HYDE PARK
Like

Czy państwo polskie jest warte splunięcia?

26/07/2020
880 Wyświetlenia
1 Komentarze
15 minut czytania
Czy państwo polskie jest warte splunięcia?

Państwo niszczące uczciwych obywateli splunięcia warte nie jest. Zaś podstawą tego tekstu jest wieloletnie ciąganie mnie po sądach, zamykanie w więzieniu przy wziętych z powietrza zarzutach, robienie ze mnie wariata i rabunek mienia.

0


Tytuł tego tekstu jest być może dla niektórych kontrowersyjny, ale tak odpowiedziałem znajomemu na jego słowa identyfikujące się z państwem polskim. Uważam też, że doświadczenia ostatnich kilkunastu lat uzasadniają moją postawę. A było to wieloletnie ciąganie po sądach przy jawnie spreparowanych zarzutach, regularne aresztowania i zamykanie w więzieniach ze zwyrodnialcami a także próba zrobienia ze mnie wariata oraz rabunek mienia. Wbrew formalnym oskarżeniom o przemoc w rodzinie, rzeczywistym powodem nękania było dążenie do dezorganizacji mojego życia i rabunek mienia. Rzeczy te dokumentowałem w internecie.

Tak więc państwo, które w sposób bezwzględny niszczy swoich obywateli, którzy w dodatku nie popełnili żadnego przestępstwa, splunięcia warte nie jest. Dodajmy, że pretekstem do owego niszczenia jest kolejna obłąkana akcja ideologiczna, zaprzątająca umysły psychopatów u władzy. Tym razem jest to walka z przemocą w rodzinie.

Obecne władze wraz z Rządem i Prezydentem próbują uchodzić za wzór praworządności, a w niedawnej kampanii wyborczej Prezydent Duda cały swój wysiłek skupiał na pokazaniu jak państwo dba o pełną michę dla obywateli. Kojarzy mi się to z kolumbijską mafią narkotykową, która też inwestowała w pomoc lokalnym społecznościom.

Dla mnie istotne jest to czego w tej kampanii nie było. A brakowało tam mowy o tworzeniu rzeczywistej wspólnoty narodowej i pracy na rzecz harmonijnego, uczciwego funkcjonowania społeczeństwa wolnego od jarzma psychopatycznego państwa. Taki też był sens moich pytań do kandydatów na prezydenta przed pierwszą turą. Pytania powtórzyłem na wszelki wypadek przed „debatami” 6 lipca. Prawdę mówiąc nawet nie miałem specjalnej nadziei, że któryś z kandydatów publicznie ustosunkuje się przynajmniej do części z nich.

W miejsce tworzenia rzeczywistej wspólnoty narodowej i państwa z ludzką twarzą, Prezydent wsparł swoim podpisem nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która w rzeczywistości ma na celu sianie chaosu i rozpad rodziny poprzez zachęcanie do fałszywych oskarżeń o przemoc. Uczynił to świadomie. Nie jest przecież dzieckiem a w polityce jest od wielu lat i dobrze rozumie świat intryg i rzeczywistych motywacji stojących za ustawami.

Fabrykowanie oskarżeń jest ciężkim przestępstwem. Jest nim również odmowa śledztwa w takiej sprawie. Że oskarżenie w stosunku do mnie były fałszywe udowodniłem ponad wszelką wątpliwość. Badanie wariografem zaprzeczyło oskarżeniu. Świadkowie oskarżenia zostali poddani obserwacji i badaniu przez biegłych psychologów z negatywnymi opiniami co do ich wiarygodności w każdym przypadku. Główna oskarżycielka została zdiagnozowana jako psychopatka ze skłonnością do kłamstw i manipulacji. Jest to osoba, która bez żenady przerobiła na kopiarce postanowienie sądu, usuwając niewygodną dla niej treść. Przed złożeniem pozwu o rozwód zaś wyjęła z rodzinnego konta 27 tys zł, aby później żebrać o pomoc społeczną i zasiłki z funduszu alimentacyjnego. Jej przyjaciel z kolei był odpowiedzialny za ciężkie pobicie przy jej współudziale. To tylko niektóre z udowodnionych przykładów fałszywych zeznań, oszustw i bandytyzmu względem mnie.

