Główna strona
2

Nowa Europa euroazjatyckich negroidów

08/10/2018
470 Wyświetlenia
2 Komentarze
24 minute czytania
Nowa Europa euroazjatyckich negroidów

Niespełna rok temu pisałem o planie utworzenia na terenie dzisiejszej Francji dwóch państw – świeckiego i religijnego, rządzonego szariatem. Taka polityczna partycja miałaby na celu unikniecie zbliżającej się wojny domowej.



Autor powyższej teorii Christian de Moliner uważał, że taki podział pozwoli ochronić Francję Purd największym nieszczęściem, jakie może dotknąć „postępową” ludzkość, czyli przed rządami prawicy.

 

Pisał:

 

Aby uniknąć wojny domowej, podzielmy Francję

Partycja, lekarstwo na islamizację

(…)

Wszyscy zdają sobie sprawę, że we Francji utworzył się drugi naród, oddzielny, który chce osiedlić się na wartościach religijnych i jest zasadniczo przeciwny liberalnemu konsensusowi, na którym powstał nasz kraj. Ale naród zawsze opiera się na fundamentalnym pakcie, minimum praw, które wszyscy akceptują. Tak już nie jest. Nigdy nie możemy wcisnąć pastę do zębów na powrót w tubkę i nawrócić 30% muzułmanów, którzy żądają wprowadzenia szariatu zamiast naszej demokracji i sekularyzmu. Teraz zezwalamy na segregację, której nie nazywamy po imieniu. Podczas gdy my nie jesteśmy jeszcze w otwartej wojnie, wierni Proroka są już zgrupowani w obszarach czasami rządzonych specjalnymi zasadami (przymusowa zasłona, odrzucenie Żydów w pewnych gettach, małżeństwo i życie małżeńskie regulowane zgodnie z zasadami Koranu).

.

Nie stawanie twarzą w twarz z problemem, odwracanie wzroku, nadzieja, że konflikt nie wybuchnie, zawsze będzie kuszące dla władzy. Z obawy przed pojawieniem się islamofobii, aby zaspokoić muzułmanów, rządy są gotowe zaakceptować powszechne rozpowszechnianie radykalnych praktyk w całym kraju: zasłonę w szkole i w pracy, obowiązkowo mięso halal we wszystkich stołówkach. Jeśli będzie tak dalej to umożliwienie komuś jedzenia w czasie ramadanu nie będzie już obrazą, ale bluźnierstwem i będzie karane jako podżeganie do nienawiści rasowej. Kara, która będzie miała zastosowanie do wszystkich, którzy są przeciwni islamowi. Chrześcijanie zachowają swoje prawa, ale będą musieli być dyskretni. Krok po kroku i dzwony kościołów zatrzymają się. Nie będzie, jak w powieści, zgłaszania się do islamu, po prostu mniejszość religijna narzuci jej zasady wszystkim. Niemniej jednak ta polityka ułaskawienia, praktykowana obecnie, zostanie wcześniej lub później zniesiona przez zjadliwą reakcję nacjonalistyczną.

 

Najwyraźniej autor godzi się z zamienianiem Francji w kalifat. Ale przeraża go wizja Francuzów, którzy w pewnym momencie będą mieli dosyć.

Dosyć zastępowania dźwięku dzwonów głosami muezzinów, dosyć ukrywania się z piciem alkoholu, zaprzestaniem jedzenia wieprzowiny.

Dosyć konieczności zakładania przez kobiety chust na głowę itp.

By uniknąć starcia cywilizacji muzułmańskiej z nagle obudzoną chrześcijańską Moliner proponuje dokonanie trwałego rozłamu politycznego.

Islamiści sobie, reszta natomiast dalej będzie udawać, ze Francja jest najbardziej laickim krajem na świecie.

 

Christian de Moliner jest również autorem książek s-f.

Można by jego propozycję włożyć zatem na półkę obok opowieści Julesa Verne’a, braci Strugackich czy też Janusza Zajdla.

Można by, ale…

Pod koniec sierpnia 2018 roku ten sam temat poruszył francuski dziennikarz Yves Mamou.

Jego zdaniem przedstawiona wyżej partycja nie jest tylko hipotezą. Obecny prezydent Emanuel Macron konsekwentnie ją realizuje.

