19102017Nowości:
   |    Rejestracja

Winda likwidacji i zwolnień w PKO BP


17 stycznia Serwis21 ujawnił treść raportu nt. kondycji PKO BP, który wskazywał że kondycja Banku się pogarsza. Dotknęliśmy wierzchołka góry lodowej, w Banku – jak wynika z uzyskanych dokumentów i informacji od pracowników – dzieje się źle. Dziś o projekcie WINDA, jak mówią niektórzy „winda likwidacji i zwolnień w PKO BP”. W wyniku realizacji tego projektu straci pracę co najmniej 300-350 osób.


PROJEKT WINDA: Projekt Winda zakłada likwidację terenowych struktur Centrum Restrukturyzacji i Windykacji (w skrócie CRW), tj. specjalistycznej jednostki Banku PKO BP SA zajmującej nie tylko odzyskiwaniem należności Banku ale przede wszystkim fachową i życzliwą pomocą ludziom, którzy wpadli w problemy z bieżącą obsługą swoich zobowiązań finansowych. Zamiast 11 Biur, ma powstać jedno ogromne w Gdyni.

WYTYCZNE ZAMIAST NORMALNEJ PRACY: Do niedawna dewizą w centrum była przede wszystkim restrukturyzacja, tj. ugody zawierane z klientami pozwalające na w miarę bezbolesne wyjście klientów Banku z tarapatów finansowych w jakich się znaleźli, często nie z własnej winy. Po zmianie Dyrekcji CRW, tj. zatrudnieniu w 2011 r. nowego Dyrektora CRW Wojciecha Kuryłka (byłego prezesa BGK) zaczęły się – zdaniem pracowników – zmiany na gorsze. Praca zaczęła być coraz bardziej dezorganizowana, oparta bardziej niż na przepisach – na wytycznych Dyrektora, który nie znał się na pracy, więc jego rządy zaczęły spychać zarówno centrum i Bank – w niedobrym kierunku.

NIEZADOWOLENIE PRACOWNIKÓW: W 2014 r. pracownicy dali wyraz swojemu niezadowoleniu jego rządami i poinformowali Zarząd czyli wiceprezesa Piotra Mazura o „złym wpływie” Dyrektora na pracę Centrum i na wyniki Banku (bezprecedensowa w Banku akcja wysłania na ręce Wiceprezesa Mazura czerwonych kartek dla Dyrektora Kuryłka). Kartki popłynęły masowo do Centrali z całej Polski.  Niestety akcja nie przyniosła pozytywnego efektu, Dyrektor pozostał na stanowisku i jeszcze bardziej zaczął utrudniać pracownikom pracę i życie kolejnymi pomysłami i wytycznymi, które nie miały nic wspólnego z ułatwieniem pracy, czy poprawą efektywności.

GDYŃSKI DESANT: We wrześniu 2014 r. został zatrudniony w CRW na stanowisku z-cy Dyrektora CRW Piotr Beldegrin (poprzednio zatrudniony w Alior Banku), pochodzący z …. Gdyni. Po niespełna 3 miesiącach od zatrudnienia przygotował dla Zarządu projekt Winda, zakładający likwidację sprawnie działających terenowych jednostek CRW i scentralizowanie realizowanych procesów, właśnie w Gdyni (uchwała o realizacji projektu została podjęta w grudniu 2014 r.). Mało tego, tuż po przyjściu do PKO BP SA ściągnął ze sobą rzeszę swoich znajomych z poprzedniego miejsca pracy (również na stanowiska kierownicze, bez jakichkolwiek konkursów, chociaż konkursy były standardem w PKO BP SA), którzy z zapałem zabrali się do niszczenia aktualnej struktury. Wszystkie te działania następowały za sprawą i zgodą Zarządu, a konkretnie pod nadzorem wiceprezesa  Piotra Mazura. Zaangażowano ogromne środki na ten cel, a realizowano go w ścisłej tajemnicy. Coraz więcej osób było zatrudnianych w Gdyni, a pracownicy CRW mimo ogromnego zapału i zaangażowania czuli się coraz bardziej zagrożeni. Że pomysł likwidacji aktualnej struktury CRW jest chybione, mogły świadczyć bardzo dobre wyniki jakie Centrum osiągało zarówno przed podjęciem decyzji o realizacji projektu, jak i po. Czy racjonalne jest likwidacja struktury, która sprawnie i efektywnie funkcjonuje, przynosząc Bankowi wymierne i pokaźnie korzyści?

