Bez kategorii
Like

Patriotyzm koniunkturalny cz.I

13/11/2012
293 Wyświetlenia
0 Komentarze
5 minut czytania
no-cover

Nie należy ich zwalczać. Przeciwnie, trzeba im dać gabinety, sekretarki, palmy przy biurkach i służbowe samochody. Wtedy sami zagryzą się na śmierć.
Tow. A. Żabiński sekretarz KCPZPR

0


 13 listopad, data jak każda inna, a może nie… Dwa  dni wcześniej z dużą dozą ciekawości śledziłem w sieci to co się dzieje w Polsce wokół MN  jak i na samym marszu. Niestety spora  odległość od kraju skutecznie unimożliwiła mi i mojej rodzinie osobiste uczestnictwo, ale nic straconego; chociaż Łazarz uważa , że to się już nie wróci:) ale do rzeczy , bo nie mam zamiaru dziś klepać w klawiaturę o przyszłości samego marszu jako takiego.

   Chciałbym sie skupić na jednej rzeczy, mianowicie na tym jak pięknie i prawie bezboleśnie jesteśmy "j..i w d..ę" – może będą to czytać osoby poniżej 18 – tego roku życia stąd więc ta autocenzura:). Moja ocena polskich politycznych realiów jest niezmienna od lat i takie marsze jak 11 listopada niczego nie zmienią. Owszem są bardzo, ale to bardzo potrzebne jako manifestacja naszej pamięci, szacunku dla przodków i tradycji, a także jako pewnego rodzaju środek ku pokrzepieniu serc, ale to wszystko, nic innego się tą drogą nie osiągnie.. niestety. Problem jaki dostrzegam wśród nazwijmy to umownie środowisk patriotycznych jest jeden i tylko jeden. Pewnie większość z czytających od razu pomyśli o braku porozumienia i ciągłych rozłamach na prawicy, to też, ale dla mnie to bardziej skutek niż przyczyna. A prawdziwy powód takiego stanu rzeczy jest jak wspomniałem jeden i do tego bardzo prozaiczny. Mamy wprost dziecinną ufność w uczciwy i sprawiedliwy przebieg gry siadając do stołu z zawodowym szulerem dysponującym znaczonymi kartami do tego godząc się na zmianę reguł w trakcie jej trwania!

   Takiego błędu się nie popełnia w grze jaką jest polityka, ok można go popełnić raz, ale popełnianie go stale i wciąż to już nie jest przypadek ani zbieg okoliczności to jest już znak jak mawiał śp. ks. Bozowski. Znak celowego działania i osłabiania, a powiem nawet wręcz wyniszczenia (czasami fizycznego) ostatnich (przepraszam za określenie) resztek tak bilogicznych jak i mentalnych Polskiego Patriotycznego Ducha Narodowego. To jest haniebne działanie, zasługujące na karę jak za zdradę stanu. My jesteśmy jednak już tak przesiąknięci relatywizmem, że tego nie dotrzegamy i godzimy się na ICH warunki gry, żeby nas tylko nie nazwali faszystami, antysemitami,ksenofobami, kibolami, wywrotowcami i Bóg raczy wiedzieć jak jeszcze!

   Zamiast spuścić wodę w toalecie i zamknąć klapę sedesu zaczynamy wdawać się w dyskusję z NIMI czy gówno śmierdzi czy pachnie i dlaczego jako "produktowi" istoty (ponoć) rozumnej nie chcemu mu dać miejsca w naszej przestrzeni? Tak to niestety wygląda. Cała siła i para idzie w przysłowiowy gwizdek , a IM właśnie o to chodzi i tak nas prowadzają na smyczy od prawie 70-ciu lat, ucząc nas miłości bliźniego, kochając samych siebie!

   My od czasu do czasu buntując się, jak obroża zacznie uwierać, albo smycz jest za krótka narażamy się na krzyki "naszych panów", jak nie pomoże to przywalą pare kopniaków , a jak nie daj Boże nie podkulimy ogona i zaczniemy warczeć to dla świętego spokoju na jakiś czas odepną obrożę i smycz wsadzając nas do klatki, abyśmy mogli nacieszyć się "wolnością". A po takim okresie "odnowy" jak już bedziemy zmęczeni bieganiem w kółko,  znów nas wyciągną z klatki tyle tylko , że tym razem już nie będzie obroży tylko kolczatka i kaganiec, a zamiast smyczy sztywny kij.

Jeśli na to pozwolimy, nasze dzieci nas znienawidzą..i będą miały rację!

 

CDN..

 

Inne zapisy autora:

0

P

Wnuk legionisty i przedwojennego przedsiebiorcy zamordowanego przez Niemców w 1941 roku, syn zolnierza AK i NSZ skazanego w 1947 roku na potrójna kare smierci. Odraza do germanców i obrzydzenie do kacapów wyssane z mlekiem matki.

19 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758