BIZNES
Like

Co były pracownik może zrobić pracodawcy

10/04/2014
3975 Wyświetlenia
1 Komentarze
8 minut czytania
Co były pracownik może zrobić pracodawcy

Od kilku lat modne stają się szkolenia dla pracodawców “jak bez ryzyka zwolnić pracownika”. Czy jednak proces sądowy to wszystko czego może obawiać się pracodawca po wywaleniu pracownika na pysk? Bardzo można się zdziwić.

0


Kodeks pracy ma tyle pułapek (zresztą dla obydwu stron), że pracodawcy oczywiście muszą uważać by nie narazić się na nieprzyjemności sądowe, odszkodowania i koszty prawnicze, jeśli chcą kogoś zwolnić.

A jednak nie przeceniałbym tego rodzaju zabezpieczeń. Zemsta pracownika, który poczuł się skrzywdzony lub potraktowany noga-dupa-brama potrafi być o wiele słodsza niż ustawa przewiduje. Znam sytuację, gdy kamień tak stępił kosę, że ta odeszła w niebyt przedsiębiorczości.

Pewna księgowa zwolniona nagle z pracy (tzw redukcja stanowiska) złozyła byłemu pracodawcy ofertę – jak sie okazało – nie do odrzucenia. Albo otrzyma roczne uposażenie bez obowiązku świadczenia pracy, albo idzie do urzędu skarbowego i mówi co wie. szef firmy szybko zrobił rozeznanie: co baba może wiedzieć niebezpiecznego bo on sam nie wie nic. Główna Księgowa, która byc może także posiadała jakąś niebezpieczną wiedzę, zapewniła z ręką na sercu, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Zagrały tu kwestie osobiste, po pierwsze jeśli coś sie działo złego w księgowości to ona była ostatnią osobą by sie o tym chwalić prezesowi – bo ten wściekły z kolei ją mógłby eksportować na zieloną trawkę, po drugie uważała swoją była podwładną za cichą myszkę, troszkę niedouczoną i w ogóle dupę wołową. Że tak się kolokwialnie wyrażę. W ocenie Głównej Ksiegowej to były strachy na lachy, na tyle niepoważne, że nie czuła się w obowiązku sama podkładać łeb na gilotynę. Myliła się. Po otrzymaniu odmowy wywalona ksiegowa poszła do Izby Skarbowej z dowodami, na jaką skalę nastepowały przepływy finansowe pomiędzy firmą a firmami siostrami. Sęk w tym, że firma w której pracowała, nigdy nie poinformowała fiskusa a tym, że są to firmy powiązane personalnie lub właścicielsko. Przez 3 miesiące nic sie nie działo a potem nagle wszędzie weszła kontrola skarbowa i inspekcja celna. Zakwestionowano wielomilionowe rozliczenia i uznano, że firma wyłudzała VAT oraz generowała fałszywe koszty. Na dzień dobry przywalono karę w wysokości kilku milionów złotych i skierowano akt oskarżenia przeciwko zarządowi oraz Głownej Księgowej. Głowna firma jakoś przetrwała, ale mniejsze jej siostry postawione zostały w stan upadłości.

Gdyby Główna Księgowa miała wyobraźnię, Prezes elementarną wiedzę, a zwolniona ksiegowa lepiej to rozegrała (np. dając próbkę informacji jaką posiada, zamiast zakładać, że wszyscy dobrze zdają sobie sprawę z tego co ona) to firma uniknęłaby kłopotów, a sama księgowa byc może wynegocjowałaby nie rok ale dwa lata płacy bez pracy.

Inny przypadek dotyczył zwolninego kierowcy. Strasznego pieniacza i za to pieniactwo między innymi wyladował na bruku. Kierowca nie bawił się w żadne procesy o przywrócenie do roboty, negocjacje z byłym pracodawcą itd, po prostu postanowił zemścić się sie tak, by go wszyscy popamietali. Wyciagnął rozliczenia jakie miał jeszcze na samozatrudnieniu i poszedł z tym do Urzędu Kontroli Skarbowej, udowadniając, że przez 3 lata, wszelkie wynagrodzenie jakie było mu płacone (i 50 jego kolegom) było w formie diety za delegację, nie podlegającej opodatkowaniu. Sęk w tym, że kierowcy na samozatrudnieniu dieta za delegacje nie przysługuje, bo kierowca nie jest w permanentnej delegacji tylko ma taki charakter świadczenia pracy. Skąd tępy kierowca o tym wiedział? Od samego pracodawcy, który mówił “zrobimy tak a tak, każdy z was ma działalność w innej gminie, więc wielka szansa, że jednemu lub trzem pojedyńczym kierowcom lokalny urząd skarbowy przygladać się nie będzie”. I faktycznie sie nie przyglądał. Przyjrzał sie natomiast centralny organ kontrolny, gdy kierowca przyszedł i sam zwrócił mu na to uwagę. Tej firmy transportowej już nie ma, a sam kierowca oprócz satysfakcji ma oczy naokoło głowy, gdyż nie tylko firma ale także jego koledzy mieli potem kłopoty przez lata.

Jeszcze ciekawsza historia dotyczyła wyrzuconej w nieładny sposób, po interwencji żony wiceprezesa, asystentki owego wiceprezesa. Okazało się, że wściekła asystentka miała nagraną awanturę z tą żoną szefa, z którego to nagrania wynikało, że ona wie (ta żona) skądś, że jej mąż dmucha tą asystentke w gabinecie, na delegacjach i w róznych innych momentach. Poszła więc z tym nagraniem jako dowodem do sądu i zrobiła głośny proces dot. mobbingu i molestowania seksualnego w pracy. Afera była jak sto pięćdziesiąt, wskutek której firma straciła kilku ważnych kontrahentów, a wiceprezes przestał być wiceprezesem i musiał płacić odszkodowanie z zasiłku dla bezrobotnych.

Ostatnim, bodaj najciekawszym przypadkiem zemsty, o jakim chciałem napisać, był mailing do wszystkich pracowników, popełniony przez osobę, która wyleciała na bruk, (niestety nie wiem na jakim ta osoba była stanowisku) do którego były załączone dokumenty, że dyrektor departamentu jednego z urzędów centralnych otrzymywał od ministra co kwartał poważną pulę na nagrody dla pracowników, o której nic nie mówił nikomu, lecz dzielił się pieniędzmi (w formie wielkich nagród) ze swoją sekretarką. Kwach wyszedł tak poważny, że Sekretarz Stanu będący przełozonym dyrektora musiał zmienić resort, a sam dyrektor został podany przez owego Sekretarza Stanu do prokuratury (wraz z dodatkowymi zarzutami łapówkarstwa) co skończyło sie aresztowaniem na lotnisku wspomnianego Dyrektora. O losach sekretarki nic nie wiem, może tam jeszcze pracuje.

Zalecam pracodawcom by wywalając kogoś na ryj starali się najpierw z zupełnie otwartym umysłem ocenić zagrożenie, i w razie czego zadbali o klasę oraz w miarę polubowne rozstanie, bo to niekoniecznie na gruncie Kodeksu Pracy może zostać wyprowadzony cios.

Radzę zwyczajnie z niczym nie przesadzać i np. nie sięgać zaraz po drastyczne środki, komplikujące momuś całe życie, np. dlatego, że złapano pracownika na siedzeniu w Internecie w godzinach pracy.

 

 

 

Inne zapisy autora:

0

zaczarowana dorożka
zaczarowana dorożka

"Doradzajac przyjacielowi, staraj sie mu pomóc, a nie sprawic przyjemnosc" Solon"

113 publikacje
1 komentarze
 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816