Być może gdyński projekt nie byłby zrealizowany, gdyby nie inny fakt tj. przejęcie Nordei przez PKO BP. Wprawdzie prezes Jagiełło przedstawia fuzję jako wielki sukces Banku, w rzeczywistości był to fatalny pomysł (ze względu na olbrzymie koszty). Przejęty wraz z Nordeą biurowiec Waterfront w Gdyni wymaga zasiedlenia, stąd pomysł tworzenia nowych struktur w tym mieście, a przy okazji doskonała okazja dla nowych intratnych posadek. Oprócz planowanej nowej struktury CRW w ramach projektu Winda, w Gdyni umiejscowiono Bank Hipoteczny PKO BP (instytucji niepotrzebnej, ale z nowymi dobrze płatnymi posadkami)

EGZEKUCJA BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO: Dyrektor Beldegrin i jego ludzie wnieśli do Banku nową ale bardzo złą jakość. Przede wszystkim celem stało się odzyskanie od dłużników jak największej kasy, bez względu na wszystko. Zawężono możliwości restrukturyzacji wprowadzając tzw. standaryzację, uniemożliwiającą indywidualne i elastyczne podejście do klienta w celu znalezienia najlepszego rozwiązania jego problemów ze spłatą zobowiązań. Obowiązuje filozofia – „po co zawierać ugody, klient ma jak najszybciej spłacić dług a jak nie to komornik i na końcu sprzedaż do zewnętrznej firmy windykacyjnej”. W takim właśnie kierunku ewoluuje proces odzyskiwania należności w PKO BP SA, po likwidacji terenowych biur CRW i koncentracji w Gdyni, CRW będzie funkcjonować na wzór i modłę bezdusznych i bezwzględnych firm windykacyjnych.

PRACOWNICZY PROTEST: W maju 2015 r. poinformowano formalnie pracowników o projekcie WINDA. Z biur terenowych CRW w czerwcu 2015 r. zaczęły do centrali napływać protesty m.in. z Katowic, Krakowa, Warszawy, Wrocławiu, Poznaniu, Lublina (dysponujemy kopiami tych protestów). Wskazywano, słusznie, iż przedmiotowy projekt jest szkodliwy nie tylko dla nas pracowników ale również dla Banku i przede wszystkim jego klientów. Centralizacja procesów spowoduje obniżenie jakości świadczonych usług, pozbawi klientów bezpośredniego kontaktu z Bankiem i wcale nie przyniesie oszczędności dla Banku, zakładanych w Projekcie, wręcz przeciwnie. Jednak próba przekonania zarządu do zmiany decyzji okazała się bezskuteczna, nie pomogło spotkanie w dniu 01.07.2015 r. z Wiceprezesem Piotrem Mazurem, na którym delegaci z Biur wręczyli Deklarację przygotowaną w imieniu wszystkich pracowników, zawierającą szereg konkretnych propozycji (w tym zmiany systemu wynagradzania pracowników CRW), jak również propozycję podjęcia dialogu w celu znalezienia kompromisowego rozwiązania.

GŁUCHE WŁADZE: Pracownicy PKO BP nie dawali za wygraną i podjęli próbę pozyskania wsparcia ze strony posłów, rządu (pani Premier Ewy Kopacz), Rady Nadzorczej PKO BP SA, ministra skarbu A.Czerwińskiego i innych instytucji. Reakcji praktycznie nie było. Jedynie kilku posłów (zwłaszcza z PIS) oraz władze krajowej sekcji NSZZ Solidarność wsparły pracowników, czego efektem były interpelacje poselskie (w szczególności posła Piotra Łukasza Babiarza) i działania związkowe.

