Bez kategorii
Like

Wojna domowa w Wielkiej Brytanii?

24/11/2011
80 Wyświetlenia
0 Komentarze
3 minut czytania
no-cover

Czy naprawdę może dojść do wojny domowej w Wielkiej Brytanii? Wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu. Pokazywany w telewizji obraz tolerancji rasowej, politycznej czy seksualnej daleko odbiega od prawdziwego. Bomba z opóźnionym zapłonem.

0


Mieszkają tu zarówno Afrykańczycy, Pakistanie, Hindusi, Kurdowie, Irańczycy a  także spora ilość Polaków. Wcale jednak nie oznacza to, że wszyscy mieszkają sobie razem w wielkim ładzie i  pokoju. Prawda wygląda zupełnie inaczej.  Zdarza się, że Anglicy , mówią wprost Polakom nawet na ulicy, że mają za przeproszeniem spier… do siebie. W przypadku Pakistańczyków jest zupełnie inaczej. Często w rozmowie na temat muzułmanów Anglicy ściszają głos. Rozmawiałem w pociągu ze strażakiem, fakt pijanym ale na tyle trzeźwo myślącym, że ściszał głos kiedy rozmawialiśmy na temat Pakistańczyków. Był strasznie zdenerwowany ekspansją tej narodowości w jego miejscowości. Pamiętam kilka przykładów, że Anglicy wyprowadzają się ze swoich rodzinnych miasteczek dlatego, że faktycznie stali się mniejszością. Prawda jest taka, że boją się Pakistańczyków, a  rząd Wielkiej Brytanii nie robi nic. W tym całym zamieszaniu urzędy mają problemy w obliczeniu liczby emigrantów.

Spotkałem kiedyś Irańczyka imieniem Azim, podczas jednej z rozmów zapytał czy jestem chrześcijaninem; odpowiedziałem, że tak. Wtedy on ściszonym głosem powiedział , że także jest chrześcijaninem, a kątem oka obserwował kilku Pakistańczyków, którzy siedzieli obok w sali.  Tak samo Kurdowie nie szczególnie pochlebnie wypowiadają się o rządzącym obecnie w Iranie Mahmudzie Ahmadineżad, zupełnie odmienne natomiast zdanie mają Pakistańczycy, co prowadzi   do sprzeczek i niejednokrotnie do rękoczynów.  

Polskie media fałszywie opisują przepiękną tolerancję rasową, seksualną czy wyznaniową  w UK. Temat jest uciszany a sami Anglicy mówią o Pakistańczykach tak:  „… pracują jako dostawca pizzy, robią kebaby, są taksówkarzami…” . Ostatnie zamieszki w Londynie pokazały doskonale skale tego problemu, a na moja głowę to dopiero  preludium.  

Myślę, że w czasach niestabilnej kondycji  Unii Europejskiej, wojna domowa na wyspach jest całkiem prawdopodobna. Obym się mylił.

Refleksja. Byśmy nie stali się nigdy gośćmi w własnym kraju.

Inne zapisy autora:

0

Avatar
mb81

20 publikacje
1 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816