POLSKA
Like

Myślenie po polsku

22/02/2020
335 Wyświetlenia
0 Komentarze
39 minut czytania
no-cover

Za PRL zasady „myślenia po polsku” były proste, należało tylko myśleć na „odwyrtkę” w stosunku do oświadczeń władzy i już się miało właściwy pogląd. Wiedzieli o tym nawet dygnitarze partyjni, przypominam sobie jak jeden z nich na wiadomość o trudnościach ze zbytem śledzi /nawet takie wypadki zdarzały się w PRL/ oświadczył że trzeba ogłosić że śledzie stanieją i ludzie natychmiast je wykupią w przekonaniu że na pewno zdrożeją.   „III RP” z wielu grzechów popełnionych ma jeden z największych na sumieniu, a mianowicie zaniechanie obowiązku wychowania w duchu patriotycznym swoich obywateli. Jest to związane ściśle z dziedzictwem peerelowskim w którym zgodnie ze stalinowską konstytucją Polska była „nierozerwalnie” przypisana do sowieckiego imperium. Taki sposób myślenia okazał się bardzo przydatny przy włączeniu […]

0


Za PRL zasady „myślenia po polsku” były proste, należało tylko myśleć na „odwyrtkę” w stosunku do oświadczeń władzy i już się miało właściwy pogląd.

Wiedzieli o tym nawet dygnitarze partyjni, przypominam sobie jak jeden z nich na wiadomość o trudnościach ze zbytem śledzi /nawet takie wypadki zdarzały się w PRL/ oświadczył że trzeba ogłosić że śledzie stanieją i ludzie natychmiast je wykupią w przekonaniu że na pewno zdrożeją.

 

„III RP” z wielu grzechów popełnionych ma jeden z największych na sumieniu, a mianowicie zaniechanie obowiązku wychowania w duchu patriotycznym swoich obywateli.

Jest to związane ściśle z dziedzictwem peerelowskim w którym zgodnie ze stalinowską konstytucją Polska była „nierozerwalnie” przypisana do sowieckiego imperium. Taki sposób myślenia okazał się bardzo przydatny przy włączeniu nas do nowego układu, który powinien być traktowany jako dobrodziejstwo zasługujące na pomnik wdzięczności.

Za PRL wszystko co pochodziło z Moskwy było doskonałe i wymagało ścisłego przestrzegania, obecnie podobnie wszystko co pochodzi z Brukseli / przynajmniej formalnie/ powinno być z wielkim uszanowaniem przyjęte.

Z pewnością istnieje różnica w karach za nieprzestrzeganie tych zasad, ale istota zjawisk jest ta sama, tym bardziej że ich podobieństwo wyraża się w zabarwieniu.

Różnica polega na poziomie dobrobytu i chociaż w sowieckim imperium Polska znajdowała się w czołówce zawdzięczając najniższemu stopniowi sowietyzacji życia, a obecnie jesteśmy na szarym końcu UE, to jednak sama nasza obecność i karmienie odpadkami z „pańskiego” stołu decyduje o bezwzględnej różnicy.

 

Nasuwa się aktualne pytanie: – czy dla tej różnicy w poziomie egzystencji warto jest poświęcać własną wolność, a nawet tożsamość narodową?

Czy w tym świecie czujemy się dobrze uznając go za swój, chociaż na każdym kroku daje się nam do zrozumienia że jesteśmy, może niezupełnie „untermensche”, ale z całą pewnością niższej kasty

Jesteśmy z racji naszej kultury i dorobku historycznego równorzędnymi członkami wspólnej kultury z krajami zachodniej Europy, ale nie jesteśmy równorzędnymi członkami formacji państwowo społecznych tworzonych na zasadzie rankingu czysto materialnego zróżnicowania, dokonanego wbrew naszej kulturze na obszarze zachodniej Europy.

Wyzbycie się chrześcijańskich korzeni tej kultury stworzyło dogodne warunki dla terroru nihilizmu z natrętną propagandą łatwego życia bez hamulców moralnych.

Cel tego przedsięwzięcia jest oczywisty: -stworzenie bezwładnej gromady ludzkiej podatnej na wszelkiego rodzaju manipulacje.

