18012018Nowości:
   |    Rejestracja

Zło tutejszej propagandy


Polska ma nie tyle problem ze wszędobylską propagandą rządzących ile z pełną blokadą informacyjną dotyczącą tematów ważnych dla Polaków i tym czym naprawdę żyje świat. W Polaka sama propaganda mocno nie uderza, bo nauczyliśmy się ją przecedzać przez ostanie 70 lat. Komunistyczna propaganda była straszna, ale ludzie jeszcze pamietali czasy przedwojenne lub mieli bezpośredni dostęp do takich ludzi (rodziców, dziadków), którzy gdy tylko chcieli mogli pokazać właściwe spojrzenie na rzeczywistość, przekazać wiedzę i odnieść bełkot do normalności. Propaganda ta miała oczywiście przekaz zły i wredny oraz swoje ofiary, ale też niosła ze sobą szereg ciekawych informacji, które traktując a contrario albo intelektualnym sakiem można było wyodrębnić.


Niegdyś kardynalną zasadą było, że wszelkie wiadomości ze świata przedostawały się przetworzone przez propagandowy tygiel, mając udowodnić a to zgniliznę zachodu, a to wyższość socjalizmu nad kapitalizmem, albo uzasadnić taką czy inną partyjną linię. Jeśli chodzi przemilczenia, to koncentrowano się na niewygodnych dla komunistów faktów z naszej historii (wojna polsko-bolszewicka, Katyń etc…) lub na reakcjach zachodu na wydarzenia w Polsce. No ale też miało to ograniczony wpływ na ludzi, gdyż Polacy mając pełną świadomość życia w otoczeniu propagandowego syfu traktowali słuchanie BBC, Głosu Ameryki, Wolnej Europy jako naturalny element życia domowego i główne źródła informacji. Ba, znałem takich co dla pewności słuchali jeszcze polskiej rozgłośni w Radio Tirana.

Dziś niestety jest o wiele gorzej. Typowa propaganda została zredukowana do sieczki nieważnych informacji, na których tle równie nieistotna wypowiedź Tuska, konferencja Arłukowicza lub jakaś rzadka kupa Olejniczaka prosto z Brukseli ma się wybitnie wybijać i robić wrażenie. Bo obecna propaganda opiera się właśnie na wywoływaniu wrażeń, że o wszystkim jesteśmy informowani, że się liczymy na świecie (zgadnijcie dzięki komu), a tam gdzie faktycznie się liczymy mamy mieć wrażenie, że nie.

 

 

Stawiam tezę, że obecna blokada na informację istotną wypartą przez papkę i pulpę propagandową jest o wiele większa i bardziej dotkliwa, niż ta która była przed Okrągłym Stołem bandytów z agentami. Paweł Pietkun, nasz kolega redakcyjny, który od pół roku jest w Anglii przechodząc kierat Polaka „od zmywaka i szmacika, do niebieskiego kołnierzyka”, szczęściarz który nawet dorobił się „kołnierzyka białego” (rzadkość) niedawno pisał o tym, że temat Polski jest kompletnie nieobecny na szpaltach zachodnich gazet. Nawet na ostatniej stronie. Jak to się stało, że średni kraj europejski o kluczowym położeniu geopolitycznym, przed którym wielka Rosja czuje taki respekt że wydała miliardy na rurę po dnie Bałtyku, jest tak nieważny i lekceważony?

Cóż stosunki na plantacjach trzciny cukrowej, opowieści z czworaków czy stado owiec strzyżonych jak należy, gdy potrzeba nigdy nie zajmowały publicznie poważnych ludzi. Ten brak informacji o nas jest zatem kluczową informacją jaką rolę w optyce świata pełnią nasi rządzący oraz konstruktywna opozycja. To jeśli 80% poświęconych jest w polskich mediach naszemu nieważnemu grajdołkowi, którego nikt inny nie zauważa, to czym piszą na zachodzie? Gdzie te informacje się podziały?

 

 

W naszych mediach ich nie widzę.

