23102017Nowości:
   |    Rejestracja

Życie codzienne 29 września 2017 r.


Sukcesy gospodarcze Polski i wzrost budżetowych dochodów cieszą nas wszystkich, cieszą także rząd i skłaniają go do realizacji wyborczych obietnic i nie tylko. W tej beczce miodu dostrzegam jednak łyżkę dziegciu.


Nie piszę jednak z pozycji wrogów „Dobrej Zmiany”; przeciwnie – napisałem tysiące artykułów przeciwko zgubnej dla Polski polityce PO i D. Tuska w szczególności, a chwalące właściwą politykę PIS. Z niektórymi rzeczami związanymi z obecnym rządem się nie zgadzałem i dawałem temu wyraz.

Tym razem odniosę się do nadmiernie „ojcowskiego” traktowania niektórych grup społecznych i jednocześnie do pozwalania, by inne grupy były wyposażone w specjalne przywileje. W tym wszystkim pozostawiony jest tzw. przeciętny Kowalski, którego państwo traktuje jako równoprawnego obywatela i pozostawia mu tylko płacenie podatków i otrzymywanie wyliczonej emerytury.
Po kolei; państwo zawsze hołubiło tych, którzy „sprawują rząd dusz w narodzie” – także w czasach komuny. Jerzy Andrzejewski (miałem wątpliwą przyjemność spotkać się z nim), czy Jarosław Iwaszkiewicz żyli na książęcej stopie. Karol Małcużyński będąc prezesem ZAiKS-u zażyczył sobie, by „twórcom” w ich ekskluzywnych domach wypoczynkowych śniadanie przynosili kelnerzy też „do łóżka” i to było spełnione.
Teraz widzimy – wzorem PO, która pozwoliła, by „dziennikarz” Lis zarobił w TVP ok 20 milionów – także obecne rządy tolerują apanaże dziennikarzy TV na poziomie 40 tys./mies. Zezwala się na nieograniczone zarobki samorządowcom (są ponoć wyłączeni z ustawy kominowej). Dzisiaj słyszymy o dwukrotnym podniesieniu limitu kwoty, do której twórcy będą mogli stosować zasadę 50 % jako koszt uzyskania przychodów. Zasada jest słuszna – twórców wspierać ze wszech miar – należy. Kłopot w tym, że jak dotychczas pojecie twórcy jest prawnie dość mgliście zarysowane. Zaliczani są do nich dziennikarze (ale także ci, którzy tylko czytają teksty napisane przez kogoś innego), ludzie nauki – zgoda tylko czy zawsze profesorowie bywają twórcami, czy dydaktyka, to też twórczość? Wątpliwe. Słyszę o programistach – zgoda. Ale czy projektanci- architekci i inżynierowie nie tworzą wykonując każdorazowo coś innego, coś nowego? Natomiast aktorzy odgrywając swoje role na planie filmowym, czy w teatrze (kilkadziesiąt, czy nawet setki razy), to na pewno twórcy?
W kształcie dotychczasowym, a szczególnie po podwojeniu rządowej dobroczynności – jest to po prostu schlebianie własnie tym sprawującym rząd dusz…

Górnicze deputaty – zrodziły sie wtedy, kiedy górnik miał w domu piec węglowy; teraz to anachronizm. Za ciężką i nader niebezpieczną pracę należy się górnikom dołowym godziwe wynagrodzenie, natomiast wszelkie trzynastki, czternastki, czy deputaty, to mydlenie oczu i okazja do podszywania się wszystkich pracowników kopalni do miana „górnika”.

Inne traktowanie przedstawicieli kasty prawniczej przy naliczaniu emerytur, to sprawa haniebna. Zwolnienie (nawet dyscyplinarne) z jednoczesnym zachowaniem dozgonnie dotychczasowych dochodów, to jakieś curiosum i po prostu tchórzostwo rządzących, którzy boja się konfrontacji z tą nadmiernie uprzywilejowana kastą.

Kwestia pozostawienia tzw. kwoty wolnej (przy podatkowych deklaracjach), to rzecz wstydliwa w skali świata. Nawet Papuasi Z Nowej Gwinei (do niedawna ludożercy) mają kwotę wolną na wyższym pułapie niż Polacy. Ale oczywiście jest grupa ludzi, którzy te kwotę maja relatywnie porównywalna z najbardziej cywilizowanym i państwami świata; są to nasi parlamentarzyści. Ci, którzy powinni stać na straży równości obywateli wobec prawa – stoją na straży swojej kasy. Nie wszyscy oczywiści i inicjatywa posłów Kukiz 15 była zasadna. Skoro ie stać budżetu na podniesienie kwoty wolnej do poselskiego poziomu – powinno sie dla przyzwoitości i klarowności zasad – obniżyć ów poziom posłom do powszechnie obowiązującego.

W polityce zagranicznej wszystko toczy się w myśl porzekadła: „…. szczekają – karawana jedzie dalej”.. Odwrót od przymusowej alokacji, brak możliwości sankcji dla Polski. Jakieś napaści na naszą leśną gospodarkę przez dyletanckich „ekologów”. Prezydent Macron idzie w ślad niektórych poprzednich francuskich prezydentów, którym, marzyła się zjednoczona Europa – oczywiście z przemożnym znaczeniem w niej Francji (i Niemiec). To oczywiste mrzonki i politycy z innych państw choćby odpowiednio przekupieni – nigdy nie przekonają do tej idei swoich narodów. Konsolidacja państw NATO praktycznie została udowodniona – przynajmniej wizerunkowo. Pamiętajmy, iż rzeczywista wojenna zawierucha, to nie kwestia batalionów, czy nawet brygad, lecz nawet kilkuset dywizji (dywizja, to siła kilkudziesięciu batalionów).

Powszechny obowiązek obrony Ojczyzny, to (po kilkudziesięciu latach pokoju), rzecz z gatunku science fiction. Omówienie tej nader ważnej kwestii pozostawiam jako temat oddzielnego artykułu.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

309751