Oskarżenia natury kryminalnej w stosunku do mnie były koordynowane ze sprawą rozwodową aby dać pretekst do uniemożliwiania jakiegokolwiek kontaktu z córkami i do rabunku mienia. A te ostatnie sprawy były rozbijane na różne wątki w oddzielnych sądach tak aby maksymalnie zdezorganizować mi życie. I tak, sprawa rozwodowa była w Warszawie, kwestia kontaktu z dziećmi w Tarnowskich Górach (prowadzona tak aby ten kontakt uniemożliwić), a egzekucja z majątku na podstawie lewego postanowienia sądu w jeszcze innym sądzie, w Warszawie. Do tego dochodziły sprawy o niepłacenie alimentów na dzieci, w stosunku do których byłem pozbawiony jakichkolwiek praw a nawet były przede mną ukrywane. W sprawie o „pobicie” w Pruszkowie sędzia Dziwański dostał apopleksji, gdy spytałem lekarza wystawiającego obdukcję, czy poddałby się weryfikacji rzetelności owej obdukcji poprzez wykrywacz kłamstw. Zanim sędzia zdążył uchylić pytanie, lekarz ów zdążył jeszcze odpowiedzieć – negatywnie. Jest to zarejestrowane na oficjalnych nagraniach sądowych.

O tym wszystkim była wielokrotnie informowana prokuratura, w tym obecny Prokurator Generalny i sądy. Wyczerpująco poinformowałem też Kancelarię Prezydenta. Prokurator Generalny odmówił interwencji i kasacji moich wyroków a Kancelaria Prezydenta umyła ręce i nie odpowiedziała na moją propozycję całościowego i praktycznego załatwienia sprawy. Wcześniej wielokrotnie otrzymywałem formalne odmowy wszczęcia dochodzenia przez prokuraturę. A przecież jest to obowiązek prawny a za niedopełnienie obowiązków grozi kara więzienia, przynajmniej formalnie.

Tak wygląda praworządność polskiego państwa. I nie pomoże tu spychanie odpowiedzialności na urzędników niższego szczebla. Zarówno Prezydent jak i Minister Sprawiedliwości są odpowiedzialni za działania swoich podwładnych a sprawa ciągnie się od lat i była wielokrotnie opisywana w mediach społecznych w tym przede wszystkim na moim osobistym blogu. Trudno, żeby nie słyszeli o niej osobiście.

W normalnym kraju przy tak poważnych zarzutach powołana byłaby komisja śledcza dla ich wyjaśnienia i upewnienia się, że podobne historie nie będą miały miejsca w przyszłości. W Polsce zamiata się to pod dywan a w mediach mainstreamu panuje zmowa milczenia.

W moich tekstach internetowych pokazałem, że istniał i najprawdopodobniej istnieje nadal, ordynarny, zorganizowany system ustawiania procesów sądowych, preparowania oskarżeń i rabunku mienia z udziałem prokuratury i sądów. System ten jest chroniony przez najwyższe władze państwowe i osobiście przez Ministra Sprawiedliwości i Prezydenta. Gdyby ci panowie mieli minimum przyzwoitości to sami doprowadziliby do wyjaśnienia sprawy, którą to opisuję, a która powinna trafić do podręcznika z historii prawa, pokazując jak naprawę wygląda sądownictwo w „wolnej” III RP. Tymczasem nic takiego się nie dzieje a minister Ziobro wspiera oszustwa ręka w rękę z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, z którym na użytek publiczny jest po różnych stronach politycznej barykady.

Z perspektywy czasu widzę wyraźnie, że w zachowaniu tak zwanych władz publicznych nie było pomyłek i głupoty lecz świadome działania z premedytacją. Z jakichś względów stałem się celem ataku. Wiem, że nie byłem wyjątkiem. Dlatego w kwestiach oczywistego gangsteryzmu państwowego ma miejsce zmowa milczenia, bo przecież ludzie ci nie mogą się do tego otwarcie przyznać.

Tak czy inaczej, zgodnie z prawem prokurator generalny a także sędziowie i prokuratorzy, którzy dopuszczali się bandytyzmu, powinni trafić za kraty. Tymczasem Zbigniew Ziobro nadal jest ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym a Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie, mimo że w internecie były dowody na rzeczywisty charakter i postawę obu panów. Opozycja nie była jednak zainteresowana wyciągnięciem istotnych i drażliwych spraw na światło dzienne. Potwierdza to moje przypuszczenia, że cała polska demokracja i walka polityczna jest jedną wielką ustawką i że jest cicha umowa nie ruszania pewnych spraw a w miejsce polityki harmonii społecznej stosuje się zasadę powodowania chaosu i szczucia ludzi przeciwko sobie.

Minister sprawiedliwości, natomiast, zamiast dbać o rzeczywisty interes rodziny uprawia mało radosną twórczość w postaci wspomnianej już ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej z pełnym poparciem prezydenta.