 

 

Co gorsza cholernie mało istotnych informacji krąży podskórnie, prywatnie, nieformalnie. Natłok i tłumok informacyjny jest tak wielki i łajno tak wyparło kruszec, że mimo siedzenia na fejsach, tłiterach, w republikach i we trwamach siedzimy onanizujemy się wzajemnie i gryziemy jak trzeba we własne czarne tyłki. Dokładnie tak jak chce zarządca tej plantacji. Mamy jeszcze otwarte uszy i oczy, ale co z tego gdy zamknięte mózgi? Otwieramy pyski by wyć do księżyca zamiast dzielić się informacją i buntować skutecznie. Syndrom sztokholmski na masową skalę, już nawet nie najweselszy chlewik w czworakach bo wesołe wiadomości też gdzieś ugrzęzły i nie doszły.

Efekt? Za komuny wszyscy wiedzieli że jest źle i beznadziejnie, wiedzieli kto bandyta, kto może nim być, a kto tylko rzepkę skrobie; wszyscy knuli, kombinowali, podśmiewali się, spiskowali, okradali złodziei i tworzyli więzi rodzinne, sąsiedzkie, przy śledziu rozpieprzające system od środka. I rozpieprzyli. Na tyle skutecznie, że grupa mniejszych i większych kanalii musiała podzielić się rolami, tu wytuszować, tam podlegendować, a gdzie indziej wyostrzyć, by z pomocą usłużnych pismaków i prezenterów trzymanych za pysk pedalskimi wyczynami, dokazywaniem u kochanek, gwałtami na nieletnich i lewą kasą po kieszeniach udać Wielkie Porozumienie i Zmiany Na Lepsze.

 

 

Uwierzyliśmy megafonom.

 

 

Z czasem jak w tej piosence Jacka Kaczmarskiego przyzwyczailiśmy się do życia w dusznej poczekalni na dworcu. I mam wrażenie, że jeśli nie zaczniemy docierać do informacji istotnych, burzyć się i może wieszać najbardziej zbrodniczych z nadzorców stada, byłych i obecnych, to przegapimy wszystkie pociągi do naszej przyszłości. To ostatni moment, by w końcu pojąć co się dzieje, wyciągnąć z tego naukę i podjąć działania. Bo jaki mamy efekt ulegania tej nowej zbrodniczej propagandzie nicości ujawnił dziś Romek Sklepowicz cytując Brukselę, która zauważyła, że z Polski od 2004 roku wyemigrowało za pracą 6 mln obywateli (tego nikt inny zresztą oprócz Legionisty nie cytował). Niemyśleć bowiem można ale jeść trzeba. Podobnie ze służbą zdrowia i ZUSem: wciąż w nie wierzymy ku uciesze firm farmaceutycznych robiacych sobie z Polski poligon doświadczalny, a z Polaków złotonośnych frajerów, mimo, że przecież widzimy jak chorzy umierają z braku właściwego leczenia, a były Wicepremier Pawlak lojalnie ostrzegł, że żadnej emerytury nie będzie.

 

Nie wierzymy? To dlaczego grzecznie płacimy zamiast dać w zęby złodziejom?

 

Wyrzućmy megafony, kanalie z przed mikrofonów i wygarbujmy skórę bandytom co ten syf medialny finansują. Tak na początek, bo może to Ci sami co powinni trafić na szubienicę. I jeszcze jednak uwaga, jeśli ktoś proponuje walkę z systemem na wielką polityczną skalę na warunkach tego systemu, to znaczy, że chce gówno zmienić, bo sam od tych bandytów bierze pieniądze.

Na koniec jako ciekawostkę publikuję wytwór dawnej propagandy, ale specyficzny bo przez swoich dla swoich. Zobaczcie ile z tego gniota można wyłuskać ciekawych informacji. Wyłuskajcie coś takiego z dzisiejszej Moniki Olejnik, Kuźniara albo Morozowskiego. Powodzenia

 

Tomek Parol (ŁŁ)

 

Pobierz:

[Problemu współczesnego syjonizmu. Zbigniew Sołuba. 1968]

1968r.

