POLSKA
Like

Lewackim autorytetom coś się pomieszało…

09/07/2014
628 Wyświetlenia
11 Komentarze
2 minut czytania
Lewackim autorytetom coś się pomieszało…

Na fali głośnych wydarzeń dotyczących prof. Chazana, który odmówił dokonania zabójstwa¹ dziecka na zlecenie matki, ponownie wypłynęła na wierzch prowadzona od niepamiętnych czasów dyskusja ws. tej formy pozbawiania ludzi życia. “Autorytety” lewicy wykorzystały więc po raz kolejny sposobność do ośmieszenia głoszonych przez nie proaborcyjnych idei.

0


Ta strona konfliktu ideologicznego utrzymuje bowiem, że nasciturus nie jest człowiekiem. Nie negując odrębności jego organizmu, utrzymują że jest on czymś innym od człowieka, czymś “bezgatunkowym”, jak utrzymuje pewien człowiek lansowany na etyka.

 

Jest to o tyle zastanawiające, że przecież lewica mogłaby równie dobrze bronić tezy o dopuszczalności zabójstwa nasciturusa przy jednoczesnym uznaniu jego człowieczeństwa, zamieniając jedynie pojęcie “aborcja” na “eutanazja”. W szeroko dyskutowanym przypadku chodziło przecież o zabicie człowieka cierpiącego na tzw. bezmózgowie, chorobę niewątpliwie kwalifikującą do dokonania takiego zabójstwa w świetle każdego zwolennika dopuszczalności eutanazji nie na życzenie.

 

Jedynym sensownym wyjaśnieniem tego osobliwego podejścia do sprawy jest stwierdzenie, że lewicy wcale nie chodzi o umniejszenie cierpień nasciturusa, a podnoszenie przez nią tej kwestii ma charakter czysto instrumentalny (ma wpływać na emocje, omijając rozum odbiorców). Poprzez przyjęcie postawy fałszywie współczujących, starają się ideolodzy lewicy laickiej przekonać lud o konieczności zaimplementowania regulacji prawnych dopuszczających możliwość dokonania aborcji na życzenie, czyli nie tylko zabójstw, a także i morderstw². Znamiennie także, że żaden zwolennik takich rozwiązań nie zastanawia się nad tym, czy śmierć przed narodzeniem będzie dla danego człowieka mniej bolesna od śmierci po narodzeniu, co jest przecież kwestią kluczową, jeśli rzeczywiście poczynania lewicy zmierzałyby do umniejszenia cierpień niewinnych ludzi (acz tutaj pojawia się pseudo-argument o braku człowieczeństwa nasciturusa).

———————–

¹Zabójstwo definiuję jako pozbawienie innego człowieka życia, spowodowane niezbrodniczym zamiarem, albo niezamierzone.

²Morderstwo stanowi natomiast odebranie innemu człowiekowi życia w zamiarze bezpośrednim i zasługującym na szczególne potępienie (zbrodniczym), musi zaistnieć dolus, jak pisali starożytni juryści rzymscy.

 

Tekst pierwotnie ukazał się na stronie Junta.pl

Inne zapisy autora:

0

ArekS
ArekS http://junta.pl

Od urodzenia skazany na sukces, a jeśli teza o zaostrzaniu się walki klasowej w miarę postępu socjalizmu jest prawdziwa, to w przyszłości także na więzienie. Trochę czytam i czasem coś napiszę. Poza tym studiuję prawo.

23 publikacje
28 komentarze
 

  1. Zatem powiedz, jaką pomoc matka i urodzone dziecko otrzymały i otrzymują od obrońców życia a przede wszystkim kościoła katolickiego?
    .
    Jak byś nie widział, to dziecko już nie żyje, matka nadal cierpi.

    0
    • Co to ma do rzeczy? Po prostu wytknąłem błąd w rozumowaniu lewicy. W moim tekście nie napisałem niczego o Kościele Katolickim.

      0
      • Sadze, że wiele mówi o zgodności głoszonych zasad z własnym postępowaniem.
        Czym że są bowiem zasad, jak za nimi dobry przykład nie idzie?
        .
        Przewodnicy ślepi przecedzają komara, a połykają wielbłąda. Pomijają to co najważniejsze: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. Ich wnętrza są pełne zdzierstwa i namiętności, są pełni obłudy. Psy to żarłoczne, nienasycone. Są nimi pasterze, którzy na niczym się nie znają: chodzą własną drogą, każdy myśli o własnej korzyści (Iz 56.11)

        0
        • Sprawę prof. Chazana władze badają wybiórczo. Np. nie zajęły się kliniką, gdzie zapłodniono in vitro matkę zmarłego Jasia.