 

  Następca Hollande’a, prezydent Emmanuel Macron, wybrany na urząd w 2017 r., wydaje się myśleć, że to niebezpieczeństwo podziału jest w rzeczywistości rozwiązaniem. Patrząc na to, co powiedział i co robił od dnia wyboru, można powiedzieć, że podział kraju trwa. Oczywiście oficjalnie Macron nadal jest strażnikiem Konstytucji, która ucieleśnia narodową jedność. Ale krok za krokiem strategia podziału Francji wydaje się postępować.

Pierwszym krokiem tego podziału było, jak się wydaje, stworzenie nowego przeciwnika. Dla Macrona przeciwnikiem nie jest radykalny islam, który część ludzi widzi jako mordercę setek ludzi we Francji w ostatnich latach, ale radykalny sekularyzm, który nigdy nikogo nie zamordował. Na przykład, w grudniu 2017 r. Makron zorganizował w prezydenckim Pałacu Elizejskim spotkanie z przedstawicielami sześciu religii (katolickiej, protestanckiej, prawosławnej, muzułmańskiej, żydowskiej i buddyjskiej) . Na tym spotkaniu Macron podobno “krytycznie kwestionował radykalizację sekularyzmu”. Niewiele przeniknęło z tego spotkania poza tym małym cytatem – przypuszczalnie celowo. W październiku 2016 r., przed wyborami, Macron potępił obrońców “złośliwej wizji sekularyzmu”. Po wyborze jego kredo nigdy nie zmieniło się: polityczny islam nie jest problemem; opór przeciwko niemu jest problemem.

W tej strategii – izolowania sekularyzmu i tworzenia z niego nowego przeciwnika — Macron potrzebował sojuszników. Znalazł jednego z łatwością w postaci Kościoła katolickiego, który cierpiał we Francji od czasu, kiedy prawo z 1905 r. zerwało więź między Kościołem a państwem. W kwietniu 2018 r. Macron przyjął zaproszenie od Konferencji Biskupów Francji i w przepysznie urządzonym Collège des Bernardins, przed ponad 400 katolickimi osobistościami, prezydent Republiki Francuskiej, Emmanuel Macron, wygłosił erudycyjne i liryczne przemówienie, pozbawione jakichkolwiek propozycji poza aluzją do ” naprawienia uszkodzonej więzi” między Kościołem a państwem. Po tym przemówieniu 400 katolickich dygnitarzy skoczyło na równe nogi i dało mu stojącą owację.

W czerwcu 2018 r. Macron ożywił swoją wizję przez złożenie wizyty u papieża Franciszka w Watykanie i przyjęcie od niego tytułu Honorowego Kanonika Bazyliki św. Jana na Lateranie. Macron potwierdził także gotowość “pogłębienia naszych związków przyjaźni i zaufania z Stolicą Apostolską”.

Z tym potężnym katolickim sojusznikiem w kieszeni Macron mógł rozpocząć drugi etap tego, co wydaje się strategią podziału: rozpocząć proces wzmacniania muzułmanów we Francji przez powierzenie im kluczy do “miejskiej polityki”, synonimu polityki integracji i asymilacji we Francji. Przez ostatnich 30 lat państwo wlało 48 miliardów euro w projekty odnowy ubogich przedmieść, w których mieszkają miliony imigrantów – włącznie z milionami imigrantów muzułmańskich pierwszego, drugiego i trzeciego pokolenia. Nowe budynki, nowe drogi i nowe pojazdy transportu publicznego dały jednak, jak się wydaje, efekt odwrotny od zamierzonego: powtarzające się zamieszki, ataki na szkoły i posterunki policji, handel narkotykami na każdym niemal rogu, namnożenie się salafickich meczetów i ponad 1700 dżihadystów, którzy dołączyli do ISIS.

W maju 2018 r. Macron zręcznie odrzucił rekomendację Raportu Borloo wlania kolejnych ponad 48 miliardów euro przez kolejne 30 lat, która to polityka już raz zawiodła. Zamiast kontynuować kupowanie (chwiejnego) pokoju społecznego miliardami z pieniędzy podatników Macron zrobił coś lepszego: stworzył “Prezydencką Radę Miasta”, strukturę polityczną składającą się głównie z muzułmańskich osobistości (dwie trzecie wszystkich członków Rady) i przedstawicieli organizacji działających na przedmieściach. Dzisiaj ten organ kieruje monitorowaniem polityki miejskiej. Nie ma już więcej miliardów, ale jest “muzułmański komitet doradczy” na przekierowywanie pieniędzy ze starych programów. Dwie agencje zajmują się finansowaniem renowacji dzielnic w “wrażliwych obszarach miejskich”: ANRU (Krajowa Agencja Odnowy Miejskiej) i ACSÉ (Agencja Spójności Społecznej i Równych Szans). Obie zostaną wkrótce zastąpione przez Biuro Głównego Komisarza do spraw Równości Terytorialnej. Budżet przeznaczony na miejską politykę wynosi na 2018 r. 429 milionów euro.