Napisane przez:

Kontakt: kontakt@anuluj-mandat.pl

Tomasz Parol - Redaktor Naczelny Trzeciego Obiegu, bloger Łażący Łazarz, prawnik antykorporacyjny, zawodowy negocjator, miłośnik piwa z przyjaciółmi, członek MENSA od 1992 r. Jeśli mój tekst Ci się podoba, lub jakiś inny z tego portalu to go WYKOP albo polub na facebooku. Jeśli chcesz zostać dziennikarzem obywatelskim z legitymacją prasową napisz do nas: redakcja@3obieg.pl

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 14 dla artykułu "Zło tutejszej propagandy"

  1. Sławomir pisze:

    Najpierw dzięki za reakcję! Dalej: bardzo to długa rozmowa i na komentarz niezbyt się nadaje, więc proszę darować skrótowość. Powołam się na detale, prawdziwa twarz blokady, o której Pan pisze składa się właśnie z takich detali. Najpierw krótkie przypomnienie imprezy, którą Pan współorganizował. Pamięta Pan Szymany i dzieci z tamtej szkoły? Jeśli powiem „bezgraniczna nędza i śmierć za życia” to bardzo się pomylę? I teraz: nie powstał ani jeden soczysty reportaż z tamtego zapomnianego świata. Reportaż jako forma umarł zresztą, rzekomo wybitni blogerzy zajmują się bez najmniejszych kompetencji takimi problemami, jak Cywilizacja Polska czy Polska Jagiellonów. Albo historią królów Anglii. Podstawami masonerii (tu nie wiem czy słusznie czy nie). No więc nie opisujemy prawdy u podstaw – a potem dziwimy się, że nie ma jej wyżej. A skąd ma się tam niby wziąć? Powstaje pseudo-wolnościowa (w sensie wypowiedzi) zupa, w której jakiś Nieznany Sprawca miesza ile wlezie. On dobrze wie, że na reportaż potrzeba kasy, za coś się człowiek musi dostać do miejsca X czy Y, porozmawiać z ludźmi, potem to wszystko sobie we łbie ułożyć i wreszcie napisać tak, by czytelnikom ciarki chodziły po plecach. Ilu ma Pan takich blogerów u siebie? Kiedyś spieraliśmy się o ludzi młodych, zapewne Pan pamięta. Mieli być genialni i odkrywczy w pomysłach. A tu, pardon, dupa blada. Bo po prostu jakoś nikt ze starszych im nie powiedział, że bredzą, że gdy jej iskra się pojawi sztukę też trzeba cyzelować, a umiejętności jakoś doskonalić.

    Tak, to nie wyczerpuje nawet setnej części problemu, o którym Pan pisze. Ale tez nie poczytuję sobie obowiązku pisania w tym miejscu rozprawki doktorskiej. Po prostu nie wiem wszystkiego – co jest ułomnością, z której staram się zdawać sobie sprawe każdego dnia na nowo.

    Pzdr.

    • Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

      Niestety ma Pan wiele racji, ale blogerzy nie są w stanie wypełnić luki po dziennikarstwie, które w agonii. Moim zdaniem blogosfera mogła być kapitalnym dodatkiem w łańcuchu informacyjnym. Sam kiedyś próbowałem dotrzeć ze swoją sprawą interwencyjną do zawodowego dziennikarza, okazało się to niemozliwe, bo dziennikarzy za mało by o wszystkim byli w stanie napisać, a do tego dochodzi polityka redakcji i ograniczona ilość miejsca na temat lub rodzaj tematu w wydaniu. Gdy pojawiła się blogosfera wyglądało, że wszystko stanie się prostsze. Informator mógł dotrzeć z tematem do jednego z tysięcy blogerów lub sam go opisać. Gdy bloger mało znany mógł podnieść temat po swojemu ten czytany lub zainteresować się dziennikarz obywatelski z zacięciem i warszatatem, Gdy temat zaczął chodzić po necie zwracał uwagę dziennikarzy, którzy albo o nim wspominali albo drążyli w swoich poczytnych i ogladanych mediach wywołując jakąś reakcję i docierając do sporej rzeszy ludzi, polityków, urzedów itd
      Tymczasem stało się coś zadziwiającego. Dziennikarze i politycy zamienili sie w blogerów i swoimi znanymi gębami wypchnęli (nawet tych najlepszych) z blogosfery, zamieniając ją w to co sami uprawiali „przy okazji” myśląc tylko o rozpoznawalności. Jedni blogerzy odeszli zniecheceni grzaniem piwnicy, inni zaczęli sprzedawać podobną pulpę co DiP, mysląc że tak własnie trzeba zgodnie ze sztuką lub nie chcąc być kontrowersyjnymi a za to tracąc zęba i wartość. Ostatni, Ci co jeszcze zostali z tych niezłych trafili na miejsca nowe dopiero zaczynające walczyć o czytelnika (jak my) lub dłubiac swoje w swojej piwnicy bez aspiracji wpływania na cokolwiek. Aha, część ich połknął fb, w którym czas trawnia wiadomości i komentarza mierzy się w godzinach (potem trudno znaleźć i nikt nie szuka) a długość tekstu nie przekracza kilkuset znaków. Więc kto ma docierać do informacji wartosciowych jeśli w blogosferze z ww. tyle syfów że trudno się przebić, a z dziennikarzy zostali tylko prezenterzy (TV i ci biorący prezenty) oraz dziennikarze obywatelscy bez czasu, kasy, warsztatu i kontaktów, za to stykający się wciąż z lekceważeniemze strony mediów. Nikt ich nie będzie wspierał nigdy bo są nieprzewidywalni, niesterowalni i nie wchodzą w układy. Jeszcze

