HYDE PARK
Like

Grudzień miesiącem dobroczynności

09/12/2013
516 Wyświetlenia
0 Komentarze
2 minut czytania
no-cover

Niepomni na to co się dzieje w polityce, a do czego niestety wrócimy w nieodległej przyszłości, oddajemy się we władanie atmosfery zbliżających się Świąt. Wydatnie ułatwiają nam to media. Ale bronimy się przed wdrukowaniem wszystkich konsumenckich i poznawczych schematów tego czasu. Sacrum więc u nas zamienia się w profanum, co zdecydowanie bardziej odpowiada ukrytym pobudkom naszego postępowania. Przy okazji wierszowana przypowieść oparta, na autentycznych faktach:   Jeśli tylko czekać długo Bo człek taki jest wygodny To najpóźniej w pół do drugiej Jest spragniony no i głodny.   W głowie seria pięknych wizji O schabowym lub gazpaczo Tyś z żołądkiem już w kolizji A tu czas upływa na czczo.   Ślesz modlitwę, wznosisz ręce O kucharkę lub ich setkę Życie oddałbyś […]

0


Ciało_i_krew

Niepomni na to co się dzieje w polityce, a do czego niestety wrócimy w nieodległej przyszłości, oddajemy się we władanie atmosfery zbliżających się Świąt. Wydatnie ułatwiają nam to media. Ale bronimy się przed wdrukowaniem wszystkich konsumenckich i poznawczych schematów tego czasu. Sacrum więc u nas zamienia się w profanum, co zdecydowanie bardziej odpowiada ukrytym pobudkom naszego postępowania. Przy okazji wierszowana przypowieść oparta, na autentycznych faktach:

 

Jeśli tylko czekać długo

Bo człek taki jest wygodny

To najpóźniej w pół do drugiej

Jest spragniony no i głodny.

 

W głowie seria pięknych wizji

O schabowym lub gazpaczo

Tyś z żołądkiem już w kolizji

A tu czas upływa na czczo.

 

Ślesz modlitwę, wznosisz ręce

O kucharkę lub ich setkę

Życie oddałbyś w podzięce

I niejedną swą podnietkę.

 

Ale nadal w garnkach pustka

I coś kłuje w lewym boku

To odzywa się twa trzustka

Dogorywasz krok po kroku.

 

Ależ życia to fatalizm

Skazał cię na głód niebogę

Już popadasz w kanibalizm

Obwąchujesz własną nogę.

 

W lustrze widzisz mięsa sterta

I na grilla i do garnka

Z tyłu szynka, tu żeberka

Samobójcza to przymiarka.

 

Właśnie, kiedy sięgasz noża

By się zająć mięs rozbiorem

Budzisz się na progu łoża

I z wisielczym dziś humorem

 

Wstajesz do kuchni podążyć

Z rozbudzonym apetytem

Myśl od koszmaru odciążyć

I głód zaspokoić przy tem.

 

 

W kuchni kartka: „mężu drogi

Wzięłam majątku połowę

(Z innym chcąc wieść żywot błogi)

W tym produkty żywnościowe”.

 

Z pozdrowieniami Liber

Inne zapisy autora:

0

Liber
Liber http://www.galerialiber.pl

rysownik, satyryk. Z wykształcenia socjolog. Ciągle zachowuje nadzieję

422 publikacje
6 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816