REPRESJE: Jak zawsze w takich sprawach, władze banku postanowiły ukarać niepokornych pracowników, którzy przedstawiali stanowisko negatywne wobec projektu WINDA. Praktyka ta zresztą w Banku nie jest nowa, albowiem już wcześniej miały miejsca zwolnienia osób uznanych za niewygodnych (m.in. w centralni Banku). Pod koniec września Dyrekcja CRW próbowała zmusić Dyrektorów terenowych Biur do wydania osób najbardziej zaangażowanych w sprawę w celu przykładnego ukarania ich w postaci zwolnień dyscyplinarnych. Na szczęście Dyrektorzy wykazali się lojalnością w stosunku do swoich podwładnych i nie wydali osób działających w poszczególnych biurach

EPILOG: Pomimo zmiany rządu, członkowie zarządu PKO BP zachowali stołki (na posiedzenie rady nadzorczej w grudniu nie było odpowiednich wytycznych ministra skarbu). Już za chwilę mają się rozpocząć pierwsze masowe zwolnienia pracowników CRW (pierwsze zaplanowano na marzec/kwiecień 2016). Ogółem pracę ma stracić 300-350 pracowników CRW (na marginesie średnie miesięczne koszty osobowe jednego zamiejscowego Biura CRW, tj. 25-30 pracowników wynosi zaledwie 1/2 miesięcznej pensji Prezesa Jagiełły).

Jak stwierdzają pracownicy Banku – Wierzymy, w rozsądek nowej władzy i to że wyborcze hasło „Dobrej zmiany” nie jest tylko bezwartościowym sloganem ale prawdziwą dewizą którą PIS będzie się kierował w czasie swoich rządów. Tak więc wierzymy w tę dobrą zmianę dla nas dla Banku i naszych klientów. Jest niezbędna i oby nastąpiła jak najszybciej.

Być może teraz ich nadzieje się ziszczą, minister skarbu państwa uruchomił wraz z walnym zgromadzeniem 25 lutego proces zmian. Oby doprowadził go do końca i w jego rezultacie powstrzymano proces likwidacji terenowych biur CRW, bo na tej decyzji stracą nie tylko pracownicy czy bank…

Przeczytaj też:

http://serwis21.blogspot.com/2016/02/prawdziwy-wizerunek-prezesa-pko-bp.html

http://serwis21.blogspot.com/2016/01/rada-nadzorcza-i-zarzad-pko-bp-na.html

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 12 dla artykułu "Winda likwidacji i zwolnień w PKO BP"

  1. gola.dupa.tuska pisze:

    U nas tak było od zawsze. Jak coś dobrze działa i jest dobre dla ludzi, to trzeba to jak najszybciej rozpierdolić. Nic nowego.

  2. zjanusz zjanusz pisze:

    Jako dwukrotny klient PKO BP potwierdzam widoczny od strony klienta bałaganiarski efekt reorganizacji. Na ostatnie wybory prezydenckie udało mi się założyć konto komitetu wyborczego w oddziale banku w dwa dni (choć myślałem, że zrobię to „od ręki” tak jak cztery lata temu.) Po pół roku zakładałem w PKO BP konto dla KW 11 dni, aż się wkurzyłem i poszedłem do innego banku. Wyraźnie nudzący się pracownik do spraw VIP w placówce PKO BP w Krakowie na Wielopolu wysyłał e-maile z moimi danymi do regionalnego centrum na nieistniejący adres, a w rozmowach telefonicznych zapewniał mnie, że sprawa będzie rychło załatwiona (on nie miał kompetencji, aby sprawę u siebie załatwić). Gdy osobiście go „przycisnąłem do muru” podał mi telefon do tegoż centrum gdzie mnie poinformowano, że żadnych danych odnośnie założenia konta od niego nie otrzymali. Nie muszę chyba dodawać, że pan d/s klientów VIP wraz z inną panią siedział sobie spokojnie w osobnym pomieszczeniu, gdy tuż obok w wąskim pomieszczeniu kłębił się tłum klientów rozsierdzonych długim czasem oczekiwania do kas w połowie zresztą obsadzonych.
    Żurek Janusz

  3. kanton pisze:

    Ten bank zaczyna cieszyć się złą opinią. Jestem klientem tego banku i wiem że jest coraz gorzej
    A strach tam isc

