KULTURA
Like

Pomocy, jestem dyskryminowana!

08/07/2013
766 Wyświetlenia
15 Komentarze
12 minut czytania
Pomocy, jestem dyskryminowana!

Także dzisiaj my kobiety jesteśmy poniżane i manipulowane. Czas by zacząć się bronić. Sama jestem dyskryminowana. Jako kobieta. W takim tolerancyjnym społeczeństwie. Chodzi o moje plany na przyszłość: Nie mogę zostać tym, kim chcę. Mam pewne życzenie co do mojego zawodu, który budzi oburzenie wśród starszych współobywateli, ci wiecznie wczorajsi ludzie mnie wyśmiewają. Myślałam zawsze, że wszystkie tabu zostały już przełamane – najwidoczniej nie jesteśmy jeszcze w tym miejscu.

0


 

Chcę wznieść samorealizację kobiety na wyższy poziom. Simone de Beauvoir wyczyściła tu przedpole, my możemy dużo więcej – ale to jeszcze nie wszystko! Czas na nowy, feministyczny szturm, gdyż jeszcze nie wszystkie bastiony zostały zdobyte.

Długo czasu mi zajęło aby odkryć swój wymarzony zawód. Ciągle bowiem wmawiano mi, że ja jako kobieta muszę koniecznie zająć się samorealizacją. Zatem zajmowałam się w swoich poszukiwaniach między innymi propozycjami Ministra ds. Kobiet Gabrielą Heinisch-Hosek. Życzy sobie ona więcej kobiet w tradycyjnie lepiej opłacanych, męskich zawodach. Krytykuje, że fryzjerka zarabia dużo mniej od mechanika. Rozumiem jej starania o parytet. Ona chce rozbić męskie domeny. Wszystko dobrze! Ale moim problemem jest, że mechanika samochodowa nie bardzo mi się podoba – nie mogę zarazić się pasją dla motorów, a i fizyka niekoniecznie sprawia u mnie szybsze bicie serca.

Podczas moich poszukiwaniach natknęłam się na kościelne pismo z 2004: „Z podstawowych wartości, które są związane z konkretnym życiem kobiety, należy wymienić jej „umiejętność bycia dla innych”. Pomimo faktu, że pewien prąd feministyczny forsuje myślenie kobiety „dla niej samej”, zachowuje ona głęboką intuicję, że to, co najlepsze w jej życiu, to pokładanie starań o dobro innych, opieka nad nimi i troska o ich wzrost. Wspaniale! Tutaj odkryłam siebie na nowo, moje talenty, moje umiejętności, moją tęsknotę i moje marzenia.

Tak rozwijało się powoli moje marzenie, aby założyć firmę. Chcę się samorealizować. Na początku chcę zacząć jako małe przedsiębiorstwo, złożone z dwóch pracowników. Muszę przyznać, że faktycznie ciężko jest znaleźć odpowiedniego partnera do interesu. Planuję, że moje przedsiębiorstwo będzie się rozwijać i które przerośnie mizerny europejski standard. Życzę sobie rosnącego zastępu pracowników, z którymi chce utrzymywać bardzo zażyłe osobiste relacje. Pracowników, których w ramach osobistego coachingu w tym wszystkim przeszkolę, czego sama się nauczyłam. Zdaję sobie sprawę z tego, że moja samorealizacja wymaga wiele poświęcenia i zaangażowania, że muszę rozwinąć swoją umiejętność wielozadaniowości, ale da mi to na dłuższą metę maksymalny zysk!

Krótko: Jako swój główny etat widzę siebie przy opiece nad moim mężem i moimi dziećmi. Po to studiuje i rozwijam swojego ducha. Rodzina nie ma być dodatkiem do pracy, nie ma być żadnym hobby, ma być moją życiową misją. Nie chcę dzielić swojej uwagi, tylko skupić ją na moich ukochanych. Oni są mi drodzy, oni są moim kapitałem. Moim zyskiem jest szczęście żyjących ludzi: to mojego męża i, da Bóg, moich dzieci i wnuków. Maksymalizacja sensu zamiast gromadzenia bogactw, radość z relacji zamiast stres o czas wolny.