          Można odnieść wrażenie , że nie chodzi o poznanie prawdy i obiektywne wyjaśnienie sprawy, tylko raczej o to, żeby zrealizować jakiś projekt polityczny

          — powiedział dr Konstanty Radziwiłł, były prezes Naczelnej Rady Lekarskiej w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

          Odniósł się w ten sposób do informacji, że kontrolerzy, na podstawie działań których platformerska prezydent Warszawy zwolniła prof. Bogdana Chazana, nie zajęli się kwestią np. placówki, w której dokonano zapłodnienia in vitro chłopca, którego nie chciał poddać aborcji prof. Chazan.

          Dr Radziwiłł odniósł się także do innej sprawy – epatowania w mediach opisami ciężkiego stanu Jasia, co miało niejako usprawiedliwić „terminację” życia „bezwartościowego”.

          Drastyczne opisy jego wyglądu, które ujawniano w mediach, a które w żadnym wypadku nie powinny się tam znaleźć, mówienie o tym, że będzie się czekać na jego śmierć, że nie powinien się urodzić – to wszystko jest naprawdę bardzo przykre. W medycynie sytuacje „nieestetyczne” zdarzają się na porządku dziennym i epatowanie tym społeczeństwa (w dodatku przez lekarza) oceniam bardzo krytycznie

          — tłumaczy lekarz, który poruszył inny ważny temat. Do internetu wypłynęły mianowicie wnioski pokontrolne w szpitalu prof. Chazana z wyjaśnieniami lekarzy, które zawierają informacje objęte tajemnicą lekarską.

          Jako lekarz jestem zdumiony, ponieważ po przeczytaniu całego dokumentu mam wrażenie, że naruszono inne zasady, m.in. ochrony danych medycznych. Są tam zawarte treści przesłuchań lekarzy, którzy zgodnie z przepisami kontrolnymi ujawniają szczegóły objęte tajemnicą lekarską. Te szczegóły nie są przeznaczone dla opinii publicznej, tylko na użytek osób kontrolujących

          — powiedział dr Radziwiłł.

          Slaw/ „Nasz Dziennik”

          0
        • Bogdan Chazan ma wygraną sprawę „jak w banku”, nawet przed tzw. polskim sądem
          Bogdan Chazan złoży zapewne do sądu pracy wniosek o przywrócenie do pracy, z łatwością wygra, otrzyma zaległe wynagrodzenie i … wszyscy zapomną o tej prowokacji żydowskich służb które od A.D. 1944 walczą z Kościołem i z każdym przejawem Wiary.

          Bogdan Chazan ma wygraną sprawę „jak w banku” nawet przed tzw. polskim sądem, ponieważ nigdy nie otrzymał za pokwitowaniem listy skrobaczy w III RP od swoich przełożonych, tak ani z Ratusza, ani z NFZ ani od Min. Zdrowia Bartosza Arłukowicza a więc nie mógł przekazać adresu alternatywnego skrobacza, bo go nie posiadał (nie znał) co może dowieść każdy nawet sam p. Chazan.

          Jest to przykład jak durne i tępe są wszelkiej maści komuchy wraz z tym niewydarzonym „mecenasikiem” za pięć dwunasta.

          Zapomniałem dodać, że wszyscy podatnicy za to zapłacą nie mniej jak 100 000 zł (odszkodowanie, koszty sądowe, adwokacikowie, itp.).

          0
        • Przysięgę Hipokratesa złamał wyłącznie inseminator od in vitro i to 5 razy!!!. On powinien być odpowiedzialny za cały przebieg ciąży bo wziął pieniądze za zapłodnienie, czyli coś około 80 tys zł!!!. W szpitalu prof. Chazana należycie chroniono prawa pacjenta i w pełni zrealizowano ustawowy obowiązek informacyjny http://media.wpolityce.pl/cache/a3/9f/a39f44a7242d2e11a49ec1bc45039409.jpg ecenas Jerzy Kwaśniewski, ekspert Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, jest pełnomocnikiem prof. Bogdana Chazana i będzie reprezentował go w sprawie odwołania ze stanowiska dyrektora Szpitala im. Świętej Rodziny.