W tej atmosferze pojęcia takie jak naród, rodzina, tradycja, nie mówiąc już o nakazach wynikających z chrześcijańskiej religii i związanej z nią kultury, mają być zastąpione subiektywną oceną wszystkiego z punktu widzenia indywidualnie pojętej satysfakcji.

Dla myślenia kategoriami narodu i jego kultury nie ma już miejsca, jest natomiast miejsce dla uprzywilejowanych, którymi są przede wszystkim nosiciele odmienionej formy terroru społecznego na kształt nie tak dawno minionej warstwy aktywu partyjnego.

 

Odrzucając ten oczywisty zamach na nasze człowieczeństwo możemy się obronić jedynie przez wzmocnienie postawy będącej konsekwencją kulturalnego dorobku naszego narodu.

Dopiero z takiej postawy wyniknie możliwość twórczej myśli polskiej.

Jej przejawy w poszczególnych dziedzinach:

 

-gospodarka

Poziom rozwoju polskiej gospodarki jest niedostateczny w zestawieniu z możliwościami wynikającymi sumarycznie z zasobów materialnych, osiągnięć historycznych i potencjału sił ludzkich. W przeliczeniu na PKB / 15,4 tys. USD rocznie per capita/ osiągamy zaledwie 56 miejsce na świecie, po waloryzacji -45, a mamy wszelkie możliwości znalezienia się w pierwszej trzydziestce.

Ustawiłoby to nas w zupełnie innej sytuacji zarówno w UE jak i w stosunku do naszych sąsiadów.

Brakuje nam ciągle wyzwolenia zasobów energii i inwencji twórczej, dla ujścia których dokonano celowego niszczenia substancji materialnej, wprowadzono utrudnienia biurokratyczne, a nade wszystko wypędzono z Polski miliony młodych, wykształconych zawodowo i przedsiębiorczych ludzi jakby celowo dążąc do pozbawienia Polski możliwości dynamicznego rozwoju.

„Substancja materialna” o której wspomniałem to przede wszystkim wiele różnych fabryk zlikwidowanych, ale też nie wykorzystywane zasoby surowcowe i półfabrykaty, niektóre z nich są niewykorzystywane do dziś.

 

W rolnictwie mamy znaczne rezerwy do zagospodarowania niewielkim nakładem. Nie bez kozery pisałem o limitach produkcyjnych, jak na przykład w mleku, które wprawdzie już dziś nie obowiązują, ale przecież skutki ich wyraźnie dyskryminacyjnego charakteru wobec polskiego rolnictwa nie zostały dotąd nadrobione. Ponadto oddanie w obce ręce niemal całości polskiego przemysłu spożywczego stworzyło stan wskazujący na zmowę w celu wyzysku polskich dostawców. Wystarczy nadmienić że polskim sadownikom płacono za jabłka po 25 groszy za kilogram, podczas gdy niemieckim po 1 zł.

Powstaje pytanie jak zakład płacący cztery razy więcej za surowiec, przy zbliżonej relacji kosztów robocizny może konkurować z zakładami w Polsce, podobnie jest z dostawami mleka, warzyw i wielu innych produktów rolnych.

Najważniejszym elementem w ekonomii rolnej jest relacja cen środków wytwarzania do cen produktu gospodarstwa rolnego.

Przecież nawet za PRL kiedy polski rolnik nie był uprzywilejowany cena traktora stanowiła równowartość 400 kwintali żyta po cenach skupu, a litra mleka prawie pół litra oleju napędowego. Nikt współcześnie nie interesuje się problemem najważniejszym dla rolnika czyli relacją cen.

Polskie rolnictwo rozporządza areałem zbliżonym do niemieckiego, tylko że wartość produktu łącznie z przetwórstwem po stronie niemieckiej jest trzykrotnie wyższa od polskiego.

Ta dziedzina gospodarki może w Polsce wzrosnąć w stosunkowo krótkim czasie nawet o 50 % wzbogacając rynek europejski o stosunkowo najczystsze produkty.

Rolnictwo zachodnio europejskie jest bardzo wydajne, ale wysoki stopień chemizacji i koncentracji hodowli powoduje nieodwracalne szkody.

Zamiast prześladować Polskę za emisję CO2 KE powinna poświęcić wysiłki w kierunku redukcji rolnictwa w krajach silnie uprzemysłowionych i zagęszczonych na rzecz rozwoju w krajach Europy środkowej.