W ramach tej ustawy powołuje się struktury terytorialne na wzór powojennego Resortu Bezpieczeństwa Publicznego z komitetami dla zwalczania zjawiska domniemanej przemocy. Można sobie wyobrazić efekty takich działań. Dla wykazania się i uzasadnienia swojego (płatnego) istnienia, przedstawiciele tych komitetów zaczynają przejawiać superaktywność, węsząc i zachęcając do donosów o przemocy nawet tam, gdzie jej nie ma. Przy okazji pojawiają się też sponsorowane stowarzyszenia antyprzemocowe oraz biegli sądowi, którzy chętnie poświadczą każde nawet wyimaginowane urazy. Do tego należy dodać bezkrytycznych prokuratorów i sędziów, którzy również chcą się wykazać. Według mnie jednak sytuacja jest jeszcze gorsza, a ci ostatni otrzymują wprost instrukcje maksymalizowania statystyk przemocy i skazywania bez wchodzenia w szczegóły. Przypomina to wrzenie i szaleństwa znane z komunistycznych rewolucji w Rosji, Chinach czy Kambodży Pol Pota. Wzorem tego ostatniego ustawa o przeciwdziałaniu przemocy powołuje placówki re-edukacyjne dla domniemanych sprawców. Jest oczywiste, że jest to projekt polityczny wykraczający poza utrzymywanie ładu społecznego.

Charakterystyczne jest, że przy całym swoim reformatorskim zapale, minister sprawiedliwości nie wykazał minimum inicjatywy dla wprowadzenia w sądach orzekania zgodnego ze zdrowym rozsądkiem. Nie zalecono konsekwentnego egzekwowania odpowiedzialności za fałszywe oskarżenia. Nie uczyniono też nic dla podniesienia poziomu moralnego i intelektualnego sędziów. A ten jest beznadziejny.

Co więcej, podczas pierwszej kadencji PiS w latach 2005-2007 Ziobro wraz z Andrzejem Dudą, wówczas wiceministrem sprawiedliwości, usunęli z sądów rejonowych ławników, którzy mogli być właśnie głosem zdrowego rozsądku. Na pewno, wbrew ówczesnej wypowiedzi Andrzeja Dudy, nie chodziło o usprawnienie sądownictwa a sądząc po późniejszym jego stanie, wydaje się, że celem było spowodowanie chaosu społecznego i anarchii w orzekaniu. Być może chodziło też o przygotowanie do zamordyzmu i terroru państwowego.

Trudno też żeby Minister Sprawiedliwości czy Prezydent nie zdawali sobie sprawy z rzeczywistych skutków ustawy antyprzemocowej. A jest to zmniejszanie liczby małżeństw, zachęcanie do rozwodów i oczywiście zmniejszenie przyrostu naturalnego. Model rządzenia polegający na dezorganizacji życia i skłócaniu ludzi, znany jest od wieków a opisany jest chociażby w sławetnych „Protokołach”. Charakterystyczne jest, że mimo całej retoryki prorodzinnej, rzeczywisty efekt działania ministerstwa sprawiedliwości dobrze wpisuje się w lewacki program, mający na celu niszczenie rodziny. Paradoksalnie taki antyrodzinny efekt mogą dać program 500+ i ustawa o natychmiastowych alimentach. Po co bowiem kobiecie pełna rodzina z mężem i ojcem dzieci, jeśli może ona jako samotna matka bez większych kłopotów dostać alimenty i pieniądze od państwa. Oczywiście o opiece naprzemiennej minister Ziobro nie chce pamiętać. Można by się zastanowić, kim ten pan w rzeczywistości jest i od kogo odbiera instrukcje.

Bogdan Goczyński

Blog Bogdana Goczyńskiego

Bloger i dziennikarz Bogdan Goczyński aresztowany

Numer na wariata

O co chodzi w kampanii przeciwdziałania przemocy w rodzinie

Pytania do kandydatów na Urząd Prezydenta RP

Ustawa o szczuciu i wywłaszczaniu

Wariograf potwierdza fabrykowanie oskarżeń

Żółte papiery dla prezesa

Art. 304. Obowiązek zawiadomienia o przestępstwie

Przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków przez urzędnika

Świński ryj dla Ziobry i Bodnara

Sędzia to urząd, zawód czy choroba psychiczna?

Opinie na temat usunięcia ławników przez rząd PiS-u w 2007r.

Inne zapisy autora:

0

Avatar
Bogdan Goczyński

75 publikacje
6 komentarze
 

Jeden komentarz

  1. Pingback: Ustawa o szczuciu i wywłaszczaniu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816