          Instytut Ordo Iuris stoi na stanowisku, że nie ma przesłanek prawnych do dyscyplinarnego zwolnienia prof. Chazana i dyscyplinarnego zerwania stosunku pracy. Podtrzymuje również swoją opinię na temat niekonstytucyjności podstawy prawnej kary nałożonej na Szpital oraz o rażących naruszeniach prawa do rzetelnego postępowania w sprawie prof. Chazana.

          Wbrew informacjom rozpowszechnianym przez Ministra Zdrowia, Rzecznika Praw Pacjenta czy Prezydenta Warszawy, żadne z wyjaśniających sprawę postępowań kontrolnych w szpitalu, nie zostało jeszcze ukończone. Zgodnie z zasadą wysłuchania obu stron, każde z nich musi uwzględnić zgłoszone uwagi lub zastrzeżenia osoby lub podmiotu, którego dotyczy. W tej konkretnej sytuacji szpital zajął stanowisko dopiero w dniu dzisiejszym, w pismach wysłanych pocztą do instytucji kontrolujących.

          Projekt poczynionych dotychczas ustaleń pokontrolnych dotknięty jest z jednej strony błędami formalnymi (m.in. narusza § 20 ust. 3 pkt 2 rozporządzenia MZ z 20.12.2012 w sprawie sposobu i trybu przeprowadzania kontroli podmiotów leczniczych), z drugiej strony zaś, podobnie jak projekt wystąpienia pokontrolnego Rzecznika Praw Pacjenta, pozwala na dokonanie szeregu ustaleń faktycznych, poddających w wątpliwość zasadność zarzutów stawianych prof. Chazanowi i kierowanej przezeń placówce.

          Szpitalowi św. Rodziny stawia się zarzuty braków dokumentacji procedur diagnostycznych, które były przeprowadzane poza tym szpitalem i zanim pierwszy raz pacjentkę do niego przyjęto. Nie sposób zatem stawiać tego zarzutu Szpitalowi św. Rodziny. Ocena procesu diagnostycznego została też przeprowadzona wybiórczo, z pominięciem ważnych jego etapów, które miały miejsce poza Szpitalem św. Rodziny. Nie potwierdzają się również stawiane przez urzędnika MZ zarzuty co do braków w dokumentacji z okresu pierwszej hospitalizacji pacjentki w Szpitalu św. Rodziny.

          Z tego względu, Szpital wnosi o uzupełnienie kontroli o badanie dokumentacji medycznej zgromadzonej w innych placówkach, a konkretnie:

          — w Przychodni Lekarskiej „Novum”, gdzie wykonano u pacjentki zapłodnienie in vitro, i gdzie zaczął się proces diagnostyczno – terapeutyczny. Kontrola ta powinna mieć na celu sprawdzenie poprawności przeprowadzenia zabiegu zapłodnienia in vitro oraz ustalenie, czy w tym konkretnym przypadku pacjentka została poinformowana o zwiększonym ryzyku wad wrodzonych u dziecka po takim zabiegu i czy została skierowana na badania prenatalne

          — w Centrum Medycznym „ADAD”, gdzie pacjentka prowadziła ciążę u Doktora Macieja Gawlaka, który następnie był jej lekarzem prowadzącym w Szpitalu św. Rodziny

          — w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie na okoliczność tego, czy – jak wynika z oświadczeń pacjentki – odmówiono tam przeprowadzenia aborcji, a jeśli tak, to z jakich przyczyn

          — w Szpitalu Bielańskim, gdzie ostatecznie odmówiono przeprowadzenia aborcji, przyjęto poród dziecka, które później tam hospitalizowano.

          O możliwości zgodnego z ustawą o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, przeprowadzenia aborcji pacjentka została w Szpitalu św. Rodziny poinformowana przez lekarza prowadzącego już 27.03.2014 r., a zatem przed skierowaniem jej na badania w IMiDz, które wg Krajowego Konsultanta miały być zbędne i rzekomo nadmiernie wydłużyć postępowanie diagnostyczne. W świetle dostępnych danych, pacjentka wówczas nie wyrażała woli poddania się aborcji i po hospitalizacji w IMiDz miała oświadczyć doktorowi Maciejowi Gawlakowi, że będzie dopiero rozważać tę ewentualność wspólnie z mężem po wypisaniu jej ze szpitala, co nastąpiło w dniu 3 kwietnia. Tym samym, podjęty wówczas proces diagnostyczny miał na celu zagwarantowanie należytej opieki obojgu pacjentów (matce i dziecku).

