POLSKA
Like

Puste tory

16/11/2013
909 Wyświetlenia
12 Komentarze
9 minut czytania
Puste tory

Warszawa i Kraków to jedne z najsłabiej skomunikowanych ze sobą metropolii w Europie.

0


tory

 

Na polskiej sieci kolejowej kursuje coraz mniej pociągów – jest to widoczne nie tylko na liniach regionalnych, na których często liczba połączeń spadła do zera. Coraz mniej pociągów uruchamianych jest również na głównych ciągach łączących największe miasta.

 

W ciągu ostatnich kilku lat liczba połączeń wyraźnie zmniejszyła się nawet w relacji łączącej dwa największe polskie miasta – Warszawę oraz Kraków.

 

Trzy i pół godziny bez pociągu

 

Z Warszawy (1,7 mln mieszkańców) do Krakowa (758 tys. mieszkańców) kursuje obecnie 16 pociągów dziennie. A jeszcze pięć lat temu – w rozkładzie jazdy 2007/2008 – trasę z Warszawy do Krakowa pokonywało 21 pociągów na dobę.

 

Zmniejszenie liczby połączeń pociągnęło za sobą pogorszenie regularności połączeń. Pięć lat temu najdłuższa luka między odjazdami pociągów do Krakowa z Warszawy Centralnej trwała – nie licząc pory nocnej – 1 godz. 10 min. Dziś najdłuższa przerwa w rozkładzie jazdy trwa prawie trzy i pół godziny – od godz. 12.25 do godz. 15.50 (w dodatku w soboty wydłuża się ona do ponad czterech godzin, ciągnąc się od godz. 12.25 do godz. 16.40). Trudno w Europie znaleźć drugi przypadek tak długiej luki w ruchu pociągów między tak dużymi miastami!

 

16 pociągów łączących stolice Mazowsza i Małopolski obnaża brak atrakcyjności oferty przewozowej polskiej kolei. Tenże brak atrakcyjności jest tym bardziej widoczny, jeśli dokona się porównania z ofertą przewozową na liniach kolejowych łączących największe miasta w innych europejskich krajach.

 

Dokonując tego porównania, w przypadku każdego z krajów w wyliczeniu wzięliśmy pod uwagę pociągi wyruszające przynajmniej pięć razy w tygodniu z najludniejszego miasta do drugiego pod względem liczby mieszkańców ośrodka danego państwa (uwzględniając stan ludności w granicach administracyjnych miast).

 

Kolej całą dobę

 

Absolutny europejski rekord odnotowaliśmy w Holandii, gdzie z Amsterdamu (805 tys. mieszkańców) do Rotterdamu (616 tys. mieszkańców) kursuje aż 109 pociągów na dobę!Co więcej, kursują one przez całą dobę – w porze dziennej, między godz. 5.30 a godz. 23.00, z Amsterdamu do Rotterdamu odjeżdża od czterech do sześciu pociągów na godzinę, natomiast między w godz. 23.00-5.30 częstotliwość spada do 30-60 min.

 

W Belgii w trasę z najludniejszej w kraju Antwerpii (461 tys. mieszkańców) do Gandawy (248 tys. mieszkańców) wyrusza 50 pociągów na dziennie.

 

Również we Włoszech liczba pociągów łączących dwa największe miasta jest około trzy razy wyższa niż w przypadku Polski – z Rzymu (2,6 mln mieszkańców) do Mediolanu (1,3 mln mieszkańców) kursuje 45 pociągów na dobę.

 

W Danii relację z największej w kraju Kopenhagi (549 tys. mieszkańców) do drugiego pod względem liczby ludności Århus (252 tys. mieszkańców) przemierza 38 pociągów dziennie. Choć trasa między dwoma największymi miastami Danii liczy aż 329 km, to ruch na niej odbywa się niemalże w sposób ciągły. Z Kopenhagi do Århus w ciągu dnia, od godz. 5.00 do godz. 20.00, odjeżdżają dwa pociągi na godzinę. Wieczorem – między godz. 20.00 a godz. 1.00 – wyrusza jeden pociąg na godzinę. Natomiast w porze nocnej najdłuższa luka między połączeniami trwa około dwie i pół godziny.

 

Coraz więcej połączeń

 

Pod względem atrakcyjności oferty przewozowej daleko w tyle zostawiają nas również Czechy, gdzie z Pragi (1,2 mln mieszkańców) do drugiego miasta tego kraju – Brna (378 tys. mieszkańców) – wyrusza 35 pociągów dziennie.