  4. amateo pisze:

    Zycie przeroslo kabaret. Przyjazna restrukturyzacja…. Znacie kogos kto takowa dostal tzn nie stracil w jej wyniku znaczanie wiecej?
    Pismo z oddzialu z Gornego Slaska podpisane elektronicznie przez Warszawe do omawiania Gdyni, To sie wydarzylo. Na pierwszy rzut oka typowy balagan. Ale tylko na pierwszy rzut oka. Wyjaniono to doglebnie w instytucji pomagajacej w sytuacjach kryzysowych. Tam uzmoslowiono ze to taki trik, bezwzglednie wykorzystywany w pozniejszym etapie w sadzie. Rada byla taka: zawsze wysylac odpowiedzi na wszystkie adresy wymienione w monicie, liscie etc..

    Poza tym po wchlonieciu Nordea Banku nalezalo sie spodziewac zwolnien i likwidacji oddzialow. Ale rozumiem ze niekt nie chce stracic dobrej fuchy…

    • bb3 pisze:

      Znacie, nie raz tyle źe publicznie nikt sìę nie przyzna. Nowa koncepcja panów opisanych w artykule polega na tym źe odchodzi się od bezpośrednich kontaktów doradców z klientami, pozostaje student na call center jako kontakt numer 1. Dalej sprawa trafia do gdyni równiez do studenta na czasówce który ma z góry narzucony schemat obsługi i ponosi pełną odpowiedzialność. Przy takim schemacie organizacji kto nie ponosi praktycznie odpowiedzialności a wymaga i kasuje kasę. Ponownie panowie wymienieni powyźej. Kto z klientów pojedzie do gdynii? Kogo kto ma problemy na to stać?

  5. amateo pisze:

    ps
    to nigdy nie byl dobry bank. podziekowalem im za wspolprace juz w zeszym wieku

  6. Krzysztof pisze:

    Największym problemem banku jest niekompetentny zarząd i taki sam poziom dyrektorów w centrali. Brak decyzyjności, biurokracja.

  7. bb3 pisze:

    Sprzeciw21 jest niesamowite parcie na likwidację biur i powstanie jednego nowego w gdynii. Dziś pracownicy mogli sobie przeczytac wypociny na intrze ktore są jakie są. Jakim cudem studenci mają lepiej obslugiwać klientów niź doświadczona kadra to wie tylko kadra zarzadzająca. Ale w sumie czego się moźna spodziewać, to jest być albo nie być osób za to odpowiedzialnych.

  8. Anna pisze:

    Dobrze żarło i zdechło, bo jeszcze w 2013 r. , Kuryłek, wybitny matematyk, o czym świadczą głęboko osadzone oczy i swobodna elegancja w ruchach, gratulował wykonania przez CRW w całej Polsce 300% normy, a dyrektorzy w późniejszym czasie nie raz latali z wyróżnionymi pracownikami na Maltę i nie tylko.
    Było cacy, ale imigracja do PKO bp, panów nieudaczników wywalonych z jakiś Aliorów czy Nordei , postanowiła wykorzystać ociężałość umysłową tutejszych pryncypałów, by zatrudnić swoich kochanków, pociotków i przyjaciół, co nijak się ma do interesów akcjonariuszy.
    CRW w Gdyni, to projekt samego Beldegrina- młodego wizjonera, czyli odpadu z Aliora – podobnie atrakcyjny nabytek, jak niespłacalne kredyty Nordea, przejęte radośnie i z przytupem przez Jagiełłę.
    Rozwalenie dobrze pracujących biur CRW w całej Polsce i budowa od podstaw na gdyńskim kretowisku tego nowego San Francisco – nowego CRW, to kupa kasy wyrzucona w błoto, po to, by jakiś objawiony Beldgrin błysnął, nim zgaśnie.
    Smród jest już tak wielki, że prezes złapany za rękę, zezna pod przysięgą, że to nie jego ręka, stąd pijar o rzekomych sukcesach nowego CRW w Gdańsku, składającego się z naprędce skrzykniętych panienek, w opozycji do doświadczonych fachowców z rozwalanych biur po całej Polsce.
    Bredzenie, o wielkiej i niespodziewanej łaskawości prezesa, że rzekomo pracownicy likwidowanych biur CRW, znajdą pracę u kolegów za ścianą, są tak pewne, jak każda powierzona mu, przez akcjonariusza – stówa.
    Taki pracownik zwyczajowo otrzymuje niższe pobory, nikt go nie szkoli do nowej funkcji, wszystkie buźki „kolegów” zagłębione w ekranach, byle nie pomóc we wdrożeniu nowego kolegi w robotę ( zdrowo pojęta w PKO bp konkurencja), tylko normy trzeba wyrabiać, a jak nie, to proponują takiemu nieszczęśnikowi „plan naprawczy”, czyli wywalenie z roboty, bez odprawy.
    Podsumowując: nie liczy się klient, ani pracownik, nie ma żadnej odpowiedzialności za nietrafione decyzje, powstaje więc pytanie dla kogo pracuje ten bank, bo na pewno nie dla przeciętnego Kowalskiego ?
    A kto płaci za ten szemrany interes ?
    Pan płaci, pani płaci i pan również, o i ta pani też :)