          Prawnicy Ordo Iuris zwracają również uwagę, iż zasady etyki lekarza nakazują sprawowanie opieki zarówno nad matką, jak i dzieckiem, także dzieckiem znajdującym się na prenatalnym etapie rozwoju. W tym przypadku lekarz ma dwóch pacjentów – matkę i dziecko. Diagnostyka wobec dziecka musi być prowadzona dopóki dziecko żyje. Celem diagnostyki nie jest stwierdzenie przesłanek aborcyjnych, jej celem jest w pierwszej kolejności udzielenie pomocy, w tym pomocy dziecku, również jeżeli może ono umrzeć wkrótce po urodzeniu. Stąd zlecenie diagnostyki nie może być rozumiane jako naruszenie praw pacjenta.

          Podkreślić należy, że kara wymierzona przez NFZ szpitalowi św. Rodziny niemal w całości wynika z rzekomego naruszenia art. 39 ustawy o wykonywaniu zawodu lekarza i lekarza dentysty (niespełnienie wszystkich ustawowych warunków powołania się na klauzulę sumienia). W związku z tym, zwrócić należy uwagę na następujące okoliczności:

          W świetle ustaleń poczynionych przez Rzecznika Praw Pacjenta, pacjentka po raz pierwszy zakomunikowała wolę poddania się aborcji prof. Chazanowi w dniu 14.04.2014 r.

          Odpowiedź Prof. Chazana na żądanie pacjentki gotowa była dnia następnego po jego wystosowaniu, zaś pacjentka zgłosiła się po jej odbiór 16.04.2014.

          Niezwłocznie po tym (17.04.2014), w Szpitalu św. Rodziny lekarz prowadzący, Dr Maciej Gawlak, samodzielnie wystawił pacjentce pisemne skierowanie do Szpitala Bielańskiego, po uprzednim telefonicznym uzgodnieniu konsultacji na dzień kolejny. Tym samym, lekarz prowadzący pacjentkę w Szpitalu św. Rodziny nie tylko wskazał miejsce, gdzie może się poddać procedurze aborcyjnej, ale wystawił też stosowne po temu skierowanie.

          Wbrew twierdzeniom zawartym w projekcie wystąpienia pokontrolnego MZ i rozpowszechnianym w mediach, w szpitalu św. Rodziny zrealizowano w pełni dyspozycję – budzącego skądinąd zasadnicze wątpliwości konstytucyjne – art. 39 ustawy o wykonywaniu zawodu lekarza i lekarza dentysty, w wyniku czego doszło do konsultacji aborcyjnej w szpitalu Bielańskim czwartego dnia po zakomunikowaniu na piśmie przez pacjentkę profesorowi Chazanowi woli poddania się aborcji.

          Tym samym, nie sposób uznać za uzasadnione twierdzeń, jakoby prof. Bogdan Chazan celowo miał wydłużać diagnostykę, celem rzekomego uniemożliwienia pacjentce poddania się legalnej procedurze aborcyjnej. Tym samym wymierzenie przez NFZ kary umownej w związku z rzekomym niedopełnieniem obowiązków wynikających z art. 39 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, budzi zasadnicze wątpliwości.

          Ordo Iuris Działający w ramach Centrum Ordo Iuris prawnicy chcą angażować się w obronie tradycyjnego ładu społecznego oraz świata wartości, w których jest on zakorzeniony. Chcemy, by prawo służyło ludziom i ich rodzinom, a nie społecznej inżynierii.

          0
        • Brzydzę się niedomówieniami ale w tej sprawie, skoro uczyniono ja tak publiczną nie mamy do czynienia z przypadkiem w którym wcześniej adeptka in vitro nie poddawała się aborcji (przyczyna niepłodności albo czy czasem nie mamy do czynienia z lesbijką ( czemu nigdzie nie występuje ojciec dziecka a tylko “matka”). Dla mnie jest tu planowana przez lewactwo prowokacja. Sprawą w trybie ekspresowym zajmują się wszyscy a dziesiątki tysięcy pacjentów wśród których jest wielu cierpiących i wielu umiera gdyż nie dotrzymano terminów leczenia (badań i zabiegów na które czeka się miesiącami) nie zajmuje się , nie interesuje nikt. Czy gdy jest weekend, ludzie umierają bo jest wolne jak niedawno w szpitalu w Łodzi i nikt za to nie odpowiada, winnych brak, winien kto? a no pacjent bo mu zachciało się w ten czas zachorować!!!!!! Tak czy inaczej – odpowiedzialność ponosi głównie inseminato i Instytut Matki i Dziecka gdzie kobieta była wcześniej. Profesora Chazana wrobiono na samym końcu i szkoda, że się dał w to wmanewrować.

