Artykuły redakcyjne
Like

Pułapka tzw. historii alternatywnej

02/08/2013
862 Wyświetlenia
11 Komentarze
7 minut czytania
Pułapka tzw. historii alternatywnej

Wbrew polityce polskich władz zainteresowanie historią nie maleje. Dobitnie świadczy o tym ilość tytułów poświęconych wyłącznie tematyce historycznej wydawanych nawet w przypadku, gdy tytuł „macierzysty” ma regularną rubrykę historyczną. Na marginesie rzeczowej debaty coraz większą popularnością cieszą się publikacje określane mianem historii alternatywnej tudzież historical fiction.

0


Głównym problemem w przypadku takich publikacji jest traktowanie ich jako głosu w dyskusji historycznej. To błąd – termin „historia” odnosi się bowiem do wydarzeń, które miały miejsce, a jako nauka – badaniem tego, co się wydarzyło. Ale nie tego, co mogło się wydarzyć! To czyste spekulacje, choć niewątpliwie część z nich można uznać za wielce prawdopodobne. Niemniej nie zmienia to w niczym faktu, że nadal mamy do czynienia z fantastyką a nie nauką.

Zwolennicy tego typu dyskusji ostatnio szczególnie upodobali sobie okres II wojny światowej i decyzje władz Polskich. Po konwencję historical fiction jakiś czas temu sięgnął Piotr Zychowicz publikując „Pakt Ribbentrop – Beck”. Warsztatowi badawczemu Zychowicza trudno cokolwiek zarzucić. Warto jednak zwrócić uwagę na pewien przytoczony przez niego argument. Otóż na podstawie analizy stosunków polsko – niemieckich stwierdza on, całkiem słusznie, że przyjęcie paktów z Francją i Wielką Brytanią w 1939 r. zmieniło kurs niemieckiej polityki o 180 stopni.

Dlaczego przyjąć, że podpisanie paktu Ribbentrop – Beck nie wpłynęłoby na politykę Wielkiej Brytanii, która wedle Zychowicza miałaby tak czy siak przystąpić do wojny przeciwko Trzeciej Rzeszy Niemieckiej, co w efekcie przesądziłoby o klęsce Niemiec? A jak wtedy zareagowałby Stalin? Jaki kurs objęłaby polityka USA? Przecież od tych pytań nie można uciec. UK nie była gotowa do wojny. ZSRS był przygotowany do wojny zaczepnej. Hitlerowi chodziło głównie o rewizję traktatu wersalskiego i uzyskanie przestrzeni życiowej na wschodzie, więc nie miał podstaw do wypowiadania wojny Anglii. Stalinowi z kolei chodziło o „światową rewolucję proletariatu” podpartą bagnetami krasnoarmiejców. Churchill z kolei chciał za wszelką cenę uniknąć zaangażowania Anglii w wojnę, a jeśli już się nie da – ograniczyć je do minimum. Pokazał to zresztą w Teheranie i Jałcie. I nie tylko on.

A skoro już jesteśmy przy temacie wybuchu wojny – jeśli oskarżamy polskich polityków o nieudolność i krótkowzroczność, to spróbujmy rozważyć inną alternatywę – Francja przyjmuje propozycję Piłsudskiego i w 1933 r. prewencyjnie wespół z Polską najeżdża Niemcy odsuwając Hitlera od władzy. I co dalej? W krótkiej perspektywie można spekulować z dużą dozą prawdopodobieństwa, ale czym perspektywa dłuższa, tym prawdopodobieństwo mniejsze.

Inny przykład, akurat na czasie. Powstanie Warszawskie. Krytycy z niezachwianą pewnością podkreślają, że gdyby nie zryw 1 sierpnia 1944 r. Warszawa nie zostałaby zburzona, ludzie by przeżyli i mogli działać na rzecz wyzwolenia spod sowieckiej okupacji. No dobrze, ale skoro przyjmujemy taką koncepcję, dlaczego odrzucić inną – że Warszawa i tak zostałaby zniszczona jako ważny węzeł komunikacyjny? Wszak Hitler jak i Stalin doskonale wiedzieli jak ważne jest zaopatrzenie wojsk prowadzących walki z użyciem czołgów, lotnictwa, artylerii itd. Ten pierwszy przekonał się o tym szczególnie boleśnie pod Stalingradem.

Mało tego – ta koncepcja ma więcej słabych punktów. Zakłada, że Stalin tolerowałby działalność konspiracyjną polskich organizacji niepodległościowych. Abstrahuje od faktu, że w trakcie II wojny światowej i po jej zakończeniu udowodnił, że gotów jest zwalczać je równie (a może i bardziej) bezwzględnie, jak narodowych socjalistów. I jest w tym wyjątkowo skuteczny. Stawiając hipotezę o roli polskiego niepodległościowego podziemia po wojnie warto zastanowić się, dlaczego Polskie Państwo Podziemne rozwinęło się wyłącznie pod okupacją niemiecką, ale pod sowiecką nigdy nie wyszło poza powijaki? I pamiętać o tym, jakie perspektywy mieli żołnierze AK pod okupacją sowiecką – to wiadomo było co najmniej od zajęcia przez Armię Czerwoną Wilna i Lwowa.

