POLSKA
Like

Podskórne koterie polityczne

07/05/2013
1868 Wyświetlenia
59 Komentarze
33 minut czytania
Podskórne koterie polityczne

Nie jest prawdą, że podział polityczny rozgrywa się na linii partyjnej lub linii politycznej typu lewica-prawica, a ściślej PO – PiS, wokół którego media prawego i lewego mainstreamu zbudowały całą swoją narrację. To podejście płytkie i skierowane do maluczkich, których jest większość i którzy nie wiedzą i nie mają wiedzieć, o co naprawdę chodzi w rozgrywkach politycznych.

0


Z mojego doświadczenia medialnego, zarówno blogerskiego jak i dziennikarskiego, gdy byłem naprawdę blisko polityków wynika, że rzeczywiste linie podziałów i rozgrywek odbywających się w polityce są dużo głębsze i naprawdę wielowarstwowe. Przeprowadzę teraz czytelników przez kolejne kręgi wtajemniczenia. Od tych dziś mniej ważnych do tych najistotniejszych.

wesola ferajna

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Prosty podział okrągłostołowy

 

Wielu obserwatorów i uczestników sceny politycznej optuje za wprowadzeniem innego podziału wynikającego z układu okrągłostołowego, do którego władze PRL zaprosiły część tzw. opozycji (zwaną opozycją konstruktywną), ale większość opozycji nie zaprosiła (zwaną „oszołomami”). Do tej pierwszej należą działacze tak zwanej lewicy laickiej skupionej wokół Adama Michnika („odpieprzcie się od Generała”), który wszakże siedział w więzieniu, ale w luksusowych warunkach, dysponując materiałami piśmienniczymi, możliwością pisania esejów oraz odezw i ich publikacji poza murami. Do dzisiaj Adam Michnik nie wyjaśnił, jakim cudownym sposobem to robił walcząc z władzą i jak zadbał o swoje cieplarniane warunki. Nasuwa to wyraźne podejrzenie, że był tajnym współpracownikiem służb reżimu i to raczej tych sterowanych bezpośrednio z Moskwy (KGB? GRU?) a jego obecność w więzieniu była elementem tzw. legendowania tego „opozycjonisty”. Na powyższe wskazuje jego wycieczka w niewiadomym celu do „Moskwy” przed rozmowami w Magdalence i tymi oficjalnymi przy okrągłym stole, a także jego swobodny dostęp do archiwów MSW w okresie transformacji. Wokół Michnika byli i są skupieni potomkowie stalinowców i aparatczyków z czasów utrwalania systemu, często pochodzenia żydowskiego (jak Geremek) bądź ukraińskiego (jak Onyszkiewicz), których duża część tworzyła Komitet Obrony Robotników. Michnik jest głównym graczem i dzisiaj, mającym niesłychany wpływ na prolewackie partie polityczne (PO, SLD, Ruch Palikota), zdominowanie opinii publicznej relatywizmem etycznym, antypolonizmem, kosmopolityzmem, „postępowym” darwinizmem społecznym i  narracją antylustracyjną. Drugą grupą opozycji konstruktywnej są dawni solidarnościowcy o wykształceniu zasadniczym lub technicznym, przekonani w więzieniach lub ośrodkach internowania do kunktatorstwa z neobolszewikami zwanego pragmatyzmem. Niektórzy z nich byli wprost agentami SP (np. ps. „Bolek”), a prawdopodobnie też GRU (ten sam). Trzecią grupą układu okrągłostołowego byli tak zwani frajerzy, których zaproszono do rozmów w charakterze alibi a tak naprawdę kwiatka do kożucha, którzy nie mieli na nic wpływu. Problem w tym, że nie zawsze wiadomo, kto był na 100% frajerem, a kto rekrutował się z innego poziomu wtajemniczenia.  Po drugiej stronie barykady są „oszołomy” głównie z Solidarności Walczącej, KPN i Wolnych Związków zawodowych, których rozgrywający nie zapraszali do rozmów, bo im nie ufali, uważali za zbyt mądrych, przebiegłych lub niebezpiecznych. Do nich zaliczali się tacy ludzie jak Kornel Morawiecki, Romuald Szeremietiew, Andrzej Gwiazda, Krzysztof Wyszkowski i Anna Walentynowicz. Ci ludzie do dzisiaj są marginalizowani, programowo atomizowani i traktowani z buta przez prawe i lewe skrzydła okrągłostołowców. Nie mają wpływu na władzę w Polsce mimo posiadania wysokiego etosu i zaufania wśród dużej części Polaków. Rzecz jasna w układzie okrągłostołowym nie brała też udziału młodzież sympatyzująca z Ruchem Narodowym albo go tworząca, a także młodzi z UPR lub od Korwina. Niestety niewykluczone, że część z nich może być pod wpływem beneficjentów systemu z koterii głębszej, albo po prostu jest źródłem subtelnej manipulacji. W ten sposób dochodzimy do kwestii agentury.

 

Agentura prosta

 

Myliłby się ten, kto sądzi, że agent będący TW jest wprost rozpoznawalny a jego działanie widoczne i jednoznaczne. Agent ujawniony, mimo że będzie zaprzeczał, wił się jak piskorz i a nawet posiadający wsparcie w tzw. „wymiarze sprawiedliwości” jak Wałęsa, Maleszka czy Cimoszewicz przestaje być bardzo niebezpieczny i by egzystować musi znaleźć się w jakiejś widocznej grupie wsparcia, a więc wśród przyjaciół post reżimowych (SLD, otoczenie Kwaśniewskiego, „NIE” Urbana) albo przy michnikowszczyźnie. To samo dotyczy wojskowych wywodzących się z dawnej Informacji Wojskowej, WSW czy negatywnie zweryfikowanych WSI, mimo, że dobrze przeszkolonych w Moskwie, to jednak łatwo rozpoznawalnych, łatwych do napiętnowania i przewidywalnych (vide: Dukaczewski, Czempiński) chociaż diablo niebezpiecznych w porównaniu ze zwykłymi ludźmi (ale wszak nie ze względu na ich agenturalność, ale dzierżenie dowodzenia nad armią agentów i kwitów na ważniaków).  Pomimo posiadanych oszczędności z „operacji” i „biznesów” ci jawni częściej stają się chłopcami do bicia także przez swoich, dla odwrócenia uwagi od rzeczywistych powiązań innych, przydatniejszych osób. Prawdziwie niebezpieczni są agenci, których albo nikt nie podejrzewa o agenturalność, bo albo działają po prawej, mającej być czystą z definicji, stronie sceny politycznej albo w ich agenturalność nikt by nie uwierzył (tak często bywa z niektórymi politykami, dziennikarzami lub dostojnikami Kościoła). Ich działanie polega na subtelnej manipulacji opinią publiczną i ruchami politycznymi, na antagonizowaniu społeczeństwa i marginalizowaniu naprawdę czystych osób. Sprytnymi prowokacjami dezawuują wszelkie propolskie, prawdziwie reformatorskie i oddolne działania polityczne, eliminują wpływy mediów ocierających się o prawdę i po cichu i dbają o bezpieczeństwo tej bardziej jawnej grupy agenturalnej, lub bardzo jawnej grupy okrągłostołowej. Są niesłuchanie wpływowi, bezwzględni, mają taki dostęp do środków przekazu jak w latach 70-tych Kuroń do telefonu, pewni siebie i posiadają na rozkaz grupę uderzeniową osób zależnych lub fanatyków, gotową zniszczyć każdego, kto śmiał by postawić w wątpliwość ich szczerość, prawość i niepokorność.