  9. Anna pisze:

    Jagiełlo rozumie „centralizację” po nowemu, czyli odśrodkowo, bo nie w Warszawie, czy Łodzi, ale w Gdyni – taki wicie „myk” intelektualny inaczej.
    Niedługo tak scentralizuje chłopina to swoje gospodarstwo, że gumiaki zedrze, by od centrali do centrali toto obejść i gospodarskim okiem, co konia tuczy, rzucić.
    Klienci PKO bp, co ich podobni mędrcy i wizjonerzy, z roboty wyrzucili, albo, co im biznesy zdechły, jak wszystko, co polskie w tutejszej gospodarce, będą teraz przyjeżdżali do gdyńskiego CRW, by ich nie zlicytowano teraz, tylko za chwilę – boć prezes pan łaskawy i skrzywdzić się nie da.
    Dotychczas ci nieszczęśnicy z problemami w spłacie kredytów, jechali do CRW rozsianych po Polsce, czyli mieli blisko – nie tracili dniówek, urlopów, opieki nad domownikami też załatwiać nie musieli, co oczywiście było nienowoczesne, a nawet karygodnie mało europejskie – takie wicie przaśne, siermiężne i buraczane.
    Teraz, to się przejadą do samiuśkiej Gdyni, kasę wydadzą, ale zobaczą to nowe gospodarstwo, ekologicznie ich windykować mające, co stoi napisane w samym biuletynie informacyjnym PKO bp – a te przecie z gęby prezesa, cholewy nie robi ?
    Te swojskie gięte szybki, jak w ciągnikach Ursus – to rozumicie taka aluzja sztachetą między oczy, że gospodarz tu dobry i zmechanizowany, czego świadectwem ten siermiężny drapacz pleców, bo już raczej nie chmur, ale może urośnie, jak prezes nań popatrzy tym innowacyjnym okiem?
    Ekologia tam panie taka, że aż strach – wszystko naturalne, z lasu wyciągnięte – takie rozumicie amelinum, znaczy aluminium, to na drzewach rośnie, a plastikowe wykładziny, to żabki wykumkały w błękitnym bajorku, nawet te szyby, to metalizowali polscy górale, metodą ustnego „psuikania” , jak pyry smalcem.
    Braku, więc polskich akcentów w bryle tego architektonicznego pudła, nie można, więc prezesowi polskiego banku zarzucić i patriotą nie nazwać, a nawet order orła białego, przynajmniej, jak pisarzowi Grossowi – też wielkiemu Polakowi – dać by wypadało.
    To nic, że wytopienie w hutach i wytrucie w fabrykach chemicznych tej ekologicznej chałupy nad morzem, zostawiło kolejną plamę egzemy na widoku Ziemi z kosmosu – toć to pomnik ekologii Jagiełły i żalu nie ma, bo on swój, a nie obcy.
    Ten gdyński aluminiowy kopiec termitów, za kosmiczną kasę ukrytą w obsłudze kont i kredytów frajerów wierzących w dobre bajki, o dobrym, bo polskim banku, jest podobno tańszy, od przycupniętych skromnie przy oddziałach banku, placówkach CRW w całej Polsce, adaptowanych w ramach istniejących już budynków PKO bp.
    Jagiełło, zamiast wybudować biurowiec ewentualnie na wynajem powierzchni, za ciężką kasę, by ulżyć doli swoich udręczonych klientów, to zasypał go, jak silos na wsi, nowo zatrudnionymi z łapanki „fachowcami” z ulicy – to siem nazywa mieć gospodarski łeb i być patriotą.
    Tymczasem pracownicy tego przynoszącego ponoć zyski banku, do dzisiaj nie otrzymali zaległej czwartej premii za ubiegły rok, podobnie akcjonariusze dywidendy, a wartość akcji Jagiełłowego geszeftu, spadłą na pysk – czy oni tam jeszcze mają jakąś kasę, poza tą zabieraną własnym pracownikom z poborów ?
    Tam niedaleko w Gdańsku jest pomnik pomordowanych stoczniowców, teraz dla zachowania symetrii – mamy w Gdyni pomnik umęczonych niewolników( pracowników i klientów) „polskiego” banku, w nowej rzeczywistości, wywalczonej przez Bolka.
    Cześć Waszej pamięci , a oprawców, niech morze pochłonie, amen !