Pomysł powierzenia kluczy do muzułmańskich przedmieść islamskim organizacjom nie jest nowy. Sformułował go doradca państwowy Thierry Tuot w słynnym raporcie “Wielki naród: o włączające społeczeństwo”, przedstawionym w 2013 r. ówczesnemu premierowi Jean-Marc Ayraultowi. Główną propozycją w raporcie było przekazanie polityki miejskiej islamskim organizacjom, a rola państwa została zredukowana do subsydiowania ich.

Dla uzupełnienia tego planu dania władzy politycznemu islamowi we Francji przegłosowano pod koniec czerwca 2018 r. dwa legislacyjne aneksy w “Prawie dla państwa w służbie ufnemu społeczeństwu”. Pierwszy legislacyjny aneks znosi obowiązek stowarzyszeń religijnych do rejestrowania się jako grupy lobbingowe. To posunięcie otwiera drogę dla organizacji takich jak Bractwo Muzułmańskie do lobbowania członków parlamentu bez pozostawiania śladów. Drugi legislacyjny aneks – wbrew prawu o świeckim państwie z 1905 r. – autoryzował wszystkie organizacje religijne do działania jako prywatne jednostki na rynku nieruchomości. Według Comité Laïcité République (CLR), ten legislacyjny aneks pozbawia władze miejskie lub regionalne możliwości pierwokupu ziemi lub budynków sprzedawanych przez kościół lub meczet. “Tak więc, kodeks planowania miejskiego i prawo z 1905 r. będą zmodyfikowane w tym celu” – powiedział CLR. Innymi słowy, dozwolone jest prywatne finansowanie wyznania.

Trzeci etap podziału dzieje się teraz. Dotyczy wstępnego planu stworzenia “Islamu Francji” – niezwiązanego ze starym “Islamem we Francji. Innymi słowy, Wielki Meczet w Paryżu może nie być dłużej uważany za równoważnik algierskiej ambasady. “Już tej jesieni damy islamowi ramy i reguły, żeby zapewnić, że ta religia jest stosowana w sposób zgodny z prawami Republiki” – powiedział Macron. Było to zaskakujące oświadczenie, ponieważ jest tradycją we Francji od czasu uchwalenia prawa z 1905 r. – tradycją akceptowaną przez wszystkie religie poza islamem – że religia nie może narzucać reguł na świeckie społeczeństwo. Obecnie wygląda na to, że Francja musi zaadaptować się do islamu.

Co zdarzy się we wrześniu? Rząd wydaje się myśleć o zrobieniu tego, co zrobiła Austria: o przecięciu finansowych więzi między społecznościami francuskich muzułmanów a krajami ich pochodzenia (na przykład Turcją, Algierią, Marokiem); o stworzeniu podatku na biznes halal (dający rocznie ponad 6 miliardów euro), a następnie użyciu tych wpływów podatkowych na szkolenie “republikańskich” imamów we Francji.

Wydaje się, że rząd ma także zamiar stworzenia rodzaju narodowej agencji do organizowania pielgrzymek do Mekki. Biznes pielgrzymek, oceniany na ponad 250 milionów euro, jest pod zarządem około 40 muzułmańskich agencji podróży, zaaprobowanych przez Ministerstwo Hadż w Arabii Saudyjskiej, by otrzymywały pewną kwotę wiz. Krążą pogłoski, że wiele muzułmańskich agencji podróży działa nielegalnie i żąda wyśrubowanych cen za złą usługę. Tak więc Macron ma zreformować ten system i nadać mu pozory “normalności”. To są “ramy” i “prawa”, o których mówi Macron.

Wielkie pytanie brzmi: kto będzie kierował i zarządzał tą ramą? Bractwo Muzułmańskie, najpotężniejsza organizacja, która kontroluje ponad 2000 meczetów we Francji? Czy młoda gwardia muzułmańskich technokratów wokół prezydenta, którzy nie mają żadnych związków z meczetami, imamami i ogólnie ze zorganizowaną społecznością muzułmańską? Wkrótce dowiemy się. Ponadto krążą plotki, że Tareq Oubrou, imam z Bordeaux, znany jako ważna postać w Bractwie Muzułmańskim, może zostać “Wielkim Imamem Francji”.

