19092017Nowości:
   |    Rejestracja

Życie codzienne – 24 sierpnia 2017 r.


Wakacje się kończą, kanikuła nie dla wszystkich była dobra. Nie wszyscy dobrze znoszą upały (w Krakowie dochodziło do 38 stopni). Szczególnie politycy nie mieli zbyt dużo czasu na odpoczynek.


Najpierw sejmowo-prezydencka przepychanka w sprawie trzech ustaw dotyczących sądownictwa zakończona w jednym przypadku podpisem prezydenta (ustawa o ustroju sądów powszechnych), a w dwóch przypadkach jego vetem (ustawa o KRS i ustawa o SN). Prezydent zobowiązał się do złożenia do sejmu swoich propozycji w sprawie tych ustaw – w ciągu dwóch miesięcy. Ufam, iż terminu dotrzyma, gdyż w gruncie rzeczy problem tkwi w przekazaniu większych, lub mniejszych kompetencji ministrowi sprawiedliwości w kwestii mianowania i odwoływania sędziów w nadrzędnych instytucjach sądowych.

Sezon polityczny pierwszego półrocza zamknęła 15 sierpnia defilada wojskowa. Jak na warunki finansowania armii i krótki stosunkowo okres sprzyjającego dla wojska klimatu – wypadła przyzwoicie. Koordynacja przelotu śmigłowców i samolotów była bez zarzutu. Na uwagę zasługuje przemarsz kontyngentów (wraz ze sprzętem) sprzymierzonych z nami państw, a szczególnie amerykańskich. Pokazano m.in. najlepsze na świecie moździerze „RAK”, także najlepszą na świecie samobieżną haubicoarmatę „KRAB” kaliber 155 o zasięgu do 40 km. To polska wojskowa myśl techniczna. Przedefilowały też „LANGUSTY” – oczywiście to kolejna wersja „KATIUSZ”, ale znacznie zmodernizowana i przystosowana do pocisków kierowanych. Nie pokazano „PATRIOTÓW”, gdyż kontrakt na nie jeszcze jest negocjowany, nie pokazano także „HOMARÓW” – broni rakietowej operacyjno-taktycznej o zasięgu do 400 km. Ale kontrakt na ich dostawę jest już podpisany. Demonstracja siły polskiej armii wypadła nader budująco, jest pewność, że przy dotychczasowej konsekwencji działań w zakresie jej modernizacji – za kilka lat będziemy zdolni do obrony przed KAŻDYM potencjalnym agresorem.

Niestety – niektórym ministrom – jak np. ministrowi SWiA dane było tylko dzień, czy kilka na wyciągnięcie się na plażowym leżaku. Polskę nawiedził huragan o niespotykanej w dotychczasowej historii sile. Jego efektem było położenie pokotem ok. czterdziestu tysięcy hektarów lasów, zniszczenie infrastruktury trakcji elektrycznej, zniszczenie setek budynków mieszkalnych i gospodarczych. ale największa strata, to śmierć dwóch nastolatek przebywających na obozie w Borach Tucholskich. Zawiodło tutaj kierownictwo obozu i organa nadrzędne (inspektoraty i kuratoria szkolne, ale także władze terenowe). Instytut Meteo nieustannie ostrzegał o niechybnej nawałnicy będącej następstwem rekordowych upałów. Oczywiście – niemożliwe było ratowanie lasów, czy budynków, ale usunięcie obozowiska z terenu potencjalnie zagrożonego powalonymi drzewami powinno znaleźć się w wyobraźni kierownictwa tego obozu. Okazało się później, że na WSZYSTKIE namioty upadły powalone drzewa. Akcja w czasie nawałnicy przebiegała sensownie, ale owe dziewczynki najwyraźniej postanowiły przetrwać burzę w zamkniętych śpiworach. Nie zdążono ich wyprowadzić. To się nie powinno zdarzyć i nigdy powtórzyć.

Co jeszcze; umasowienie wycieczek i pobytów na wywczasach na skutek powszechnej motoryzacji i podniesienia materialnego statusu – niestety sprawiło obniżenie poziomu kultury w miejscach wypoczynku. To gorzka konstatacja; mam na myśli pospolite śmiecenie, palenie w miejscach wypoczynkowych wbrew wyraźnym zakazom, hałaśliwe zachowanie się, jakieś „rozpychanie się” itp. To ma nieco inne podłoże niż proletariackie zdobycze we wczesnym PRL. Wtedy Stefania Grodzieńska śpiewała np. „Inne czasy, proszę pani, inne czasy – dzisiaj w wojsku także masy…” (Nie matura, lecz chęć szczera zrobią z ciebie oficera). Teraz wyższe wykształcenie (czasem „zdobyte” na powiatowych „uczelniach”) nie powoduje wzrostu kultury. Przed wojną matura praktycznie uszlachcała, nie było łatwo ją uzyskać (wg kodeksu Boziewicza dawała niezaprzeczalną zdolność pojedynkową). Dzisiaj dyplom wyższej uczelni nie jest jednoznaczny z przynależnością do inteligencji.

Cóż, jeszcze inne czasy, teraz liczy się przede wszystkim sukces finansowy – kultura, nawet honor – jawią sie jako pojęcia przestarzałe. Zresztą przykład idzie z góry; słuchając nagrań czołowych polityków PO nie można wyjść z zadziwienia – jak można było powierzyć kierowanie państwem takim pospolitym burakom. Nawet nie potrzeba taśm – np. niejaki Neumann przewodniczący klubu PO w sejmie – nie myśli zapłacić (na rzecz skarbu państwa) sumy 10 tysięcy z tytułu przegranego zakładu zawartego z poprzednim ministrem finansów Szałamachą. Przewodniczący PO Schetyna potrafi być za, a nawet przeciw przyjmowaniu uchodźców do Polski, Poseł Budka kłamie i nie myśli przepraszać M. Ogórek, którą obraził. Posłanka N – niejaka Lubnauer kłamie na zawołanie, a nawet bez zawołania (w sprawie wyjazdu sylwestrowego szefa N). I co, i nic. Wielu eurodeputowanych i posłów PO apeluje do władz UE o zastosowanie ostrego kursu wobec Polski, która w ramach „DOBREJ ZMIANY” wybiła sie na niezależność wobec grup interesów i eurokratów rządzących dotychczas Polską jak półkolonią. I co? Moim zdaniem należy takie działania traktować jako zdradę stanu i wsadzać do więzienia tych reprezentantów głównie niemieckich interesów.

Idzie jednak na lepsze – Polacy zrozumieli, który rząd dba o nich, a który dbał głównie o swoje osobiste sprawy i międzynarodowe kariery…

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

308439