 

Na dodatek dysponują dużymi pieniędzmi i cichym wsparciem ze strony całej agentury oraz części finansjery. Rozpoznać można ich np. gdy grzebią przy ustawie lustracyjnej w taki sposób, by pomimo wszelkiej „chęci” i „możliwości” nic z niej nie wyszło, gdy główny ząb ich ataku nie uderza w tzw. przeciwników politycznych, ale np. w patriotyczną czy bardziej ortodoksyjną część Kościoła, albo w media zupełnie nie kojarzone z mainstreamem. Tworzą własną michnikowszczyznę i narrację, której czują się jedynymi gospodarzami. Inaczej utraciliby wpływy, a agent bez wpływów jest agentem niepotrzebnym. Tymczasem człowiek uczciwy działa odwrotnie, stara się zarazić ideą jak najwięcej osób i jak najwięcej środowisk uczynić jej gospodarzami. Ale człowiek uczciwy chce wygrania idei, agent tylko jej skanalizowania w gwizdek kontrolowany. Podobnie ma się rzecz dotyczących szafowania łatkami, agent łatwo mianuje uczciwych agentami na zasadzie łapaj złodzieja, chroniąc w ten sposób siebie i kolegów. Zauważcie jak chronieni są dzisiejsi oficerowie SKW, pozytywnie zweryfikowani za sprzedanie kumpli, którzy byli wcześniej w WSI i tak kręcili lody oraz wybielali brudy, żaden z polityków nie dobrał się im do skóry, a niektórzy z nich musieli wszak wiedzieć z kim mają do czynienia (vide; seria Grażyny Niegowskiej o sprawie Olewnika). Uczciwy się 300 razy zastanowi zanim komuś zarzuci agenturalność, czy nie krzywdzi osoby i nie niszczy sympatyzującego z nim środowiska. Agent odwrotnie. Ta sprawa chronienia „zweryfikowanych”  rzuca pewne światło,  gdyż trzeba pamiętać, że wśród osób stosujących mniejsze zło są nie tylko naiwniacy, pospolici kunktatorzy, czy pragmatyczni pro państwowcy, ale też powinni być zakonspirowani agenci. Środowiska będące pod wpływem tych ostatnich powinny czujnie się rozglądać na boki, choć tak naprawdę, by zdemaskować agenta gruntownie zakamuflowanego trzeba zrobić to, co przy demaskowaniu agentury hiacyntowej (o czym później).

 

Koterie Towarzyskie

 

Istniało kiedyś powiedzenie, że wystarczy sprawdzić, kto obok siebie zawsze był w hotelu poselskim bez względu na układy polityczne by wiedzieć, kto naprawdę, z kim trzyma. Chociaż 2 miesiące temu Aleksandra Jakubowska powiedziała mi, że teraz posłowie zbyt uważają (może chodzi o tel. komórkowe)  by cokolwiek robić w tym hotelu. Nie łudźmy się. Towarzysze zdają sobie sprawę, że polityka telewizyjna to cyrk i teatr, który trzeba odgrywać i robić swoje. Pozorni antagoniści wspierają się często wzajemnie, są na „Ty”, podają sobie chętnie rąsie, biorą udział we wspólnych imprezach promocyjnych oraz bezpiecznych biznesach. Nie wiem czy pamiętacie wstrząsające (dla mnie) zdjęcia z wycieczek poselskich, gdzie w takim RPA stoją obok siebie i się wzajemnie wygłupiają kumple Tadeusz Iwiński (beton post PZPR) i Leszek Moczulski (który takich nazywał Płatnymi Zdrajcami Pachołkami Rosji). Pytani przez dziennikarza, kogo oprócz nich zaprosić jeszcze do studia, podają zawsze tą samą grupę kumpli a „przeciwników politycznych”. Towarzysze większość spraw ustalają na wspólnych wódkach, grillach, wyjazdach służbowych, polowaniach a nawet w wśród hmm… agentek towarzyskich. Charakterystyczne, że gdy jeden kumpel jest odpowiednio wpływowy, to innemu nic stać się nie może, wszak nigdy nie wiadomo czy za kilka lat fortuna się nie odwróci, a podstawą tego układu są przyjaźnie sprawdzone (często mimo medialnie manifestowanej wrogości). By towarzysz poświęcił towarzysza w grę musi wejść biznes, brudy albo hiacyntowa agenturalność. Koteria towarzyska to np. układ komornik – prokurator – sędzia, czyli grupa lokalna spotykająca się na ognichu na działce. Elita, która się zna, lubi, wspiera a przy okazji robi biznes.

 

Biznes

 

Pieniądze wiążą silniej niż układ kumpelski. Ta koteria to grupy karierowiczów, które weszły w politykę, media czy do wymiaru sprawiedliwości głównie po to by się błyskawicznie wspólnie nachapać nie stosując małej łyżeczki. To gospodarze afer stoczniowych, hazardowych, Rywina, paliwowych i wielu innych, umiejętnie wykorzystujący swoje powiązania towarzyskie, a także wpływy lub kontakty z agenturą. Tu linia podziału przebiega zdecydowanie w poprzek sceny politycznej, natomiast w granicy, gdy biznes jednej koterii politycznej wchodzi w paradę innym politbiznesmenom. Polityczne Grupy Biznesowe mają swoich dziennikarzy i opłacają prostą agenturę, by mieć odpowiednią wiedzę, krycie i szum medialny w kierunku, jaki akurat potrzebują. To oni głównie są autorami projektów ustaw, które albo mają chronić albo wręcz umożliwić dany biznes.

W biznesie, jako figuranci biorą też udział obecni informatorzy obecnych

Mają swoich urzędników skarbowych, celników, prokuratorów, adwokatów, sędziów i notariuszy, a nawet swoich księży, nie mówiąc już o ochronie służb specjalnych, policji czy mafii. Gdy jednak wejdą mocno w mafię, zwłaszcza tą międzynarodową, często zaczynają wchodzić w układy naprawdę bandyckie, międzynarodowe, aż do zdrady. Tu zaczynają się powiązania naprawdę brudne.

