Bez kategorii
Like

Medialne dylematy Jarosława Kaczyńskiego.

21/04/2011
274 Wyświetlenia
0 Komentarze
7 minut czytania
no-cover

Kaczyński musi stoczyć batalię z mediami o przebicie, inaczej nie wygra wyborów.

0


 

Już nie wiele brakuje do początku kampanii wyborczej. Partie zapewne przygotowują już swoje pomysły na kampanie. PO ma wiele możliwości i wszystkie je wykorzysta, ba z pełną aprobatą mediów, naszej prawdziwej czwartej władzy, nie będzie problemów z brakiem medialności. PiS nie jest w tak dobrej sytuacji, bo może wybrać tylko jedną formę walki. Brak obiektywizmu polskich mediów nie zna granic.
 
Brutalność polskich mediów jest powszechnie znana. Polskie media są bezduszne i nie obiektywne. Zwykle nie pokazują całej prawdy, tylko fragmenty wycięte z całego szerszego kontekstu. Wycinane tak, by przypadkiem nie naruszyć linii redakcyjnej stacji. W polskich mediach polityk nie jest w stanie pokazać się ze wszystkich stron. Musi wybrać jedną formę walki o głosy wyborców. Oczywiście są tacy politycy, czy nawet takie partie, które praktycznie cały czas pokazywane są w świetle jak najlepszym. Te partie są w stanie zaprezentować różne formy tej wyborczej walki. Przykładowo Platforma Obywatelska pokazuje się jako biedna partia wciąż zaciekle atakowana przez PiS. Biedna nei tylko z punktu widzenia dzierżonego przez nich losu nieszczęśników, którzy tak pragną zmienić Polskę, ale PiS im przeszkadza, lecz także w kwestii pieniędzy partyjnych, z których dla ratowania państwa wezmą mniej. Heroiczna walka o Polskę, nieprawdaż.

Tak więc pierwszą ofiarą tej niezasłużonej medialności PO jest Jarosław Kaczyński. Ma potworny dylemat, bo z tak małym przebiciem do mediów (nie mówię o przebiciu w stylu nawałnic wywiadów z Kaczyńskim przed rocznicą katastrofy smoleńskiej, lub krytyki cytowania Herberta) trzeba przygotować jedną formę walki wyborczej.

W grę wchodzą dwie możliwe linie. Pierwsza to ciągłe wspominanie katastrofy smoleńskiej. Walka o prawdę o niej. Ciągłe upamiętnianie pamięci ofiar i dopominanie się o działania rządu w sprawie śledztwa. Być może Kaczyński już wybrał tą linię. Świadczyć może o tym nowy spot, w którym odwołuje się do testamentu brata. Jeżeli Kaczyński wybierze tę akurat możliwość, to będziemy oczywiście świadkami wielkiej kłótni medialnej i politycznej, spowodowanej przez wiece na Krakowskim Przedmieściu, wyrzucanie palących się zniczy przez służby porządkowe. Będzie to bardzo „krwawa” kampania, bo media trzymające się ducha liberalnego stalinizmu Donalda Tuska.
Taką kampanią wyborczą wybory wygrać jest bardzo ciężko, bo w swojej bezkrytyczności dla rządu media będą autorytarnie zaprzeczać wszystkim „brednią Kaczora” i krytykować go, że jest bezduszny i że wykorzystuje katastrofę smoleńską do nieudolnej kampanii. Jest to jednak linia, którą moralnie PiS powinien przyjąć, bo jako macierz zmarłego prezydenta i posłów powinna zająć się ich pamięcią, której nikt nie chce przyjąć na barki. To będzie także zaprzeczenie tego co PiS prezentował w kampanii prezydenckiej.

Druga możliwość to ciągłe i merytoryczne wytykanie błędów rządowi. Przy lekkim złagodzeniu języka i częstemu wypowiadaniu się w mediach i konferencjach prasowych jest to możliwe. Namiastkę takiego „zhipisowania” się Kaczyńskiego mieliśmy w słynnym heppenigu w sklepie spożywczym. To byłoby coś na wzór tego z czym mieliśmy do czynienia podczas kampanii kluzikowksiej, ale o wiele bardziej merytorycznym kontekście. Heppeningi, artykuły w gazetach, próby wywiadów, będą częstym zjawiskiem. To może przynieść skutki w postaci wygranych wyborów, bo jak wiemy media umiłowały sobie mówienie o Kaczyńskim, jako człowieku, który zmądrzał, przestał mówić językiem nienawiści i skończył z polityką tępienia kochanej PO.

Obie te formy kampanii wyborczej są złe, bo oddzielenie ich od siebie jest rozerwaniem planu doskonałego. Niestety Kaczyński ma dylemat i to ogromny. Widać, że jest zagubiony. Próbuje wszystkiego po trochu, by sprawdzić co przynosi większe korzyści. Połączenie domagania się o prawdę o katastrofie i jednoczesna próba merytorycznej rozmowy o stanie państwa byłoby idealne. Bo wypełniało by całkowicie aspiracje PiS do partii, której, niczym (podobno) „Gazecie Wyborczej” nie jest wszystko jedno, oraz partii troszczącej się Polskę.

Niestety nasz Polski ułomny pluralizm medialny (ułomny z powodu braku rzetelności i obiektywizmu) doprowadził do tego, że jednym w mediach można i wybacza się więcej a innym nie pozwala się skończyć zdania. W Wielkiej Brytanii media państwowe są na tak korzystnej umowie z państwem, że są nie zależne od partyjnych zagrywek, a by uniknąć wpływów z zewnątrz BBC posiada kodeks dziennikarski, który jest szczegółowo respektowany, a jego wykroczenia karane. Jedna z zasad tam zawartych brzmi: Poglądy dziennikarza są jego prywatną sprawą, natomiast program, który przygotowuje, ma w sposób maksymalnie obiektywny i wierny wobec źródeł przekazać opinie osób, środowisk, ugrupowań czy partii – rzeczywistych uczestników zdarzeń. Tego brakuje polskim mediom, przez co partia musi wybierać co powie w mediach musi dokonać tragicznego wyboru, czy walczyć o prawdę, czy walczyć o Polskę. To jest wręcz nieludzkie.

W Polskiej ułomności i młodej demokracji nie ma miejsca na obiektywizm, bo za długo byliśmy zniewoleni, by teraz odpuszczać władzę. Ale czy to jest potrzebne Polsce ?

Inne zapisy autora:

0

TeaDrinker

Obywatel swiata w Polsce, obywatel Polski na swiecie. - w mysl felietonu B.Prusa

57 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758