Moje marzenia o przyszłości spotykają się z zaskakująco pozytywnym odzewem ze strony rówieśników, kiedy to generacja dziadków z 68’ reaguje na moją wizję samorealizacji oburzoniem. Tak jak generacja, którą 68’ zwalczała przed 50 laty, tkwi ona skostniale na swoich wiecznie wczorajszych przesądach. Mój ideał zawodowy niestety nie występuje na długiej liście pani Minister. Starsi próbują mi wyjaśnić, co jest najlepsze dla mnie: Samotność. Wygląda na to, że dla ducha czasu nowoczesnej kobiety brakuje generacji 68’ jakiejś duchowej elastyczności. W czasie, gdzie coraz więcej ludzi zostaje odtrąconych do domów starców i żłobków, nasze społeczeństwo potrzebuje kobiet, które są w stanie dać ciepło i człowieczeństwo: Z jej „umiejętnością dla innych”.

Przed paroma tygodniami siedziałam z przyjaciółką i jej dwoma córeczkami. Bawiłam się z nimi w „wyścigi ślimaków”. Po trzeciej rundzie dzieciaki same zaczęły domagać się „jeszcze raz”, na co matka ze wzruszeniem w oczach powiedziała: „i po to się studiowało”.

Tak, moja przyjaciółka studiowała i zdecydowała się na to, aby z akademickim tytułem być wyłącznie dla swojego męża i swoich dzieci. Jej życie składa się obecnie z gotowania, prania, zakupów czy wspomnianych wyścigów ślimaków. I jest szczęśliwa. Czy jej studia były marnotrawstwem czasu? W żadnym wypadku! Jej dzieci zyskują z tego, że na swoich studiach była pilna i zdyscyplinowana. Dzieci będą wychowane przez wykształconą kobietę, która ma czas (i nerwy), aby je wspierać, gdyż nie musi martwić się o zarabianie pieniędzy.

Ma ona to szczęście, że znalazła męża, który potrafi sam utrzymać rodzinę i który docenia pracę kobiety i którą uważa za nie mniej wartościową od swojej. On widzi dokładnie, co ona robi, nawet gdy czyni to w ukryciu i jest szczęśliwy z powodu tego, że ktoś tę służbę czyni oddanie i z radością.

Młode kobiety, jak moja przyjaciółka, która jest moim żywym ideałem, mówią mi jednak, że są społecznie dyskryminowane. Agresywne pytania w stylu „kiedy w końcu pójdziesz znowu do pracy?”, albo „Co, jest Pani tylko pomocą domową?”, są na porządku dziennym, nawet gdy ma się więcej dzieci i przez to pracy więcej niż każdy zatrudniony na etacie. Te pytania pochodzą z ust przeważnie starszych kobiet, przeważnie rozwiedzionych, niemających żadnego dziecka lub mających jedno. Co jest takiego groźnego dla tych „kobiet pracujących”, że my na pełen etat chcemy troszczyć się o to, co nam najdroższe: o nasze rodziny?

Dzisiaj kobieta może wszystko: Letnia spódniczka albo dżinsy. Długie, rozwiane włosy lub fryzura na jeża. Homo, hetero albo bi. Wspinać się po drabinie kariery albo wytrzymywać podwójne obciążenie: rodzina i zawód. Kosmetyczka, pani pilot, pani profesor. Dlaczego patrzy się na mnie z takim niedowierzaniem, gdy mówię: „Ja chcę mieć dużo dzieci i zostać w domu”?

Niedawno pewna stara dama z oburzeniem ganiła mnie: „Tylko pomoc domowa? Tego nie możesz robić! Jesteś kompletnie zależna od twojego męża! Nie masz żadnego zabezpieczenia! Żadnej niezależności!”. Jej przesadność w tonie skłoniła mnie do refleksji: Przecież ja chcę relacji, a nie niezależności; zaufania, a nie samotnego bezpieczeństwa. Tylko w braku wszelkich relacji jest się absolutnie „pewnym i niezależnym” – ale ja nie chcę tak żyć. Egocentryczne „prawa kobiet” kosztem miłości, małżeństwa i rodziny mogę sobie odpuścić.