 

W dziedzinie przemysłu przetwórczego

W Polsce, chyba w jako jedynym kraju dawnego sowieckiego obozu, nie dokonano próby przystosowania istniejącego przemysłu do nowych warunków ustrojowych jakie powstały w 1989 roku.

Poza nielicznymi wyjątkami nie mamy odziedziczonych po PRL fabryk, a ponieważ poprzednio „za komuny” zlikwidowano wiele zakładów pochodzących jeszcze sprzed wojny, lub starszych, okazało się w rezultacie że przemysł w Polsce trzeba organizować od nowa.

Poza wytwórczością materialną stracono też wiele firm posiadających znaną nie tylko w Polsce markę, a nowy przemysł to już nie polska marka.

Cała ta akcja nosi cechy przestępstwa zarówno korupcyjnego jak i zdrady polskiej racji stanu, w ich wyniku polski przemysł przestał istnieć na światowym rynku i został w pewnej mierze zastąpiony produktami obcych firm wytwarzanymi nawet niekiedy na terenie Polski, ale bez polskiego twórczego udziału.

Jako klasyczny przykład podałem polski przemysł okrętowy, który został zlikwidowany nie dlatego że nie był w stanie konkurować z innymi przemysłami tej branży, ale dlatego żeby właśnie nie było konkurenta dla dotowanych przez państwo niemieckich stoczni.

Powołuje się przy tym na takie stwierdzenia jak to że „produkowaliśmy byle jakie statki w wielkich seriach dla Sowietów” i nie byliśmy w stanie przejść na inny tryb produkcji.

Chciałbym podkreślić że moja znajomość tego przemysłu wynika z najlepszej, krytycznej pozycji, a mianowicie – klienta.

Przede wszystkim współpracowałem ze stoczniami na zasadzie udzielania wytycznych dla budowy statków rybackich, czyli między innymi niezbędnych informacji technologicznych dla funkcji połowów, przetwórstwa i przechowania produktu, a dla statków baz również przeładunków na morzu.

Ponadto przez wiele lat przewodniczyłem komisji odbioru technicznego statków.

Mankamenty polskiego przemysłu okrętowego były mi doskonale znane, należały do nich: tendencja do budowy długich serii statków, wydłużone terminy projektowania i budowy, niedostatki w zaopatrzeniu, koncentracja prac projektowych w CBKO / nie mylić z obrabiarkami/ i monopolizacja handlu zagranicznego w „Centromorze”.

Trzeba też stwierdzić że wielki polski przemysł okrętowy powstał nie dla naszych potrzeb, ale na polecenie Sowietów które były głównym dysponentem tego przemysłu.

Jednakże nawet w tych warunkach udawało się zdobywać coś dla polskich potrzeb, szczególnie jeżeli chodziło o innowacje w których sowieccy odbiorcy byli zainteresowani.

W ten sposób z polskiej inicjatywy podjęto budowę trawlerów przetwórni i statków baz.

Były to obiekty o bardzo wysokim poziomie technologii i tylko dwa kraje na świecie oprócz Polski miały ją opanowaną – Niemcy i Japonia.

Budowa zbiornikowców, kontenerowców, a nawet statków pasażerskich jest z pewnością łatwiejsza niż skomplikowanych, wieloczynnościowych i wyposażonych w różnorodne urządzenia specjalistycznych statków rybackich.

Muszę przyznać że istniały wyraźne różnice w poziomie pracy poszczególnych stoczni. Z mojego doświadczenia wynikało ze bezsprzecznie na pierwszym miejscu znajdowała się stocznia gdyńska, której mi najbardziej żal, potem stocznia marynarki wojennej, również w Gdyni, stocznia Północna w Gdańsku, a potem już w dalszym odstępie szczecińska i zdecydowanie na końcu stocznia gdańska.

Ciosem w polski przemysł stoczniowy i związane z nim zakłady, a szczególnie produkujące „polskiego Sulzera” hutę Pokój i Cegielskiego były niekorzystne kontrakty zawierane przez „Centromor”. Za PRL kontrakty zagraniczne stoczni nie interesowały, obowiązywały je rozliczenia w złotówkach nie koniecznie związane z ceną sprzedaży zagranicę.

