18102017Nowości:
   |    Rejestracja

Delegacje krajowe i zagraniczne warszawskich radnych


Wybierani są na 4 lata, mają nas reprezentować, przyjmować akty prawa miejscowego, radni mają dbać o nasze na tym poziomie lokalnym. Jednak niektórzy radni tak dbają o nasze, że można ich spotkać „służbowo” w innych miastach kraju, ba nawet w innych państwach.


Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, uzyskało dane dot. wyjazdów warszawskich radnych z lat 2015-2016. Pani Ewa Malinowska-Grupińska (żona posła PO) jest przewodniczącą rady miasta Warszawa, w tym okresie 4 razy przebywała za granicą za pieniądze miejskie, odwiedziła Paryż, Lublanę (Słowenia), Kopenhagę i Berlin. Radny Mariusz Frankowski zaliczył oprócz Berlina także Meksyk, Ewa Masny-Askanas – Paryż i Bratysława, Aleksandra Sheybal-Rostek – Berlin i Krzemieniec Wołyński, Małgorzata Żuber-Zielicz – Berlin i Malmo, Ewa Janczar – Berlin i Maastricht. Jaki jest wspólny mianownik ww. osób – przynależność do Platformy Obywatelskiej. Nie oznacza to, że radni z innych opcji nie jeździli za granicę, ale w przypadku radnych PiS i niezrzeszonych były to pojedyncze wyjazdy (Kopenhaga, Berlin). W delegacjach krajowych już jeździli sami radni PO.

Także radni (Mieszkańców Śródmieścia, PIS, PO, Razem dla Ochoty) z niektórych dzielnic wyjeżdżali za granicę np. z Bemowa na Węgry (na odsłonięcia miejsca pamięci), Ochoty na Ukrainę i do Budapesztu na Węgrzech (partnerstwo), Śródmieścia do Budapesztu, ale przyznać trzeba, iż były to zazwyczaj pojedyncze wyjazdy. Jednak radny PO Witold Dzięciołowski wyróżnił się – aż 3 razy bawił z wizytą na Ukrainie. Z kolei Przewodnicząca Rady Ursynowa Teresa Jurczyńska Owczarek (Niezrzeszona, z poparciem PO) co prawda wybrała delegacje krajowe a nie zagraniczne, ale za to aż 7 razy. 

Okazuje się, że są dzielnice, których radni nie jeździli ani w zagraniczne ani nawet w krajowe delegacje. Dotyczy to dzielnic prawobrzeżnej Warszawy, Bielan, Żoliborza, Włoch, Ursusa, Wilanowa. A zatem można bez tych wyjazdów.

Czy w następstwie tych delegacji wprowadzono lub wdrożono jakieś interesujące rozwiązanie, korzystne dla mieszkańców? Nic takiego nie miało miejsca, a przynajmniej nic o tym nie wiadomo. Wszak z reprezentacji, uczestnictwa w posiedzeniach, udziału w seminarium, konferencji naukowej itd zazwyczaj nic nie wynika dla obywateli, poza jednym -koszty pokrywane z pieniędzy podatników

 (ZA SERWIS21)

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

304449