Naturalnie nie ma się nigdy pewności, że rodzina przetrwa. Jestem świadoma, że małżeństwo zawiera w sobie to ryzyko. Ale czy więzi, które zawiązuje i które mogę w każdej chwili przerwać, są w ogóle coś warte? Mam naprawdę od razu przy słowach „i póki śmierć nas nie rozłączy” myśleć o ewentualnym rozpadzie?

To była właśnie ta generacja dziadków 68’, która w 1973 z powodów ideologicznych zniosła opodatkowanie rodzinne – obciążając wówczas masowo ojców, którzy byli jedynymi zarabiającymi w rodzinie (chodzi o to, że „samotnie zarabiający” ojciec rodziny był w Niemczech przed 1973 zwalniany z części podatku dochodowego – przyp. tłum.) i zmuszając zastępy kobiet do szukania zarobku. Ta przymusowa praca masowo obciążyła małżeństwa i doprowadziła do rekordowej liczby rozwodów. Ta sama generacja 68’ zalegalizowała dwa lata później aborcję: Cóż za cyniczny eufemizm, żeby pod płaszczykiem praw kobiet dawać zielone światło na zabijanie własnych dzieci.

Jest kilka fajnych rzeczy z 1968. Np. Tammy Wynette zaśpiewała „Stand by Your Man”, przy każdym odsłuchaniu wzruszam się do żywego. Przeciwko tej życiowej, głębokiej mądrości ówczesny ruch kobiet wzniecił bunt. Czy typowa dzisiejsza feministka musi być bezdzietna, po aborcji, osamotniona i zgorzkniała po rozwodzie?

Victoria Fender (oryginał za www.kath.net/news/41901)

Tłum. Kamil Kisiel

PS Poniżej link do wspomnianej piosenki i fragment tekstu 🙂

Sometimes it’s hard to be a woman
Giving all your love to just one man
You’ll have bad times, and he’ll have good times
Doin’ things that you don’t understand
But if you love him, you’ll forgive him
Even though he’s hard to understand
And if you love him, oh be proud of him
‘Cause after all he’s just a man.
Stand by your man, give him two arms to cling to
And something warm to come to
When nights are cold and lonely.
Stand by your man, and show the world you love him
Keep giving all the love you can.
Stand by your man.
Stand by your man, and show the world you love him
Keep giving all the love you can.
Stand by your man.

 

Inne zapisy autora:

0

Avatar
Karzel Reakcji

Civitas humana - dopóki Bóg nie powita nas w niebie, trzeba zajac sie sprawami przyziemnymi. Madrze. I za najmadrzejsze polaczenie uznaje polaczenie wolnej gospodarki z gleboko moralnym spoleczenstwem.

39 publikacje
0 komentarze
 

  1. Moje info do Ciebie , jeżeli naprawdę napisałaś w tym tekście prawdę, miej odwagę pokazać własne zdjęcie!, podpisz się Imieniem i nazwiskiem oraz z zaciętą siłą realizuj swoje marzenia!
    Ja to robię!!! A wojnę o swoje też przeszłam i cholera wie ilu jeszcze będę musiała zwalczyć aby osiągnąć to co mam w swoich planach!- odwagi kobieto!!!- pozdrawiam

    0
    • GPS GPS

      No ale przecież autorka się podpisała imieniem i nazwiskiem i umieściła swoje zdjęcie, a nawet tłumacz jej tekstu się podpisał. W czym więc problem?

      0
  2. W cywilizacji łacińskiej, którą uważam za szczytowe osiągnięcie ludzkości, RODZINA jest najważniejszą. Zatem rolą mężczyzny jest zabezpieczyć potrzeby i bezpieczeństwo rodziny, a rolą kobiety jest opieka nad dziećmi oraz troska o dom. Wszelkie zaburzenia tego układu wynikają albo z tego, że facet jest pierdołą, albo z celowego działania żydokomuny. Rzecz jasna Panie powinny zdobywać wykształcenie, mają prawo robić karierę, ale gdy pojawią się dzieci to właśnie dzieci są najważniejsze – nieprawdaż?