Najlepszym przykładem może tu służyć rozliczenie z Sowietami, przez przypadek dowiedziałem się że polski trawler przetwórnia kosztował Sowiety 2,1 mln rubli co było rezultatem przeliczenia ceny 3 mln USD po 70 kopiejek/dolar. Ta ”cena” była zamrożona na wiele lat mimo że światowa cena wynosiła już 4,5 mln dolarów.

Dla pikanterii można jeszcze dodać że odbiorca sowiecki żądał wyposażenia importowanego przez Polskę za dolary, mimo że polskie urządzenia takie jak radary, fileciarki, szafy zamrażalnicze i inne nie ustępowały jakościowo importowanym.

W ten sposób odbywało zamienianie dolarów na ruble za które mogliśmy nabyć taniej zasiarczoną ropę tatarską / i to w ograniczonej ilości/, lub bardzo drogo obowiązującą sowiecką broń.

Kontrakty z odbiorcami zachodnimi były obciążone rozpowszechnioną w MHZ  korupcją z objawami której zetknąłem się niejednokrotnie.

 

Przykładów na podobne potraktowanie innych polskich branż znajdzie się więcej, niestety jak dotąd nie udało się odzyskać utraconych pozycji.

Mój przydługi wywód na temat stoczni ma swoje uzasadnienie w tym że w 1989 roku nikomu z decydentów nie przyszło do głowy pomyślenie na temat perspektywicznych możliwości tego przemysłu. Gdyby o to w odpowiednim czasie zadbano to dziś moglibyśmy odgrywać rolę Korei w tej dziedzinie. Mieliśmy ku temu wszelkie warunki, ale wykonano posłusznie żądanie pani Merkel i zniszczono cały dorobek przy okazji i próbę ratowania stoczni gdyńskiej przez Szlantę i jego współpracowników. Nota bene niemieckich stoczni też nie uratowano, ale ze względu na wygórowane koszty robocizny w Niemczech, nie pomogły im nawet dotacje pomijając sprawę chwilowych koniunktur.

Zabrakło „polskiego myślenia” w tej sprawie zasłaniając się groźbą dopłat z państwowej kasy. Zapewne uznano że zasiłek dla bezrobotnych jest tańszy, co jest oczywiście nieprawdą nie mówiąc już o skutkach społecznych.

 

Wspomniane myślenie polskimi kategoriami uwzględniającymi szerokie spectrum konsekwencji podejmowanych decyzji, a nie tylko istniejący w danym momencie wynik finansowy. Zresztą decyzje o likwidacji polskiego przemysłu były celowo wywoływane przez zastosowanie szeregu szykan w stosunku do przedsiębiorstw nie zadając sobie trudu działań przystosowawczych.

Jest to klasyczny przykład myślenia antypolskiego.

 

– Obrona narodowa

W sowieckim obozie militarnym Polska odgrywała kluczową rolę w planowanym ataku na zachód Europy. Zrealizowano nawet marzenia Żymierskiego o „polskim froncie” co oczywiście kosztowało nas bardzo dużo i przyczyniło się walnie do bankructwa Gierka.

W 1989 roku nie przeszliśmy wprawdzie do obozu przeciwnika, ale było jasne że z roli „myśliwego” przeszliśmy do pozycji ewentualnego przedmiotu napaści. Dopiero w dziesięć lat później znaleźliśmy się w NATO jako pierwsza linia frontu obrony przeciwko praktycznie jedynej możliwej napaści z tego kierunku, to jest z Rosji.

Jest to rozwiązanie bezalternatywne NATO nie przewiduje bowiem akcji zaczepnych na kierunku wschodnim.

Dla Polski jest to rozwiązanie najgorsze gdyż w ten sposób stajemy się terenem walki ze wszystkimi skutkami dla całego kraju.

„Polskie myślenie” dyktuje taką formę obrony która oszczędziłaby nasz kraj przed niszczącymi skutkami ataku. Może być nią skuteczna zapora przeciwrakietowa i przeciwlotnicza, ale też i przeciwpancerna i przeciwartyleryjska.

Jest to przedsięwzięcie zarówno bardzo trudne jak i bardzo kosztowne, a i tak nie daje gwarancji stuprocentowej efektywności wobec stałego postępu w broniach zaczepnych.