 

Brudni

 

To koterie polityczno-biznesowo-agenturalne, których członków wiąże zbrodnia, czyli udział w zbrodni. To powiązania niemal najsilniejsze ze wszystkich, a czasami najsilniejsze. Każdy staje się zakładnikiem wiedzy drugiego. Taki układ musiał się utworzyć na linii Putin-Arabski-Tusk-Komorowski po grze operacyjnej m.in. przeciwko Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu (bo raczej nie tylko niemu) mającej doprowadzić do rozdzielenia delegacji smoleńskich, zgrupowaniu większości ludzi niewygodnych polskiej i rosyjskiej części koterii w jednym samolocie, który potem uległ tzw. katastrofie. Nie wiadomo do końca czy polska strona tej koterii wiedziała, w czym bierze udział, moim zdaniem przynajmniej dwie osoby musiały wiedzieć, ale nie ulega wątpliwości, że wszyscy Polacy działając przeciwko swojemu Prezydentowi zostali zdrajcami i wzięli udział (świadomie lub nie) w niesłychanej zbrodni. A potem będąc zakładnikami tego brudnego zbrodniczego układu (w zasadzie niewolnikami) z pełną świadomością z tej zbrodni korzystali, oraz ją tuszowali. Dałem przykład naprawdę drastyczny. Ale są inne. Któraś z takich koterii bierze udział w handlu narkotykami, handlu kobietami, handlu dziećmi niepełnosprawnymi, embrionami czy też posługuje się komandem „seryjnych samobójców” (tu upomnę się o swoje, ten termin wprowadziłem ja nie śp. Seawolf, autor wielu innych, niemniej ważnych) eliminując konkurencję biznesową lub tych, co postanowili puścić farbę lub zagrali przeciwko macierzystej brudnej koterii (vide ofiary zamachów posmoleńskich). Niektóre z tych układów mogą być bardzo dawne i skostniałe ( np. osoby, które wystawiły, torturowały i zamordowały Ks. Popiełuszkę, Niedzielaka i Zycha) albo bardzo świeże, np. hieny cmentarne, które trudnią się pokątnym handlem pamiątkami katyńskimi, czaszkami i kośćmi zamordowanych oficerów, precjozami z mogił, czy wręcz złotem z wyrwanych im zębów. Należy też dodać, że środowisko bardziej brudne i międzynarodowe zazwyczaj pożera środowiska mniej brudne i lokalne. Te większe i ostrzejsze mają większe możliwości, większą motywację i kontrolują większość ww. zależności. Nie zawsze jest to śmierć, czasem wystarczy spektakularna kompromitacja medialna (pamiętacie takie przypadki prawda), a czasem przyjęcie aktu wasalnego. Ciekawe czy mają tu miejsca przypadki jak opisywany w książce Gomorra dotyczący włoskiej mafii, gdzie jeden mafioso uzyskał przebaczenie i zaufanie swego Capo di tutti capi wypijając przy towarzyszach szklankę jego ciepłego moczu. Wcale bym się nie zdziwił.

 

Jeśli obserwujemy, więc grę polityczną, to pamiętajmy, że jesteśmy widzami teatrzyku napisanego po to by odwrócić uwagę od faktycznej gry pomiędzy koteriami politycznymi, jaka rozgrywa się na zapleczu, która absolutnie nie ma odwzorowania w światopoglądowych podziałach, a jeśli chodzi o polityczne to tylko o tyle, o ile w danej opcji większe są możliwości tworzenia takiej czy też może innej koterii np. ludziom, którzy się znają na biznesie mafijnym dotyczącym odpadów jest wiadome, że jest pewna wysoka urzędniczka, będąca żoną znanego polityka ze znanej partii, która trzyma łapę na tym interesie od lat przyznając lub cofając koncesje i pozwolenia na śmietniska czy spalarnie. Wiadomo jest zatem, że łatwiej się do niej zbliżyć będąc w partii jej męża, gdzie będzie więcej okazji do pogadania sobie, bo na grilla towarzyskiego też nie jest łatwo się dostać.

Jest jednak środowisko ostatnie, które ma swych członków i panów, najbardziej nierozpoznane, najbardziej efemeryczne, a jednak czasem najsilniejsze, bo w grę wchodzą niesłychane emocje i zależności.

 

Hiacyntowa Agentura

 

Gdy słyszymy o ostatnich atakach, wręcz próbie zaszczucia, aktorki, dawnej pupilki okrągłostołówców, czyli Joanny Szczepkowskiej za to, iż ujawniła silny lobbing homoseksualny de facto rządzący szołbiznesem i środowiskiem aktorskim, to nawet nie wiemy jak bardzo zbliżamy się do tematu pt. kto rządzi Polską. To koteria hiacyntowa, której członkami są głownie homoseksualiści, ale nie tylko.

 

Zacznijmy jednak od początku. W połowie lat 80-tych SB rozpoczęło operację werbunkową kryptonim „Hiacynt” polegającą na szukaniu haków o charakterze intymnym i obyczajowym, wśród już znanych lub dopiero zapowiadających się opozycjonistów, księży, naukowców, ekonomistów, artystów i dziennikarzy. Głownie chodziło o układy homoseksualne, ale też zdrady małżeńskie, akty pedofilii, gwałty (w tym gwałty na nieletnich czy osobach niepełnosprawnych), najróżniejsze zwyrodnienia typu sado-maso (czasem kończących się kalectwem) lub chociażby udział w orgietkach.

 

Okazało się, że skuteczność werbunkowa kontaktu operacyjnego w „Hiacyncie” jest niemal stuprocentowa. Są podejrzenia, że nie konstruktywność opozycji, ale właśnie jej hiacyntowatość (zapewne z wyjątkami jak zawsze) była gruntownym kryterium przy montowaniu okrągłego stołu. Gdy się tak na zimno zastanowić, to SB-ecja nie dokonała w tej kwestii żadnego spektakularnego odkrycia. Wszak NKWD już w latach 30-tych selekcjonowała homoseksualistów na Oxfordzie czy Harvardzie i czyniła ich agentami, pomagając później w karierze przez łóżko z takimi jak oni i windując do najwyższych stanowisk państwowych (np. Kim Philby szef sekcji w MI-6).

 