  2. Bogdan Goczyński pisze:

    W ramach przełamywania propagandy polecam analizę sądów, efekt pracy i obserwacji wielu lat.

    http://bgoczynski.wordpress.com/2013/11/12/do-sadu-czy-do-tworek/

  3. Sławomir pisze:

    Przepraszam, pożarlo mi sporych rozmiarów odpowiedź, myslę, że kiedys będe mial okazje przekazac ja osobiscie. Pzdr.

  4. Henryk Dąbrowski pisze:

    W pierwszej chwili poczułem przerażenie: nawet Radia Tirana nie ma! Ale później ochłonąwszy nieco, stwierdziłem, że no tak to źle nie jest. Nie trzeba jechać do Anglii, żeby zobaczyć o czym tamtejsze dzienniki piszą. Wystarczy wejść na stronę internetową BBC:

    India court reinstates gay sex ban
    Clashes as Kiev police take action
    Nelson Mandela’s body lying in state
    Uruguay votes to legalise marijuana
    US budget deal reached in Congress
    US car industry gets first female CEO
    China fruit market blaze kills 16
    China hackers ‚hit EU ministries’
    GM to stop making cars in Australia
    French deployment in CAR ‚necessary’
    Bangladesh Islamist execution stayed

    Cóż, o Polsce ani słowa, ale inne ciekawe wiadomości są, których na Onecie jeszcze nie widziałem. Co prawda dotyczą niepostępowych Indii…

    Jak widać media wybierają co Polak ma wiedzieć, a czego nie i nowego człowieka na miarę Nowej Europy tworzą, ale z dostępem do światowych informacji nie jest tak źle – trzeba tylko chcieć.

    Może na 3obiegu taki skrót najważniejszych wydarzeń wrzucić?

    • Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

      Myślimy o tym bo jednak dla wielu bariera językowa jest nie do przeskoczenia.

      • Henryk Dąbrowski pisze:

        To nie tylko bariera językowa. Problem polega na uleganiu sugestii
        1.) żyję w wolnym kraju
        2.) w wolnym kraju są wolne media
        3.) skoro media są wolne, to wszędzie piszą to samo
        4.) nie ma potrzeby czytania tego samego po angielsku

        To dlatego propaganda może spokojnie funkcjonować i dlatego jest niebezpieczna.

        Myślę, że wystarczyłby krótki przegląd wiadomości (kilka zadań na wiadomość). W ten sposób wiedzielibyśmy co świat uważa za ważne.

    • dockx pisze:

      wolnemedia.net mają informacje inne i przydatne niż nasze „najlepiej wiedzące” media.

      Nie po to wszelkie media wykupowali Niemcy czy inni, żeby teraz Polakom dobrze robić. Nasze media maja dbać o to by Polacy za dużo istotnych i poważnych rzeczy nie wiedzieli bo i się zbuntować mogą. Dlatego „informowani jesteśmy” przez tzw. zachód.