Problem polega na przekonaniu ewentualnego napastnika że napaść nie opłaca się całkowicie i grozi dla niego samego fatalnymi skutkami.

Takie przekonanie może wynikać jedynie z faktu że napadnięty może nie tylko zastosować odwet, ale nawet wyprzedzić w czasie napastnika.

Potrzebna jest zatem siła zdolna nie tylko do paraliżu ataku, lecz też do natychmiastowego zadania ciosu ofensywnego.

Wtedy mamy pewność że unikniemy wojny, chyba że mamy do czynienia z samobójcą.

Romuald Szeremietiew napisał że w myśl Clausewitza obrona ma przewagę nad atakiem i dlatego Polska powinna się do niej przygotować. Jest tylko drobne zastrzeżenie, bowiem w czasach Clausewitza pojedynek tarczy z mieczem był niemal wyrównany, dzisiaj przewaga uderzenia jest tak wielka, że wystawienie się nań oznacza jeżeli nie totalne zniszczenie, to przynajmniej kolosalne straty. Obrona w tych warunkach jest po prostu nieopłacalna.

Co zaś się tyczy ewentualnego oporu partyzanckiego to z własnego doświadczenia mogę powiedzieć że jest to obrona desperacka i przy współczesnych możliwościach rozpoznania nie mająca wielkich szans na sukces. Nawet w Afganistanie w niedostępnych terenach górskich można wyszukać i zniszczyć kryjówki partyzanckie ukryte w głębokich jaskiniach.

Trzeba postarać się myśleć kategoriami napastnika, powinien być przekonany że każda próba ataku wywoła znacznie skuteczniejszy odwet i to on sam a nie przeciwnik poniesie ciężkie, a może nawet śmiertelne straty.

Takie przekonanie może u niego wywołać jedynie świadomość potęgi ataku strony napadniętej.

Gdyby Francuzi zamiast linii Maginota za 2,9 mld franków / przed dewaluacją/ powołali wg propozycji de Gaule’a pancerno motorową armię zawodową za połowę tych pieniędzy, to Hitlerowi skutecznie wyperswadowali by jakąkolwiek chęć wojny.

O możliwościach NATO w tym przedmiocie pisałem nie dawno i polska myśl wojskowa powinna na tym się skoncentrować.

 

– Siła narodu

Polskie myślenie musi znaleźć oparcie w postawie narodu świadomego swojej wartości i idei dla której w tej zbiorowości istnieje.

Jestem przedstawicielem jedynego polskiego pokolenia w przeciągu ostatnich trzystu lat które urodziło się i wychowało w Polsce rzeczywiście niepodległej i wiem jaka idea przyświecała ówcześnie narodowi polskiemu.

Była to świadomość naszej misji obrony nie tylko Polski, ale i całej Europy przed bolszewizmem zarówno jako napastnika jak i dywersanta wewnętrznego.

Sprawa zagrożenia niemieckiego powstała jakby w ostatniej chwili.

Ta idea powodowała obok gotowości do poświęcenia się w obronie zbrojnej, również wielką aktywność w umacnianiu polskiego ducha, czego przejawem były różnego rodzaju działalności społeczne, a szczególnie organizacje młodzieży polskiej z ruchem harcerskim na czele.

W okresie bezpośredniego zagrożenia wojną powstał ochotniczy zaciąg do jednostek Obrony Narodowej cieszący się wielkim napływem młodzieży. Niestety zabrakło dla nich broni tak że zamiast trzystu powołano zaledwie kilkadziesiąt batalionów ON.

Siła narodu objawiła się w większym stopniu w czasie obojga okupacji aniżeli w bezpośrednim starciu zbrojnym w 1939 roku kiedy nawet nie starczyło czasu na powszechną mobilizację.

Powstanie bezprecedensowego „państwa podziemnego” i ogólny opór wobec okupantów był wynikiem postawy narodowej przygotowanej przed wojną.

Obok niewątpliwych sukcesów kilkunastoletniego okresu pokoju i korzystania z przywileju niezawisłości państwa jak scalenie rozdartego kraju, odbudowa zniszczeń wojennych, stworzenie pełnej organizacji państwa, zdobycie suwerenności wyrazem czego poza znaczeniem gospodarczym była Gdynia, COP / Centralny Okręg Przemysłowy/ i sieć komunikacji kolejowej, – największym  osiągnięciem było wychowanie młodych Polaków w duchu polskiej myśli narodowej.