    0
  3. Prawdaż! jednak każdy członek rodziny ma prawo do swojej przestrzeni!!, marzeń i pasji. Jeżeli zablokujesz jej tą możliwość, stworzysz na własne życzenie nieznośną niespełnioną frustratkę która zamieni Ci życie w piekło! Co ci z jęczącej baby?

    0
    • Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy oddałbym moje dzieci PRZYPADKOWYM osobom zatrudnionym w żłobku lub przedszkolu. Zwłaszcza pamiętając o NEGATYWNEJ selekcji do szeroko rozumianych zawodów nauczycielskich. Moi synowie poszli do szkoły od 5 klasy, bez problemu pokończyli dzienne studia… Tak też będzie z wnukami!

      0
  4. Avatar policjant łapówkarz

    pięknie napisane. Gratuluję Pani z całego serca i życzę samych sukcesów.

    0
  5. Avatar Andrzej

    “Szklane domy” w sumie o tym jest ten tekst, ot utopia i nic więcej.
    Prawda jest taka, że kochający mąż w końcu znajdzie sobie inną, która będzie bardziej ambitna, rozrywkowa, inna, albo żona pozornie spełniona zacznie się w domu nudzić, bo przecież dzieci w końcu pójdą do szkoły i w domu samej przez pół dnia będzie nudno.

    Kobiety zejdźcie na ziemie i zrozumcie wreszcie, że Wasza domowa samorealizacja, niezależnie czy rzeczywista, czy podszyta zwykłym lenistwem, to stryczek jaki same sobie zakładacie. Nie wiecie jak się Wasze życie potoczy, może to być zdrada, może to być wypadek, możecie zostać same i co wtedy, co wpiszecie w CV, gdzie znajdziecie pracę?
    Potem będzie tylko płacz i opieka społeczna.

    0
    • Panie Andrzeju kochany więcej radości życzę! Rozumiem pana jednak proszę zauważyć że życie to nieustanna walka ! Od nas zależy czy to życie wygramy czy przegramy- pozdrawiam i życzę miłego dnia

      0
  6. michal michal

    Fajny tekst – wyrazy sympatii dla autorki.

    Panu Andrzejowi potrzeba chyba trochę luzu, bo albo ma przykre “zdradzieckie” doświadczenia. albo myśli już mnie głową a telewizorem.
    Stwierdzenie, że kobiety są podszyte lenistwem to już majstersztyk.
    Panie Andrzeju… 🙂

    0
    • Avatar Andrzej

      Majstersztyk powiadasz 😉
      Oczywiście.

      Są takie delikwentki u mojej żony w pracy (firma państwowa), 10 lat zatrudnienia, a przepracowane może z 1,5 roku. Każdy pretekst do wzięcia zwolnienia dobry, a zwolnienia lub permanentne zwolnienie od 2 miesiąca ciąży to norma.

      Ostatnio czytałem fajny artykuł z kobita z HR z filii angielskiej firmy w Polsce. Firma już zamroziła zatrudnienia w Polsce, a kolejnych pracowników przysyła od siebie, bo właśnie takie zachowania to norma.

      W całkiem sporej ilości przypadków takie zachowanie to zwykłe lenistwo i nic więcej.

      0
  7. Mam nadzieję że autorka będzie realizowała swoją pasję i marzenia oraz nie pozwoli aby cudze sugestie zniszczyły jej życie- pozdrawiam

    0
  8. Panie Andrzeju przykro mi że ma pan takie doświadczenia!, jednak są też ludzie którzy naprawdę chcą pracować bo Ja akurat do takich należałam a zwalniano mnie bo np. cytuję jesteś za wolna, czy ty przypadkiem nie jesteś chora psychicznie itp. do tego też trzeba wliczyć brzydkie zachowanie innych pracowników, tkzw. konkurencję w pracy! A i zarobek tez wiele mówi!. Czasami człowiek ma dość i bierze sprawy w swoje ręce- pozdrawiam serdecznie!

    0
  9. Chcesz zabezpieczyć sobie przyszłość zajmij się gospodarowaniem swoim dobrem czyli państwem w taki sposób by przynosiło tobie zyski w postaci dywidendy.

    Art. 1 (http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm):

    Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816