          0
    • Zmarło dziecko pacjentki prof Chazana czy kliniki in vitro?
      Atak na profesora Chazana ma charakter przemyślany i zorganizowany, miał charakter prowokacji. Rzeczą powszechnie znaną w Warszawie było to , że u Profesora w szpitalu nie robi się aborcji, być może dlatego celowo wysłano tę nieszczęśliwą kobietę do szpitala kierowanego przez Profesora. Profesora Chazana przedstawia się jako człowieka bez serca, który nie chciał pomóc swojej pacjentce. A ja się pytam czy ta kobieta była pacjentką profesora czy kliniki Novum, która dokonała zapłodnienia in vitro i wzięła za to pieniądze.
      Jakoś dziwnym trafem nazwisko Profesora odmieniane jest przez wszystkie przypadki, a nie słyszałem nazwy placówki, która dokonała zabiegu in vitro.
      Zapłodnienia in vitro są biznesem w większości prywatnych jednostek medycznych, które finansowane są z publicznych pieniędzy. Poniżej kulisy tego biznesu zaczerpnięte od blogerki Wiesławy z S 24.
      „Na tej liście jest 29 placówek medycznych. którym przyznano łącznie kwotę 154 348 318,00 zł .
      Wśród tych placówek są jedynie trzy uniwersyteckie szpitale medyczne (Białystok, Poznań, Szczecin)
      Pozostałe to prywatne spółki, albo Sp. zoo., albo Sp. Jawna.
      Te dziesięć milionów to jeszcze nie jest rekord.
      Rekord należy do spółki
      Gameta Szpital Sp. z o.o. i Wspólnicy Sp. k. z siedzibą w Rzgowie, ul. Rudzka 34/36, 95-030 Rzgów 18 106 610,00 zł
      Inny przykład
      Invimed – T Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul. Rakowiecka 36, 02-532 Warszawa – filia w Warszawie ul. Rakowiecka 36, 02-532 Warszawa 10 514 000,00 zł
      I filia tej spółki w Katowicach:
      Invimed – T Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul. Rakowiecka 36, 02-532 Warszawa – filia w Katowicach, ul. Piotrowicka 83, 40-724 Katowice – 1 469 000,00 zł
      To jest biznes na dużą skalę. do tej pory strzygli klientów indywidualnych, więc nie mogli rozwinąć skrzydeł, bo konkurencja jest spora. ale jak dorwali się do budżetowego cycka, to teraz będą ciągnąć zdrowo.

      Proszę nie zapominaj o tych danych ze sprawozdania realizacji programu in vitro za rok 2013:
      Na zabiegi wydano 72,4 mln złotych,
      zaklasyfikowano 8,6 tys. par,
      uzyskano 2,5 tys. ciąż,
      z czego na świat przyszło tylko 214 dzieci!

      Popatrz – 2 500 ciąż, a urodziło się 214 dzieci.

      Czyli pozostałe ciąże poddano “Terminacji” po selekcji eugenicznej. A jakiś tłuk tutaj w S24 wypisuje, że liczba dzieci z wadami rozwojowymi, które przyszły na świat w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego, jest zbliżona do liczby dzieci z wadami rozwojowymi które przyszły w sposób naturalny.
      Jak się wyeliminuje 90% dzieci z wadami już w fazie prenatalnego rozwoju, to tak może być”.

      0
  2. Avatar gość

    Aborcja to zamskowana ofiara, forma okultyzmu. Zwykłym ludziom sprzedaje się to morderstwo jako dzialanie racjonalne, najczęściej uwarunkowane względami materialnymi. Życie ludzkie mniej warte od papieru. To jest dopiero etyka i moralność. Dlaczego ludzie dają sie nadal nabierać na akie płytkie manipulacje i pokręconą semantykę.

