Zakłada ona, że lotnisko Siewiernyj w Smoleńsku było 10 kwietnia 2010r. miejscem makabrycznej inscenizacji, podczas gdy delegacja polska została uprowadzona i zamordowana w innym miejscu. Mieliśmy do czynienia z nieznaną większości czytelników maskirowką.

"Maskirowka to nie jest jakaś zabawa – mówił Free w wywiadzie udzielonym miesiąc temu autorowi tej notki. – To akcja odwracająca uwagę wroga, akcja pozorowana, która osłania faktycznie dokonywaną (w miejscu przez wroga niespodziewanym) zbrojną operację". Tak rozumie FYM maskujące działania rosyjskich służb militarnych w wąskim znaczeniu. "Maskirowka w szerokim znaczeniu to jest ofensywa o charakterze psychologicznym i socjologicznym – kontynuuje autor CSK – to jest wykorzystanie wszelkich dostępnych środków, by wykreować jakiś fałszywy obraz pewnego zdarzenia lub działania".

Od 10 kwietnia 2010r. (a właściwie wcześniej) jesteśmy poddani ze strony służb i mediów rosyjskich ciągłej dezinformacji i wszelkim manipulacjom. Aktywnie w tym uczestniczy strona polska: politycy, prokuratorzy, dziennikarze. Skutkiem tych działań jest obecny stan naszej (niedużej i często zafałszowanej) wiedzy o wielkiej tragedii narodowej oraz fakt, że – mimo upływu ponad dwóch lat – "nie ma winnych, są tylko zadziwieni".

Nie dysponujemy wiarygodnymi danymi o tym, co się wydarzyło – zaznacza FYM w wywiadzie udzielonym blogerce amelka222. – To narzuca określoną metodologię badawczą, której celem pozostaje spełnienie dwóch podstawowych warunków, tj. dążenie 1) do prawdy,  2) do ustalenia realnego stanu rzeczy. I tu trzeba dodać: sytuacja jest szczególna – "brak dostępu do wielu materiałów, skąpe ilości materiałów autentycznych, masa dezinformacji i manipulacji (…) oraz materiałów o wyjątkowo złej jakości, no i mataczenie ze strony wielu instytucji".

Free Your Mind podkreśla wyraźnie istotną rolę współpracujących z nim blogerów. To były ich "setki godzin researchu, przetrząsania najróżniejszych forów, czytania, słuchania, oglądania, porównywania zdjęć, analizowania dokumentów, wykrywania fałszerstw itd. – pisze autor "Czerwonej strony Księżyca". – Z czasem, dzięki właśnie uporczywej, szeroko zakrojonej pracy badawczej, tak wiele wątków zaczęło się do siebie dopasowywać, iż z hipotezy ‘zupełnie’ lub ‘wysoce nieprawdopodobnej’ zaczęła powstawać całkiem prawdopodobna rekonstrukcja tragedii".

We wspomnianym wyżej wywiadzie, który przeprowadziła amelka222, dodaje rozmówca, iż w przypadku gdy mamy do czynienia ze zbrodnią, której ślady przykrywane są wątkami nieistotnymi lub prowadzącymi na manowce, trzeba wzbogacić standardowe podejście badawcze elementami badań śledczych, kryminalistycznych. To dochodzenie "ma zgoła odmienny charakter niż klasyczne podejście badawcze, ponieważ wymaga ono np. krytyczno – porównawczej analizy zeznań świadków oraz myślenia ‘redukcyjnego’ (ze śladów odtwarzającego to, co mogło się stać). Nieuniknione jest zestawianie przeróżnych wersji tego, co zaszło".

Poszukiwania FYM-a i współdziałających z nim internautów natrafiły na mur niechęci wyrażanej z wielu stron lub na przemilczanie przez większość mediów, także tych niezależnych. Nieoczekiwanie przyszły bezpardonowe, często prowokacyjne i chamskie ataki ze strony tych, którym wydaje się, iż posiedli całą (prawie) wiedzę o tragedii smoleńskiej. "Czerwoni głosili, że tylko oni mają rację" – mówi autor CSK, zaskoczony licznymi atakami ‘prawicowych’ fanatyków. I dodaje:

"Jeśli nie dysponujemy wiarygodnymi danymi, to żadna, ale to żadna formalizacja nam w niczym nie pomoże. Najpierw więc należy ustalić faktyczny stan rzeczy, dojść do odpowiedzi, co, jak, kiedy, gdzie było, a potem dopiero można brać się za precyzyjne modelowanie i wizualizowanie – nigdy zaś odwrotnie".