Tu działo się podobnie, hiacyntowa agentura (głównie homoseksualna, ale nie tylko) nie tylko została uwikłana na sztywno, ale też dostała możliwość radośnie i z przyjemnością wspierać się nawzajem i windować coraz wyżej. Nadszedł rok 89-ty, potem 90-ty i 91-y a akcja „Hiacynt” trwała dalej. Tym razem przejęta przez UOP (a może w części przez nowopowstałe WSI) i rozwijana. Dochodziło do tego, że gdy pewien znany polityk został złapany na pedofilii z młodymi chłopcami, których zabierał z Placu Trzech Krzyży i sprawa trafiłaby przed sąd, to kolega sędzia pedofil czy homoseksualista umorzył postępowanie, powołując się na brak wiarygodności zarzutu, bo przecież osoba ta jest młodym żonkosiem. Rzeczywiście, bowiem hiacyntowi prowadzący lub koledzy znaleźli mu na szybko pewną lesbijkę, która brylując na rynku zachodnim wpakowała się w kłopoty z policyjną obyczajówką. Przywieziona, odpowiednio zlegendowana wyszła za delikwenta. Taki układ wzajemnego parasola ochronnego. Podobno od początku uruchomienia akcji pozwoliła ona na zwerbowanie i wywindowanie ok. 4500 polityków, biznesmenów, artystów, dziennikarzy, urzędników państwowych, funkcjonariuszy czy działaczy organizacji pozarządowych. Ulokowanych wszędzie gdzie się dało. I ponoć ta akcja ciągle trwa. Jest to niezwykle silne i można powiedzieć także „sercowe” chomąto, trudne do wytropienia, gdyż dzieję się między garstką panów od wiedzy, oraz między samymi zainteresowanymi gdzieś pod kołdrą, czy też bez, ale zdecydowanie nie jawnie. To powiązania czasem najsilniejsze, bo cóż pieniądze, brudne sprawy, agentura, gdy serce nie sługa i płacz w poduszkę. Co tam odpowiedzialność za defraudację czy nawet morderstwo, jeśli tu wchodzi możliwość całkowitej kompromitacji dla siebie i rodziny, oraz dożywotnie skazanie się na hańbę? Czasem, by dać wyraz realności zagrożenia, daje się komuś publicznie klapsa, niezbyt często, bo szkoda tracić tak „ustosunkowanych” ludzi. Ale kto wie, czy nie hiacyntowa kara stała za ujawnieniem pedofilii Biskupa Juliusza Paetza w 2001 r.?

 

Tu mamy praprzyczynę forsowania i nagłaśniania wszelkich coraz większych potrzeb i praw dotyczących homoseksualistów. To tendencja generowana przez tych wpływowych z koterii hiacyntowej. Panowie oczywiście im na to pozwalają, demontuje to, bowiem przy okazji wartości w społeczeństwie i jego spójność, tworząc polską społeczność łatwiejszą do manipulacji. Problem w tym, że przy tak intymnych układach zazwyczaj naprawdę nie wiadomo, kto w nich jest. Możemy za to zaobserwować dwie równoległe tendencja dotyczące prób urwania się ze smyczy lub zabezpieczenia przed trzymaniem. Jedna to moda na coming-outy, bo cóż można zrobić homosiowi, który sam się ujawnił? Druga to zakorzenienie się w wartościach, czyli takie postępowanie na zewnątrz, by nawet po ujawnieniu nikt nie uwierzył, w to wchodzi agresywne medialne atakowanie homoseksualistów (oczywiście, oczywiście większość atakujących to zwykli hetero ze zdrowym rozsądkiem i konserwatywnymi poglądami) i wpisanie się w środowisko, które obroni i zaświadczy, oraz zakładania tradycyjnej rodziny z żonką, dziećmi i często „wyleczenie się” ze swojego zboczenia. Bo prawdę powiedziawszy podejrzewam, że często nie jest to nawet zboczenie tylko cyniczne karierowiczostwo przez łóżko.

 

W mojej ocenie wszelkie obce wpływy, wszelkie wielkie przekręty gospodarcze, wszelkie psucie państwa, nasza bieda i brak ratunku (a nawet sensownych, zdecydowanych propozycji) ze strony oficjalnych partii politycznych, ciągle nieudane wybory, zapaść kultury, dominowanie w mediach głupstwa i sianie głupstw przez upadające szkolnictwo. Aż w końcu utrata polskiego intelektu i zapaść demograficzna to efekt rządów tych wszystkich koterii – zamiast rozumu, uczciwości, honoru i zdrowej konkurencji gospodarczej – które robią wszystko, by dla większości być niewidocznymi.

 

Po to mają koncesje, by dawać swoim, po to dziurawe prawo i upadły system sprawiedliwości, by swoi byli bezpiecznie, a innych można gnoić, po to lichwiarski system finansowy by swoi mogli innych doić, po to w końcu swoje media, by o tym się nikt nie dowiedział, by nikt z tych, co chce mówić o tym nie zdobył poparcia i by zniszczyć można było każdego niebezpiecznego.

 

EPILOG

 

I tu dotarliśmy do końca właściwego tekstu bo… nie potrafię go kontynuować, gdyż nie mam kwitów. Pracowałem nad nim rok i nic nie potrafię udowodnić (no prawie nic, ale o tym kiedyś w przyszłości) bo są relacje, ale kwitów brak. Wiem za to gdzie znajduje się ich część i co powinien postulować każdy polityk będący poza koteriami agenturalnymi. Otóż są w Zbiorze Zastrzeżonym IPN, gdzie znajduje się ta cała część operacji Hiacynt, która nie znajduje się w służbach typu SKW i ABW oraz w prywatnych kieszeniach. I rekomendowałbym ufać tylko tym politykom, którzy będą domagać się otwarcia całości akt IPN, w tym Zbioru Zastrzeżonego, do którego wcale nie trafiali nasi agenci wywiadu i kontrwywiadu przewerbowani z czasów PRL – oni zazwyczaj się sprywatyzowali, a jakoś nikt się pozostałymi nie martwił publikując raport WSI (i słusznie, bo głownie byli kombinatorami i agentami GRU) – ale ci formalnie rządzący Polską, na których ci nieformalnie rządzący chcą mieć skryte trzymanie.

 

Nie dajmy się nabierać, na żadne obawy przed ujawnianiem intymnych obyczajowych kwestii, dziką lustracją czy polowaniem na czarownice, bo instytut Gaucka to przerobił na serio i oprócz traumy wśród zdemaskowanej agentury nic złego się nie stało, a społeczeństwo niemieckie poczuło się oczyszczone i nauczyło z tym żyć. Moim zdaniem to właśnie hiacyntowi zadbali (nie tylko homoseksualiści powiadam, także gwałciciele, pedofile i zboczki lubiące się przebierać w damskie fatałaszki po narkotykach), że w Polsce do lustracji nigdy nie doszło, a jeśli już do jakiejś, to takiej, by nie dotknęła ona najbardziej wpływowych i uwikłanych.

 

Nie dajmy się wkręcać także w parlamentarny teatr polityczny. Oczywiście, jasne jest, że tam gdzie się mówi o wartościach jest więcej ludzi, co wartości tych szukają, tam gdzie o luzie, korycie, cynizmie więcej wpada cyników luzaków łaknących dostępu do koryta, ale w koteriach nikt się nie przejmuje, kto jest, w jakiej partii, a agentura z pewnością jest najcenniejsza tam, gdzie nie chcemy jej widzieć i liczymy, ze jej nie ma. W coś wierzyć trzeba. Ja w każdym razie nie wierzę już starym politykom, są dla mnie zbyt podejrzani (podejrzanie łatwo trzymają się stołków mimo „ostrego ostrzału”), nie pewni i nieautentyczni. Pewnie wielu z nich niewinnych, ale boję się pomyłki.  Dlatego chcąc ominąć wszystkie koterie polityczne stawiam na młodych, a także tych przeczołganych przez życie i te kilka nazwisk, które choć znane i bez skazy jakoś ciągle na marginesie.

