Bez kategorii
Like

Ostra…

10/02/2011
361 Wyświetlenia
0 Komentarze
6 minut czytania
no-cover

Kto chce niech czyta… … Jest to część trzecia dwóch części.  Dla ułatwienia zamieszczam dwie części i dopiero trzecią… Ścieżka wydeptana…   Oni. Jest piękny trawnik, wygłaskany, wypielęgnowany, w około piękne stare drzewa, krzewy kwitnące pięknie wiosną. Ludzie spacerują alejkami. Spacerują trzymając się za ręce, spacerują samotnie, spacerują mając cel , spacerują celu nie mając. U wielu radość na twarzach, u wielu smutek. Spacerują alejkami wśród starych drzew, kwitnących krzewów, spacerują pośród przepięknego trawnika. Ten pierwszy.   Pojawił się wśród starych drzew, krzewów przepięknie kwitnących wiosną. Był sam, na twarzy nie miał radości, nie miał smutku. Nie szedł alejką… …trzymający się za ręce, spacerujący samotnie, spacerujący bez celu, spacerujący mający cel, zatrzymali się. Na ich twarzach pojawiło się oburzenie. Zatrzymali […]

0


Kto chce niech czyta…

… Jest to część trzecia dwóch części.  Dla ułatwienia zamieszczam dwie części i dopiero trzecią…

Ścieżka wydeptana…

 

Oni.

Jest piękny trawnik, wygłaskany, wypielęgnowany, w około piękne stare drzewa, krzewy kwitnące pięknie wiosną. Ludzie spacerują alejkami. Spacerują trzymając się za ręce, spacerują samotnie, spacerują mając cel , spacerują celu nie mając. U wielu radość na twarzach, u wielu smutek. Spacerują alejkami wśród starych drzew, kwitnących krzewów, spacerują pośród przepięknego trawnika.

Ten pierwszy.

  Pojawił się wśród starych drzew, krzewów przepięknie kwitnących wiosną. Był sam, na twarzy nie miał radości, nie miał smutku. Nie szedł alejką…

…trzymający się za ręce, spacerujący samotnie, spacerujący bez celu, spacerujący mający cel, zatrzymali się. Na ich twarzach pojawiło się oburzenie. Zatrzymali się. Zatrzymali pełni oburzenia. Jak ON tak może?

ON.

On szedł przez środek wypielęgnowanego, przepięknego trawnika. Na twarzy nie miał radości, nie miał smutku. Rozglądał się nerwowo. Rozglądał się i słuchał…

… nie usłyszał nic. Szedł coraz pewniej, nerwowość ustąpiła. Szedł pewnie, szedł przez sam środek. Na twarzy jego pojawiła się pycha, pojawiła się buta. Spacerujący w alejkach, spacerujący samotnie, spacerujący trzymający się za ręce, spacerujący z radością na twarzy, spacerujący ze smutkiem na twarzy znowu spacerowali. Na ich twarzach było zdziwienie. Jak ON mógł, dlaczego nikt mu uwagi nie zwrócił? Spacerowali dalej, spacerowali pośród starych drzew, krzewów kwitnących wiosną…

Ten drugi.

Ten drugi pojawił się wśród starych drzew, krzewów kwitnących na wiosnę. Wiedział gdzie iść, na trawie pozostał ślad…

…słuchał. Nie usłyszał nic. Na twarzach spacerujących zagościła obojętność.

Dziś wśród starych drzew, krzewów przepięknie kwitnących na wiosnę, przez sam środek wypielęgnowanego przepięknego trawnika przebiega dziś autostrada…

Autostrada upadku…

… autostrada zbudowana przez Ciebie, zbudowana dla Ciebie. Autostrada obłudy, zakłamania, oszustwa. Autostrada buty, złodziejstwa, cwaniactwa, złodziejstwa, pychy. Autostrada głodnych dzieci, autostrada starszych ludzi zapomnianych przez swe własne dzieci. Autostrada ludzi upokorzonych, zniszczonych, zaszczutych…

Autostrada zbudowana przez Ciebie, autostrada zbudowana dla Ciebie. Byle szybciej, byle dalej, byle wygodniej. Autostrada do piekieł…

JA.

Siedzę na ławeczce w parku, skręciłem papierosa, zapaliłem. Obserwuję autostradę. Przy mojej nodze leży motyka. Dopijam szkocką z małej butelki. Pustą butelkę chowam do kieszeni. Schylam się po motykę. Podnoszę do góry, robię duży zamach, celuję w asfalt. Ja wam kurwa dam autostrady w parku…

ZNOWU.

Moja ręka zastygła w powietrzu, zastygła z wymierzonym ciosem. Znowu TO poczułem. To samo od kilku dni. Ktoś mnie dotknął. Takie delikatne z tył, delikatne w ramię, dotyk. Od kilku dni to samo, ogłądam się, oglądam sie. Nie ma nikogo.  Stoje z podniesioną ręką, oglądam się. Jest, widze go, dziś go wreszcie widzę…

Ostra…

…rozpostarł skrzydła dumnie, zadowolony z siebie, zadowolony z udanego dowcipu.  Stoję z podniesioną ręką, w ręku motyka, mam ochotę trzepnąć go w skrzydło. Nie trzepnąłem, spytałem. Czemu, czemu straszysz?

Uśmiechnął się, poruszył delikatnie skrzydłami, jeszcze raz się uśmiechnął, jeszcze raz poruszył skrzydłami. Usłyszałem jego głos, usłyszałem kilka słów, usłyszałem pyatanie : "Z motyką na autostradę? Z motyką na autostra…". Nie dokończył, dziwny grymas pojawił się na jego twarzy, chciał coś powiedzieć, usta jego się poruszały, nic nie słyszalem. Męczył się, męczył bym usłyszał. Wreszcie słysze, już nie ten spokojny głos co wcześniej,  słysze, słyszę coraz wyrazniej. Słysze głos metaliczny, sztuczny, obrzydliwy. Słyszę wyraznie …

…"The next station is Bayswater"

Otwieram oczy, widzę oczy. Wpatrują się we mnie. Te oczy, czarne, czarne i nic więcej. Patrze w te oczy i myślę, nie wiem . Już wiem, te oczy. Czarne, tylko czarne i nic więcej.  Jest w nich wszystko…  Oczy, już nie patrzą na mnie, spostrzegły mój wzrok, juz nie patrzą na mnie, wymownie spoglądają w dół, spoglądają w dół, już widzą…

Znowu ten metaliczny głos, głos sztuczny, głos maszyny…

…"This is Bayswater station"

Wysiadam. Peron. Schody. W lewo i znowu w lewo. Sklepik. Kupuję butelkę włoskiego wina. Idę dalej, już blisko. Opuszczam głowę, spoglądam w doł, widzę.  Juz  widzę.  Mam zakurzone buty…

Inne zapisy autora:

0

ironiczny anglosas

34 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758