Czy należy jednak do zadań świeckiego państwa Francji organizowanie muzułmanów i szkolenie “republikańskich” imamów?

Nie.

Czy jest problemem, że dwie trzecie imamów służących we Francji, nie mówi płynnie po francusku?

Czy można wyszkolić islamistycznych imamów w “republikański” sposób?

Tak, ale jakie są rezultaty? Imam z Brest w Bretanii zyskał sławę, ponieważ sfilmowano go, jak wyjaśniał dzieciom, że muzyka może zamienić słuchacza w świnię lub małpę, a sam sfilmował siebie pijącego mocz wielbłąda; jest napisane w hadisie, że mocz wielbłąda jest dobrym lekarstwem. W 2017 r. ten sam imam z Brest otrzymał dyplom “referent-secularity” – co oznacza islamistę poinformowanego o tym, czym jest sekularyzm, ale bez obowiązku przestrzegania go – z Uniwersytetu Rennes w Bretanii.

W 1627 r. kardynał de Richelieu, premier króla Ludwika XIII, wziął szturmem miasto la Rochelle w południowozachodniej Francji, by sprowadzić z powrotem protestantyzm na łono Francji. Teraz, w 2018 r. Macron pomaga francuskim muzułmanom w sprowadzeniu islamu na łono Francji.

 

https://pl.gatestoneinstitute.org/13068/podzial-francji-przez-macrona

 

Spiskowa teoria dziejów, niestety nad wyraz często okazująca się spiskową praktyką historii, za wyżej opisanymi wydarzeniami każe widzieć wrogą Kościołowi masonerię. Jak zresztą mówił w 2009 r. były francuski mason dr Maurice Caillet XX wieczna sekularyzacja Francji (inaczej  laicyzacja za wszelką cenę) wywodzi się z okresu prześladowania Kościoła przez masońskie rządy (1895-1905). Ich ukoronowaniem stały się ustawy sekularyzacyjne z 1905 roku, wprowadzone z inicjatywy Aristide Briand’a. Proszę zgadywać, której loży był członkiem.

Kiedy tylko wzbijamy się ciut wyżej, tak, by nie tylko Francja była widoczna, zaczynamy rozumieć, co się dzieje.

Niemcy, za sprawą Merkelowej, wpuścili dwa miliony „inżynierów, architektów i lekarzy”. We Francji nagle państwo wycofuje się z ponad wiekowej walki z religią. To co prawda oznacza złapanie oddechu przez Kościół, ale przede wszystkim… niczym nie skrępowany rozwój religii nachodźców.

Zapomniany w świadomości społecznej hr. Richard Coudenhove-Kalergi uznawany jest za jednego z Ojców dzisiejszej Unii Europejskiej.

Jego ojciec Heinrich von Coudenhove-Kalergi (z koneksjami z bizantyjską rodziną Kallergis,a więc również z ukochaną Cypriana Kamila Norwida) był austriackim dyplomatą, matka Japonką – Mitsu Aoyama.

Kontakty ojca umożliwiły Richardowi zwrócić uwagę najważniejszych w dwudziestoleciu międzywojennym polityków na swoje idee.

I bankowców.

Jego „nowy wspaniały świat” miał się nazywać Stanami Zjednoczonymi Europy.

Pisał:

„Człowiek przyszłości będzie rasy mieszanej. Dzisiejsze rasy i klasy będą stopniowo znikać ze względu na eliminację przestrzeni, czasu i uprzedzeń. Eurazjatycko-negroidalna rasa przyszłości, podobna z wyglądu do starożytnych Egipcjan, zastąpi różnorodność narodów i różnorodność jednostek. Zamiast niszczyć europejski judaizm, Europa, wbrew jej woli, uszlachetniła i wykształciła tych ludzi, popędzając ich do przyszłego statusu wiodącego narodu poprzez ten sztuczny proces ewolucyjny. Nic dziwnego w tym, że naród który uciekł z getta-więzienia, stał się duchową szlachtą Europy. Tym sposobem litościwa troskliwa Europa stworzyła nową rasę arystokratów. To się wydarzyło, gdy upadła europejska arystokracja feudalna z powodu emancypacji Żydów [z powodu działań podjętych przez rewolucję francuską].”