    0
  3. Lekarz zalecił jej aborcję, bo dziecko miało umrzeć. Poszła do prof. Bogdana Chazana.
    Córka urodziła się zdrowa [Wywiad]

    Historia Moniki może wywrócić do góry nogami nasze spojrzenie nie tylko na osobę prof. Bogdana Chazana, ale również na zjawisko aborcji. Nasza rozmówczyni była w 21 tygodniu ciąży, gdy u jej dziecka wykryto poważne wady genetyczne. Lekarze z prywatnej kliniki nie dawali szans i namawiali na jak najszybszą „terminację ciąży”. Stwierdzili, że dziecko jest skazane na śmierć i nie ma co się dłużej „bawić”. Monika zdecydowała się zmienić opiekę na zespół prof. Bogdana Chazana. Jej córka po urodzeniu zdobyła 10 punktów w skali Apgar.

    Obserwuje pani zamieszanie wokół prof. Bogdana Chazana? Ten lekarz stał się symbolem sporu o aborcję

    Monika: Każdy ma swoje racje, wszystko super. Ale mój przypadek może pokazać jego postać w nieco innym świetle. U mojego dziecka wykryto poważną wadę w czasie ciąży. Badanie miałam w 21 tygodniu. Moja ciąża była prowadzona początkowo w prywatnej klinice. Lekarz powiedział wprost, że z „tego dziecka już nic nie będzie” i że nie ma sensu dalej tej ciąży ciągnąć.

    Bo?

    Twierdził, że to strata czasu, że jestem młoda i jeszcze będę miała dzieci. Jego zdaniem nie warto było się w to dalej „bawić”, bo dziecko urodzi się martwe lub umrze zaraz po porodzie. To była wada genetyczna, poważna wada rozwojowa mózgu. Aborcja byłaby jak najbardziej zgodna z prawem, bo ciążę można przerwać do 22 tygodnia. Powiedziano mi, że wręcz brakuje części mózgu, więc dziecko będzie na mur beton chore.

    Jak pani zareagowała na te słowa?

    Oczywiście pojawiły się łzy… Przepłakałam cały wieczór, noc i odechciało mi się wszystkiego. Każdy rodzic chce, aby jego dziecko urodziło się zdrowe. To w końcu marzenie każdej mamy. Było mi bardzo ciężko, pytałam „dlaczego ja?”. Inni mają zdrowe dzieci, czemu ja mam mieć chore. Wydaje mi się że kobiety popełniają aborcje właśnie ze strachu, że sobie nie poradzą.

    Lekarz niewiele mi wyjaśnił, pozostawił wiele znaków zapytania. Po tym, jak przekazał mi tę wiadomość, nie wiedziałam, czy to nie zagraża również mojemu życiu. Nie wiedziałam, czy to przeżyję, jak to dalej ma wyglądać, czy dziecko dożyje do końca ciąży, jak będzie wyglądało moje życie z chorym dzieckiem. Miałam dosłownie pięć dni na podjęcie decyzji, czy decyduję się na aborcję.

    Jakie to były dni dla pani?

    Nie miałam większych dylematów. To nie jest wina dziecka, że jest chore. Zabijanie go niczego tu nie zmienia. Proszę sobie wyobrazić matki dzieci, które rodzą się zdrowe, a po roku doznają jakiegoś ciężkiego wypadku. Myśli pan, że gdyby to dziecko stało się kaleką, to matka chciałaby je zabić? Ulżyłoby jej? Ja od początku traktowałam moją córkę jako swoje dziecko.

    Cześć lekarzy w Warszawie namawia na aborcję, nawet gdy kobieta jej nie chce. Ja nie pozwoliłam lekarzowi zabić mojego dziecka. Nie wskazał mi, gdzie będę mogła dalej prowadzić swoją ciążę. Powiedział tylko, gdzie mogę ją przerwać. Zaczęłam na własną rękę szukać szpitala, który dałby mi pewność, że lekarze zajmą się moim dzieckiem, a nie będą chcieli się go pozbyć.

    Jakie rady dawali pani bliscy i znajomi?

    Chyba nikt nie odważył się dawać mi rad. Od początku byłam świadoma swojej decyzji, była ona jednoznaczna. Poza lekarzem, nikt nie mówił mi że nie warto itd. Wiedzieli, że to sprawa moja i mojego męża. Czasem bywa jednak tak, że ojciec danego dziecka wymusza na kobiecie aborcję. Faceci niekiedy nie dają rady w takich sytuacjach.

    Musiałam pytać znajomych i na własną rękę szukać bezpiecznego miejsca. Trafiłam do Szpitala Św. Rodziny i na prof. Bogdana Chazana. Już do końca prowadziłam ciążę właśnie w tamtym szpitalu.

