Artykuły redakcyjne
Like

Buble ustrojowe III RP

08/07/2014
368 Wyświetlenia
3 Komentarze
3 minut czytania
Buble ustrojowe III RP

„Kiedy w jednej i tej samej osobie lub w jednym i tym samym ciele władza prawodawcza zespolona jest z wykonawczą, nie ma wolności, ponieważ można się lękać, aby ten sam monarcha albo ten sam senat nie stanowił tyrańskich praw, które będzie tyrańsko wykonywał. (…)” – Charles Louis de Montesquieu „O duchu praw”

0


 

 

Czy słowa Monteskiusza nie opisują w sposób absolutnie doskonały polskiej rzeczywistości postkomunistycznej? Premier rządu zasiadający w Sejmie, mający inicjatywę ustawodawczą i parlamentarną większość może w naszym umęczonym kraju wykonywać prawa, które sam będzie wprowadzał. Doskonałym przykładem takiego działania było choćby podniesienie wieku emerytalnego, które rządząca koalicja sama sobie wprowadziła i sama wykonała. Albo ustawa edukacyjna, słynne „sześciolatki do szkół”, siłowo przepychana przez kolejnych ministrów edukacji i samego premiera a uchwalona przez Wysoką Izbę wbrew społecznemu sprzeciwowi. No i kuriozum absolutne – wotum zaufania dla rządu głosowane przez ministrów będących tego rządu członkami…

 

Dlaczego to piszę? Otóż dlatego, że obwinianie jednej – tej czy innej – partii politycznej o stan państwa nie ma najmniejszego sensu, nie one są za to odpowiedzialne a system w jakim funkcjonują, system stworzony w Magdalence a sprzedany ludziom przy okrągłym stole. Brak rozdziału władzy ustawodawczej i wykonawczej jest w tym systemie jednym z wielu punktów sprawiających, że demokracja w Polsce to tylko puste słowo, że realna władza w Rzeczypospolitej nie należy – mimo pięknego zapisu w Art. 4 Konstytucji – do Narodu, ale do kilku partyjnych kacyków będących praktycznie poza jakąkolwiek kontrolą, do kilku ludzi mogących praktycznie w dowolny sposób kształtować rzeczywistość prawną i wpływać na los obywateli.

 

Poza brakiem rozdziału władz są to: dyscyplina partyjna, subwencjonowanie (niektórych) partii z budżetu państwa, brak konstytucyjnego umocowania prokuratury (która staje się przez to narzędziem władzy), proporcjonalna ordynacja wyborcza (zamieniająca demokrację w partiokrację), rozrośnięty do granic absurdu immunitet (poselski, senatorski, sędziowski) stawiający objętych nim ludzi ponad prawem, marionetkowość prezydenta… i tak dalej, wymieniać można by długo. Niestety, likwidacja tych bubli nie leży w interesie żadnej z partii politycznych siedzących w sejmie, żaden z liderów nie jest zainteresowany uporządkowaniem ustroju Rzeczypospolitej Polskiej z jednej prostej przyczyny – bo ograniczyłoby to władzę kacyków, którzy kierują się w swojej działalności starym hasłem towarzysza „Wiesława” – „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”…

Inne zapisy autora:

0

Alexander Degrejt
Alexander Degrejt

Prawicowiec, wolnościowiec, republikanin i konserwatysta. Katol z ciemnogrodu.

133 publikacje
29 komentarze
 

3 komentarz

  1. towarzysz Gomulka, przy obecnych sejmowych kacykach, to byl nie tylko patriota, ale nawet skrajny nacjonalista, a w dodatku calkiem niezly ekonom, nie zadluzajacy kraju. dlatego ten tekst to po trosze stek bzdur. o jakiej wladzy tyranskiej Pan pisze? w tym kraju nie ma wlasnie tyrana i dlatego myszy harcuja… wierzy Pan w slowa Monteskiusza? czy moze jest Pan debilem?

    0
  2. Ostatni akapit tekstu jest cokolwiek pretensjonalny, już tłumaczę dlaczego.

    1. Dyscyplina partyjna to kwestia wewnętrzna określonych partii. Nikt żadnemu posłowi czy senatorowi nie zabrania (z formalnoprawnego punktu widzenia) głosowania wedle swych przekonań. Wyrzucenie natomiast z partii za zagłosowanie wbrew woli lidera nie powinno nikogo dziwić ani burzyć, nie ma bowiem czegoś takiego jak “prawo do należenia do określonej partii”. Stając się członkiem określonej partii, posłowie i senatorowie dobrowolnie zobowiązują się do przestrzegania jej wewnętrznych zasad. Nie wiem jak libertarianin może się temu sprzeciwiać.

    2. Ordynacja wyborcza jest tylko z nazwy proporcjonalna, a to przez 5% próg wyborczy w wyborach do Sejmu. “Naturalnym” progiem byłaby 1/460 głosów (czyli znacznie mniej). Ordynacja wyborcza jest niekonstytucyjna, ale przecież nie ma co liczyć na poważne podejście do sprawy przez TK.

    3. Immunitet poselski i senatorski wcale nie jest “rozciągnięty do granic absurdu”, a przynajmniej nie wynika to z prawa. Otóż immunitet ten jest tzw. immunitetem funkcyjnym i chroni posła/senatora przed pociągnięciem do go odpowiedzialności za czyny popełnione w związku ze sprawowaniem mandatu posła/senatora (proszę przeczytać art. 105. naszej komunistycznej konstytucji). Dlatego np. zupełnie niezrozumiała była niedawno głośna sytuacja Wiplera, od którego domagano się by zrzekł się immunitetu poselskiego, co przecież zupełnie nie było konieczne, bowiem podejrzany był o popełnienie przestępstwa, które (jeśli w ogóle zaszło, w co szczerze wątpię) nie mogło mieć nic wspólnego z pełnieniem przez niego mandatu posła.

    Co do meritum oczywiście się zgadzam, wszyscy ci najgłośniej krzyczący o “państwie prawa” zapomnieli o trójpodziale władzy, albo nigdy o nim nie słyszeli.

    0
  3. Autor, 40 lat Wielkie Dzieło Monteskiusza nie było dostępne na półkach księgarni. Opis zwartych władz wykonawczej z ustawodawczą, Monteskiusz słusznie nazywa katastrofą, gdzie cały układ działa inaczej, podobnie w elektronice przy zwarciu elektrod, z uszkodzonym dielektrykiem, lub ignorowanym
    .
    http://zwarcie.prv.pl/kondensator.htm
    Kondensator stanowi, układ co najmniej dwóch elektrod wykonanych z materiału przewodzącego (metalu) odizolowanych od siebie dielektrykiem:)

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217