 

– Państwo polskie

Dziwi mnie ubóstwo współczesnej dyskusji na temat państwa polskiego. Wygląda na to że większość społeczeństwa polskiego przyjęła z dobrodziejstwem inwentarza spadek po PRL o równie kłamliwej nazwie „III RP”.

Odrodzone państwo polskie powstało w 90% jego obszaru jako rezultat walki zbrojnej, nawet w Warszawie trzeba było akcji „rozbrajania Niemców” żeby miasto znalazło się w polskim władaniu. „IIIRP” została stworzona jako przekształcenie PRL wraz z przyfastrygowaną nieco konstytucją. To prowizorium państwowe istniało przez siedem lat do chwili wprowadzenia nowej konstytucji stanowiącej z litery prawa i z ducha kontynuację PRL.

W zasadzie kształt i charakter obecnej państwowości tkwi korzeniami w tworze stalinowskim w którym oprócz granic przetrwał też sposób doboru rządzących warstw, gdyż ciągle mamy do czynienia z negatywną selekcją.

Wystarczy przyjrzeć się postępowaniu i poziomowi intelektualnemu i moralnemu uczestników „sceny politycznej” w Polsce. Nic w tym dziwnego skoro agentów bezpieki i donosicieli uznaje się za idoli nie mówiąc już o odziedziczonej po PRL nomenklaturze.

Spadek po Stalinie może odpowiadać niektórym, ale nie jest to z pewnością wybór polski, tym bardziej że w wyniku wojny która kosztowała nas bezmiar ofiar i strat zostaliśmy jako ewenement historyczny w roli państwa „zwycięskiego” pozbawieni połowy obszaru swego kraju, w tym dwóch najbardziej polskich miast Lwowa i Wilna, a nawet bohaterskiego Grodna czy wielu innych.

Natomiast Ukraińcy bez najmniejszego swego udziału dostali z łaski Stalina i Chruszczowa państwo o obszarze większym od Francji i dwukrotnie większym od Polski mimo że faktyczna liczebność narodu ukraińskiego jest mniejsza od polskiej.

Powód rozmiarów sowieckiej Ukrainy był oczywisty, nie chodziło o Ukraińców, ale o zwiększenie udziału ludności nie ukraińskiej, a w tym głównie Rosjan na obszarze tego kraju. Miało to być gwarancją trwałości rosyjskiej władzy na Ukrainie, a dziś jest powodem zasadniczych kłopotów tego państwa.

Granice państw to nie jedyny, a może nawet nie największy ciężar dziedzictwa po sowieckim imperium. Ustrój gospodarczo społeczny, wychowanie, a nade wszystko stosunki między ludźmi stanowią do dziś nieprzezwyciężone przeszkody w budowaniu prawdziwie polskiego państwa „żeby Polska była Polską”.

Brakuje nam również poczucia solidarności krajów które wyzwoliły się z sowieckiej hegemonii, a których wspólne doświadczenie powinno służyć jako wzór postępowania w stosunku do wszelkich prób odbudowy rosyjskich zapędów imperialnych.

W tej sprawie UE włączywszy te kraje w swoje struktury powinna uznać za obowiązujące ją stanowisko reprezentowane przez tych którzy mają za sobą doświadczenie rosyjskiej przemocy w wydaniu sowieckim, a dziś grozi im jej powtórka.

 

– Stosunki międzynarodowe

Szczytem marzeń było niegdyś EWG i NATO, kiedy się wreszcie zrealizowały okazało się że jak mawiał poeta „I tak to nas biednych ludzi rzeczywistość ze snu budzi”.

Ta „rzeczywistość” to zamiast wspólnego rynku mamy twór przypominający nam niedawną przeszłość, może tylko na nieco wyższym poziomie podobnie jak brwi Breżniewa w zestawieniu z wąsami Stalina. Natomiast NATO to klub towarzyski zafundowany nam z łaski amerykańskiej.

W obu tych instytucjach byliśmy tolerowani jak wykonywaliśmy posłusznie polecenia i nie domagaliśmy się niczego. Z chwilą postawienia jakichkolwiek żądań, choćby najskromniejszych, natychmiast jesteśmy prześladowani, bowiem powinniśmy wiedzieć że nie dla przywilejów nas przyjęto, a jedynie dla obowiązków.