    • Anna pisze:

      Aj waj, tyle rabanu, że klienci PKO bp SA sprzedani zostali przez Zbigniewa J., do Kruka, czy innej wrony, celem utylizacji ?
      Przecież to taki sam cymes geszeft, jak sprzedanie źle rokujących pacjentów szpitala, do zakładu pogrzebowego – naród czeka na takie innowacyjne i ekologiczne rozwiązania – po to przecież obalił „komunizm”, by mieć wreszcie „kapytalyzm”.
      Jagiełło reprezentuje spółkę skarbu państwa, które jak z kelnerskich taśm wynika „istnieje tylko teoretycznie”, więc drogi jeleniu – kredyt też masz teoretycznie z banku.
      Biorąc „mini ratkę”, do której zachęcał Szymom M. w telewizorni, klientowi wydawało się, że umawiał się z bankiem PKO bp SA, a nie z dresem z beemki z firmy windykacyjnej.
      Szymuś M. zainkasował od prezesa jakąś marną, koszerną bańkę za naganianie klientów na kredyty, więc o robotę się nie musi martwić, w przeciwieństwie do kredytobiorcy, znaczy jelenia.
      Taki posiadacz mini ratki, jak straci robotę, bo jego szef jest podobnym wizjonerem, jak szef PKO bp SA, to nawet nie przypuszczał, że od teraz, to będzie go nachodził dres z firmy windykacyjnej , do której został sprzedany.
      Różnica w obsłudze dłużnika, pomiędzy bankowym centrum windykacji i restrukturyzacji, a szemraną gangsterką prowadzoną przez prywatne firmy windykacyjne, jest subtelna, jak pała bejsbolowa w opozycji do panienki za biurkiem w banku.
      Ciekawe, czy w tych umowach kredytowych, stoi napisane, że biorąc kredyt w PKO bp SA, w przypadku losowych trudności, możesz zostać drogi kliencie sprzedany do prywatnej firmy, ściągającej haracze ?
      Bank PKO bp SA, jako instytucja zaufania publicznego, na pewno nakazał Szymonowi M. ,zamieścić w reklamach telewizyjnych, że jak ci się frajerze noga powinie, to wyciśnie z ciebie kasę napakowany kark z Wrony, a nie będzie sobie tobą brudzić rąk PKO bp SA ?
      Pośpiech w jakim Jagiełło pozbywa się uciążliwych klientów, na rzecz zewnętrznych firm windykacyjnych, z pominięciem bankowych struktur CRW, świadczy, o braku kasy w sejfach PKO bp SA.
      Drążąc głębiej, to czemu ma służyć schizofreniczne wyrzucanie kasy na Centrum Windykacji w Gdyni, skoro Jagiełło pozbywa się dłużników, sprzedając ich prywaciarzowi ?
      Porządzi jeszcze chwilę taki piękny umysł, jak Zbigniew J. i okaże się, że PKO bp SA przestał istnieć, na rzecz zewnętrznych firm jego kumpli : Zbycha, Rycha i Zdzicha.
      Załoga na szczaw, klienci do rzeźni, kasa wyparowała, umowy nieważne, sprzątają firmy zewnętrzne, a po banku PKO bp SA pozamiatane – tak się robi „prywatyzancję” substancji narodowej.
      Powstaje fundamentalne pytanie – gdzie będą żreć kolejne zastępy nowych „młodych wilków” z kolejnych nominacji, jak po Jagielle zostanie jeno obgryziony do białej kości gnat ?!