Ale to moje prywatne zdanie wynikające z osobistej wiedzy i doświadczenia. Tak jak ten cały artykuł.

Tomasz Parol (ŁŁ)

Inne zapisy autora:

0

Tomasz Parol
Tomasz Parol

Tomasz Parol - Redaktor Naczelny Trzeciego Obiegu, bloger Łażący Łazarz, prawnik antykorporacyjny, zawodowy negocjator, miłośnik piwa z przyjaciółmi, członek MENSA od 1992 r. Jeśli mój tekst Ci się podoba, lub jakiś inny z tego portalu to go WYKOP albo polub na facebooku. Jeśli chcesz zostać dziennikarzem obywatelskim z legitymacją prasową napisz do nas: redakcja@3obieg.pl

502 publikacje
2249 komentarze
 

  1. Avatar w.j.w k.

    Solidne dziennikarskie osiągnięcie! Mam nadzieję, że przeczytają to miliony Polaków.
    “EPILOG
    I tu dotarliśmy do końca właściwego tekstu bo… nie potrafię go kontynuować, gdyż nie mam kwitów. Pracowałem nad nim rok i nic nie potrafię udowodnić (no prawie nic, ale o tym kiedyś w przyszłości) bo są relacje, ale kwitów brak. Wiem za to gdzie znajduje się ich część i co powinien postulować każdy polityk będący poza koteriami agenturalnymi.”
    No przecież.
    Czy tylko mnie się wydaje, że musimy zdobyć się na wysiłek (czyt. użyć siły, by zdobyć)?
    Mamy szukać lepszej drogi? Lepsze jest wrogiem dobrego?! Ja chcę działać, a to co się dzieje w Polsce… Brakuje mi sił. Już nie wiem co robić! Nie wiem, bo wszędzie widzę bezradność.
    I nie pier… niczcie mi o tym, że Polacy się budzą! W moim mieście się obudzili. Większość młodych jak nie wyjechała na studia, bądź za granicę, to się alkoholizuje i narkotyzuje, zbierając, kumulując frustrację i agresję. Jak to się skończy?!
    Nie chcę być bezsilny! Przeraża mnie stopień zaślepienia obywateli polskich!

    0
    • Dlatego należy otworzyć te archiwa w końcu. Sposobem politycznym albo szturmem. Bez tego nie oczyścimy Polski z robactwa i nic nie uratujemy.

      0
      • Avatar w.j.w k.

        Jaki widzisz sposób polityczny? Dopóki całej tej rzeszy tzw. lemingów, której prawie wszystkie kanały tv, nadają tylko politycznie poprawną papkę (czyt. odchody, gówno), i wszystko im jedno, byle była praca i kasa, dopuki ich nie “przekonamy”… nie będzie lepiej.
        W moim zakładzie pracy wszyscy się cieszą, że Niemcy wywalczyli 100% dopłat do rolnictwa, a Polska nie! Jest praca i… tvn, który mówi w kolorach tęczy. Jak ta tęcza dobierze im się do d…, to może zaskoczą! Tv mówi… (move).
        Kto jest dumny z polskości? Kto tak naprawdę jest Polakiem? Kto ma prawo Nim być? Nie możemy zbywać i lekceważyć tych, i podobnych pytań!
        Czy już ocieram się o faszyzm? (Sic!)

        0
  2. Avatar w.j.w k.

    Jeszcze raz przeczytałem artykuł… Ilu obywateli polski to Polaków? Szkielet naszego państwa jest przeżarty rdzą, system władzy to wylęgarnia pasożytów, gdzie nie spojrzysz… to coś co nas zalewa, już nawet od dołu… Wszędzie pierwotne instynkty, walka o przetrwanie- głównie o byt materialny. Ludzie mają już tak mało, że skaczą sobie do gardeł. Mimo wszystko Polska się “kręci”, niektórzy się bogacą… Ci są tak bezczelni… Pierwotne prawo było inne…

    0
  3. Ogólnie najlepiej przedstawia ten problem stare powiedzenie :

    Qrwa qrwie łba nie urwie.

    Jak muchy na lep, tak wszelkie qrwy ciągną do materii. Nie ma to znaczenia jakiej narodowości, czy też innej maści jest ta mucha. Znaczenie ma fakt przywiązania do materii. Są także odchyły związane z ideologią i zwykłym nieróbstwem. Ale to są przypadki kliniczne, które występują jako efekt emanacji tych materialnych. To nowy wynalazek mediów.

    Bez względu na przyczynę, takich ludzi należałoby zagnać do pługa lub do sprzątania szaletów. Klasyfikowanie pasożydów nie ma znaczenia.

    0
  4. T. Parolu co to da takie pisanie: ” czas otworzyć archiwa” – kiedy masz g….. do tego, aby podjąć taką decyzję!

    Aby to osiągnąć, trzeba odsunąć od władzy tych, którzy rządzili i rządzą, i będą rządzić, bo TY interpretujesz to POLSKIE BAGNO, a nie chcesz go zlikwidować.
    Chwalisz Szeremietiewa, który sam napisał, że utworzył partię i dopiero po 2 latach zgłosił ją publicznił … dlaczego… chyba tak mu kazano …!

    A ja Ci proponowałem: zróbmy 2 listy w tym pierwszą zasadniczą – oczywiście ogólnopolską -listę WROGÓW WIĘKSZOŚCI NARODU !
    ALE TY STCHÓRZYŁEŚ i mnie zacząłeś traktować tak jak i R.O., bo pisałem i piszę prawdę.
    Ty nie wystąpiłeś w mojej obronie, tylko pozwalałeś komunistycznym pieskom ujadać na mnie
    i byle szuja mogła pluć na mnie, a Ty nic!

    Bądź mężczyzną, a nie trzciną nazywaj rzeczy po imieniu!
    Minęło 43 od Grudnia 1970 (nie wspominam stanu wojennego), a największy komunistyczny zbrodniarz Jaruzelski żyje nietknięty, ale to on DYKTATOR ustawił tak zegar historii w Polsce, że większości narodu jest źle i będzie gorzej, bo pseudointeligencja boi się i woli dostawać ochłapy ze stołu dzierżymordów, niż od nich po łapach!

    0
    • Nie rób z siebie idioty. Media miałyby nie pisać bo nie podejmują decyzji? Coś ci się bratku miesza…

      Wiem o jakie listy chodzi…. nie jestem kompetentny i przekonany czy Ty jesteś. Z

      0
    • Avatar Damin

      Popieram Pana Panie Franciszku- trzeba aby sami Polacy “oczyścili kraj”. Trzeba stworzyć taką listę i po sądowej rozprawie zlikwidować!!!!

      0
  5. Na końcu niektórych starszych wątków masz bzdetne wpisy w języku angielskim wstawione przez boty. Jak ich nie wykasujesz to te boty mogą rozwalić ci stronę.