Możemy sobie darować takie towarzystwo i niezależnie od przynależności do nich należy najwyraźniej szukać rozwiązań skuteczniejszych.

Koncepcja Międzymorza nie jest zła, ale chyba niezależnie od niej, zresztą wcale nie takiej pewnej, należy szukać innych rozwiązań.

Co powinno przyświecać tym poszukiwaniom?

Przede wszystkim trzeba zgromadzić własne atuty takie jak siła gospodarki, zdolność inwestycyjna, stabilna sytuacja wewnętrzna i mocne rządy, zdolność obronna i możliwość udzielenia wsparcia partnerom.

Wszelkiego rodzaju układy zagraniczne powinny zapewniać realizację naszych interesów z oczywistą świadomością interesów kontrahenta, a nawet sposobu jego myślenia. Jest to czynnik bardzo ważny, niestety zbyt często pomijany. Najlepszym dowodem były próby namówienia Francji na wspólna z Polską wojnę prewencyjną z Niemcami. Trzeba było mieć świadomość że samo wspomnienie o wojnie u polityków francuskich wywoływało paniczny strach i to nie tylko przed wrogiem, ale przede wszystkim przed własnym społeczeństwem, które miało dość wojny w I wojnie światowej.

Można było, przynajmniej w połowie lat trzydziestych, mówić o policyjnej akcji prewencyjnej przez wznowienie okupacji Nadrenii przez Francje i terenów plebiscytowych przez Polskę co spowodowałoby upadek rządu Hitlera.

Polska poszukując współcześnie partnerów do gry o stawkę praktycznie dla nas najważniejszą czyli o redukcję zmowy niemiecko rosyjskiej musi uwzględniać specyficzne interesy poszczególnych krajów, takich jak choćby Węgry czy nawet Włochy.

Są to sprawy doraźne mimo całej ich wagi w relacji do naszego bieżącego usytuowania. Ważniejsze są sprawy dalekosiężne z formą europejskiego zjednoczenia  na czele. Wobec uświadomionego już powszechnie przekonania o niezdolności UE do zapewnienia rozwoju zrzeszonym krajom potrzebne są poszukiwania innych rozwiązań jednoczących Europę.

Polska ze swoim doświadczeniem historycznym i wrażliwością na konfiguracje europejskie ma wszelkie dane ażeby wnieść do tego dzieła twórcze rozwiązania.

Od wielu lat apeluję o zrobienie czegoś nieodzownego jako wstępu do dalszego rozwoju, a mianowicie powołania wspólnego rynku na wzór wspólnoty węgla i stali

Której ideę zaprzepaścili niegodni spadkobiercy Schumanna, de Gasperiego i Adenauera.

Dla Polski jest to jedyna szansa nie tylko na rozwój gospodarczy, ale też i na ukrócenie możliwości tworzenia  antypolskich inicjatyw.

 

– polska kultura

Dorobek historyczny i doświadczenia wojenne wytworzyły specyficzne cechy polskiej kultury, które niestety zostały w dużej mierze ukryte przed światem ze względów cenzuralnych za PRL i nikłych możliwości wpływów polskiej emigracji powojennej.

Zdobycze tej kultury można śmiało przeciwstawić światowym tendencjom do promowania akcji antynarodowych i antychrześcijańskich, właściwie mamy do czynienia z potężną ofensywą wspieraną użyciem miliardowych nakładów.

Został nawet powszechnie zastosowany tryb postępowania „poprawny politycznie”.

Patronują mu organizacje międzynarodowe z UE na czele.

Jakby na przekór polskiemu dorobkowi kulturalnemu uznanie świata doczekały – bardzo kontrowersyjna postać /najłagodniej ujmując/ Lecha Wałęsy, przy pominięciu postaci rzeczywiście zasłużonych w dziele ratowania człowieczeństwa przed totalizmem hitlerowskim i bolszewickim jak kardynał Stefan Wyszyński – sługa boży, czy organizacja „Żegota”, a chociażby ta jedyna z niej uznana przez „poprawny politycznie” świat – Irena Sendlerowa nie mówiąc już o tych którzy na uchodźstwie służyli światu jako świadkowie prawdy o bolszewizmie i podłości ulegających mu.