    Jakie wrażenie wywarł na pani prof. Chazan?

    Pierwszy kontakt z profesorem był przez telefon. Dostał do mnie numer, zadzwonił i pytał, na jakiej podstawie zalecano mi aborcję. Powiedział, abym się nie martwiła, że nic takiego nie będzie miało miejsca i że ma dla mnie najlepszego lekarza.

    Czułam się tam bardzo bezpiecznie, miałam bardzo częste badania USG. Kierowano mnie też na inne badania, które miały pomóc w zapobieżeniu wystąpienia wady u mojej córki. Czułam, że jestem pod dobrą opieką, aż do samego porodu. Był on zresztą bardzo dobrze przygotowany. Na tym porodzie było obecnych chyba z dziesięć osób. Dwie położne (w tym najlepsza położna, która była dużo wcześniej umówiona na ten dzień) neonatolog, pediatra, lekarz prowadzący, lekarz dyżurny i jeszcze kilka osób. Zastanawiałam się, kto jeszcze się pojawi, zwłaszcza że był to poród naturalny. Zaopiekowali się mną na 200 proc.

    Ile punktów miała pani córka po urodzeniu?

    Dziesięć [śmiech]. Dziecko było jak z reklamy, aż ciężko było w to uwierzyć. Tylko dla bezpieczeństwa moja córka trafiła do inkubatora, tak na wszelki wypadek. Robili mu wszystkie badania, które kolejno pokazywały, że jest wszystko ok. Było przypuszczenie, że może nie wiedzieć, ale przyszedł specjalista i okazało się, że widzi. Podejrzewali, że może nie słyszy. Słyszało. Wszystko rozwijało się prawidłowo. Przetrzymywali ją w szpitalu jeszcze przez kilka dni, aby sprawdzić, czy na pewno wszystko jest w porządku. Ale nawet żółtaczkę poporodową przeszła lekko. Okaz zdrowia, jak rzadko.

    Moje dziecko ma co prawda wadę, którą wykryli lekarze. Badania to potwierdzają, ale córka urodziła się całkiem zdrowa. Ma w tej chwili pięć lat i rozwija się prawidłowo. Lekarze oczywiście mówią teraz, że tego nie da się wytłumaczyć, zastanawiają się, jak to w ogóle jest możliwe. Powtarzają, że medycyna nie zna takiego przypadku, albo że zdarzają się niezwykle rzadko.

    Takich dzieci jak moja córka jest więcej. Są wykrywane rozmaite wady, większe i mniejsze, a potem okazuje się, że dziecko rodzi się zdrowe. I jak zachować się w sytuacji, gdy lekarz namawiał na usunięcie takiego dziecka? Czy powinnam teraz oskarżyć tamtego lekarza o usiłowanie zabójstwa? Przecież zdrowych dzieci nie wolno zabijać, a ona urodziła się zdrowa.

    Czy po urodzeniu córki widziała się pani z lekarzem, który namawiał panią do aborcji?

    Chciałam się do niego wybrać, ale nie wiem czy zachowałabym się w odpowiedni sposób. Ciężko byłoby mieć do niego jakikolwiek szacunek. Nie byłabym w stanie go z siebie wykrzesać. Mogłabym go tylko obrazić i naubliżać, a to nie ma sensu. Chciałabym tylko, aby innych kobiet nie wprowadził w taki stan. Badania w czasie ciąży nie są gwarantem, że dziecko urodzi się takie, jak zapowiadają lekarze. Czasem wady są mniejsze, czasem inne. Niektóre dzieci mają urodzić się zdrowie, a są chore…

    Osoby, które tak jak pani są wrogami aborcji, często przedstawia się jako „ciemnogród”. Czy czuje się pani przedstawicielką „ciemnogrodu”? „Dewotką” itd?

    A czym jest to „ciemnogrodztwo”? Jeśli ktoś od początku traktuje życie jako życie, to te określenia nie mają dla niego znaczenia. Biorąc pod uwagę, co zazwyczaj ludzie mają na myśli używając tego określenia, to nie, nie czuje się przedstawicielką ciemnogrodu. Mam szeroką wiedzę o świecie. Pasjonuję się też anatomią człowieka, poza tym lubię odkrywać inne kraje np: w aspekcie kuchni danych regionów która jak wiadomo wiele mówi o ludziach i ich historii.