    0
  6. Avatar H Leszek1

    Miła analiza, ale bez żadnego rezultatu. Może to być analiza destrukcyjnych procesów w Polsce, w Europie i na świecie, ale dlaczego tak się dzieje autor nie może, lub nie chce wskazać żadnych konkretnych winnych obecnie i historycznie.Od 12 wieku wszystkie matactwa w Europie i teraz na świecie kręcą tzw fake-Jews, fałszywi żydzi, którzy do 6-7 wieku jako Khazarzy, Aszkenazim przyjeli od prawdziwych żydów, (którzy nie przyjęli Jezusa Chrystusa) perwersyjny judaizm połączony z Kabbałą – Talmud, antychrześcijański. Od tego momentu zaczęli się sami nazywać żydami. Już wcześniej były takie akcje różnych ludzi pretendujących do miana żydów stąd Jezus Chrystus już w Apokalipsie o nich wspomina jako o synagodze Szatana.
    Ci tzw żydzi nie mają żadnych cech genetycznych semickich, na które się powołują, obecnie są także forpocztą Szatana. Bezwiednie o tym pisze jeden z nich prof.Shlomo Sand z Uniwersytetu Tel Avivie.w swej książce “Invention of Jewish Nation”, przy tym reklamując Talmud etc. Nie jest to na rękę całej mafii tzw żydowskiej, ale reklamuje Talmud.
    Khazarzy utracili swoją ojczyznę między morzem Czarnym i Kaspijskim wskutek klęski jaką ponieśli ze Słowianami. i rozsypali się po całej Europie właściwie tępiąc chrześcijaństwo jak tylko mogli i używając wszelkich podstępnych metod i akcji mordu, grabieży, terroru oficjalnego i ukrytego, aby kompletnie opanować chrześcijaństwo jak i ich wyznawców. Przenikali we wszystkie możliwe organizacje swoimi metodami ich niszcząc i zakładali swoje , kiedy doczekali się poprzez swój demoniczny stosunek do nas, mordując, grabiąc nas i zakładając z nami wielorakie koterie, nad którymi mają wszelką kontrolę. Obecnie ich naczelna rodzina Rothschildów kontroluje aż 75% przepływów finansowych na świecie, posiadając aż 400-500 trylionów dolarów!!!, – Zaden nawet kontynent nie zgromadził takiego nawet porównywalnego bogactwa. Za ich zabiegami Polacy nie znają swojej historii.
    i historia nasza pogłębia się przy narkozie “zielonej wyspy” i “pomocy UE” i operacjach podrzynania narodu jak CASA, Smoleńsk, dziesiątek tzw “samobójstw” już wykonywanych przez agentów Mossadu, jak Tusk i Komor, PO etc. Za te operacje Tusk mianował szefa Mossadu obywatelem honorowym państwa Polskiego.

    0
    • Tak się dzieje, że jak nie mam dowodów, to nie mogę. Dać się rozstrzelać kanaliom nie jest trudno, tylko po co. W artykule jest naprawdę sporo wiedzy “tajemnej” ;-), a wszystkie przykłady są autentyczne.

      0
  7. Pan Tomasz Parol
    Gratuluję świetnego tekstu opisującego różne gatunki robactwa podgryzającego Polskę.
    Jedną z partii należących do anty-okroągłostołowego obozu była moja Polska Partia Niepodległościowa http://www.prawicapolska.pl/pp/24/240809.shtml
    PPN zakładaliśmy w 1985 r. w konspiracji. Wspominam o tym bowiem pewien mądry inaczej zarzucił Panu wychwalanie mnie, gdy ja jestem podejrzany bowiem ukrywałem utworzenie partii przez dwa lata.
    Pozdrawiam

    0
  8. A teraz przykład. Jak silnego rodzaju muszą być wpływy i o jakim specyficznym charakterze by słynny mec. Rogalski zaczął publicznie atakować byłego klienta? No przecież nie biznesowe bo on właśnie sra sobie w swój biznes.

    0
  9. Avatar Alleluja-997

    Alleluja i do przodu i lej pełoPOlszewika !

    0
  10. Zdjęcie na czołówce jest nie do pobicia…!

    0
  11. Avatar Libertarianin

    Panie Tomaszu, za ten jeden artykuł powinien Pan zostać dziennikarzem roku (a może i dekady) 🙂

    0
  12. Oj nie, po miesiącach wróciłem do pisania i się dopiero rozkręcam.

    0
  13. Avatar Bogdan

    Znakomity tekst zaczął mnie wciągać od samego początku. Czytając zastanawiałem się kto jest autorem i niestety nie trafiłem, byłem pewien, że pan Szeremietiew.
    ŁŁ napisał, że pracował nad nim ponad rok i to widać, jestem pod wrażeniem. Myślę, że ten wpis przyciągnie na 3obieg nowych czytelników, trzeba go tylko jak najszerzej rozpowszechnić.

    Czekałem też na mocne zakończenie, ale jeszcze nie tym razem, zapewne poczekamy na ostatni rozdział z kilka lat, jak to napisałeś na kwity, których dzisiaj brak.
    Pozdrawiam

    0
    • Wiesz dlaczego to tyle trwało? Bo liczyłem, że część nazwisk będę mógł ujawnić mając dowody w ręku. Niestety kwitów mam garsteczkę i na takie osoby, że jeszcze będę 5 razy wszystko sprawdzał.

      0
  14. Avatar Damin

    Witam,

    Popieram Pana Franciszka- należy stworzyć taką listę “parszywych Polaków”. Niech nimi zajmą się i ich zlikwidują oddziały Polski Niepodległej – po sądzie- jak to było w czasach niewoli okupacyjnej.

    0
  15. Szkoda, że jak się zrobi tu błąd, to już w żaden sposób,nie da się go poprawić, czy anulować, tylko trzeba się koniecznie wstydu najeść i obniżać rangę portalu.

    0
    • Ja też robię byki. Komentarzy nie można poprawiać z ewidentnych powodów, ludzie by modyfikowali swoje zdanie i późniejsi dyskutanci wychodziliby na durni

      0
  16. Avatar Tom

    Panie Tomaszu, tak jak powyżej, artykuł naprawdę konkretny tekst! Co do zobczeńców i innych kolorowych to pewnie Pan wie ile tego jest w Warszawie, są to ludzie z tak zwanej “warszawki”. Takie kluby jak np UTOPIA muszą mieć porządne plecy by mogły one funkcjonować a funkcjonują porządnie. Niestety to całe towarzystowo jest powiązane tylko i wyłącznie układami łoźkowymi. Jest to taka namiastka tego co dzieje się na górnych szczeblach hierarchi, i niestety to właśnie to środowisko nadaje ton jak i w życiu prywatnym tak i w polityce zza ciemnej kurtyny.