By ten cel osiągnąć wystarczy tylko, by:

„Wszystko co ludzie wszędzie mają zrobić, to ograniczać wskaźnik urodzeń i promować małżeństwa mieszane (między różnymi rasami), to ma na celu stworzenie jednej rasy na świecie, która będzie kierowana przez władzę centralną”.

Czy osoby tworzące „władzę centralną” miałyby podlegać tym samym rygorom, co reszta?

Pytanie z gatunku retorycznych. Wszak Richard udzielił na nie już wcześniej odpowiedzi – rząd światowy przypadnie w udziale „nowej rasie arystokratów”.

A nie euroazjatyckim negroidom.

Można oczywiście wzruszać ramionami i udawać, że hr.Coudenhove-Kalergi to tylko kolejny oszołom, którego nie sposób traktować poważnie.

Jednak ten „oszołom” jest pierwszym laureatem nagrody Karola Wielkiego – w 1950 roku. Prócz niego otrzymali ją m.in.:

1958 – Robert Schuman;

1998 – Bronisław Geremek;

2002 – Euro (waluta!);

2006 – Jean-Claude Juncker;

 

2007 – Javier Solana;

2008 – Angela Merkel;

2010 – Donald Tusk;

2014 – Herman Van Rompuy;

 

2015 – Martin Schulz;

2018 – Emmanuel Macron.

 

Rzecz jasna w innych latach też były nagrody, ale wybrani przeze mnie w Polsce najbardziej łączą się chyba z ideą nowego wspaniałego świata.

Na naszych oczach realizowany jest plan Coudenhove-Kalergi. Niemcy wpuszczają niekontrolowaną ilość „uchodźców”. Francja tworzy warunki do wyrugowania resztek Kościoła z przestrzeni publicznej. Tym razem poprzez nacisk agresywnej mniejszości.

O pierwszym wiemy, bo jest wystarczająco głośne. O tym, co szykuje się we Francji na razie cicho-sza.

Poza prawicowymi mediami zmiany w prawie teoretycznie mogące służyć również Kościołowi (i innym religiom chrześcijańskim) tak naprawdę umożliwiają jedynie ekspansję religii w zamyśle grupy faktycznie trzymającej władzę „konkurencyjnej” dla chrześcijaństwa.

Ideologia multi-kulti, nazywanie patriotyzmu ksenofobią i faszyzmem/nazizmem skutecznie do tej pory pozwoliły zając np. Szwecję wrogom cywilizacji zachodniej bez walki. Tak samo jest w innych krajach, urabianych ideologicznie w myśl zaleceń Gramsci’ego.

Francja, która musi się dostosować do islamu, jest drugą wielką ofiarą.

Czy jednak „nowa arystokratyczna rasa” nie przeliczy się w swoich rachunkach i, jak mówi stare polskie porzekadło, wypędzi „diabła szatanem”?

Zaciekły antysemityzm nachodźców jednoznacznie wskazuje, że w przypadku zwycięstwa jeńców brać nie będą.

Nie pozwolą także na to, by ci, którymi gardzą, sprawowali nad nimi władzę.

Na to jednak jest sposób. Paradoksalnie wywodzący się z kraju, który przez kilkadziesiąt lat był postrzegany jako światowa ostoja terroryzmu.

To Libia płk Kadafiego. Reżim trzymał się mocno, bo mógł być zagrożony jedynie przez fundamentalistów islamskich. Ci zaś byli słabi, bowiem w państwie dobrobytu obyczaje były rozluźnione. Teoretycznie istniał zakaz spożywania alkoholu, ale można było zamówić whisky praktycznie w każdej knajpie.

Na to liczą. Zanim islam wykończy całkowicie chrześcijaństwo i zacznie rozglądać się za nowym wrogiem rozmyje się we względnym dobrobycie.

A kiedy już religie staną się marginesem nowy wspaniały człowiek pozbawiony oparcia będzie na nowo formowany przez nową arystokrację.

Tymczasem pożyteczni idioci (europosłowie) głosują za ACTA-2, która to już niedługo pozbawi nas wolności w Internecie.

Dzięki niej będziemy skazani na jedynie słuszne poglądy wygłaszane przez „wolne i niezależne” media.

Wszystko w myśl zasady, jaką nie tak dawno upublicznił jeden klasyk – stłucz pan termometr, nie będziesz miał gorączki.

Jak bowiem mówi stare rosyjskie przysłowie – cicho jedziesz, dalej będziesz.