    Jestem też tolerancyjna we właściwym znaczeniu tego słowa tzn. kieruje się na co dzień bardzo mocno empatią i jestem w stanie zrozumieć wiele ludzkich zachowań, co nie oznacza oczywiście że wszystkie te zachowania pochwalam. Uważam zwyczajnie, że wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi, tak samo ważnymi.

    A kim jest dziś dziś dla pani prof. Bogdan Chazan?

    Odważnym człowiekiem. W dzisiejszych czasach wszyscy boją się przyznać do swoich poglądów, jeśli są sprzeczne z ogólnie przyjętymi normami. Wydaje mi się, że cała ta dyskusja służy temu, aby pozbawić go stanowiska. Ten szpital to łakomy kąsek, bo dzięki prof. Chazanowi świetnie prosperuje. Wiele osób chciałoby przejąć stanowisko w tym szpitalu.

    Nie wiem, czy pan wie, ale prof. Chazan ze swoich własnych pieniędzy utrzymuje mogiłę dzieci nienarodzonych na cmentarzu na Służewiu i organizuje pogrzeby dla dzieci poronionych, których rodzice nie chcą pogrzebać. On traktuje te wszystkie dzieci jako ludzi, z szacunkiem.

    Czy myślała pani o tym, co było, gdyby pani nie spotkała profesora Chazana?

    Wolę się na ten temat nie zastanawiać. Nie wiem co będzie, gdy zabraknie takich ludzi, jak on.

    KRZYSZTOF MAJAK

    http://natemat.pl

    0
  4. Prof. Chazan ofiarą prowokacji. Lobby in vitro atakuje? Dyrektor stołecznego Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny prof. Bogdan Chazan padł ofiarą prowokacji lobby in vitro – uważa Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro-Prawo do Życia. Na możliwość prowokacji wskazuje również dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej – czytamy w „Gazecie Polskiej Codziennie”.

    Zdaniem dr. Macieja Hamankiewicza, prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL), za nagonką medialną i decyzją prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz o zwolnieniu prof. Bogdana Chazana ze stanowiska dyrektora Szpitala im. Świętej Rodziny może stać prowokacja. Dr Hamankiewicz zwraca uwagę, że do ataku na dyrektora Chazana doszło po deklaracji, że nie będzie wykonywał aborcji.

    – Skoro na sąsiedniej ulicy jest profesor, który chętnie i w każdej sytuacji wykonuje aborcję, to zwrócenie się do prof. Chazana wkrótce po opublikowaniu jego deklaracji, że nie będzie przerywał ciąży, ma charakter nagonki będącej elementem wojny ideologicznej – powiedział dr Hamankiewicz w rozmowie opublikowanej w serwisie eKAI.pl.

    Z kolei w rozmowie z „Codzienną” zwraca uwagę, że sprawa dyrektora szpitala im. Świętej Rodziny została nagłośniona w czasie, kiedy rząd w sposób nieudolny próbuje naprawiać służbę zdrowia. – W sytuacji gdy propozycje ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza spotykają się z krytyką ze strony NRL‑u, dla odciągnięcia uwagi społeczeństwa od istotnych problemów sięga się po sprawę, która ma wywołać emocje – podkreśla dr Hamankiewicz.

    Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia, jest przekonany, że za prowokacją wobec prof. Chazana stoi lobby in vitro. Przypomina, że – jak przyznała kobieta, której profesor odmówił aborcji – dziecko, które chciała zabić, zostało poczęte w wyniku przeprowadzonej po raz piąty procedury zapłodnienia pozaustrojowego. Dzierżawski przyznaje, że nie ma dowodów potwierdzających wprost jego tezę. Jego zdaniem wynika to jednak z analizy projektu wystąpienia pokontrolnego z kontroli przeprowadzonej na zlecenie prezydent Warszawy w Szpitalu im. Świętej Rodziny.

    Z dokumentu wynika, że choć Instytut Matki i Dziecka odmówił kobiecie wykonania aborcji, to przedmiotem ataku stał się prof. Bogdan Chazan – ceniony ginekolog, propagator naprotechnologii (metody leczenia niepłodności konkurencyjnej do in vitro) i sygnatariusz „Deklaracji wiary” lekarzy katolickich. Przypomina, że kobieta została skierowana do Szpitala im. Świętej Rodziny, którym kierował Chazan. Postawa profesora, jako zdecydowanego przeciwnika zabijania nienarodzonych, była powszechnie znana.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217