Artykuły redakcyjne
Like

Państwo policyjne

14/03/2014
1586 Wyświetlenia
15 Komentarze
6 minut czytania
Państwo policyjne

Niepostrzeżenie obudziliśmy się w państwie policyjnym. Nie sposób już inaczej traktować III RP. Podsłuchy, nielegalny monitoring, bezkarność i brutalność funkcjonariuszy różnorakich służb, którzy nagminnie działają ponad prawem, nieznana, ale, jak można się domyślać, bardzo rozległa sieć konfidentów i informatorów policyjnych, wszystko to sprawia, że o wolności i demokracji w życiu publicznym możemy dzisiaj już tylko pomarzyć albo przeczytać w książkach niepoprawnych filozofów marzycieli.

0


 

Krok po kroku postępuje inwigilacja obywateli. Do trzymania nas za twarz służy już w Polsce dziewięć uprawnionych służb (Policja, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencja Wywiadu, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Żandarmeria Wojskowa, Wywiad Skarbowy, Służba Wywiadu Wojskowego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Straż Graniczna).  To właśnie funkcjonariusze tych instytucji mogą nas podsłuchiwać, w wielu przypadkach nawet bez zgody sądu. Oczywiście podsłuch może także zarządzić sędzia na wniosek prokuratora w ramach toczącego się już postępowania – wtedy mamy do czynienia z tzw. podsłuchem procesowym.

Na każdym rogu ulicy, na budynkach użyteczności publicznej, w sklepach, w miastach, na wsi kto żyw, rząd i samorząd, instaluje nielegalnie tzw. monitoring. Powiedzmy od razu, że nielegalnie, bo do dnia dzisiejszego nie ma ustawy regulującej zakładanie kamer rejestrujących  wokół siebie wszystkie wydarzenia przez 24 godziny na dobę. Każdy może sobie taka kamerę kupić i obserwować sąsiada pracującego w ogródku albo jego żonę opalającą się w stroju topless.

Ustawa o ochronie danych osobowych stała się karykatura samej siebie jeśli kilka razy codziennie dzwoni mój telefon i obcy ludzie, reklamujący różne usługi, znają mnie z imienia i nazwiska, bo z imienia i z nazwiska zapraszają mnie na promocję garnków albo leczniczych kalesonów.

Funkcjonariusze Policji Państwowej (i nie tylko) mogą do nas przyjść o każdej porze dnia i nocy i bez nakazu prokuratorskiego przeprowadzić rewizję w mieszkaniu. Prokurator takie czynności zatwierdzi po ich wykonaniu. Funkcjonariusze mogą także bezkarnie ubliżać zatrzymanym, stosować terror psychiczny i przymus fizyczny. Skarga na takie traktowanie nie ma szans powodzenia, bo wystarczy zwykłe zaprzeczenie funkcjonariusza i nie pada na niego cień podejrzenia a oskarżenie trafia do kosza. Wyrok skazujący na tajniaka, który skopał uczestnika Marszu Niepodległości jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę. To przypadek, że całe zajście zostało sfilmowane. Na komendach i posterunkach policji nikt nie rejestruje zatrzymań i przesłuchań, a tam dzieją się czasami dantejskie sceny. Jeśli znajdą naprawdę winnego albo słabego zawsze można się wywinąć podjęciem współpracy z organami.

Szczucin nad Wisłą w Małopolsce, ciepłe popołudnie 11 marca 2014 roku. Policja zatrzymuje wszystkie samochody w obu kierunkach ruchu na drodze wojewódzkiej nr 73 z Tarnowa do Kielc. Obława. Korek sięga kilkudziesięciu aut, a następnych przybywa. Dwóch policjantów dokonuje kontroli trzeźwości wszystkich zatrzymanych kierowców. Nie trzeba wysiadać z samochodu, wystarczy uchylić okno i chuchnąć na podstawiony do twarzy alkomat. Wszyscy karnie wykonują polecenie funkcjonariuszy policji. Niektórzy, tak jak ja, dostępują zaszczytu kontroli dokumentów drogowych. Przekazuję policjantowi prawo jazdy i dowód rejestracyjny. – Panie Macieju – zwraca się do mnie familiarnie policyjny aspirant – imię ojca? – Panie władzo, mój ojciec nie żyje już blisko 50 lat, po co panu jego imię? – Bo w prawie jazdy nie zostało to zapisane, a tak w ogóle to kontrola drogowa, panie kierowco – aspirant przestaje być uprzejmy.

W tym szaleństwie jest oczywiście metoda i ja, wychowany w realnym socjalizmie, wiem dokładnie o co chodzi. Takie pytanie, to jak groźba rewizji osobistej i represji. Mam nad tobą przewagę, milcz i odpowiadaj. Niepełnoletni zatrzymani na ulicy są rutynowo rewidowani bardzo często bez żadnego powodu. Pytanie o imię ojca, to dziecinna igraszka czy wręcz „sympatyczna” wymiana zdań. Ale aspirantów tak wyszkolono w policyjnych szkołach. Rowu, który został wykopany pomiędzy funkcjonariuszami a społeczeństwem nie można zakopać. Ruki pa szwam i milczeć.

Przejeździłem po drogach zachodniej Europy wiele tysięcy kilometrów. Z ręką na sercu muszę powiedzieć, że nigdy nie miałem okazji dmuchać w balonik i nigdy nie zostałem zatrzymany do tzw. kontroli drogowej. W Polsce mam te atrakcje nieomal codziennie, a poza tym radary, suszarki i fotoradary co pięć kilometrów. A i tak co roku gnie na polskich drogach blisko pięć tysięcy osób. Alkomatowa obława, którą opisałem powyżej spowodowałaby chyba dymisję ministra spraw wewnętrznych kraju, którego stróże porządku zdecydowaliby się na taką akcję, jak w Szczucinie.

Jednak państwa policyjne buduje się nie po to, żeby walczyć z przestępczością, czy żeby uratować kilka istnień ludzkich na drogach. Przestępcy przydają się przecież służbom jako konfidenci. Państwa policyjne mają szerzyć respekt i strach przed władzą, państwa policyjne wymuszają w życiu publicznym zachowania oportunistyczne i uczą obywateli serwilizmu do rządzących. Podpowiadają jak głosować w wyborach i jak korumpować urzędników, polityków i oczywiście samych siebie. Państwa policyjne zabijają nadzieję. Państwa policyjne to szkoła społecznej apatii i rezygnacji.

0

Maciej Rysiewicz http://www.gorliceiokolice.eu

Dziennikarz i wydawca. Twórca portali "Bobowa Od-Nowa" i "Gorlice i Okolice" w powiecie gorlickim (www.gorliceiokolice.eu). Zastępca redaktora naczelnego portalu "3obieg". Redaktor naczelny portalu "Zdrowie za Zdrowie". W latach 2004-2013 wydawca i redaktor naczelny czasopism "Kalendarz Pszczelarza" i "Przegląd Pszczelarski". Autor książek "Ule i pasieki w Polsce" i "Krynica Zdrój - miasto, ludzie, okolice". Właściciel Wydawnictwa WILCZYSKA (www.wilczyska.eu). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

628 publikacje
270 komentarze
 

Dodaj komentarz

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758