 

 

 

7.10 2018

Inne zapisy autora:

Humpty Dumpty
Humpty Dumpty

1811 publikacje
77 komentarze
 

2 komentarz

  1. M.G.

    Bardzo ciekawy artykuł – ale ma poważne braki.
    1. Co z francuską bronią atomową i bardzo rozwiniętym przemysłem nuklearnym? Co z francuskimi siłami zbrojnymi i bardzo nowoczesnym (i autonomicznym) przemysłem zbrojeniowym, szczególnie lotniczym? Co z francuskim programem rakietowo-kosmicznym?
    2. “Na to liczą. Zanim islam wykończy całkowicie chrześcijaństwo i zacznie rozglądać się za nowym wrogiem rozmyje się we względnym dobrobycie” – nie znam w historii świata żeby jakieś duże państwo stworzyło powszechny, trwały dobrobyt dla wszystkich swoich obywateli NIE STOSUJĄC rabunku, wyzysku, eksploatacji ekonomicznej czy po prostu niewolnictwa innych ludzi, całych państw itp. A kto do kogo strzela dzisiaj w Afganistanie, Syrii, Iraku, Jemenie? Czy nie przypadkiem muzułmanie do muzułmanów? A wojna turecko-kurdyjska? Moim zdaniem bardzo szybko na nowych zislmizowanych terenach dojdzie do krwawej koncentracji władzy imamów-dżihadystów. A dobrobyt sprowadzi się do głodowych racji żywności w zrujnowanych miastach i wsiach. Ale nie koniecznie tak będzie …
    3. Kto powiedział, że upadkowi Francji, Szwecji, Norwegii, Hiszpanii i jeszcze paru innych państw (w ramach tworzenia nowej wymieszanej rasy euroazjatyckiej) będą się bezczynnie przyglądać wielkie mocarstwa: Rosja, Chiny, USA, a za nimi Izrael, Turcja, Indie, Pakistan – kolejka po masę upadłościową może być znacznie dłuższa. To może być początek III wojny światowej.
    4. Celowo nie wymieniłem powyżej Niemiec i W.Brytanii – po Brexicie Anglia pogrąży się w krótkotrwałym chaosie gospodarczym (zwiększenie samowystarczalności) ale rozpocznie w pełni suwerenną politykę imigracyjną (deportacje i zaprzestanie pomocy socjalnej dla osób niepożądanych) – islamizacja może być tam mocno opóźniona i nakładać się na ruchy separatystyczne Szkocji i Irlandii Płn. A Niemcy – 90% Europejczyków uważa kanclerz Merkel za osobę hołdującą zwariowanym ideom. Ja mam zupełnie inne zdanie. To bardzo przemyślana i długodystansowa polityka: te 2 mln. islamistów ma zastraszyć i przegłosować resztę Niemców żeby byli posłuszni tak jak w III Rzeszy. Ale nie tylko – właśnie kanclerz wróciła z Izraela gdzie oświadczyła, że Niemcy nigdy nie zdejmą z siebie odpowiedzialności za holokaust – ale nie oświadczyła, że mają z tego tytułu płacić jakieś nowe odszkodowania (tak jak np. Polska 300 mld.$). Przypuszczam, że dała tam do zrozumienia, że Niemcy uginają się pod ciężarem 2 mln. “inżynierów i lekarzy” którzy nie chcą pracować i biorą socjal. Więc jakby musieli coś jeszcze płacić na Światowy Kongres Żydów to trzeba będzie ciąć koszty np. w policji a ta będzie przyjeżdżać na miejsce antysemickich wypadków zamiast w 5 min. dopiero po 15, i w składzie którego Żydzi nie za bardzo akceptują. W Berlinie od roku trwa już pilotażowy program przyjmowania uchodźców w szeregi policji, podobnie jest w Bundeswehrze. Tych “inżynierów i lekarzy” naprawdę nie trzeba będzie przekonywać do ostrego pałowania i strzelania do niewiernych nie tylko na terenie Niemiec ale w całej Europie, a być może i dalej …

  2. Zak

    Gdzie podziewa się krȯl Europy pan D.Tusk panowie Juncker, Timenmars, Verhofstad i inni unijni biurokraci. Wielki skandal – Francja dyskryminuje kobiety na chodnikach Paryża !!!! Prezydent Macron zainsatlował na chodnikach Paryża sieć podręcznych męskich pisuarȯw, a ani jednego damskiego pisuaru. Wzywam do masowych protestȯw przeciwko takiej dyskryminacji płciowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217