Nie doczekała się uznania światowego wielka polska literatura z największym poetą współczesności, godnie i z heroizmem podejmującym walkę z imperium zła – Zbigniewem Herbertem. Pominięto Wierzyńskiego i wielu innych godnych światowego uznania, tylko dlatego że nie odpowiadali wymaganiom  poprawnej politycznie bezideowej miernocie.

Uhonorowano za to „miernych, ale wiernych” jakby na urągowisko z tego co jest i prawdziwie polskie i co możemy światu zaoferować jako świadectwo wielkiej kultury połączonej z postawą obrony godności ludzkiej przed niszczycielskim zamachem jaką niosą współczesne prądy totalnego nihilizmu.

Obowiązkiem wszystkich tych którym  zależy na uratowaniu z pożogi ludzkiego charakteru naszej kultury, jest postawa jej obrońców i nosicieli, których głos powinien przebić się przez natrętny hałas i odrażający obraz współczesnej antykultury.

Po latach socrealizmu i nachalnej inwazji podłego gatunku wzorców zachodnich warto byłoby zwrócić się w kierunku odrodzenia rodzimej twórczości nawiązującej chociażby do osiągnięć przedwojennych. Dalibyśmy możliwość rozwinięcia skrzydeł naszym twórcom, a nie bezmyślnego powielania byle jakich obcych produkcji w stylu eurowizji.

Celem jest rozpowszechnienie polskiej kultury w jak najszerszym ujęciu począwszy od codziennego otoczenia naszego życia.

 

– Myśl polityczna

W najnowszych dziejach polskiej myśli politycznej wybiły się dwie przeciwstawne tendencje: – tworzenie państwa federalnego nawiązującego do idei Rzeczpospolitej Obojga Narodów, którego inicjatorem był przede wszystkim Józef Piłsudski i budowy państwa narodowego na obszarze zamieszkałym głównie przez Polaków, ale też i na terenach podlegających silnym wpływom polskiej kultury jak to proponował Roman Dmowski..

Ponadto mieliśmy zwolenników państwa socjalistycznego reprezentowanego głównie przez Daszyńskiego i innych, państwa „chłopskiego” Witosa, czy chrześcijańskiej demokracji Korfantego.

Z całego bogactwa idei politycznych największe nadzieje na stawienie oporu ciągle potężnym i zaborczym sąsiadom czyli Niemcom i Rosji dawało państwo federalne.

Niestety brakowało partnerów do organizacji takiego państwa, zarówno bowiem Białorusini jak i Ukraińcy nie byli przygotowani do tworzenia swojej państwowości, a Litwini inspirowani zarówno przez Niemców jak i bolszewików byli do Polski usposobieni wrogo, co doskonale uwzględniał Dmowski, a nie Piłsudski posiadający w swoim ręku odpowiednie możliwości działania.

Dzisiaj mamy zmienioną sytuację zewnętrzną co nie zmienia potrzeby przemyślenia koncepcji politycznych organizacji życia narodu polskiego zarówno w stosunkach wewnętrznych jak i układu międzynarodowego.

 

Przyznam szczerze że zawiodłem się na naszej reprezentacji w PE pomijając oczywiście wynajętych służalców lub „nie pożytecznych idiotów”, która poza nawet słusznymi interwencjami szczegółowymi, nie zdobyła się na przedstawienie wizji prawdziwie wolnej i zjednoczonej Europy. Sama instytucja „parlamentu” europejskiego jest nie tylko bezsensowna, ale wręcz szkodliwa, tak jak i większość instytucji UE, ale skoro istnieje to chociaż można wykorzystywać ją dla głoszenia własnej idei wspólnoty europejskiej.

Polska nie prowadzi propagandowej akcji na skalę umożliwiającą dotarcie do światowej opinii, ale nawet te skromne środki którymi dysponujemy warto zainwestować w coś twórczego, a nie w chwalenie samych siebie.

 

W trudnym i skomplikowanym położeniu Polski wymagane jest wypracowanie stosownej linii postępowania opartej na głębokim przemyśleniu wszystkich czynników, brakuje nam ciągle podstawowej idei państwa polskiego, która powinna być rezultatem narodowej wymiany polskiej myśli politycznej.

Inne zapisy autora:

0

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

632 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217