięcy na procedowanie z Miejscowym Planem Zagospodarowania, a na wrzesień jest przewidziana publiczna prezentacja pierwszej wersji tego planu. Wrzesień będzie więc w Krakowie błękitny …

Biorąc pod uwagę stopień zbulwersowania mieszkańców Krakowa tymi planami można powiedzieć, że problem Zakrzówka będzie największym wydarzeniem medialnym Krakowa na najbliższe kilka miesięcy. Warto więc przyjrzeć się sprawie bliżej …

Zainteresowanie się tą sprawą polecam również mieszkańcom innych miast w Polsce, gdyż będzie to wspaniała lekcja demokracji lokalnej (o której urzędnicy i politycy tak dużo zawsze mówią). Doświadczenie, rozwiązania prawne, organizacyjne będzie potem można zastosować również w innych miejscach Polski i w ten sposób odzyskać Polskę lokalną dla obywateli, mieszkańców swoich miast, w których urzędnicy włącznie z Prezydentem Miasta są przecież jedynie pracownikami zatrudnionymi przez mieszkańców …

 

Jeżeli to nam się nie uda, to przyszłe pokolenia będą miały nasze pokolenie w słusznej pogardzie …

Motylek

Napisane przez:


In Ultima Thule We Trust ...

 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

18286