 

Dodajmy, że w czasie gdy w Polsce zmniejszano liczbę pociągów kursujących między Warszawą i Krakowem, w Czechach oferta była rozbudowywana – pięć lat temu, w ramach rozkładu jazdy 2007/2008, 255-kilometrową relację z Pragi do Brna pokonywało 30 pociągów na dobę. Natomiast w rozkładzie 2005/2006 było ich jedynie 21.

 

W ostatnich latach liczba połączeń zwiększyła się również w relacji między dwoma największymi miastami Węgier – w efekcie kursuje tu już prawie dwa razy więcej pociągów niż między Warszawą i Krakowem. Z liczącego 1,7 mln mieszkańców Budapesztu do Debreczyna (211 tys. mieszkańców) odjeżdża 30 pociągów dziennie.

 

W Szwecji trasą ze Sztokholmu (868 tys. mieszkańców) do Göteborga (529 tys. mieszkańców) – przemierzając przez cały kraj ze wschodu na zachód – kursuje 25 pociągów na dobę.

 

24 pociągi na dobę kursują z największego w Szwajcarii Zurychu (373 tys. mieszkańców) do drugiej pod względem liczby mieszkańców Genewy (187 tys. mieszkańców). Z Zurychu do Genewy pociągi wyruszają dwa razy na godzinę.

 

W Niemczech relację z Berlina (3,5 mln mieszkańców) do Hamburga (1,8 mln mieszkańców) obsługują 23 pociągi bezpośrednie dziennie.

 

Gdyby Maribor leżał w Polsce

 

Polska ze swoją trasą z Warszawy do Krakowa, obsługiwaną przez 16 pociągów na dobę, może porównywać się z Austrią, Słowacją czy Słowenią.

 

Z Wiednia (1,7 mln mieszkańców) do Grazu (266 tys. mieszkańców) codziennie wyrusza 16 bezpośrednich pociągów, a więc tyle samo co z Warszawy do Krakowa. Jednakże pociągi między dwoma największymi austriackimi miastami kursują z pełną regularnością. Składy do Grazu odjeżdżają Wiednia równo co 60 min. – od godz. 6.03 do godz. 21.03.

 

Z kolei na Słowacji z Bratysławy (413 tys. mieszkańców) do Koszyc (241 tys. mieszkańców) kursuje 15 pociągów na dobę. Bratysława jest jednak ponad czterokrotnie mniejsza od Warszawy, a Koszyce trzykrotnie mniejsze od Krakowa.

 

W Słowenii ze stołecznej Ljubljany (273 tys. mieszkańców) do drugiego pod względem liczby ludności Mariboru (95 tys. mieszkańców) wyrusza 14 bezpośrednich pociągów dziennie. Miejmy jednak na uwadze, że w Ljubljanie mieszka ponad sześciokrotnie mniej ludzi niż w Warszawie, a w Mariborze ośmiokrotnie mniej niż w Krakowie.

 

W Polsce miasta wielkości Mariboru dotknął problem całkowitej likwidacji połączeń kolejowych. W 2001 r. z liczącego 97 tys. mieszkańców Jastrzębia-Zdroju odjechał ostatni pociąg pasażerski. Gdyby więc Maribor leżał w Polsce, być może do tego miasta w ogóle już nie docierałyby pociągi.

 

Autor: Karol Trammer
Źródło: Z Biegiem Szyn
http://www.zbs.net.pl

 

Inne zapisy autora:

0

infokolej
infokolej http://infokolej.pl

Nie boimy się kontrowersyjnych tematów! Piszemy jak jest. Niezależne forum kolejowe - www.infokolej.pl

288 publikacje
3 komentarze
 

  1. Avatar ROBERT

    Sprywatyzowac albo zlikwidowac w cholere…

    0
  2. Avatar Miłosz

    Ta tendencja jest spowodowana robotami torowymi wymagających zamknięć torowych i obniżenia przepustowości lini.Druga sprawa brak skomunikowań,i mimo remontu infrastruktury stan jest niezadawalający,dlatego na niektórych trasach likwidowane są połączenia że względu na niską handlową prędkość pociągów i nie są konkurencyjne wobec transportu drogowego.Zgodze się że sprywatyzowane spółki mają gorszą sytuację niż za czasów będąć spółką należacą do skarbu państwa.Z drugiej strony odciąząją w ten sposób ją

    0
  3. Avatar Mateusz

    Nie widzę tu nic dziwnego. Jest wolny rynek, usługodawca stwierdził że tyle pociągów mu się opłaca i tyle kursuje, jak za dużo ludzi w pociągu to należy podnieść ceny biletów – wszystko jest proste – kapitalizm.