    0
  17. Avatar wk..ny

    Panie Tomaszu, bądź Pan łaskaw napisać coś czego nie wiem, to co Pan opisał to ogólnodostępna wiedza w internecie opisana przez wielu, zrobił Pan kompilację, ale co z tego? Rozumiem, że jest Pan tylko dziennikarzem, ale wiem że jest Pan mądrym człowiekiem, więc liczę na Pana, że po za opisywaniem rzeczywistości jest Pan w stanie cokolwiek konstruktywnego zaproponować. Chce Pan skończyć jak niejaki wilkmorski co to umarł i nic z jego pisaniny nie wynikło????????????

    0
    • Podejrzewam, że są jeszcze lepiej poinformowani czytelnicy niż Waść, których nie tylko tekst nie zadowala, ale jeszcze śmieszy małą ilością przykładów.

      Powiedziałem konstruktywnie: rozpieprzyć, przejąć, zdobyć i otworzyć Zbiór Zastrzeżony IPN.

      To byłby dobry początek

      0
      • Avatar wk..ny

        zmiana sposobu zarządzania Państwem to jest podstawa, to że obecna władza jest skompromitowana na każdym polu, to jest oczywista oczywistość. Ile można bić pianę na temat, że ten ukradł milion, tamten sprzedał się za kilka tysięcy, a kolejny daje dupy za 300zł.. chodzi mi o to, że z pisaniny nic nie wynika, ale może mylę się i mam Ciebie za kogoś więcej niż pisarczyka.. mogę mylić się, ale i tak brylujesz intelektem na tle dyletantów i innych pisarczyków. Zrobisz coś z tym więcej, czy jak nad KAT-em przejdziesz do kolejnej notki co to odsłon serwisowi przysporzy?
        Artykuł bardzo dobry, ale co z tego??????
        P, S. IPN to ma w zbiorach emerytów, co to już nie mają nic do powiedzenia, teraz rządzą ich dzieci i wnuki co to ich IPN nie ogarnia..
        P.S.2 Pańskie przytyki są bynajmniej głupie, nie przystają intelektualiście którym Pan się mieni.. nic mnie tutaj nie śmieszy, opisałeś smutną rzeczywistość, nie wiem komu mogło by być to do śmiechu, chyba tylko tym co ich opisujesz, bo możesz im skoczyć swoim pisaniem, a karawana jedzie dalej.. przemyśl to..

        0
      • Avatar wk..ny

        ..no dobra, dam Ci przykład, temat nie znany, nikt go nie opisał (nie wiem o tym):
        Jak w 68 wyparowały dolary z Polski, a nie można było ich wywozić? Były komisyjnie palone w ambasadzie USA, a następnie oddawane w stolicy eskimosów. Proste prawda? ująłem sprawę w kilku zdaniach, gdybym był pisarczykiem to bym pewnie ze 3 części napisał na ten temat.. I teraz zauważ że ja wniosłem coś nowego w blogosferę, a Ty tylko powtórzyłeś to co jest w obiegu. Mam Ci za złe że wypłynąłeś na KAT (uświadomiłeś mnie w tej kwestii) ale dalej nic z tym nie zrobiłeś.. Wyciągaj wnioski, chyba że Opara ma rację..
        P.S. na palenie dewiz w ambasadzie nie mam świadków ani kwitów, myślcie sobie co chcecie, wali mnie to, powiedziałem co wiedziałem..

        0
  18. Co miałem zrobić więcej po KATcie? Zawiadomiłem o przestępstwie przeciwko KAT, stworzyliśmy z blogerami almanach smoleński, powstał spory portal (jeden, drugi). Pewnie można było więcej, ale jam jest ino zwykły bloger, zjadacz rosołku z makaronem.

    0
    • Avatar grazss

      Przepraszam za “poza tematem”, ale gdy próbowałam kliknąć na nick “Franciszek”, mój program antywirusowy zaalarmował zagrożenie trojanem i nie pozwolił na wejście na zainfekowaną stronę.
      A w ogóle, co to za pomysł, aby komentatorzy reklamowali przy pomocy swoich nicków jakieś strony.

      0
  19. Zawsze intrygowały mnie spektakularne porażki JKMa. Stałe 1-2%. Jak mówił rzeczowo poparcie rosło. Jak poparcie przekraczało 3% wtedy następowały auto dezawuujące działania i wypowiedzi Korwina sprawiające spadek znów na pułap do 1%…

    Nawet to spartaczone zbieranie podpisów z ostatnich wyborów do sejmu. Tacy wręcz rutyniarze, taka silna internetowo organizacja. I … sie tradycyjnie nie udało.

    Teraz tez mają się wysoko w rankingu. Ciekawe przez co będą lecieć w dół.

    Tez nie mam kwitów ale myślę, że to zbieg okoliczności nie jest.

    0
    • Avatar rencista

      Panie MSzach – kwitów na JKM zapewne nie tylko teraz, ale nigdy mieć Pan nie będzie – jako, że znajdują się one najprawdopodobniej przypadkowo w zbiorze zastrzeżonym u naszych przypadkowych “aniołów stróżów” w Moskwie, o czym zapomniał był także (myślę, że jedynie przypadkowo) Pan Tomasz. No cóż, wg najnowszej teorii oświeconych spiskowców od okrągłego koryta, tzw. “teorie spiskowe” (“ciemnogrodu” oczywiście) mają to do siebie, że choć spiski nie istnieją w realnie postrzeganej rzeczywistości, to jednak nie da się przecież wykluczyć realnego istnienia jakichś przypadkowych ich efektów; bowiem – jak to ujął nasz europejski poniekąd mędrzec – punkt widzenia zależny jest od punktu siedzenia.
      Oczywiście kompilacyjny (w sensie pozytywnym) tekst Pana Tomasza dobry, bo potwierdzony przecież – choć mocno uogólniającymi – to jednak rzeczowymi argumentami. Problem więc jedynie z jego pragmatycznym wykorzystaniem, szczególnie w aspekcie kontestowania wagi podziału – lewacka Platforma na niby Obywatelska i jej akolici, kontra prawicowy PiS! No, bo przecież w każdym realnym działaniu na rzecz uzdrowienia naszej chorej Polskiej rzeczywistości, powinien występować jakiś politycznie realny algorytm postępowania, a opowiadanie się za dzieleniem prawicy, na pewno służy jedynie wrogom Polski i do niczego dobrego nie prowadzi! Jednakowoż nie ma przecież żadnej równowagi – jak to zasugerował Pan Tomasz – miedzy oligopolem medialnym głównego (POstpolitycznego) ścieku “rycerzy” okrągłego koryta, a nielicznymi (zwłaszcza obrazkowymi) mediami prawej i sprawiedliwej prawicy!
      Pozdrawiam.

      0
      • oj nie zapomniałem, jestem przekonany, że w Moskwie są kopie wszystkich akt. To jedni z Panów. Ale przez ostatnie 20 lat kwity produkowano niekoniecznie na Moskalów potrzeby. Na ten temat będzie inny artykuł.

        0
  20. Pingback: Homoseksualiści jako agenci – tekst Tomasza Parola

  21. Avatar Zygmunt

    Panie Tomaszu, moje uznanie. Logika, wnioski, język wywodu powalają. Wielki i ważny tekst!. Wklejam na moim “Pejsie”, niech także gudłaje czytają. A propos: pamęta Pan “zarośniętą” dupcię Lenina, którą chce ponownie rozluźnić zazdosny Trocki?