  5. Van Helsing pisze:

    Aby Polacy nie czuli przynależności do ojczystego Kraju i szybko się integrowali z innymi nacjami nie mogą oglądać tego co w Polsce. Oglądają to co wszyscy, czytają wspólne pierdoły, próbują cały czas watykańczycy zjednoczyć religie aby była tylko jedna, itd. Chcą stworzyć takie samo szambo jakie było w Babilonie p.n.e (ante Christum), na przekór Najwyższemu. To co Bóg rozpędził i pomieszał języki, oni jako iluminacja luceferiańska chcą właśnie na przekór tego zjednoczenia i jednego języka. Parlament uni ma kształty wieży Babel i inne pogadanki. W średniowieczu próbowali zjednoczenia wprowadzając masowo chrześcijaństwo (Watykan) i ich łacina (dali ciała z pazerności i pychy). Niedawno magiczne propaganda z esperanto i nasilone akcje z new age, ale też zdechło śmiercią naturalną. Obecnie trendi jest English, bo kto go nie zna to analfabeta i nieuk, a jak tęczy nie lubi to ch.j czerwony i takie tam. Tym razem idą na całość, bez owijania i czy kto chce czy nie ma się im podporządkować (obecnie Ukraina), ataki na kulturę, wiarę i podstawy bytowe danego narodu. Wszystkie media mają swoja matkę (w USA) i są jej szczekaczkami, wszędzie tam gdzie mają dostęp (kablówka i tv satelitarna na zadupiach). Każdy zastanawiał się, dlaczego w tv jest mało, prawie wcale dobrych wieści? Wszystkie media mają głosić złe wieści, aby ludzie nowego babilonu byli nie tylko głupi, a także znerwicowani. Nerwowy człowiek nie myśli racjonalnie, popada w panikę, lub myśli lekceważąco, jest łatwy w manipulacji, programowaniu go. Do tego owy ludzik nabywa się nerwicy, jest to choroba bardziej niebezpieczna niż kiła, z której korzyści mogą mieć koncerny farmaceutyczne i te ich antydepresanty, armie psychologów i psychiatrów itd. Każdy chętny, co nie lubi myśleć samodzielnie będzie miał prany łeb, choćby szukając prostego info po obejrzeniu byle informacji, ma mieć więcej pytań i nie domówień. Wszystkie informacje są jałowe dla ludzi zombi.
    .
    Wiedzą dobrze że Słowianie chociaż dumna to inteligentna i podejrzliwa nacja, więc z nami mają sporo roboty i nie żawsze trafiają w sedno, stąd ta aż bezczelna intryga i chamstwo medialne z uśmiechem na paszczy (dlatego akcje medialnych świrusów ITI lecą od jakiegoś czasu w dół :D). Aby Polacy nie poczuli się zbyt pewnie, muszą pokazywać nam w mediach co dziennie jaka ta ich unia jest mocna, że trzyma wszystkich w garści i nie wolno im podskakiwać. Dlaczego nam Polakom pokazują dla przykładu Ukrainę i co to nas niby obchodzi? Ano, na każdym kroku krzyczą że już wygrali, że są silni, że unia zrobi im brutal sankcje. W rzeczywistości jak nie dadzą bardzo dużej kasiory to sobie mogą dyrygować unijni swoimi tuskami i kaczyńskimi. wyreżyserowane nasilone podziały i kłótnie pokazywane nam na każdym kroku, wychodzą poza margines przyzwoitości, co świadczy o tym że świadomość społeczna może być dla nich bardzo niebezpieczna. Każdy wie o co biega, na przykład 11.11 i te tematy. Ble ble ble

    • Harish pisze:

      The duck who has built the Perimeter Institute was the String Ducky, the winner of the two-minute video csnetot. See my blog. No surprise that he is gone because PI is full of various loop quantum gravity staff etc.

  6. Chase pisze:

    girigiri ese mo gbo ni mo wa bere wipe nibo le nlo ni won ba fun mi lesi wipe a gbo wipe erin ku nigbo igbo pa loolo efon ku lodan odan dake minniminni bisi kfoalmoe ti ku. okin laarin eye bi o ba dorun ko sorun re re re. ma sun laya olugbala re nibi ti ipinya ko ni si mon.o dowuro o digbose.beautiful lady gud 9ite till we meet again kolorun da awon omo re si ati awon molebi re.o daro oooooooooooo.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

154379