Bez kategorii
Like

Podejrzenie o zamach w Smoleńsku jest Kremlowi na ręke.

03/04/2011
242 Wyświetlenia
0 Komentarze
4 minut czytania
no-cover

„Dlaczego działania Kremla w sprawie katastrofy smoleńskiej sprawiają wrażenie, że Rosja ma w tej sprawie coś do ukrycia?” – dziwił się swego czasu na antenie radia TOK FM, zafascynowany pracą MAK redaktor Wojciech Mazowiecki.

0


"Przecież takie zachowania podsyca teorię spiskowe i jest Rosji nie na rękę" – dopowiadał po chwili, dalej lekko osłupiony. No cóż, nie mogło być inaczej, skoro redaktor Mazowiecki nie wziął pod uwagę prostej możliwości, że podejrzenie o zamach na polskiego Prezydenta jest Kremlowi wcale na ręke.

Nie wiem dlaczego wszyscy zakładają, że jedyną przyczyną mataczenia Kremla w sprawie katastrofy jest albo ukrycie zamachu (czyli działania celowego i z premedytacją) albo zatuszowanie własnego bałaganu (bo to szkodzi imperialnym ambicjom Kremla).

Tymczasem, biorąc pod uwagę właśnie imperialne ambicję Rosji, podejrzenie Moskwy o to, że swoim działaniem chce wywołać wrażenie, że w sposób świadomy przyłożyła łapę do tragedii z 10 kwietnia 2010 roku wydaje się podejściem  Kremla bardziej racjonalnym, niż to że chce takie działanie ukryć.

Dlaczego tak uważam? Ano właśnie dlatego, że "Rosja to wielki kraj" (jak to powiedziała gen. Anodina do biedaka Klicha, po którejś tam nieskutecznej interwencji tego drugiego), prowadzi różne gierki nie tylko w swoim bezpośrenim otoczeniu, ale również "w dalszej i bliższej zagranicy".

Jak taka polityka Kremla wygląda? Najczęściej odbywa się to na kilka sposobów. Kreml dokonuję często małego kroku w jakimś obszarze i obserwuję, badając reakcję. Jeżeli tej reakcji nie ma, albo jest niemarawa -Rosja wpycha się tam już bez żadnych dyplomatycznych ceregieli.

Może się to odbywać również w sposób trochę inny poprzez tzw. "puszczanie sygnałów". Takim sygnałem może być sprawa osadzenia Chodorkowskiego, zabójstwa Politkowskiej czy Litwinienki. Ten ostatni zginął nie tylko dlatego, że był  niebezpieczny bo zdradzał pewne tajemnice (choćby o udziale FSB w zamachach na bloki mieszkalne w Moskwie, które były asumptem do wywołania wojny i pacyfikacji Czeczenii), ale jego przykład miał być komunikatem, jaki Putin wysłał we własne szeregi – jeśli zdradzicie to będziemy was ścigać "choćby w kiblu".

Myślę, że podobny komunikat wysyłają Rosjanie również w przypadku katastrofy w Smoleńsku. Mają bowiem świadomość, że hipoteza zamachu jest bardzo trudno weryfikowalna w momencie, gdy wszystkie dowody są w ręku Kremla. Są za to podejrzenia o "świadomy udział sprawczy", których Kreml specjalnie intensywnie nie widzi interesu aby prostować.

Bo i po co? Skoro nie jest jasne czy nie sprzątneliśmy przypadkiem głowy niemałego państwa NATO-wskiego, to co mają pomyśleć maluszki? Chcecie się stawiać? Proszę bardzo – ale nie latajcie do Rosji. Bo "wicie, rozumicie" – "Rosja to wielki kraj". A podejrzenie, że siły zbrojne Federacji wykazały się porażającą ignorancją, przyczyniając się do śmierci głowy innego państwa jest dla Rosji bardziej szkodliwe niżli podejrzenie, niż wykazali się ponadprzeciętną sprawnością i usuneli niewygodnego polityka, przy okazji ucierając nosa innemu, który uważał, że może twierdzić, iż jakiś "raport jest nie do przyjęcia".

Inne zapisy autora:

0

dzida

"Z zawodu analityk, milosnik historii, modelarz, dzialacz i moderator ruchu konsumenckiego "nabiciwmbank.pl"

53 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758