    0
    • haha. Rzeczywiście, pisząc i publikując ten tekst mam nadzieję, że jak najwięcej osób go przeczyta. Ta wiedza nie powinna być tajemną dziennikarzy i polityków.

      0
    • Zapoznałem się z tą dyskusją i kilka kwestii wyjaśniam. 3obieg.pl jest projektem moim do którego zaprosiłem kilka osób. Z kilkoma się potem rozstałem. Portal finansuję sam (nie kosztuje kokosów) i mam nadzieję, że utrzyma się z reklam. Nikt za mną, Pietkunami i Słonawskim nie stoi.

      Philby był homoseksualistą, jednym z wielu pozyskanych przez Komintern w latach 30-tych, o tym wie każdy kto zetknął się z literaturą dokumentującą jego zdradę. To czy miał żonę i dzieci nie ma żadnego znaczenia, w ten sposób uwiarygadniał się (to raz) po drugie stosował zasadę naderwania łańcucha o której piszę wyżej. Często też byli to tzw. biseksualiści.

      Na ślady akcji Hiacynt trafiłem przypadkiem rozmawiając z byłym politykiem KPN, który wyjaśniał mi jakie mechanizmy działały doprowadzając do marginalizacji tego środowiska. Wiele się można dowiedzieć w rozmowach swobodnych, które nie są rejestrowane i dokumentowane. Tam się pojawiają naprawdę ciekawe i szokujące nazwiska. Wiele nich jest zbieżnych z nazwiskami np. dziennikarzy czy księży pojawiającymi się w publikacjach Leszka Szymowskiego, Aleksandra Ściosa, Sławomira Cenckiewicza, Tomasza Karwowskiego czy Wojtka Sumlińskiego. Znając ten klucz, można wyczytać wiele między wierszami i zadawać celne pytania.

      Niestety kwitów jak na lekarstwo. I w takiej sprawie każdy, nawet jeśli już jest trzeba sprawdzać bardzo dokładnie. Z tego co wiem ta akcja wciąż trwa prowadzona przez SKW… ale nikt oczywiście oficjalnie tego nie potwierdzi. Nie wiadomo rzecz jasna co ma Moskwa na kogo, być może na tyle wiele, że ze sprawą Smoleńska dzieje się jak dzieje. Zauważcie jakie środowiska najbardziej zwalczają Smoleńsk, jakie rozpoczęły akcję demontażu obudzenia narodowego w 2010 r. chociażby przez akcje przeciwko Krzyżowi pod Pałacem. Wtedy myślałem, że to chodziło o walkę z PiS, a jednak sprawa musiała byc głebsza, gdyż obrońców Krzyża nigdy oficjalnie PiS nie poparł choć atakujących piętnował.

      Podkreślam, podziały partyjne to teatr, wygodny, medialny ale nie mający dziś nic wspólnego z rzeczywistością. Autentyczne koterie i podziały są inne, często ponadpartyjne, wewnatrzpartyjne albo nie mające zupełnie nic wspólnego ze światopoglądem.

      Dlaczego nikt wcześniej o tym nie pisał? Bo bałby się że straci robotę gdziekolwiek ją miał (bo nikt nie wie jak daleko i kogo to sięga), taka jest prawda. Ja mogę sobie na to pozwolić bo pracuję dla siebie.

      I jeszcze jedno “Hiacynt” to głównie homoseksualiści, ale nie tylko, to po prostu obyczajówka, w stylu złapania senatora na przebieraniu się w damskie fatałaszki przy zabawie z dziwkami i wciaganiu koki. To czasem haki uzyskane dzięki tabletce gwałtu albo jakiemuś innemu narkotykowi. Ale zazwyczaj to zwyczajne spenetrowanie życia prywatnego, zdobycie materiałów kompromitujących, trzymanie na smyczy i promowanie by zaszedł wysoko.

      Ktoś może mnie lubić albo nie, ale wiem co piszę więc radzę przyjąć do wiadomości, że ten rodzaj bardzo silnej i wpływowej koterii istnieje.

      0
  22. Avatar Zygmunt

    Bardzo dobre podsumowanie. Powodzenia życzę Panu i portalowi.

    0
  23. Avatar pablo

    no coz, mozna napisac.mysle, ze generalnie podobnie jest wszedzie na swiecie. tylko, jak slusznie zauwazyl ktoregos razu, prof. Zybertowicz, chodzi o skale tego zjawiska.

    byc moze dzialanie, na wzor instytutu Gaucka w Niemczech, przyniesie jakies rozwiazanie. plus rzecz jasna wiecej realnej jawnosci i otwartosci w zyciu publicznym, jako pewien wyznacznik moralnosci czy ideowosci, ale przede wszystkim kontroli norm postepowania, dla ktorych poprzeczka moze byc zawieszona odpowiednio wysoko.

    jednak, aby tak sie stalo potrzeba kadr ludzi polaczonych jedna idea, trzeba ruchu spoleczno-politycznego, ktory bedzie w stanie takie zmiany wprowadzic, oczyscic zycie publiczne. i teraz pytanie, czy moze to sie odbyc na pokojowych warunkach? jesli tak, to ze spadkobiercami kadr komunistycznych i konstruktywnej opozycji, trzeba sie porozumiec. inaczej szykuje sie jatka.

    nie zapominajmy, ze instytut Gaucka, mogl dzialac, bo to RFN godzila sie na przylaczenie NRD, a nie odwrotnie. po upadku PRL, mamy do czynienia z zupelnie innna sytuacja. koterie postkomunistyczne mialy i maja nadal do dyspozycji wyspecjalizowane kadry i instrumenty panstwowe, ktore pozwolily utrzymac im swe wplywy. jesli Amerykanie i inne kraje Zachodnie, dali im dodatkowo na to przyzwolenie, potwierdzili ich wiarygodnosc, to znaczy, iz sytuacja wewnetrzna, a za tym i zewnetrzna, Polski, jest skomplikowana.

    0
  24. Pingback: wyszperane 27/05/13

  25. Pingback: Wyszperane 27/05/13 | Arka Noego

  26. Pingback: NarodowySzczecin.pl – Czas na noże

  27. Pingback: Homoseksualiści jako agenci – tekst Tomasza Parola « Zenobiusz's Blog

  28. Avatar Jack Strong

    No a czy jednym z aktorów operacji hiacynt nie był obecny glównodowodzący? Chyba, że w ramach fake newsa został pokazany, ale tego nikt nigdy nie zdementował. Druga osoba którą Pan przedstawia za prawą to szef IPNu. Czyżby nie miał dostępu do tych tajnych zbiorów?, Także jeżeli moje jakieś tam mizerne założenia są prawdą, to oni też są w dziwacznym położeniu. Tak więc im też chyba nie można ufać.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816