Globalnie i Lokalnie
Like

Lanckorona. Dwie twarze Polaka.

30/11/2015
544 Wyświetlenia
0 Komentarze
5 minut czytania
Lanckorona. Dwie twarze Polaka.

W roku 1771 doszło do dwóch starć między siłami konfederacji barskiej, a wojskami Imperium Rosyjskiego. Każde z nich pokazało zupełnie inne oblicze Polaków. Z jednej strony chwalebne i heroiczne, z drugiej godne pożałowania i wstydu.

0


 

 

22:1 i wygraliśmy!

Było to z pewnością jedno z najbardziej unikatowych starć w historii oręża. 80 konfederatów barskich w ciągu kilku godzin rozbiło liczący 1000 piechoty i 800 jazdy korpus armii rosyjskiej. Dowodzący stroną rosyjską Aleksander Suworow, późniejszy kat Pragi, ruszył na Lanckoronę celem przejęcia tamtejszego zamku. Przeciwstawiła mu się garstka szlachciców. Niewyszkolonych, słabo uzbrojonych.

Po przybyciu na miejsce Rosjanie z marszu przejmują po krótkiej walce reduty położone na zboczu góry zamkowej. Pozostawione przez wycofujących się konfederatów armatki zostają przekierowane w stronę zamku i rozpoczynają ostrzał.

Obrońcy widząc że nie mają czym się bronić decydują się dokonać wypadu. Dzielą się na dwie grupy. Chcą zaskoczyć i… okrążyć przeciwnika. Stosują uderzenie frontalne połączone z atakiem z boku. 65 wybiega przez bramę główną, a pozostałych 15 wychodzi tylną furtą i uderza z drugiej strony.

Jest 20 lutego. Od wielu dni padał śnieg. Zbocza góry są oblodzone, a co krok piętrzą się zaspy. Rosjanie wycofują się. Wpadają w panikę. Kolejne szeregi są tratowane. Śliskie zbocza stają się śmiertelną pułapką. Odwrót przemienia się w bezwładną ucieczkę. Suworow próbuje powstrzymać klęskę i zawraca kolejne rozbite oddziały. Mimo to około godziny 18.00 uznaje swoją porażkę i nakazuje odwrót.

Rezultat bitwy to 350-500 zabitych i rannych żołnierzy rosyjskich i 11 martwych po stronie konfederatów. Polacy udowodnili, że nawet przy niewyobrażalnie większej przewadze przeciwnika potrafią wygrać. Dojść do wyznaczonego celu. Zamek Lanckoroński pozostał w rękach polskich. Niestety nie trwało to długo.

Hańba.

Trzy miesiące później, 23 maja mogła mieć miejsce kolejna bitwa. Mogła.

Aleksander Suworow zebrał 4600 żołnierzy i 6 armat. Wyruszył ponownie w kierunku Lanckorony. Tym razem przeciwko niemu staje ok. 1200 konfederatów z 11 działami.

Już przed przybyciem armii rosyjskiej w polskim sztabie dochodzi do kłótni. Część oficerów chce uciekać, część zamknąć się w zamku, inni walczyć w polu. Sytuacja staje się krytyczna. Ostatecznie 300 konfederatów zamyka się w zamku, a pozostali oczekują przeciwnika w polu.

Kiedy przybywa armia rosyjska centrum polskich sił już na sam widok wroga ogarnia panika. Piechota wycofuje się od razu. Jazda próbuje walczyć, jednak zaraz po zwarciu się z kawalerią wroga popada w popłoch. Skrzydła armii konfederatów również zawiodły – oddały

pojedynczą salwę i rzuciły się do ucieczki. Ścigając rozbitych konfederatów Rosjanie zabili ok. 300 ludzi. Sami stracili 4 żołnierzy – głównie przez przypadek.

Jednak najbardziej przerażający aspekt bitwy to los grupy polskich oficerów. Kiedy środek armii rzucił się do ucieczki, próbowali opanować chaos – zebrać rozbite oddziały i powrócić na pole bitwy. Zostali rozsiekani przez podwładnych. Tak zakończył życie m. in. książę Kajetan Sapieha. Zabity przez tchórzliwych podwładnych.

Czy coś w nas zostało z tamtych lat?

Oba starcia dzieliły od siebie 92 dni. Prawdopodobnie część z uczestników pierwszej bitwy brała udział w drugiej. Pozostali z konfederatów którzy brali udział w bitwie 23 maja, nie różnili się od swoich towarzyszy broni. Byli tymi samymi ludźmi. Tak jedni jak drudzy, nie byli przeszkoleni, nie posiadali nowoczesnej broni.

Mimo to trzy miesiące wcześniej potrafili dokonać heroicznego czynu, by potem okryć się tchórzostwem. Czy to oznacza, że nie możemy mieć za łatwo? Czy tylko wtedy kiedy zadanie zdaje się przerastać nasze siły potrafimy się zmobilizować i je wykonać. A kiedy zagrożenie nie jest już tak wielkie chowamy głowy w piasek i oglądamy się na innych?

Ten syndrom – niezdecydowanego, chaotycznego działania – zdaje się prześladować nas przez całą historię. Rano możemy być bohaterami, aby wieczorem okryć się hańbą. Odbijamy się od jednej ściany do drugiej. Czy to się kiedyś zmieni?

Inne zapisy autora:

0

Karol Przeklasa
Karol Przeklasa

6 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816