    0
  4. Avatar AS

    Tak samo jest w byłym Enerdówku. Pociągi jeżdżą puste. Ale już w Holandii, Belgii, inaczej. Dajcie nacieszyć się ludziom jeżdżenia własnym samochodem. Oni tego nigdy nie mieli. Niech mają. Opamiętanie przyjdzie później. Tylko spokojnie.

    0
    • Ole1, eu esperaria pois em Junho/Julho e9 o peredodo que a Apple lane7a a atizluaae7e3o do iPhone, sendo que provavelmente sere1 o iPhone 5S. Pode ser que eles atrasem e lancem em Setembro, mas acredito que com o lane7amento do Galaxy S4 e outros modelos, eles fae7am antes disso em Julho. As tarjas pretas eu ne3o posso dizer, existem quase 1 milhe3o de apps, acredito que as mais populares je1 ne3o tenham mais, mas a maioria ainda deve ter.

      0
  5. Ze spadku przewozów wynika, że albo ludzie w Polsce zbiednieli, albo nie mają czasu na podróże, albo i jedno i drugie. Podróż samochodem z Krakowa do Warszawy trwa 4 godziny i nie należy do przyjemności, a także nie wychodzi tanio. W miarę sensowne cenowo i czasowo połączenia kolejowe Warszawy z Krakowem cieszyły się popularnością jeszcze kilka lat temu, gdy krakowianie i warszawiacy wybierali się na weekendy, lub choćby na jednodniową wycieczkę do tych miast, lub w celu odwiedzin znajomych. Chociaż jestem zajadłym zwolennikiem kapitalizmu, to według mnie “rozwalenie” PKP było błędem. Zamiast spowodowania pozbycia się zasiedziałych urzędników, przesunęło ich do nowych spółek i spowodowało rozrost biurokracji zamiast zmniejszenia, plus dodatkowy chaos włacicielski i kompetencyjny.
    Żurek Janusz

    0
  6. Avatar Andrius

    Są rejony w Polsce gdzie nie ma w ogóle kolei szynowej. A linie, które wcześniej istniały są zamykane i ulegają dewastacji. Obłędna polityka transportowa kolejnych rządów i samorzadów wojewódzkich – szczególnie podlaskiego prowadzi do całkowitej niedostępności komunikacyjnej okolic np. Łomży, Kolna, Pisza. Droga S61 (Via Baltica) jest wyrzucana z programów rządowych od ponad 20 lat, a to jedna z najważniejszych arterii komunikacyjnych w Polsce. Kiedy przy okazji starań o dokumenty środowiskowe część myślących osób proponowała połączenie drogi z koleją i rozwiązanie problemu tirów, zostali całkowicie zignorowani. Tak, w wielkim skrócie, państwo polskie prowadzi politykę zrównoważonego rozwoju i usprawniania dostępności komunikacyjnej regionów oraz dbania o stan środowiska naturalnego. Nie wiem, czy to głupota i niekompetencja, czy może świadome działanie prowadzące do dysfunkcjonalności i niedorozwoju pewnych części Polski…

    0
  7. Avatar Przemysław

    Sam jestem fanem samochodu i z usług kolejowych korzystam sporadycznie. Uważam jednak, że mający wielkie znaczenie strategiczne dla gospodarki sektor kolejowy powinien być rozwijany (zarówno, gdy chodzi o przewozy pasażerskie, jak i towarowe), a nie traktowany przez rządzących jak kula u nogi i niszczona na każdym kroku przez głupie i nieodpowiedzialne decyzje oraz działania prywatyzacyjne. Samochód jest dobry, ale jeżeli codziennie trzeba nim jeździć kilkadziesiąt kilometrów do pracy tam i z powrotem to korzystanie z tego środka transportu jest mało zabawne i może mocno bić po kieszeni, nawet jeżeli w aucie mamy instalację gazową lub napędza je “oszczędny” silnik diesla.
    A przy okazji rękami i nogami podpisuję się pod tym, żeby ciężki transport, zwłaszcza międzynarodowy przenieść z dróg na tory. I bez tzw. tirów na naszych drogach i ulicach jest wystarczająco tłoczno. Pozdrawiam

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816