Po wtóre autorzy tej koncepcji pomijają jeden istotny fakt – obaj socjalistyczni przywódcy nie kierowali się względami militarnymi, ale przede wszystkim – ideologicznymi. Dlatego Niemcy po dokonaniu rzezi ludności cywilnej i zrujnowaniu miasta opuścili Warszawę bez walki. Dlatego też Stalin celowo wstrzymywał ofensywę i twierdził, że w Warszawie nic się nie dzieje, a gdy doszły go słuchy o rokowaniach w sprawie zakończenia walk – nagle się zgodził na udostępnienie lotnisk alianckim samolotom ze zrzutami dla walczących. Nie czas i miejsce tu na szerszą analizę, ale zainteresowanych tematyką odsyłam do kapitalnej książki rosyjskiego historyka Nikołaja Iwanowa „Powstanie Warszawskie widziane z Moskwy” (2010), który swoje rozważania oparł na sowieckich dokumentach, do których miał lepszy dostęp niż polscy badacze.

Osobiście jestem przeciwny twierdzeniu, że tworzenie historii alternatywnej jest wartością samą w sobie. Raz, że w dziejach Polski jest wiele „białych plam”. Dwa, że nader często równają one katów z ofiarami.

Nie znaczy to, że nie należy dyskutować o historii. Wręcz przeciwnie – należy analizować decyzje i wyciągać wnioski, np. na ile możemy liczyć na sojuszników? Ale nich to będzie dyskusja oparta na faktach, a nie przypuszczeniach. Interesującym głosem w tej dyskusji może stać się film „Powstanie Warszawskie” w reżyserii Jana Komasa. To pierwszy na świecie tego typu film fabularny w całości zmontowany z materiałów dokumentalnych, z powstańczych kronik. Dostępny w internecie zwiastun robi niesamowite wrażenie. Premiera już wkrótce. Nie mogę się doczekać.

Inne zapisy autora:

0

Michał Nawrocki
Michał Nawrocki https://www.3obieg.pl

232 publikacje
34 komentarze
 

  1. Bardzo fajny artykuł, pisząc historię alternatywną często zapominamy o efekcie motyla. A co jeśli podczas PW został zabity jakiś arcyzdrajca sprawy AK, a co jeśli bez powstania Stalin i kolejni nie musząc się liczyć z zapał żywością Polaków postanowiliby jak Boski Nikolaj w Rumunii zrównać całą Warszawę by stworzyć wzorcowe socjalistyczne miasto?

    0
    • I tak dalej, pytania można stawiać bez końca. I mnożyć odpowiedzi, których wspólną cechą będzie to, że są nieweryfikowalne.

      0
      • Absolutnie, dlatego ocenę historycznych decyzji buduje się inaczej, na zasadzie wypunktowywania niewykorzystanych szans. Pamiętajmy też, że czasem wygrana bitwa przynosi dalekosiężnie gorsze konsekwencje niż przegrana. Weźmy taką odsiecz wiedeńską czy Połtawę.

        0
  2. Odnośnie Zychowicza to dzieciak który pobawił się ale poważnie jego pomysły mogli wziąć tylko niedouczeni historycznie gamonie, którym się np. wydaje, że wystarczy zdobyć Moskwę by wygrać z Rosją albo myślą że Stalin ze swoim czerwonym blitzkrigiem grzecznie by czekał na atak Niemiec i Polski.

    0
  3. Avatar Radek Biały

    Coraz powszechniejszy staje się obrót bezgotówkowy.
    W filmie postaram się wyjaśnić dlaczego jest on tak dużym zagrożeniem dla naszej wolności.
    http://www.youtube.com/watch?v=0f-rbjFOits&feature=youtu.be

    0
  4. Avatar Ple ple ple ple

    Jawny bełkot. Ład zbiorowych przedstawień, obchodów, pochodów. A oni sobie słusznie koło tego idą w swoją stronę, doją kase z czego się da i mają Polskę w ..

    0
  5. Akurat warsztatowi badawczemu Zychowicza można bardzo wiele zarzucić. Przede wszystkim brak wiedzy wojskowej oraz tendencyjność (i to skrajną). Historyk, który ignoruje niewygodne dokumenty, który udaje, że istnieją fakty niepasujące do jego tez – nie jest historykiem a publicystą i to politycznym a nie, choćby, popularnonaukowym.
    Autor tekstu myli się odnośnie słynnej sprawy udostępniania lotnisk – powiela tu krążące powszechnie bzdury – lotniska w ZSRR były gotowe na przyjmowanie samolotów US i UK od połowy 1944 roku (w lutym porozumienie, w czerwcu pierwsze loty). Połtawa, Mirogorod i Pyriatyn zostały przystosowane do przyjmowania ciężkich bombowców, całe zaopatrzenie i paliwo lotnicze zostało przetransportowane statkami, podobnie jak personel. 11 i 13 września amerykanie latali z baz w ZSRR nad… Węgry (Diosgyor) i Rzeszę (Chemnitz) – czyli mogli…
    Ponadto Alianci latali nad Warszawę od 3 sierpnia – a przestali bo nie chcieli, a nie dlatego, że nie mogli lądować w ZSRR.
    Polecam tekst (jest dziwnie złożony, chodzi mi o ten, który jest na stornach prawych, nieparzystych) https://docs.google.com/file/d/0B_hNLn4kVuR4cUJlQXNqekpfelE/edit?pli=1

    0
  6. Avatar Łukasz

    Witam Panie Michale, dobry artykuł odnoszący się do ciekawej kwestii, bo faktycznie samo gdybanie i spekulowanie bezpodstawna podważanie prowadzi do przekłamania historii, a przynajmniej dezinformuje. Uważam jednak, że “historyczne fakty” nie koniecznie zawsze musiały mieć miejsce, bo wiemy kto koniec konców historie pisze. Coraz częściej, nawet po wnikliwszym przyjżeniu się bieżącym wydarzeniom, zastanawiam się jak to naprawde historia może wygladać.
    pozdrawiam

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816