  10. Anna pisze:

    Aj waj, tyle rabanu, że klienci PKO bp SA sprzedani zostali przez Zbigniewa J., do Kruka, czy innej wrony, celem utylizacji ?
    Przecież to taki sam cymes geszeft, jak sprzedanie źle rokujących pacjentów szpitala, do zakładu pogrzebowego – naród czeka na takie innowacyjne i ekologiczne rozwiązania – po to przecież obalił „komunizm”, by mieć wreszcie „kapytalyzm”.
    Jagiełło reprezentuje spółkę skarbu państwa, które jak z kelnerskich taśm wynika „istnieje tylko teoretycznie”, więc drogi jeleniu – kredyt też masz teoretycznie z banku.
    Biorąc „mini ratkę”, do której zachęcał Szymom M. w telewizorni, klientowi wydawało się, że umawiał się z bankiem PKO bp SA, a nie z dresem z beemki z firmy windykacyjnej.
    Szymuś M. zainkasował od prezesa jakąś marną, koszerną bańkę za naganianie klientów na kredyty, więc o robotę się nie musi martwić, w przeciwieństwie do kredytobiorcy, znaczy jelenia.
    Taki posiadacz mini ratki, jak straci robotę, bo jego szef jest podobnym wizjonerem, jak szef PKO bp SA, to nawet nie przypuszczał, że od teraz, to będzie go nachodził dres z firmy windykacyjnej , do której został sprzedany.
    Różnica w obsłudze dłużnika, pomiędzy bankowym centrum windykacji i restrukturyzacji, a szemraną gangsterką prowadzoną przez prywatne firmy windykacyjne, jest subtelna, jak pała bejsbolowa w opozycji do panienki za biurkiem w banku.
    Ciekawe, czy w tych umowach kredytowych, stoi napisane, że biorąc kredyt w PKO bp SA, w przypadku losowych trudności, możesz zostać drogi kliencie sprzedany do prywatnej firmy, ściągającej haracze ?
    Bank PKO bp SA, jako instytucja zaufania publicznego, na pewno nakazał Szymonowi M. ,zamieścić w reklamach telewizyjnych, że jak ci się frajerze noga powinie, to wyciśnie z ciebie kasę napakowany kark z Wrony, a nie będzie sobie tobą brudzić rąk PKO bp SA ?
    Pośpiech w jakim Jagiełło pozbywa się uciążliwych klientów, na rzecz zewnętrznych firm windykacyjnych, z pominięciem bankowych struktur CRW, świadczy, o braku kasy w sejfach PKO bp SA.
    Drążąc głębiej, to czemu ma służyć schizofreniczne wyrzucanie kasy na Centrum Windykacji w Gdyni, skoro Jagiełło pozbywa się dłużników, sprzedając ich prywaciarzowi ?
    Porządzi jeszcze chwilę taki piękny umysł, jak Zbigniew J. i okaże się, że PKO bp SA przestał istnieć, na rzecz zewnętrznych firm jego kumpli : Zbycha, Rycha i Zdzicha.
    Załoga na szczaw, klienci do rzeźni, kasa wyparowała, umowy nieważne, sprzątają firmy zewnętrzne, a po banku PKO bp SA pozamiatane – tak się robi „prywatyzancję” substancji narodowej.
    Powstaje fundamentalne pytanie – gdzie będą żreć kolejne zastępy nowych „młodych wilków” z kolejnych nominacji, jak po Jagielle zostanie jeno obgryziony do białej kości gnat ?!

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

276623